Wiara poparta uczynkami ze wzrokiem wpatrzonym w CEL

Człowiek jest na tym świecie po to, by Pana Boga swego chwalić i tą drogą zbawić siebie…

Uwielbienie Boga za niezwykłe Jego działanie w moim życiu. Doskonale to rozumiał Paweł Apostoł. Widział dzieła Boga w swoim życiu. Niesamowite działanie Boga. Zachwycające. Doskonale rozumial że źródła tych wszystkich wydarzeń są właśnie w Bogu. To on Niego to wszystko pochodzi. W Bogu ma swe źródło.

(1 Tm 1,1-2.12-14)
Paweł, apostoł Chrystusa Jezusa według nakazu Boga, Zbawiciela naszego, i Chrystusa Jezusa, naszej nadziei, do Tymoteusza, swego prawowitego dziecka w wierze. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana. Dzięki składam Temu, który mnie przyoblekł mocą, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi mnie, ongiś bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomości, w niewierze. A nad miarę obfitą okazała się łaska naszego Pana wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie.

Pan jest moim dziedzictwem. To On mnie ukształtował. On mnie zapragnął przed wiekami. On jest też celem mojego życia. On jest moim przeznaczeniem. Od Niego wyszedłem i Jego ramiona podążam. Nawet jeśli ta droga nie jest prosta. Jeśli potrzeba o Nim zaświadczyć.

(Iz 50, 5-9a)
Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie! Oto Pan Bóg mnie wspomaga. Któż mnie potępi?

Jakie to wszystko ma znaczenie jeżeli juz dziś widzę CEL. Czym jest kilka lat cierpień tu na ziemi wobec wiecznej radości w Niebie. Trzeba mi żyć z pieśnią psalmisty na ustach:

(Ps 116A (114), 1b-2. 3-4. 5-6. 8-9)
REFREN: W krainie życia będę widział Boga

Miłuję Pana, albowiem usłyszał
głos mego błagania,
bo skłonił ku mnie swe ucho
w dniu, w którym wołałem.

Oplotły mnie więzy śmierci,
dosięgły mnie pęta Otchłani,
ogarnął mnie strach i udręka.
Ale wezwałem imienia Pana:
„Panie, ratuj moje życie!”

Pan jest łaskawy i sprawiedliwy,
Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi prostego serca:
byłem w niedoli, a On mnie wybawił.

Uchronił bowiem moją duszę od śmierci,
oczy od łez, nogi od upadku.
Będę chodził w obecności Pana
w krainie żyjących.

Życie i oczekiwanie na śmierć i Niebo nie może być wegetacją. Wychwalanie Boga wymaga dwóch filarów: wiary i płynących z niej uczynków. Konkretnych efektów – implementacji wiary w życiu. Znów Bóg nie wymaga od człowieka cudów. Chce miłości w czynie – tam gdzie jestem i z takimi środkami jakie mam.

(Jk 2, 14-18)
Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: „Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!” – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków.

Wyznacznikiem. Tym co rozstrzyga i pozwala zbadać autentyczność czynów jest KRZYŻ. Czy te działania przepełnia pokora, posłuszeństwo i ubóstwo.

(Ga 6, 14)
Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.

Dopiero tak ukształtowane serce poznaje Kim On jest! Potrafi zaakceptować prawdę o Krzyżu. Umie też przyjąć pouczenie.

Piotr miał porywczą naturę. Ale miał w sobie pokorę, ubóstwo i posłuszeństwo. Pan go skarcił. Piotr zaś to przyjął. Skorygował swe podejście. Potem przeszedł czas Paschy Pana, by poprowadzić Kościół jako pierwszy papież. Bóg go wydoskonalił, bo Piotr przylgnął do Pana.  Błądził, ale Pan go korygował.

(Mk 8, 27-35)
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” Oni Mu odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. On ich zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjasz”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszytko, co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłości. Ty Mamo, ktora znasz woleojca rozporzàdzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Dojrzewanoe do pełni

Niezwykłe jest dzisiejsze Słowo. Mówi tak wiele o pokorze w relacji do drugiego człowieka. Przekaz jest tak prosty, że nie wymaga żadnego komentarza.

