„Jeśli możesz…”

Uderzajacy jest ten dialog między Jezusem a ojcem opętanego dziecka.

Jezus wraca z góry przemienienia. Pokazłą swoje rpawdziwe oblicze Piotrowi, Jakubowi i Janowi. Wracają z góry, a na dole wielki tłum. Jezus musiał jeszcze promienieć odbaskiem swego uwielbionego ciała. Bo gdy tylko sie pojawił, wówczas wielki podziw ogarnął wszystkich.

Tłum rozmawiał z uczonymi w piścmie o przypadku dziecka opętanego, z którego nie udało si wypędzić słego ducha. Jezus pyta ludzi, o czym rozprawiaja z uczonymi w piśmie.

Ojciec opętnaego dziecka opowiada historię swego syna. Mówi też, że uczniowie Jezusa nie mogli wyrzucić tego ducha z jego dziecka. Jezus OD RAZU NAYWA ICH NIEWIERNYMI! Wskazuje też na czas umacniania wiary. Pyta – „JAK DŁUGO MAM JESZCZE BYĆ Z WAMI?” Być z wami byście w końcu zrozmieli, uwierzyli i podążali za głosem wiary…?

Przywołuje dziecko.

Widok Jezusa od razu wyzwolił reakcję złego ducha.

Dziecko ma tego ducha od dzieciństwa… Wynika zatem, że to nei samo dziecko go zaprosiło. Może rodzice oddali to dziecko przez zabobony i przesądy. Dziecko z natury jest dobre… Ale już po wypowiedzi ojca dziecka widać, że on przyszedł do JEzusa jak do przychodni NFZ. Jak coś się da zrobić – to proszę zadziałać. Jak nie to idę dalej do kolejnej przychodni i kolejnego lekarza…?

Reakcja JEzusa jest dość mocna i surowa. I to głównie wobec Ojca: „Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy”.

WSZYTKO MOŻLIWE JEST DLA WIERZĄCEGO!

Ojciec kocha swe dziecko i zaraz mienia swe podejście. „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!”. MIłość do dziecka i pragnienie pomocy synowi wyzwala w ojcu wiarę i miłość. Na tyle dużą, żę Jezus uzdrawia to dziecko. Jeśli to rzeczywiscie przez zabobony, jakieś ofiarowanie tego dziecka złemu duchowi, rodzice sprowadzili na to dziecko zło. To widać jak Jezus działa na przyczynę a nie na skutki. Zabiega najpierw o wiarę Ojca. Oczyszcza środowisko. Usuwa przyczynę. A dopiero potem leczy skutki działań rodziców.

Po uzdrowieniu chłopiec leżał jak martwy. I znów niedowierzanie!!! Znów ludzie zaczynaja snuć domysły – dziecko nie żyje… Jezus jednak ujmuje dziecko za rękę i podnosi go z upadku do pozycji pionowej. Wstje i idzie na włąsnych nogach. Dziecko przeszło przez śmierć, przez stan grobu, tak jak Jezus po ukrzyżowaniu. Teraz mocą Jezusa, ujęty za rękę przez Zbawcę – POWSTAJE!

(Mk 9, 14-29)
Gdy Jezus z Piotrem, Jakubem i Janem zstąpił z góry i przyszedł do uczniów, ujrzał wielki tłum wokół nich i uczonych w Piśmie, którzy rozprawiali z nimi. Skoro Go zobaczyli, zaraz podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go. On ich zapytał: „O czym rozprawiacie z nimi?” Jeden z tłumu odpowiedział Mu: „Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go pochwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli”. Odpowiadając im, Jezus rzekł: „O plemię niewierne, jak długo mam być z wami? Jak długo mam was znosić? Przyprowadźcie go do Mnie!” I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł miotać chłopcem, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach. Jezus zapytał ojca: „Od jak dawna to mu się zdarza? Ten zaś odrzekł: „Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam”. Jezus mu odrzekł: „Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy”. Zaraz ojciec chłopca zawołał: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” A Jezus, widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: „Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i więcej w niego nie wchodź!” A ten krzyknął i wyszedł, silnie nim miotając. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: „On umarł”. Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał. A gdy przyszedł do domu, uczniowie pytali Go na osobności: „Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?” Powiedział im: „Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem”.

Uczniowie mieli wiarę. CO ciekawe na ich pytanie o to dlaczego oni nie mogli wypędzić ducha JEzus odpowiada, że potrzeba czegoś więcej niż tylko wairy. Potrzeba działania duchowego. MODLITWY i POSTU. Są złe duchy które wymagaja ofiary drugiego człowieka – odpokutowania. Wypracowania daru duchowego przez ofiarę – modlitwy i postu. Przez okiełznanie swojego ciała, by ta łąska opanowania mogłą zostać ofiarowana tej owłądniętej złem osobie. Ja odpieram potrzeby codziennosci – neutralne rzeczy – i tym samym wyracowuję łąskę. Przez modlitwę przekazuję te łaski, by ktoś inny mógł odpierać silne pokusy ku złu. By on mógł się opierać złym rzeczom.

WIARA – POST – MODLITWA. Wówczas dary łaski spływają na drugiego. Bezinteresowny dar ratujacy życie duchowe drugiej osoby.

Na tym polega prawdziwa duchowa mądrość człowieka. Mądrość i rozsądek. By umartwiać siebie. BY pokonywać samego siebie. Przełamywać własne Ja.

(Jk 3, 13-18)
Najmilsi: Kto spośród was jest mądry i rozsądny? Niech wykaże się w swoim nienagannym postępowaniu uczynkami spełnianymi z łagodnością właściwą mądrości. Ale jeśli żywicie w sercach waszych gorzką zazdrość i skłonność do kłótni, to nie przechwalajcie się i nie kłamcie wbrew prawdzie. Nie na tym polega zstępująca z góry mądrość, ale mądrość ziemska, zmysłowa i szatańska. Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej – skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój.

Jest mądrośc tego świata i prawdziwa mądrość pochodząca od Boga. Ich rodzja rozpoznaje się po towarzyszących im owocach.

Jeśli mądrości towarzyszy zabieganie o czystość serca, walka o serce drugiego człowieka przez wiarę, modlitwę i post to jest to madrość od Boga.

Jeśli ta mądrość prowadzi do pokoju, pojednania, zgody – jeśłi buduje relacje a nie rujnuje je – to ejst to madrość od Boga.

Jeśli ta marość jest skłonna ustoąlić i poswięcic dla drugiej osoby, dla dobra, coś co jest moje – to jest to madrośc od Boga, bo zaprzecza egoizmowi.

