Bóg to Stwórca, mocą Ducha Świętego ciągle tworzy. Duch Święty bowiem jest NIEPOKALANYM POCZĘCIEM. Bóg ciągle poczyna swego Syna, przez Ducha Świętego. To wszystko W  ŁONIE MARYI. Niepojęte cuda się dokonują wciąż na nowo. To poczynanie ma też wpływ na nas. Maryja to nasza Mama i ona także nas rodzi duchowo. W tym łonie Maryi także my jesteśmy kształtowani duchowo na poród do życia wiecznego:

Wszystko sprowadza się więc do tego, żeby znaleźć łatwy sposób d o otrzymania łaski Bożej, koniecznej do tego, by stać się świętym. Tego właśnie środka chcę ciebie nauczyć. I twierdzę, że aby znaleźć łaskę Bożą trzeba znaleźć Maryję, ponieważ:

Duch Święty, zaślubiwszy Maryję, uczynił w Niej, przez Nią i z Niej to Arcydzieło,
którym jest Jezus Chrystus Słowo Wcielone. Nie zostawiwszy Jej nigdy, nie przestaje On dalej tworzyć w Niej i przez Nią, w sposób tajemniczy, ale rzeczywisty, wybranych. („Tajemnica Maryi”, pkt 6 i 13)

Dlatego nie mamy się czego lękać, jeśli jesteśmy ciągle kształtowani przez Mamę. Jeśli jesteśmy w Jej świętej niewoli. Możemy raczej nabrać odwagi, bo zaczęły się skurcze porodowe. Dziś czujemy świat ducha tylko mgliście przez wody płodowe, przez jakieś oddźwięki, skażeni grzechem nie możemy widzieć i słyszeć wyraźnie. Po duchowym porodzie, po przejściu do Królestwa Boga zobaczymy, usłyszymy, zasmakujemy, dotkniemy w PEŁNI.

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”. (Łk 21,20-28)

Może to już blisko. Może tuż tuż. Cały świat obserwuje całe narody w pontonach przekraczające morza. Ludzi bezradnych wobec szumu morza i jego fal… Kto wie, może to znak, który mamy jak na tacy – i go nie potrafimy odczytać?

Może to globalne ocieplenie i zalewanie kontynentów przez oceany – to właśnie ten znak?

Skupiamy się na codzienności, nie widzimy znaków czasu. A może Pan już jest w progu. Może już naciska klamkę do drzwi tego świata, by powrócić w Paruzji.

Jedyne w pełni bezpieczne miejsce jest pod płaszczem Mamy:

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam  i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twoje dłonie jako wyraz mojej Miłości. Ty mamo przygotuj ten dar. Rozporządzaj tym wszystkim według woli Boga. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.