Jeśli ty nie przepracujesz swej duchowości. Jeśli nie wejdziesz na odpowiedni poziom duchowości i pomokory, to jakie masz prawo prowadzić onnych. Jako niewodomy, jak chcesz prowadzić onnych, którzy jeszcze nie przejrzeli.

To jest proces – proces pokornego uczenia się od Nauczyciela. Długi i niera przekraczający ramy ludzkiego życia. Kończący się czyśćcen. Ale to Nauczyciel jesy w stanie powiedzieć kiedy uczeń dojrzał.

(Łk 6,39-42)
Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź ro wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oďdać jako wyraz mojej miłości. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozpprządzaj tym wszystkim w zgodzie z Jego wolą. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Umowa dwustronna

„Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.”

To jest „umowa” dwustronna z innymi ludźmi. Ponadto działa tak, że to najpierw ty masz pokazać, jak ludzie Ci mają czynić, by wyagać od nich tego samego. Tymczasem większosć z nas tylko MYŚLI jak chciałaby innym uczynić, albo wręcz ZAKŁADA jak ludzie powinni działać dla mnie – a potem wymaga i oczekuje tego od innych.

Jezus schował w tym wołaniu zachętę do Ewangelizacji! Zewangelizuj świat MIŁOŚCIĄ, a on odpowie Ci MIŁOŚCIĄ! Na tym polega cały trzon Ewangelizacji. Żyj MIŁOŚCIĄ a ludzie zaczną się pytać skąd to masz.

Na tym zawołaniu Jezus oparł jeszcze całą grupę konkretnych działań do których nas woła: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje.” Konkret!

Nie ma efektu EWANGELIZACJI – głoszenia Miłosći życiem – wobec tych, którzy już przyjęli Miłość i tak żyją: „Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność?” Tu nie o to chodzi:

„Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać.”

JEZUS woła tą Ewangelią do kościoła – szczególnie tego w Polsce. NIE BUDUJCIE BASTIONÓW! NIE IZOLUJCIE SIĘ! NIE WSTYDŹCIE SIĘ WIARY! NIE ATAKUJCIE! PRZYJMIJCIE KAŻDEGO KTO JEST W JAKIŚ SPOSÓB INNY Z MIŁOŚCIĄ.

„Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam – z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to przegnę oddać przez Twe Matczyne ręce. Ty Mamo tym wszystkim rozporządzja według woli Boga.

Przynieś mi tylko MIŁOŚĆ i ŁASKĘ a one w zupełności mi wystarczą.

Spektakl Ewangelizacyjny

Jezus uzdrawia  czlowieka z bezwładem na środku, w samym centrum tłumu. Ewangelista jasno zaznacza dlaczego Jezus wybrał wlaśnie taką formę. Chciał postawić pytanie faryzeuszom – znał ich myśli. Cgciał też na to pytanie odpowiedzieć dobitnie – konkretnie. Pragnął om pokazać na czym polega prawdziwy Szabat i że to On jest Panem Szabatu. Uzdrawiał różnie. Zazwyczaj w zaciszu, na oskbności. Gdzieś w ciasnej izbie. Tutaj specjalnie w samym środku tłumu. Chciał uzdrowić tego człowieka. Ale dużo bardziej pragnął uzdrowić chore serca i ducha faryzeuszów. Człowiek z usłą ręką miał trudne życie, ale byćmoże takie które wiodło go do Nieba. Faryzzeusze zaś z każdym dniem trwania w zatwardziałości serca, z każdym podstępem mającym na celu atakowanie Syna Bożego, oddalali się od Nieb. To oni potrzebowali wielkiego izdrowienia i iratowania w ten Szabat.

Jezus jednakże nikogo nie przymusi. NawróCenie zaczyna się od w pełni wolnej decuzji człowieka. Bóv dał wolną wolę o bardzo ją szanije.