Jeśli jest w niej umiłowanie posłuszeństwa i gotowos na dary miłosierdzia. Jeśli owocuje dobrem. Nie ma wzgledów na ludzkie relacje i nie am w niej obłudy – to jest to mądrość od Boga.

Prawdziwa mądrość prowadzi ku POKOJOWI.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, poprzez Twoje dłonie wszyskto to otrzymałem i BOgu, przez Twe matczyne ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Ludzie cieleśni i zanurzeni w duchu

Dzisiejsze Słowo pokauje dwa typy ludzi. W iście do Koryntian św Paweł tłumaczy te dwa rodzaje. Jeden jest zanurzony w ciele i potrzebach ciała. Zaspokajaniu potrzeb przyjemności, podążaniu za emocjami, pragnieniu pieniądza i włądzy. Żcyai dostatnio i na poziomie na tym świecie. Drugi rodzaj ludzi zanurzony jest w świecie ducha. Ludzi którzy poszukują prawdy, miłości, głębi. Dla których cielesność, emocje, pieniadze, władza to tylko środki do celu. Ale Ci ludzi widzą poza horyzont. Próbują żyć w pełnej harmonii swej istoty.

(1 Kor 15, 45-49)
Bracia: Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym. Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, Drugi Człowiek – z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz Człowieka niebieskiego.

Jeden z takim przykładów – przykładów dwóch postaw prezentuje pierwsze czytanie. Saul ściga Dawida, by go zabić. Bo nie chcę by Dawid przejął jego władzę. Bo widzi że DAwid zyskuje popularność. Bo Dawid stał się popularny przez swe zdobycze wojskowe. Saul w tej pogoni zasypia w swoim obozi i Dawid podkrada się. Jest kusony by Saula zabić i mógłby to zrobić jednym pchnięciem. Jednakże DAwid widzi dalej. Bóg namaścił Saula na króla. Bóg go wybrał. Nawet jeśli Sual się pogubił, to wciąż jego król. Dlatego Dawid stara się nawrócić serce Saula a nie go zgładzić – pozbyć się problemu. Wybrał droge o wiele trudniejszą, węższą i krętą. Ale droge ludzi duchowych…

(1 Sm 26, 2. 7-9. 12-13. 22-23)
Saul wyruszył ku pustyni Zif, a wraz z nim trzy tysiące doborowych Izraelitów, aby wpaść na trop Dawida na pustyni Zif. Dawid wraz z Abiszajem zakradli się w nocy do obozu; Saul właśnie spał w środku obozowiska, a jego dzida była wbita w ziemię obok głowy. Abner i ludzie leżeli uśpieni dokoła niego. Rzekł więc Abiszaj do Dawida: „Dziś Bóg oddaje wroga twojego w twe ręce. Teraz pozwól, że przybiję go dzidą do ziemi, jednym pchnięciem, drugiego nie będzie trzeba”. Dawid odparł Abiszajowi: „Nie zabijaj go! Któż bowiem podniósłby rękę na pomazańca Pańskiego, a nie poniósł kary?” Wziął więc Dawid dzidę i bukłak na wodę od wezgłowia Saula i poszli sobie. Nikt ich nie spostrzegł, nikt o nich nie wiedział, nikt się nie obudził. Wszyscy spali, gdyż Pan zesłał na nich twardy sen. Dawid oddalił się na przeciwległą stronę i stanął na wierzchołku góry w oddali, a dzieliła go od nich spora odległość. Wtedy Dawid zawołał do Saula: „Oto dzida królewska, niech przyjdzie który z pachołków i weźmie ją. Pan nagradza człowieka za sprawiedliwość i wierność: Pan dał mi ciebie w ręce, lecz ja nie podniosłem ich przeciw pomazańcowi Pańskiemu”.

Jezus niejako wyjaśnia te postawy w Ewangelii. Mówi o MIŁOSCI NIEPRZYJACIÓŁ. O czynieniu dobrze niewierzącym, błogosławiniu tym , tkórzy mnie przklinają, wyzywają. Modlić się za nich.

W Ewangelii pada słynne – jeśli kto uderzy CIę w policzek, nadstaw mu i drugi.

Jak chcesz by człowiek ci czynił, tak i ty mu czyń.

Jezus pokazuje, że zło trzeba dobrem zwyciężać. Przekraczać próg serca drugiej osoby z ogromem dobra. NAwet jeśli wylewa się przez ten próg maź jadu i brudu. To tylko Dobro może to serce uzrdrowić, wysprzątać, wymyć.

Dawani miłości zwraca się z duuużym nadmiarem. Przeobficie.

(Łk 6, 27-38)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Tylko Mama potrafi nauczyć tej postawy w tak głęboki sposób.

Weź Mamo i rzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to o mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to dodać. Ty Mamo, która znasz wolę ojca rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Język

Jak przedziwny jest ludzki język. To jak człowiek go użyje zależy całkowicie od ludzkiej wolności. Może błogosławić i wypowiadać modlitwę, ale może też ranić i zabijać…

Oręż która zadaje rany głębsze niż nie jeden miecz czy włócznia.

Dar, który rodzi wiarę i potrafi otworzyć drzwi ludzkiego serca.

(Jk 3, 1-10)
Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, że tym bardziej surowy czeka nas sąd. Wszyscy bowiem często upadamy. Jeśli ktoś nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało. Jeżeli przeto wkładamy koniom wędzidła do pysków, by nam były posłuszne, to kierujemy całym ich ciałem. Oto nawet okrętom, choć tak są potężne i tak silnymi wichrami miotane, niepozorny ster nadaje taki kierunek, jaki odpowiada woli sternika. Tak samo język, mimo że jest małym organem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało, i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić, i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać; to zło niepohamowane, pełne zabójczego jadu. Za jego pomocą wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to pochodzi i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty tym rozporządzaj bo, ty Mamo znasz wolę Ojca. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Upór ku dobremu

Zaprzeć się zamego siebie. Uprzeć się wobec swego wnętrza, że pójdę ku dobremu. Że będę przeciwdziałał złym uczynkom, a będę spełniał te dobre. Same deklaracje to martwa wiara. Ona wymaga konkretnego wprowadzania w życie. Ciągłego nawracania się. Św. Jakub mówi dziś bardzo prosto…

Jaki jest pożytek z deklracji, wielkich słów, skoro nie idą za nimi uczynki. A wręcz przeciwnie. Często ci którzy milczą, a czynia dobro pokazują dużo większą wiarę, aniżeli ci, którzy mówią wiele pieknych słów. Ćwiczenia ignacjańskie uczą tego, by człowiek odnalazł harmonię, zdrowy balans w swej duchowości i codzienności. Taki balans trzeba też umieć odnaleźć w przestrezni uczynków i słów.

