Bóg przeawia do człowieka na osobności, w ciszy, na pustkowiu.

Jezus u początku swej działalnosći wychodzi na pustynię by tam się modlić, poscić ale i by ćwiczyć się duchowo w walce z pokusami. A walczy z nimi przez Słowo Boże.

Te pokusy będą na Neigo spadały nieustannie przez całą jego publiczną działalność aż po ostatni słowa które będzie słyszał: „Jeśli jesteś Synem Boga, zejź z krzyża”… Skoro On był tak atakowany to i nasze życie duchowe będzie obfitowało w próby i pokusy. Jednaz  takich prób, czy też pokus wskazuje dzisiejsza Ewangelia.

Jezus znów używa dokłądnie ten sam schamt…! Masz pytanie – próbujesz mnie podejsć – to CO MÓWI PISMO! Człowiek dobrze odpowiada. Jednakże ciągle chce jakoś Jezusa podejść. Otrzymuje w odpowiedzi GORZKĄ PRZYPOWIEŚĆ!!! Pamiętając żę jes UCZONYM W PIŚMIE… Teoria teorią – jezus wskazuje, że bycie bliźnim to w szczególnosci UCZYNKI MIŁOŚCI I PRAKTYKA SŁOWA!!!

(Łk 10, 25-37)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu odpowiedział: „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?” On rzekł: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Jezus rzekł do niego: „Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył”. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: „A kto jest moim bliźnim?” Jezus, nawiązując do tego, rzekł: „Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź i ty czyń podobnie!”

Wróg – Samarytanin. Schodzi ze świętego miasta do dołu – do miasta grzechu. Odchodzi od Kościoła. Upada. Praktycznie ociera się o śmierć … cielesną … suchową. Ilu katolikó rpzechodzi obok i POTRZĄSA GŁOWĄ. Odtrąca. Skazuje na śmierć. Nie wyciąga ręki! A ilu ludzi z poza kościoła wie dokonale że są bliźnimi i pomaga…

Dziś Kościół w polsce mierzy się z wieloma zarzutami… Niestety wiele z nich jest uzasadnione… Gdzie jest wypełnienie Ewangelii wśród ludzi Kościoła…?

Stawania w sytuacji pobitego i an wpół umarłego cżłowieka uczy właśnie doswiadczenie pustyni. Ogołocenia, udania się w świat gdzie człowiek może łątwo znaleźć się na granizy życia i śmierci. Odarcie z wszelkich uogodnień życia. Tylko ja i mój Stwórca, który utrzymuje moje życie… Pustynia uczy właściwej perspektywy. Ziemia niebezpieczna, pusta, gorąca, bez wody i jedzenia. Spiekota słońca. To tam Bóg mówi do człowieka to tam BÓG CZŁOWIEKA oczyszcza. Przez Pustynię wyprowadza z niewoli. Pustynia jest przeciwnoscią zielonego i obfitującego ogrodu rajskiego.

Ale pustka pustyni pozwala oderwać wzrok od codzienności i skupić wzrok na Bogu. Dawcy życia i przetrwania. Na pustyni dokonywały się rzeczy wielkie w łącznosci człowieka z Bogiem i żeczy straszne gdy ludzie patrzyli tylko na siebie i zdradzali Boga. Człowiek znajdował się w sytuacji konkretnych wyborów. Nie mógł stawać na śroku. Uczył się opowiadać.

Krzyż to takze wymiar pustyni i krzyż pozwala rozeznawać. Rozdzielać. Rozpoznawać co ejst wartością a co antywartością. Przez POKORĘ, UBÓSTWO I POSŁUSZEŃSTWO BOGU.

Bóg na pustyni prowadził lud wybrany przez sytuacje graniczne by oczyścić i zyskać partnera do dialogu.

Pustynia to umiejetność wychodzenia w samotność. Trwanie mimo upału… Nie uciekanie i chwiejność. Trwanie mimo przeciwności… Bo pokusy przyjdą…!

(Ga 1, 6-12)
Bracia: Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam ktoś głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty! A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa. Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus.

Bez dswiadczenia pustyni, krzyża cierpienia i krzyża samotności nie nazbierasz skarbów by dzielić się z innymi. Nie zauważysz napadniętego i pobitego w rowie Samarytanina. Nie nauczysz się wyciągać ręki do drugiego który też cierpi. Który jest pobity, ranny, obolały, tak jak ty na pustkowiu…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.