REGUŁA II

[ĆD 330] Sam tylko Bóg, Pan nasz, daje duszy pocieszenie bez [jakiejkolwiek] poprzedzającej przyczyny; bo tylko Bogu właściwą jest rzeczą wchodzić do duszy, wychodzić z niej, sprawiać w niej poruszenia, pociągając ją całą do miłości swego Boskiego Majestatu.
Mówię „bez przyczyny” – bez żadnego odczuwania czy poznania uprzedniego jakiegoś przedmiotu, dzięki któremu przyszłoby takie pocieszenie za pośrednictwem aktów własnych rozumu i woli.

Bóg stworzył człowieka jako istotę cielesno-duchową. Dlatego jako Stwórca może przechodzić przez duszę. Może do niej wchodzić i wychodzić, bo ona do Niego nalezy. Szatan może tam wejsć tylko wówczas, gdy człowiek sam go zaprosi.

Ta reguła rozeznawania duchów jest szczególnie istotna do rozpatrywania wydarzeń we wspólnotach chryzmatycznych. Łatow wprowadzić się w stan błogości poprzez odpowiednie sterowanie ciałem. Oddechem, czy rytmiczny śpiew, dźwięki. Wprowadzić się w jakiś stan i potem nazywać to działaniem Boga. Owszem, Bóg daje łaski. Ale jeśli człowiek działa w ku takiemu stanowi, długo się modli, to trzeba być ostrożnym w jego ocenie.

Jeśli zaś taki spokój, pocieszenie pokój serca przychodzi znikąd. Jeśli pojawia się w jakiś sposób niespodziewanie, to wówczas rzeczywiscie działa Bóg.

Bóg wchodzi i wychodzi.

Przyczyna ze strony rozumu, czy woli jest wykluczona przy łasce Boga. Bo przy łasce Boga to Dawca decyzuje, to Jego pragnieniem jest wylanie łaski na człowieka. Człowiek nie czytał, nie myśał, nie było gorącej modlitwy czy dzielenia się. Nic – żadnego aktu woli w tym kierunku.

To doświadczenie wielu świętych – obierają ziemniaki, pielą grządki, rąbią drzewo, wbijają gwoździe i nagle przychodzi ogromna radość od Boga. Ekstaza duchowa. Bóg przychodzi wtedy kiedy chce i tak jak tylko zechce.

Gdy zaś to wszystko poprzedzają akty rozumu, to trzeba być ostrożnym – i tu Ignacy przychodzi z

REGUŁĄ III

[ĆD 331] Za pośrednictwem jakiejś [uprzedniej] przyczyny pocieszenie dać może równie dobrze anioł dobry jak i zły, ale dla celów całkiem różnych: anioł dobry dla postępu duszy, żeby rosła i wznosiła się od dobrego do lepszego; anioł zaś zły dla celu wręcz przeciwnego i żeby duszę nakłonić do swego przewrotnego zamiaru i do swej złości.

I tu właśie przychodzą jedne z głównych regół FUNDAMENTU – OBOJĘTNOŚĆ oraz O TYLE O ILE. Czyli nie reagowanie tak długo aż okaże się gdzie mnie to prowadzi. A Jak już widzę pierwsze zonaki to przyjmuję i odrzucam tylko o tyle, o ile mi to pomaga, czy przeszkadza w drodze do Boga.

CZUWAJ CZEKAJ I BADAJ. Ta myśl rzeczywiscie moze być od Boga, ALE NIE MUSI!

Ile wspólnot, duchownych zaufało takim emocjom i pobłądziło. Wszyskto na początku wyglądało cudownie wspaniale. Pełne pięknych emocji. A kończyło się tragicznie. Trzeba czekać na owoce. Na efekty. Trzeba ciągle badać duchy – żeby nie dać się nabrać…

Owoce są najwazniejsze…. Efekty działania… Spokojne rozeznawanie….

(1J 3, 11-21)
Najmilsi: Taka jest nowina, którą usłyszeliście od początku, że mamy się wzajemnie miłować. Nie tak, jak Kain, który pochodził od Złego i zabił swego brata. A czemu go zabił? Ponieważ czyny jego były złe, brata zaś sprawiedliwe. Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi. My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego. Po tym poznaliśmy miłość, że Chrystus oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Jeśliby ktoś posiadał na świecie majątek i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serca. A jeśli serce oskarża nas, to przecież Bóg jest większy niż nasze serce i zna wszystko. Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, to mamy ufność wobec Boga.

Niedowierzaj jak Natanael. Nie akceptuj od razu ale i od razu nie odrzucaj. Badaj tak długo aż nie okaże się w którą stronę to prowadzi… W tym kontekście rozmowa Jezusa z Natanaelem jest niezwykła.

(J 1, 43-51)
Jezus postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: „Pójdź za Mną”. Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?”. Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”. Jezus ujrzał, jak Natanael podchodzi do Niego, i powiedział o nim: „Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?”. Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod figowcem”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!”. Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod figowcem? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

Zabezpieczeniem jest oddanie woli, rozumu, pamięci i planó w ręce Matki. Ona nigdy nie poprowadzi an manowce.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.