Maryja na kartach Ewangelii mówi kilka zdań, ale czyni bardzo wiele. Nie stoi na świeczniku. Nie napisałą listu jak Piotr, Paweł, czy Jakub. Nie stoi na rynku przemawiajać do tłumów. A jednak pociąga ku wierze i ku Bogu miliony ludzi. Po dziś dzień. Trwa przy Bogu i czyni wszystko co od Niego usłyszy.

(Jk 2, 14-24. 26)
Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: „Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą. Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. I tak wypełniło się Pismo, które mówi: „Uwierzył przeto Abraham Bogu i policzono mu to za sprawiedliwość”, i został nazwany przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary. Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków.

Nieraz człowiek musi sie zaprzeć siebie samego. Kryzysy, przełomy są potrzebne do rozwoju wiary. Nawet duchowe porażki. Bóg z tymi, którzy się zapieraja samego siebie przedziwnie współdziała. Z tymi, którzy nie boją się wyjąć swego krzyża z szafy, założyć go na swe ramiona i iść – czasem przez rozwścieczony i skandujaćy tłum. Bez wielkich słów i deklracji. Zatopieni wzrokiem a szczyt Golgoty, gdzie stoi już pusty krzyż Pana – bo wiedzą, że On to przeszedł i zmartwychwstał.

Na tym polega wiara. Że idzie się z krzyżem ale patrzy sie poza horyzont. Widiz sie rzeczy materialne oczami ciałą, ale oczami ducha sięga się w wieczność. Zatracić swe życie w Bogu, oddać mu totalnie swoje życie – po to – azby zyskać życie na wieki.

(Mk 8, 34 – 9, 1)
Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi”. Mówił im także: „Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy”.

Człowiek też zapiera się samego siebie i swej natury w każdej spowiedzi. Święty Ignacy przedstawia 5 punktów prezchodzenia przez ten sakrament [ĆD 43]. Konkretnych działań które prowadzą ku nawróceniu i pojednaniu z Panem:

Sposób odprawiania rachunku sumienia ogólnego
Zawiera w sobie pięć punktów
Punkt 1. Dziękować Bogu Panu naszemu za otrzymane dobrodziejstwa.
Punkt 2. Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz.
Punkt 3. Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku. Czynić to przechodząc godzinę po godzinie lub jedną porę dnia po drugiej, a najpierw co do myśli, potem co do słów, a wreszcie co do uczynków, wedle tego samego porządku, jak to było powiedziane przy rachunku szczegółowym.
Punkt 4. Prosić Boga Pana naszego o przebaczenie win.
Punkt 5. Postanowić poprawę przy jego łasce. Odmówić Ojcze nasz.

Maryja jest Tą, która może poprowadzić drogą krzyża na sczczyt. By potem człowiek mógł Zmartwychwstać razem z Jezusem. Ona – Mama – prowadzi w niezwykły sposób. Pozwala nam dzieciom na trudne doświadczenia. Pozwala sie nauczyć, ale za moment przytula mocno do swego serca sprawiając, że ból znika a doświadczenie wiary zostaje.

Stracić życie dla Matki – oddać jej siebie całkowicie – do cna. To jest droga wiary i czyn z którego rodzą się kolejne.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie o Wszechpośredniczko, wszystko to otrzymałem. Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

 

Myśleć po Bożemu

Dziś w Ewangelii wędrujemy z Jezusem pod Cezareę Filipową. Po obszarach, gdzie było wiele religii i ujawniały się silne wpływy religii rzymskiej. Jezus zatem zadaje pytanie: „Za kogo uważają mnie ludzie?”. Pyta swych uczniów CZY ROZMAWIAJĄ O NIM Z LUDŹMI. Ciekawe jak my dziś odpowiedzielibyśmy na to pytanie? Ilu z nas jest w stanie usłyszeć za kogo uważają Jezusa ludzie z naszego otoczenia?

Odpowiedzi uczniów Jezusa są różne. Zadna z nich nie mówi o Jezusie jako o MESJASZU. Zatem głosy z poza grupy otaczajacej Jezusa są głosami ludzi, którzy nie odkryli prawdy o Jezusie. Są gdzieś w drodze. Jedni bliżej inni dalej. Jedni dojda do poznania – inni się zatrzymają na swoim osądzie i obrazie Jezusa i tam zostaną.

Następnie Jezus pyta uczniów bezpośrednio. A WY ZA KOGO MNIE UWAŻACIE. Żeby człowiek mógł doprowadzić drugiego do Jezusa musi najpierw sam zbudować sobie właściwy i prawdziwy obraz Mesjasza. Wygląda na to, że uczniówie dobrze rozpoznają swego Pana. Piotr wyrywa się jako pierwszy: „Ty jesteś Mesjasz”.

No i przedziwne polecenie Jezusa. NIE MÓWCIE O MNIE NIKOMU! To jak przyprowadzić ludzi do Jezusa. Jak im pokazać prawdę o Nim. Czynem i prawdą! Swoim życiem…

Deklaracja i odkrycie Piotra sprawia, że JEzus uznaje ich za dojrzałych na tyle, że może ich wprowadzić głębiej w tajemnicę swej paschy. Mówi otwarcie na czym będzie polegała Jego misja mesjańska. I Jego prorctwo, obraz tego co będzie się działo w Jeruzalem nie jest kolorowe. Jest tam oskarżenie, śmierć ale i ZMARTWYCHWSTANIE. Problem w tym, że dojrzałość nie była na tyle duża, by Apostołowie przyjeli tą przepowiednię. Nie słyszą, albo też nie rozumieją co oznacza Zmartwychwstanie. Zatrzymują się na męce i śmierci. To neizbyt przyjemna wizja i może ludzi zrazić do Jezusa – stąd Piotr POUCZA BOGA JAK MA ZBAWIĆ SWIAT!!!? Piotr upomina Jezusa!

Jezus ich pytał za kogo Go uważaja ludzie. Odpowiedzi były tak różne jak wiele wizji Jezusa mieli ludzie. A teraz! Piotr także ujawnia że ma swoja wizję i swój sposó postrzegania Jezusa. Męka i śmierć kompletnie tam nie pasują. Zmartwychwstania może nie rozumie.

JEzus reaguje bardzo ostro. Odwraca się do Piotra plecami, tak by nie patrzeć mu w oczy – bo nie chce by Piotr poczuł, że to jego potępia. Wypowiada piorunujące słowa: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Szatanie, czyli kusicielu. Nie chce mieć Piotra przed oczami…

(Mk 8, 27-33)
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” Oni Mu odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. On ich zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjasz”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.

Relacje, wzgledy osobowe. Wizje sukcesu. Pzryszłe wizje awansów i pozycji społecznych. Do tego odnosi się też św. Jakub w swoim liście. Wiara nie powinna mieć względu na osoby. Człowiek powinien być neutralny, jak języczek u wagi – o czym mówi Fundament ćwiczeń. Powienien traktować ludzi równo!

(Jk 2, 1-9)
Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego, Jezusa Chrystusa uwielbionego, nie ma względu na osoby. Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato przyodzianego i powiecie: „Ty usiądź na zaszczytnym miejscu”, do ubogiego zaś powiecie: „Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego”, to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się sędziami przewrotnymi? Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? Wy zaś odmówiliście ubogiemu poszanowania. Czy to nie bogaci uciskają was bezwzględnie i nie oni ciągną was do sądów? Czy nie oni bluźnią zaszczytnemu Imieniu, które wypowiedziano nad wami? Jeśli przeto zgodnie z Pismem wypełniacie królewskie Prawo: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”, dobrze czynicie. Jeżeli zaś kierujecie się względem na osobę, popełniacie grzech, i Prawo potępi was jako przestępców.

Właściwe traktowanie ludzi wokół i podążanie za głosem Boga i Jego przykazaniami sprawia że człowiek coraz lepiej rozpoznaje Boga. Zaczyna coraz głębiej rozumieć co znaczą słowa które wypowiada: „Ty jesteś MESJASZ”.

Czyny świadczą o postawie serca i czny są owocem postawy serca [ĆD 42]:

Wziąć za przedmiot [rachunku] dziesięć przykazań Bożych, przykazania kościelne i rozkazy przełożonych. Wszystko to, co ktoś czyni przeciw tym trzem [rodzajom obowiązku], jest większym lub mniejszym grzechem, zależnie od większej lub mniejszej wagi.
Przez polecenia przełożonych rozumiem np. „Bulle krucjaty” i inne odpusty, np. „za pokój” po odbyciu spowiedzi i przyjęciu Komunii św. Boć niemało się grzeszy, gdy się działa przeciw tak pobożnym zachętom i poleceniom przełożonych naszych.

Maryja jest Tą, która wiernie trwa przy Bogu. Zamiast pouczać Boga jak Piotr, Ona wiernie przyjmuje Słowo Boga, zachowuje je i rozważa jego znaczenie w sercu. Nie nagina Boga do swojego obrazu, ale stara się przylgąć do Boga. Ona w żadnym uczynku nie odstąpiłą od Bożej woli – nie popełniła żadnego grzechuw  swym życiu. I to Ona potrafi nas nauczyć właśnie takiej postawy – trwania przy Bogu. Szkoła MAryi jest najefektywniejsza, jeśli człowiek całkowicie się Jej zawierzy i powierzy w jej kształtujące świętych dłonie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

Czy tylko przeglądam się w lustrze

Człowiek powinien być skory do SŁUCHANIA bardziej niż do mówienia. Przez słuchanie poznaje się drugą osobą. Wsłuchując się w to jak postrzega świat, o czym myśli, w opinie, w doświadczenia, wmocje. Mówiąc i przemawiając do kogoś, nie poznaje się jego wnętrza. Tak samo jest ze Słowem Boga. Tylko mówiąc do Boga, tylko modląc się, tylko wylewajać włąsne serce przed Bogiem, tylko przedstawiając swe prośby, nie pozna się Boga. Prawdziwie poznaje się Boga poprzez SŁUCHANIE. Przez wsłuchiwanie się w to co ma do powiedznia Bóg – a On mówi przez Biblię. Nieznajomosć Biblii jest nieznajomoscią Boga, jak mówił św. Hieronim.

Dziś pierwsze czytanie przedstawia piękne porównanie tych postaw do człowieka przeglądajacego się w lusrze. Kto nie słucha tylko przygląda się sobie w lustrze, potem zaraz odchodi i zapomina jak wyglądał. Kto wśłuchuje się w Słowo wchodzi bardzo głęboko w swe duchowe wnętrze. Żyje obecnością Boga. Powoli wykonuje dzieło.

Owocacmi głębokiego wsłuchiwania się w Słowo jest język jakim człowiek się posługuje i to jak odnosi sie do najsłbszych – do sierot w wdów. Osób, które doświadczają głebokiego ubóstwa, bo nie mają przy sobie najdroższego towarzysza. Dzieci nie majace rodziców, wdowy, które straciły męża. Druga osoba, w którą można się wczuć, wsłuchać, współistnieć – to jest prawdziwe bogactwo…

(Jk 1, 19-27)
Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Gniew bowiem męża nie wypełnia sprawiedliwości Bożej. Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Jeżeli bowiem ktoś tylko przysłuchuje się słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do męża oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo, Prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo. Jeżeli ktoś uważa się za człowieka religijnego, lecz łudząc serce swoje, nie powściąga swego języka, to pobożność jego pozbawiona jest podstaw. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca jest taka: opiekować się sierotami i wdowami w ich utrapieniach i zachować siebie samego nieskażonym wpływami świata.

Ciekawa w tym kontekscie jest Ewangelia. JEzus uzdrawia niewidomego. Robi to w dwóch etapach. Ludzie przyprowadzjają tego człoiwieka. Wsłuchali się w jego prośbę i  zaprowadzili do Jezusa. Lekarz ciał i dusz zabiera jednakże tego człowieka na bok. POZA WIEŚ. poza przestrzeń spotkania z ludźmi. Uzdrawia. Ale tylko częściowo. Człowiek mówi, że widzi ludzi niby drzewa. Nie jak ludzi, ale jak drzewa. Jak elementy natury nieożywionej. Nie komunikujące się z człowiekiem. Niewyraźne.

Jezus chciał by ten człowiek przeżył to doświadczenie cześciowego uzdrowienia. By nie dostrzegał ludzi w pełnym ich wymiarze… Kłądzie na niego po raz klejny swoje ręce i uzdrawia całkowicie. I co ciekawe odsyłą go ze słowami – „TYLKO DO WSI NIE WSTĘPUJ!” Tylko nie wracaj do tej wioski, do tych ludzi. Do tego życia… Co było takeigo w tych ludziach jak drzewa, w tej wiosce. Dlaczego Jezus zabrał tego człowieka poza jej obręb, usdrowił tego człowieka w dwóch etapach a potem zakazał mu wracać do tej społeczności…

Może nie chciał by ci ludzie zachłysnęli się sensacją i szukali u Jezusa tylko cudów i niezwykłych działan, zamiast wsłuchiwać się w Jego głos i naukę. Może nie chciał sensacji… Trudno to zrozumieć…

(Mk 8, 22-26)
Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: „Czy coś widzisz?” A gdy ten przejrzał, powiedział: „Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: „Tylko do wsi nie wstępuj!”