(Łk 6,6-11)
W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?” I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłości. Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a o e w zupelnoąci mo wysyarczą.

Najpierw Słowo, potem czyn

Jezus wybrał konkretne łodzie. Wykarmił Słowem rzesze. Także tych rybaków z łodzi. Jezus pragnie ich WIARY. To specjaliści w fachu. Wiedzą, że nic nie ułowili przez noc. A tu cieśla każe im. zarzucać w środku dnia, przy głośnym tłumie na brzegu.

Tu trzeba wiary. Pójścia poza schemat codzienności i tego co znam. W zaufanie Słowu Boga, wbrew temu, co mówi rozum.

(Łk 5,1-11)
Gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębie i zarzuć sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynił, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali: jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozumm. Weź wszystko, co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu chce to oddać.  Ty, Mamo, ktora znasz wolę Boga, rozporządzaj tym. Przygotuj to wszystko jako dar na ołtarz w niebie. Przynieś tyljo miłośc i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Prosili Go za nią

Niezwykła jest moc modlitwy wstawienniczej. Przedstawiania prośby za drugą osobą – prośby wypływającej z miłości i troski o drugiego.

Dokonuje się uzdrowienie.

To prowadzi do ogromnego świadectwa i tlumów podążających za Jezusem…

Między tym czasem intensywnego działania pojawia się czas odpoczynku PUSTYNI. Samotności. Życie duchowe wymaga rytmu działania i kontemplacji. Miłości czynnej i spokojnego Adorowania oblicza Boga. Inaczej zacznie się wykrzywiać i deformować…

(Łk 4,38-44)
Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosił Go za nią. On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: „Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany”. I głosił słowo w synagogach Judei.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej Milości. Ty Mamo tym wszystkim rozporządzaj wedlug woli Boga, którą znasz. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Władca

(Łk 4,31-37)
Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jezusa było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: „Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: „Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą”. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.

On ma Władzę na światem widzialnym i niewidzialnym

Pocieszajcie się tą wiadomością: KIEDYŚ ODEJDZIESZ Z TEGO ŚWIATA

Potrzeba wielkiej pokory i otwartości by zauważyć że w kimś obok mnie jest JEZUS. By odkryć, że przez osobę obok mnie przemawia Bóg. Że ten Jezus z Nazaretu czytając SŁOWO z Biblii mówi o samym sobie.

Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czy nie jest to syn Józefa?” Wtedy rzekł do nich: „Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: „Lekarzu, ulecz samego siebie”; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co się wydarzyło, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum”. I dodał: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się. (Łk 4,16-30)

Jezus zna serce człowieka. Było wielu ludzi w potrzebie w czasie klęski suszy i urodzaju. A prorok był posłany do konkretnej wdowy, która zawierzyła. Było wielu chorych, trędowatych, a Bóg pokazał, że uzdrowił kogoś z poza społeczności Izraela – człowieka z Syrii – Naamana. Nauczył go wiary.

Jezus wprost zarzuca im niedowiarstwo. Uderza w strunę pychy. Pragnie ich otrząsnąć z letargu. Jednak zostawia im wolność. Oni wybierają drogą ZABICIA BOGA W ICH ŻYCIU. Niezdrowa pobożność prowadzi do WYGNANIA BOGA. Mieli przed sobą Syna Boga i po Szabatowej „Mszy”, gdy go spotkali Twarzą w Twarz, gdy On się im przedstawił, postanowili Go ZABIĆ!

Trzeba się wciąż modlić o serce otwarte i pełne wiary. O serce gotowe do tego, by dostrzec Boga nawet tam, gdzie najmniej byśmy się go spodziewali. Serce pełne POKORY i POKOJU.

Wiara to spojrzenie poza zasłony codzienności. To czasem pójście w nieznane, choć wydaje się to nie mieć sensu w ludzkim ujęciu. To zdolność do tego, by dać się Bogu pociągnąć. Czasem zrobić krok w przepaść na głos Boga. Patrzeć za zasłonę ŚMIERCI w CEL wędrówki! Tam gdzie wszyscy widza KONIEC, PUSTKĘ i NICOŚĆ. Tam gdzie wszedł Jezus i powrócił przez Zmartwychwstanie. TAM DOPIERO CZEKA NAS PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE I ŻYCIE!

Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami. (1 Tes 4,13-18)

Paradoksalnie kończy się to Słowo. Pocieszajcie się wzajemnie słowami: „KIEDYŚ ODEJDZIESZ Z TEGO ŚWIATA” i pójdziesz do lepszego! POCIESZAJCIE się wiadomością o zgonie, którego każdy człowiek doświadczy w końcu w swym życiu. To najszczęśliwsza chwila życia. Człowiek stanie naprzeciw Jezusa tak jak Nazaretańczycy przed Jezusem. Pytanie czy wiara będzie w nas an tyle silna, że za Nim pójdziemy, czy może na tyle silna będzie pycha, że zaprowadzimy Go na skraj przepaści by wyrzucić Go z naszego życia na wieczność!!!

Człowiek wiary, trwający przy Jezusie może się tylko cieszyć z wiadomości, że czeka go śmierć.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam. Z reki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej Miłości. Ty Mamo, która znasz wolę Boga rozporządzaj tym wszystkim, tak jak On chce. Przynieś mi tylko – o Pośredniczko – Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Grzech rodzi sie z wolnej ludzkiej decyzji – od wnętrza…

Takie jest przesłanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii. Jezus pokazuje, że grzech rodzi się wówczasz, gdy człowiek z własnej woli pójdzie za pokusą. Zły duch nie ma dostępu do człowieka ot tak, jak przez otwartą furtkę. Człowiek musi mu tą furtkę do serca otworzyć z własnej woli. Rzeczy fizyczne same z siebie nie mają mocy magicznej, czyba że człowiek sam w swoim sercu zapragnie by przez tą rzecz oddać się złu. Zło zaczyna się w sercu człowieka, od decyzji i zło z człowieka WYCHODZI.

Podejście magiczne, podejście podnoszące tradycję ponad naukę Boga, podejscie walki z każym, kto się nie dostosowuje do reguł samej tradycji, jest tak popularne w dzisiejszej Polsce. Taka nasza narodowa wewnętrzna wyprawa krucjaty. Zwalczyć, odepchnąć, przelać krew tych, którzy się nei zgadzają ze schamtem tradycyjnego katolicyzmu polskiego… Taka metoda nie pozostawia miejsca na dialog, na spojrzenie na siebie krytycznym okiem  – czasem nawet osoby niewierzącej. Na znajdowanie dnowych dróg przekazu.

Tradycje same z siebie są ważne – ale maja rolę przypominania – wyrabianai nawyku – by WRACAĆ DO ICH ŹRÓDEŁ I ICH TREŚCI. Tradycje z czegoś wyrosły – z jakiejś prawdy o BOgu. Z czasem nieraz są powykrzywiane. Wierzymyw  Boga, a nie w interpretację Słowa Boga wytworzoną przez tradycję,a  potem nieraz zdeformowaną i postawioną na równi z Bogiem. W takiej sytuacji ludzie tworzą sobie cielca na pustyni.

JEzus w bardzo surowych słowach pokazuje, gdzie powinien być akcent:

 „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”.

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieobmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?” Odpowiedział im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji”. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: „Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”. (Mk 7, 1-8a. 14-15. 21-23)

I tak było od początku ludzkości. NAród wybrany wracał do Boga, pilnowany duchowo przez Mojżesza. Jednak gdy tylko Mojżesz zniknał na kilka dni na modlitwę, oni wracali do swoich bożków… Od źródła zycia – od Boga – uciekali do figurek  żelaza, drewna, gliny, które same nie miały życia i życia dać nie mogły… Zawsze trzeba wracać do źródeł i weryfikować tradycję w świetle źródła. TAk by przypadkiem tradycje i ludzkie interpretacje nie dodały, czy nie odjęły czegoś z Objawiania Bożego. Ten relatywizm jest tak popularny dziś. Ta śliskość interpretacji. Poszukiwanie szarych stref… Wyginanie słów Boga i stawianie ich czasem nawet przeciwko Kościołowi. Często Słowa Boga – nie powykrzywine – stawia się jako oskarżenie dla Kościołą – i tak powinno być. I Kościół powinien się oczyszczać. Ale gdy Słowami z Biblii podważa się Dekalog – wówczas trzeba reagować. Podejmować dialog…!

Mojżesz powiedział do ludu: „A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy Pana, Boga waszego, które na was nakładam. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach, powiedzą: „Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny”. Bo któryż wielki naród ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż wielki naród ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?” (Pwt 4, 1-2. 6-8)

Trzeba żyć w tym przeświadczeniu, że nie mam nic swojego, ze wszystko jest z ręki Boga. Wóczas wszystko Mu oddaję i nie będę tworzył religii an swoją miarę! Takiej, która by wyjaśniała, dlaczego są obszary do których tylko i wyłączeni ja mam prawo i są i takie, do których mogę dopuścić Boga. Wchodzę wtedy w bałwochwalstwo i tworzę sobie hybrydę – bożka na moją miarę… ZAtruwam serce, otwieram furtkę do serca dla złego ducha i pozwlakm mu się tam panoszyć i przychodzić z kolejnymi pokusami…

Prostotoa, pokora i ubóstwo – idąc taka drogą człowiek nei pobłądzi. Bo Ubóstwo, pokora i posłuszeństwo to KRZYŻ. Trwanie w samym środku wydarzeń Zbawienia. Na Krzyż szatan nie ma siły – to jego ostateczna klęska.

Bracia moi umiłowani: Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. Przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca jest taka: opiekować się sierotami i wdowami w ich utrapieniach i zachować siebie samego nieskażonym wpływami świata. (Jk 1, 17-18. 21b-22. 27)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszytko co mam i posiadam. Z ręki BOga to wszystko pochodzi i jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłośći. Ty Mamo, która znasz wolę Boga, rozporządzaj tym wszystkim. PRzynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Zaproszono tam także Jezusa

Tyle. Zaproszono tam Jezusa. Po prostu. W radość ważnego życiowego wydarzenia. Tak prosto. Bez intencji cudu. Zaproszono także Maryję – Pośredniczkę mającą niezwykły dostęp do Syna.

Ludzie doświadczają braku i kompromitacji. Mała ilość wina wynikała może z ich małych funduszy weselnych – swoistego ubóstwa…

Jezus wchodzi w ten niedostatek. Droga jednakże wiedzie przez Maryję. Ona – wrażliwa na ludzkie potrzeby (wrażliwa na potrzeby Elżbiety) – teraz słyszy o problemie nowożeńców. I od razu idzie do Syna!

Jezus zna jej serce. Ona prosi Go o pomoc mając w intencji cud… Świadczy o tym przedziwna odpowiedź Jezusa. Jakby nie na pytanie o samo wino… Zwłaszcza te słowa, że nie nadeszła Jego godzina…

Jednakże mimo tak oschłej odpowiedzi Ona wydaje rozporządzenia sługom… Znów przedziwna reakcja. Ona wie że Syn Jej nie odmawia. Ich serca, ich spojrzenia Miłości nie skażonej grzechem, nie wymagają żadnych słów.

Maryja wie, że Syn zaradzi jakoś temu problemowi. Ale niczego nie narzuca. Zróbcie co wam powie… Ona Pośredniczka – zanosi ból serca do Jezusa.

Dochodzi do cudu. Zadziwiającego. Pełnego paradoksu. Woda w wino. Lepsze wino po gorszym (co też świadczyło o niskiej zamożności nowożeńców)

W paradoksie rodzi się wiara. Zaczyna się od pokornej prośby do Boga zanurzonej w ubóstwo serca.

 

(J 2, 1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Weź mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twe dlonie. Ty Mamo tym wszystkim rozporządzaj według wolo Boga. Przynieś tylko miłość i łaskę, a one w zupelności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi