Dziś Ewangelia pokazuje Jezusa płaczącego nad Jeruzalem. Płaczącego nad swoim ukochanym miastem, bo ono nie rozpoznało CZASU swego nawiedzenia. Jego mieszkańcy zajęli się sobą i nie wsłuchali się w głos Ojca. Ojca, który udzielił im nieprawdopodobnej łaski. Mogli twarzą w twarz rozmawiać z Jego Synem. Nawiedził ich Bóg-Człowiek. Nie rozpoznali CZASU ŁASKI. Czasu, który bezpowrotnie minął.

Mieli też dar Starego Testamentu. Dar Ksiąg, które dokładnie zapowiadały przyjście Jezusa. Widać w Ewangelii kilka razy, że wnioski Uczonych w Piśmie były słuszne. Ale wygrała wizja ich realizacji. Ludzka wizja. Że to ma być ktoś z królewskiego rodu. Przywódca polityczno-religijny. Wielki wojownik. Przyszedł wielki wojownik – ale wojownik w świecie ducha. Zabrakło im POKORY. Uniżenia się przed samym dawcą tej łaski przed Bogiem. Oni, uważający się za mądrych i roztropnych przesłonili Mądrość odwieczną. Oni postawili swoje zamysły i drogi ponad drogami Boga. A sama Biblia mówi, że drogi Boga nie są drogami ludzkimi i jego myśli odległe są od naszych.

Nie rozpoznali czasu i miejsca niesamowitej, ogromnej i niepowtarzalnej łaski nawiedzenia:

(Łk 19,41-44)
Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”.

Jak zatem rozpoznawać łaskę? Jak wykorzystywać czas i miejsce udzielenia łaski by ją wykorzystać na 100%. Trzeba się uczyć od kogoś kto ma ta umiejętność. Człowieka, który posiadł ją w sposób doskonały. Tą osobą jest Maryja. Przywołuje to Św. Ludwik w „Tajemnicy Maryi”.

By praktykować wszystkie te środki zbawienia i świętości, bezwzględnie potrzebna jest
łaska Boża. Łaskę tę dano wszystkim, mniejszą lub większą. Nikt o tym nie wątpi. Mówię: mniejszą lub większą, gdyż Bóg – choć nieskończenie dobry – nie udziela swej łaski wszystkim jednakowo, ale każdemu udziela jej dostatecznie. Dusza wierna wielkiej łasce dokonuje dzieła wielkiego, łasce mniejszej – dzieła mniejszego. Wzniosłość i wartość łaski danej przez Boga i przyjmowanej przez człowieka stanowią o wartości i doskonałości naszych uczynków. Te zasady są niepodważalne.

Wszystko sprowadza się więc do tego, żeby znaleźć łatwy sposób do otrzymania łaski
Bożej, koniecznej do tego, by stać się świętym. Tego właśnie środka chcę ciebie nauczyć. I twierdzę, że – aby znaleźć łaskę Bożą – trzeba znaleźć Maryję […]
(„Tajemnica Maryi” pkt 5-6)

Łaski udzielane są człowiekowi przez Ducha Świętego i dalej przez ręce Matki – Pośredniczki Łask Wszelkich. Bóg Jej powierza te łaski, bo wie, że On nigdy nie odstąpiła od Jego woli. Maryja jako człowiek rozumie nas doskonale. Zna ludzkie ograniczenia i słabości. Zna naszą naturę. Ale ponadto, Ona stałą się nasza Mamą. Tam po krzyżem wypowiedziane zostały słowa Nowego Testamentu. Zwłaszcza to zdanie do Jana – przedstawiciela wszystkich ludzi: „Oto Matka twoja”. I potrzeba nam byśmy, tak jak Jan: „Wzięli Ją do siebie” by Ona u nas zamieszkała. wówczas nauczymy się wykorzystywać łaski Boga.

Nawet do głowy nam nie przyjdzie przekraczanie prawa Boga. Z czasem będziemy heroiczni w naszych cnotach – jak Matatiasz i jego rodzina:

Do miasta Modin przybyli królewscy wysłańcy, którzy zmuszali do odstępstwa przez uczestnictwo w składaniu ofiary. Wielu spomiędzy Izraelitów przyszło do nich. Gdy jednak zebrali się Matatiasz i jego synowie, wtedy królewscy wysłańcy zwrócili się do Matatiasza słowami: „Ty jesteś zwierzchnikiem, sławnym i wielkim w tym mieście, a powagę twoją umacniają synowie i krewni. Teraz więc ty pierwszy przystąp i wykonaj to, co poleca dekret królewski, tak jak to uczyniły już wszystkie narody, a nawet mieszkańcy Judy i ci, którzy pozostali w Jerozolimie. Za to ty i synowie twoi będziecie należeli do królewskich przyjaciół, ty i synowie twoi będziecie zaszczytnie obdarzeni srebrem, złotem i innymi darami”. Na to jednak Matatiasz odpowiedział donośnym głosem: „Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie. Niech nas Bóg broni od przekroczenia Prawa i jego nakazów. Królewskim rozkazom nie będziemy posłuszni i od naszego kultu nie odstąpimy ani na prawo, ani na lewo”. Zaledwie skończył mówić te słowa, pewien człowiek, Judejczyk, przystąpił do ołtarza w Modin, ażeby złożyć ofiarę zgodnie z królewskim dekretem. Gdy zobaczył to Matatiasz, zapłonął gorliwością i zadrżały mu nerki, i zawrzał gniewem, który był słuszny. Pobiegł więc i zabił go obok ołtarza. Zabił wtedy także królewskiego urzędnika, który zmuszał do składania ofiar, ołtarz zaś rozwalił. Zapałał gorliwością o Prawo i tak uczynił, jak Pinchas Zambriemu, synowi Salu. Wtedy też Matatiasz zaczął w mieście wołać donośnym głosem: „Niech idzie za mną każdy, kto płonie gorliwością o Prawo i obstaje za przymierzem”. Potem zaś on sam i jego synowie uciekli w góry, pozostawiając w mieście wszystko, co tylko posiadali. Wtedy wielu ludzi, którzy szukali tego, co sprawiedliwe i słuszne, udało się na pustynię i tam przebywali. (1 Mch 2,15-29)

Mama prowadzi drogą łaski Boga. Uczy przyjmować łask. Ale potrzeba pokory, modlitwy i wybierania Jej za przewodniczkę.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twoje matczyne dłonie to wszystko pochodzi i Jemu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo wydoskonalaj ten dar. Ty, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.