Św Ignacy w swoich ćwiczeniach uczy pracy nad słowem.

[ĆD 38..41]

Nie przysięgać ani na Stwórcę, ani na stworzenie, chyba tylko w wypadku prawdy, konieczności i z uszanowaniem. Konieczność wedle mego rozumienia zachodzi nie wtedy, gdy pod przysięgą stwierdza się jaką bądź prawdę, lecz wtedy, gdy chodzi o rzecz większej wagi, dotycząca duszy lub ciała albo też dóbr materialnych. Uszanowanie zaś pojmuję w, taki sposób, że wzywając imienia Stwórcy i Pana swego zwraca się baczną uwagę na zachowanie należnej mu czci i uszanowania.

Należy zwrócić uwagę, że aczkolwiek przysięgając lekkomyślnie z wezwaniem imienia Boga grzeszymy ciężej, niż gdy to czynimy z powołaniem się na stworzenia, to jednak trudniej jest w należyty sposób, tzn. w wypadku prawdy, konieczności i z uszanowaniem, przysięgać na stworzenie niż na Stwórcę, a to dla następujących racji:

Racja pierwsza: Gdy chcemy przysięgać na jakieś stworzenie, to sam fakt, że chcemy wezwać stworzenia, nie czyni nas tak uważnymi i bacznymi, aby mówić tylko prawdę lub stwierdzić ją tylko w wypadku konieczności, jak to się dzieje wtedy, gdy chcemy wezwać Boga i Stwórcę wszystkich rzeczy.

Racja druga: Gdy się przysięga na stworzenie, nie jest tak łatwo okazać uszanowanie i cześć Stwórcy, jak wtedy, gdy się przysięga na samego Stwórcę i Pana; bo fakt, że chcemy wezwać Boga i Pana naszego, skłania nas do większej czci i uszanowania, niż gdy chcemy wezwać rzecz stworzoną. I dlatego przysięga na stworzenie winna być dozwolona raczej ludziom doskonałym niż niedoskonałym. Doskonali bowiem przez usilną kontemplację i oświecenie umysłu więcej rozważają, rozmyślają i kontemplują obecność Boga, Pana naszego, w każdym stworzeniu wedle jego własnej istoty, obecności i mocy. I w ten sposób przysięgając na stworzenia są bardziej zdolni i usposobieni do tego, by okazywać Stwórcy i Panu swemu więcej czci i uszanowania, niż ludzie niedoskonali.

Racja trzecia: W wypadku ciągłego przysięgania na stworzenia należy obawiać się bałwochwalstwa więcej u ludzi niedoskonałych niż u doskonałych.

Nie mówić słów próżnych. Mam na myśli takie słowa, które ani mnie, ani drugiemu nie przynoszą pożytku, ani też nie są ku temu skierowane. A zatem gdy się mówi w celu niesienia pomocy albo z tym zamiarem, aby pomóc duszy własnej lub cudzej, albo ciału, albo nawet w dziedzinie dóbr doczesnych, nigdy słowa nie są próżne. Tak samo, gdy ktoś mówi o rzeczach [nawet] obcych jego stanowi, np. gdy zakonnik mówi o wojnach albo o kupiectwie. Bo we wszystkim, co tu zostało wymienione, jest rzeczą zasługującą mówić w sposób dobrze uporządkowany, a znów grzechem jest mowa nieuporządkowana i bezużyteczna.

Nie mówić niczego oszczerczego ani ujemnego o drugich. Bo jeśli ja wyjawiam cudzy grzech śmiertelny, który nie był publiczny, sam grzeszę śmiertelnie; a jeśli to grzech lekki, grzeszę lekko. Jeśli zaś wyjawiam czyjeś uchybienie, ujawniam swoje własne uchybienie.

Mając prawą intencję można w dwojaki sposób mówić o grzechu lub upadku drugiego.

Pierwszy sposób – gdy grzech jest publiczny, np. w wypadku nierządnicy publicznej, albo wyroku sądowego, albo błędu [we wierze] rozgłoszonego i który zaraża dusze tych, z którymi się rozmawia.

Drugi sposób – gdy grzech ukryty wyjawia się komuś, aby on temu, który jest w grzechu, pomógł do podniesienia się z upadku; trzeba jednak mieć poważne podstawy do sądzenia, że on będzie w stanie przyjść mu z pomocą.

Matka Słowa, ta która swoim Słowem „Fiat” odpowiedziała na wezwanie Boga i z Jej zgody dokonał się cud Wcielenia. Matka która rozważała Słowo w swym sercu, Ona potrafi nas nauczyć szacunku do bożego Słowa. Jedyne co człowiek musi zrobić, to zawierzyć sie Jej bez reszty, a ona zaprowadzi do Boga. Pomoże zanurzyć się w Słowie Boga.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

Uciąc i wyrwać w zalążku

Dzisiejsze czytanie z listu Jakuba pokazuje mechnizmy wzrastania chwastu grzechu na żyznej ziemi ludzkiego serca. Tak jak jest dobry zakwas czy dobre ziarno które rośnie i przynosi dobre owoce – chleb, czy plony, tak też może być zły zakwas czy złe nasiona które przyniosą pleśń i stęchliznę, czy chwasty zagłuszajace dobro.

Grzech zaczyna się niewinnie, potem powoli dojrzewa. Gdy jest w zalążku można go wyrwać prawie bezboleśnie. Gdy zaczyna urastać, zapuszczać korzonki, pochłaniach coraz większe połacie serca, wówczas jego wyrwanie staje się trudne i bardzo bolesne. Jakub nawołuje do walki z pokusami. Do pokonywania samych zalążków.

Błogosławiony mąż, który oprze się pokusie: gdy zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują. Kto doznaje pokusy, niech nie mówi: «Bóg mnie kusi». Bóg bowiem ani nie podlega pokusie do zła, ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani! Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. (Jk 1, 12-18)

Bóg nigdy człowieka nie kusi. Bóg daje człoiwekowi wolną wolę. By wola była wolna człowiek nie może być na siłę ubezwłąsnowolniony przez Boga. Więc dostaje tyle łąski, ile trzeba by pokonać pokusę. Ale to od wyboru człowieka zalezy czy odrzuci zło i podąży za dobre, czy też wejdzie w spirale grzechu i kłamstwa. Bóg był, jest i będzie Miłością. W Nim nie ma cienia przemiany ani zmienności. Jest bezpieczeństwo, pokój, ciepło, jasność, Miłość.

W tym samym tonie ejst dzisiejsze pouczenie Jezusa dla uczniów. Choć oni wydają się zajmować czymś innym i puszczają przestrogi jezusa mimo uszu. Zajęli się sprawami doczesnymi, codzienną troską o jedzenie. Przeżywaja brak i WTEDY Jezus im powiedział coś o TROSKACH TEGO ŚWIATA I PRZYWIĄZANIU DO SPRAW TEGO ŚWIATA.

Przestrzega ich, by strzegli się kwasu Faryzeuszów i Heroda. Obie grupy, czy osoby charakteryzuje podążanie za zasługami, włądzą i bogactwem tego świata. Herod pokazuje życie przepełnoine hedonizmem i zanurzeniem w swej samowystarczalności. Nie potrzebuje Boga. Faryzeusze wykorzystują zaś swoje bogactwa intelektualne by przejąć władzę nad ludźmi. Pozornie w imię Boga mamią ludzi wymaganiami, których oni sami nie spełniają. Wyciagają od ludzi pieniadze. Pobłażają ich grzechom. Chcą być celebrytami uwczesnego Izraela. Ludźmi na swieczniku. Wychwalanymi przez szrych obywateli tak jakby oni byli bogami.

Jezus z rozgniewaniem pokazuje im jaka jest piramiada wartości i hierarchia wartosci do której powinni przylgnąć. Jeśli podejmą walkę duchową, to Bóg się zatroszczy o ich codzienność. NADOBFICIE – zbiorą ponad miarę. Kosze ułomków, które jeszcze zostaną z ich otalnego niedostatku!

Uczniowie Jezusa zapomnieli zabrać chleby i tylko jeden chleb mieli z sobą w łodzi. Wtedy im przykazał: Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda!” A oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chlebów. Jezus zauważył to i rzekł do nich: „Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?” Odpowiedzieli Mu: „Dwanaście”. „A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?” Odpowiedzieli: „Siedem”. I rzekł im: „Jeszcze nie rozumiecie?” (Mk 8, 14-21)

Żeby odkrywać mechanizmy złego ducha w życiu, by móc się opierać złemu dichowi potrzeba autorefleksji. Spojrzenia wstecz na drodze rachunku sumienia i zbadania co było dobre a co złe w moim życiu. Mając w ten sposó nakreślone obszary walki potrzeba podjac postanowienie poprawy i podjać walkę o duszę. Sukcesywnie, krok po kroku i dzień po dniu walczyć o duchową wolność.

Święty Ignacy Loyola podaje metody szczegółowego rachunku sumienia, jak i ogólnego. Drogę ciągłego przepracowywania swojej duchowej drogi. W ounktach 32..37 Ćwiczeń Duchowych pokazuje jak rodzą sie grzechy w ludzkiej myśli. Rozgranicza też jak poznawać grzechy ciężkie od lekkich:

w celu oczyszczenia się i lepszego odbywania spowiedzi
Z góry przyjmuję, że są we mnie trzy [rodzaje] myśli, a mianowicie jedna myśl moja, tj. powstająca z mojej tylko wolności i woli, dwie zaś inne przychodzą do mnie z zewnątrz, jedną od ducha dobrego, druga od ducha złego.

O myśli
Dwa są sposoby zdobywania zasługi, gdy nachodzi nas myśl zła z zewnątrz.
1. Przychodzi mi np. myśl, aby popełnić grzech śmiertelny, a ja tej myśli się sprzeciwiam natychmiast i od razu ją przezwyciężam.
2. Drugi sposób zdobywania zasługi polega na tym, że gdy nachodzi mię myśl zła, ja jej się sprzeciwiam, a ona znów powraca, a ja zawsze się jej sprzeciwiam, aż myśl ta przezwyciężona odejdzie. Ten drugi sposób jest bardziej zasługujący niż pierwszy.

Popełnia się grzech lekki, gdy ta sama myśl o popełnieniu grzechu śmiertelnego przychodzi, a człowiek albo słucha jej przez chwilkę, albo czerpie z niej jakieś małe zadowolenie zmysłów, albo ulega jakiemuś niedbalstwu w odrzucaniu takiej myśli.
Są dwa sposoby popełnienia grzechu śmiertelnego. Pierwszy, gdy człowiek daje przyzwolenie na myśl złą, chcąc zaraz rzecz tę wykonać wedle tego przyzwolenia, albo wprowadzić ją w czyn, gdyby to było możliwe.
Drugi sposób popełnienia grzechu śmiertelnego polega na tym, że grzech ten popełnia się czynem. Jest to cięższy grzech dla trzech racji:
– Po pierwsze, z powodu dłuższego czasu [trwania w złej woli].
– Po drugie, z powodu większego natężenia [woli w złem].
– Po trzecie, z powodu większej szkody [na duszy] dla obu osób [w grzechu z drugą osobą].

Tą która wspomaga w walce. Tą od której można się uczyć twardej i bezkompromisowej walki duchowej jest Maryja. Nie popełniłą w swym życiu żadnego grzechu. Ciężkiego ani lekkiego. Była zawsze zjednoczona z wolą Ojca. Ciągle pokorna i w niewoli Miłości wobec Boga. By uczyć się jej postaw potrzeba wejśc do Jej szkoły. Oddać się Jej w niewolę tak jak Ona zawierzyła bezgranicznie Bogu. Zawierzyć wszystko Jej – na przepadłe.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsyatrczą.

Wysłani by siać

Bóg daje ludziom wolność. Pełną wolność wyborów. Człowiek może Boga przyjąć ale może też okrutnie odrzucić i przekreślić. Może mieć otwarte i wrażliwe serce, gotowe do wsłuhania się w głos drugiej sosoby, możę też mieć twarde i uparte serce oceniajaće z góry tego, który przychodzi z do niego z Ewangelią.

Taką sytuację poakzuje czytanie z Dziejów. Paweł i BArnaba przyszli do swoich. Głosili z miłością. Ale dawali też pełnię wolnośći swoim słuchaczom. I zostali odrzuceni…

Mówią im o tym i idą dalej. Idą głosić Ewangelię poganom. Ida za głosem Pana. Staja się światłością dla pogan – ku ogromnej radości tych ludzi. Poganie pragną ewangelii cały swym sercem. Szukaja drogi miłości, mimo, że jeszcze nie potrafią tego nazwać. Wszyscy przeznaczeni do życia wiecznego uwierzyli… Słowo się poszerza.

Pójscie za głosem Boga, za głosem serca. Otwarcie się na Boże wołanie powoduje że dokonuja się cuda. Mimo, że wydaje się, że cały czas ponosiłem porażki. Że cały czas się nie udawało. Idę, bo patrzę na to KTO mnie pociaga. KTO mnie wzywa i do czego.

(Dz 13, 46-49)
Paweł i Barnaba powiedzieli do Żydów: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: „Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”. Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.

(Ps 117, 1-2)
REFREN: Idźcie i głoście światu Ewangelię

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.

Ewangelia jakby poprzedza w czasie to wydarzenie. Jezus powołuje siedmedziesiat dwie sooby – 36 par ludzi, by poszli głosić Ewangelię. Posyła ich jako zapowiedź swego przyjścia. Wszędzie tam, gdzie ON SAM PRZYJSĆ zamierzał. Onie nie głosza siebie. NIe głoszą nadejscia lepszych czasów kiedyś tam w przyszłosci. Oni są prorokami na wzór Jana Chrzcicela. Mówią, że Jezus jest tu. Mesjasz jest wśród nas i lada moment przyjdzie. To Jego oczekujecie, a my nie jesteśmy godni zawiązać mu rzemyka u sandałów. Nikt nie głosi siebie samego. Przychodzą i przygotowuja grunt. Spulchniają, użyźniają, nawadniają. A potem przyhodzi prawdziwy siewca, by zasiać ziarno, które bedzie potem wzrastało.

Jezus jest inicjatorem tego działania. Sam prosi nas, byśmy prosili Ojca Niebieskiego o kolejnych ewangelizatorów. Bo potrzeba ich wielu. Szczególnie współczesny swiat potrzebuje tak bardzo swiadków. Tak wiele jest zagmatwanych dróg na które ludzie wchodza bo nie spotkali ludzi żyjących szczęśliwie i szczerze Ewangelią.

Jezus nie zapowiada łatwej drogi – jak owce między wilki. Ale też zapowiada pełne wyposażenie na tą misję. ON SIĘ O WSZYSTKO ZATROSZCZY. Nie musisz odpowiednio zarobić. Nie musisz przejsc super kursów. Nie musisz zakończyć studiów. Nie potrzeba ci laski i trzosa ale ŁASKI BOGA. Otwarcia się na Jego łaskę. Bo od Niego wszystko pochodzi.

Wszystko co nalezy przynieść to POKÓJ! Pokój tak potrzebny dziś, gdy mówi się o wybuchu III wojny światowej w ciągu paru dni, mozę tygodni. Pokój tak bardzo potrzebny ludziom. Jezus też nie szuka wyników, osiagnięć. Nie mierzy swych apostołów ilosćią zdobytych kontaktów, listą adresów, gdzie mógły przyjść.

TAK JAK ON ZASIEWA POJEDYNCZE ZIARNA, tak też chce by jego uczniowie zasiali silne ziarno w jednym domu. By zbudowali zalążek, otoczyli go modlitwą utwierdzili na drodze ku dobremu.

Bóg jest nierychliwy ale sprawiedliwy… On działa z wielką cierpliwoscią w czasie. Daje łaski chwili i prowadzi każdego człowieka jak i całą ludzkośc kroczek po kroczku. On cały czas jest PANEM CAŁEGO WSZECHŚWIATA i  nie jest tak, że cokolwiek wymknęło mu się z pod kontroli.

(Łk 10, 1-9)
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę.Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.

On też daje nam Mamę, która prowadzi, która poszerze nasze serce by było otwarte na ościerz dla Boga i na MIŁOŚĆ.

TO JEJ – MAMIE – trzeba się zawierzyć i poddać w bezgranicznym posłuszeństwie – wówczas zaczynają się dziać CUDA ŁASKI.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca zarządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łąskę a one w zupełności mi wystarczą.

Zatroskany Pan

Jezus dziś troszczy się o swój lud. O jego potrzeby codzienne. ZOstali nakarmieni Słowem i nauką teraz potrzebują pokamu dla Ciała. Jezus i o to zadba, bo człowiek to istota która powinna być w hamonii cielesno-duchowej.

Tak jak wylewa łaski duchowe nadobficie, tak też wylewa dary dla ciała – nadobficie. Pragnie człowieka obdarować hojnie. Nie wydziela porcji. Nie ogranicza.

W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: „Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka». Odpowiedzieli uczniowie: „Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?” Zapytał ich: „Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem”. I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać. Jedli do syta, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty. (Mk 8, 1-10)

Można też szukać po swojemu, poza Bogiem. Budować włąsne królestwo dobrobytu – które potem rozpada się jak domek z kart. Prędzej czy później prowdzi do pychy i bałwochwalstwa. Do upadku i grzechu.

W pierwszym czytaniu król ewidentnie stara się odwrócić lud od Boga. Buduje ołtarze, by ludzie nie chodzili do swiątyni. Próbuje uatrakcyjnić dni święte i zmienić ich ukierunkowanie. Takie praktyki – świątynie galerii handlowych, atrakcje Niedziel odciągajace od Mszy –  widzimy także i dziś. Jednakże to równia pochyła po której człowiek ześliguje się ku złu i braku szczęścia. Ku slepej pogoni za władzą i pieniędzmi.

Jeroboam pomyślał sobie tak: „W tych warunkach władza królewska może powrócić do rodu Dawida, bo jeżeli ten lud będzie chodził na składanie ofiar do świątyni Pańskiej, to zechce wrócić do swego pana, Roboama, króla Judy, i wskutek tego mogą mnie zabić i wrócić do króla Judy, Roboama”. Dlatego po zastanowieniu się król sporządził dwa złote cielce i ogłosił ludowi: „Zbyteczne jest, abyście chodzili do Jerozolimy. Izraelu, oto Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej!” Postawił zatem jednego w Betel, a drugiego umieścił w Dan. To oczywiście doprowadziło do grzechu Izraela, bo lud poszedł do jednego do Betel, a do drugiego aż do Dan. Ponadto urządził przybytki na wyżynach oraz mianował spośród zwykłego ludu kapłanów, którzy nie byli lewitami. Następnie Jeroboam ustanowił święto w ósmym miesiącu, piętnastego dnia tego miesiąca, naśladując święto obchodzone w Judzie, oraz sam przystąpił do ołtarza. Tak uczynił w Betel, składając krwawą ofiarę cielcom, które sporządził, i ustanowił w Betel kapłanów wyżyn, które urządził. Jeroboam nie zawrócił ze swej złej drogi, lecz przeciwnie, mianował kapłanów wyżyn spośród zwykłego ludu. Kto tylko chciał, tego wprowadzał na urząd, tak iż ten stawał się kapłanem wyżyn. Takie postępowanie stało się dla rodu Jeroboama sposobnością do grzechu i powodem usunięcia go i zgładzenia z powierzchni ziemi. (1 Krl 12, 26-32; 13, 33-34)

Weź Mamo i przyjmij całą wolnośc moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty która znasz wolę Ojca rozporzadzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsytarczą.

Praca wewnętrzna

Kluczem do dzisiejszych czytań jest pokora.

Salomon wpadł w pychę. Zaczął czcić bożki swoich żon. Zaczął ignorować Boże napomnienia ufająć we własną mądrość, umiejętności i powodzenie. Bóg chcąc nim wstrząsnąć zapowiedział podział jego królestwa. Z 11 pokoleń dla jego syna miało zostać tylko jedno – pozostałe 10 miało trafić po rządy kogoś innego. Dzisiejsze czytanie pokazuje właśnie to wydarzenie. Prorok Achiasz spotyka Jeroboama. W symboliczny sposób przekazuje mu władzę nad 10 pokoleniami które w końcu odłączają się od Izraela. A w zasadzie Izrael odpadł do pokolenia Dawida. Bóg jest konsekwentny i nie rzuca słów an wiatr. Pokora człowieka i jego uniżenie potrafią urzec miłosierne serce Ojca. NAtomiast zatwardziałość i pycha popychajaca człowieka do walki z Bogiem i ignorowania Bożego Słowa, prowadzą koniec końców do klęski.

(1 Krl 11, 29-32; 12, 19)
Gdy pewnego razu Jeroboam wyszedł z Jerozolimy, spotkał go na drodze prorok Achiasz z Szilo, odziany w nowy płaszcz. Sami tylko obydwaj byli na polu. Wtedy Achiasz zdjął nowy płaszcz, który miał na sobie, porozdzierał go na dwanaście części i powiedział Jeroboamowi: „Weź sobie dziesięć części, bo tak rzekł Pan, Bóg Izraela: Oto wyrwę królestwo z ręki Salomona, a tobie dam dziesięć pokoleń. Jedno tylko pokolenie będzie miał ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na miasto Jeruzalem, które wybrałem ze wszystkich pokoleń Izraela”. Tak więc Izrael odpadł od rodu Dawida po dzień dzisiejszy.

Ewangelia opowiada historię uzdrowiania człowieka głuchoniemego. Ludzie przychodzą z chorym do Jezusa i mają swoja wizję metody uzdrowienia. Założyli że Jezus włoży na niego rękę i dokona się cud. Jezus jednakże dokonuje jednego z najbardziej niezwykłych uzdrowień jeśli chodzi o metodę uzdrowienia. Nie podaża za ludzkim planem. Nie chce nawet by widziano uzdrowienie – nie szuka rozgłosu. Zabiera człowieka w odosobnione miejsce. Wkłada palce w jego uszy i śliną dotyka jego jezyka. Przy tym wszystkim MODLI SIĘ. Zawierza tego człowieka Bogu. No i WOŁA do głuchego „EFFATHA”. Słowo – nawet takie, którego ten człowiek nie mógł jeszcze usłyszeć miało moc uzdrowienia.

Jezus jednak na koniec poleca, by nikomu o tym nie mówili. Nie szuka rozgłosu jako uzdrowiciel. Chce ludzi pociągnąć do Ojca. Uszy tego człowieka otworzyły się a więzy języka rozwiązały dzięki interwencji Jezusa. Pan dał mu polecenie. A ten człowiek i jego znajomi robią coś zupełnie ODWROTNEGO! Znów człoiwek pokazał że wie lepiej od Boga…

 (Mk 7, 31-37)
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: „Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”.

Św. Ignacy wzywa do wyzbywania się takich właśnie postaw. Do pracy wewnętrznej, by głos Boga stawiać wyżej niż swoje projekcje. By podążać za głosem Pana. Proponuje niezwykle praktyczne metody pracy duchowej w ramach rachunku sumienia:

Następują cztery uwagi dodatkowe, [pomocne] do rychlejszego usunięcia tego określonego grzechu lub tej wady.

Uwaga pierwsza. Za każdym razem, gdy człowiek upadnie w ten określony grzech lub w tę wadę, niech przyłoży rękę do piersi bolejąc nad swym upadkiem. A można to czynić nawet w obecności wielu osób bez zwracania na siebie ich uwagi.

Uwaga druga. Ponieważ pierwsza linia rysunku oznacza pierwszy rachunek sumienia, druga zaś drugi rachunek, przeto wieczorem należy patrzeć, czy jest poprawa od pierwszej linii do drugiej, to jest od pierwszego rachunku do drugiego.

Uwaga trzecia. Porównać dzień drugi z pierwszym, tj. oba rachunki sumienia dnia obecnego z oboma rachunkami dnia poprzedniego i patrzeć, czy od jednego dnia do drugiego nastąpiła poprawa.

Uwaga czwarta. Porównać jeden tydzień z drugim i patrzeć, czy w obecnym tygodniu poprawił się [człowiek] więcej niż w pierwszym tj. w poprzednim.1

Uwaga. Trzeba zaznaczyć, że pierwsza litera N wielkie na rysunku niżej podanym oznacza niedzielę, p małe oznacza poniedziałek, w – wtorek, itd.

N

p

wt

śr

cz

p

sb

Praca wewnętrzna, walka z przywarami, z nałogami jest neizwykle ważną drogą duchowego rozwoju. Kluczem do zwycięztwa jest zawsze regularność. Wierność.

Najwieksza przegraną człoiweka jest zniechęcenie prowadzace do duchowego lenistwa. Które w końcu prowadzi do postawy Salomona.

Tylko ćwiczenie duchowe pozwala rozpoznać subtelności miłosći włąsnej w tym co się robi. Tak jak ludzie z Ewangelii, którzy głoszę to co uczynił Jezus. NA pozór wydaje się że ewangelizują. Co w tym złego. A jednak sprzeciwiaja się poleceniu Jezusa! Tylko w odniesieniu do osoby, która nigdy nie popełniła grzechu, którz zna zasadzki złego ducha i całe zycie się im opierała z sukcesem, można  sie uczyć prawdziwej walki duchowej. Św. Ludwik wskazuje na Maryję, jako na Tą, która potrafi wyłuskać te subtelności egoizmu i duchowej projekcji jaką mamy spełniając czasem z pozoru bardzo dobre uczynki. Duchowa niewola miłości uczy właściwej perspektywy duchowej.

Mamo weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weż wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi