F01.[ĆD21] Uporządkować życie

Jaki jest cel ćwiczeń duchownych. Św. Ignacy mówi wprost:

Ćwiczenia duchowne mające na celu przezwyciężenie samego siebie i uporządkowanie swego życia – bez kierowania się jakimkolwiek przywiązaniem, które byłoby nieuporządkowane. [ĆD 21]

Ćwiczenia duchowne mają zidentyfikować i odwrócić serce człowieka od butwiejącego i rdzewiejącego skarbu doczesnego a zwrócić ku prawdziwemu, wiecznemu, niezniszczalnemu. Tam ma być właśnie serce człowieka. Przywiązanie osoby ludzkiej. Ćwiczenia mają uporządkować postawy i emocje. Sprawić że człowiek będzie gotowy, przepasany, przygotowany do podjecia drogi. Mają nauczyć ciągłej gotowości. Nie znamy godziny anszego odejsćia z tego świata. Bóg daje łaski chwili i czasu. Nie da się ich odwlec, trzeba wykorzystać tu i teraz, albo się zmarnują. Dlatego tak ważne w duchowści jest pracowanie nad postawami serca i postawami człowieka. Nad ciągłą goowością.

Ćwiczenia mają pozowlić usłyszeć głoś Boga, zrozumieć do czego mnei Pan posłał, by potem, gdy On znów przyjdzie zastał mnie przy tej czynności.

Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie:

(Łk 12, 32-48)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Wtedy Piotr zapytał: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?” Pan odpowiedział: „Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi. Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą”.

Słowa Jezusa są jakby rozwinięciem i wyjaśnieneim celu ćwiczeń duchowych. Serce Ignacego przylgnęło do Jezusa i mówi on tym samym głosem… Przekazuje te same prawdy.

Życie to ciągłe zmaganie się ze samym sobą. Ze swoim wygodnictwem. Zniecierpliwiniem. Ze swoim duchowym i życiowym baąłganem. Trudno, niezwykle trudno jest TRWAĆ. Mimo wszystko. Stać w jednym miejscu i wiwiercać się w skałę, którą jest Chrystus, by tam się zakotwiczyć. Człowiekowi łątwo jest pobłądzić, zgubić się:

Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi.

Dlatego trzeba się ciągle modlić, wracać do Pana, karmić Jego ciałem. Im bliżej Pana, tym wiecej człowiek odkrywa, ale też tym większą ponosi odpowiedzialność za swoje działania. Staje się representantem Ciałą Chstystusa i  łatwo jest mu zgorszyć tych, których wiara jest słaba… Stąd tak ostre słowo Pana:

Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą”.

Jak to mówi przyslowie: Bóg bywa nierychliwy ale sprawiedliwy… Człowiek zanurzony w Bogu powinien nauczyć się cierpliwości. Oczekiwania. Trwania, i jeszcze raz wiernego trwania. Historia zbawienia pełna jest takich wydarzeń, które miały miejsce po latach oczekiwań i niewoli:

(Mdr 18, 6-9)
Noc wyzwolenia oznajmiono wcześniej naszym ojcom, by nabrali otuchy, wiedząc dobrze, jakim przysięgom zawierzyli. I lud Twój wyczekiwał ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów. Czym bowiem pokarałeś przeciwników, tym wsławiłeś nas, powołanych. Pobożni potomkowie dobrych składali w ukryciu ofiary i ustanowili zgodnie Boskie prawo, że jednakowo te same dobra i niebezpieczeństwa podejmą święci, i już zaczęli śpiewać hymny przodków.

Ale żby trwać trezba WIERZYĆ, że to am sens. Nie można się skupiać na niepowodzeniach chwili obecnej ale spogladać daleko przed siebie an Cel do którego cały czas podążam i idę. WIARA to klucz do WYTRWAŁOŚCI. A Wiara i Wytrwałość prowadzą człowieka do celu. Pozwalają człowiekowi podejmować wyzwania walki ze sobą, pracy nad sobą i ciągłego przygotowywania się na spotkanie z Panem. Wsłuchiwania się – stałej postawy otwartosci an Słowo Pana. Człowiek może się nawet nei doczekać obietnicy Boga za życia tu na ziemi. Może oglądać jej spełnienei z Nieba… Czasem tak jest lepiej. Bo nie wpadnie w pychę i nie będzie się chełpił, że obietnica spełniła się przez jego – ludzkie – starania.

W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i witali, uznawszy siebie za obcych i gości na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, wykazują, że szukają ojczyzny.

Św Paweł wskazuje dziś na ten klucz wiary iwytrwalosći w liście do Hebrajczyków:

(Hbr 11, 1-2. 8-19)
Bracia: Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. To dzięki niej przodkowie otrzymali świadectwo. Dzięki wierze ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Dzięki wierze przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg. Dzięki wierze także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie, jak niezliczone ziarnka piasku na wybrzeżu morza. W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i witali, uznawszy siebie za obcych i gości na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, wykazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazywanym ich Bogiem, gdyż przysposobił im miasto. Dzięki wierze Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: „Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo”. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen jest wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, na podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Bóg zna serce człowieka, bada ludzkie postawy i podejście. Zna naszą wiarę i siłę naszej wytrwałosci i samozaparcia i walki z samym sobą. On potrafi najlepiej ocenić kiedy udzielić nam danej łąski. Danego daru.

Taki jest cel Ćwiczeń Duchowych – UPORZĄDKOWAĆ!

Ćwiczenia duchowne mające na celu przezwyciężenie samego siebie i uporządkowanie swego życia – bez kierowania się jakimkolwiek przywiązaniem, które byłoby nieuporządkowane. [ĆD 21]

Tą której życie było w pełni otwarte na głos Boga. Której życie było całe uporządkowane i oukładane, jest Maryja. To od Niej można się na prawdę uczyć właściwej drogi życia. Drogi wzrostu. Jej nalezy się powierzyć w niewolę i Ona może zaprowadzić człowieka do Boga. Pomaga uporządkować życie, emocje, pragnienia, dążenia.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe matczyne dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporządzja tym wszysktim. Pomóż mi tą wolę wypełnić do końca, z wytrwałością i wiarą. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przemienienie

Jezus pokazuje ludzką naturę w jej blasku. Piękną. Oczyszczoną z grzechu. Jaśniejącą promieniejącą.

Jezus przyjął ludzkie ciało i przez mękę i śmierć zabrał ze sobą ludzką naturę do Nieba. Posadził na tronie. Przybył zasiąść na tronie rzemieniony – jakby SYN CZŁOWIECZY. Ale już inny – trudno w nim poznać tylko człowieka. Jest w nim coś więcej. Coś niesamowitego. Promienieje, jaśnieje… Jakoś niesamowicie komponuje się z tym ognistym, jaśniejącym płomieniami i blaskiem otoczeniem:

(Dn 7, 9-10. 13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła — płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

Uczniowie doświadczyli tego. Wybrani uczniowie. Tylko trzech z nich…

(Łk 9, 28b-36)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: „Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie”. W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli.

Tylko trzech. Piotr, Jakub i Jan. Trzech świadków. Tak by świadectwo było niepodważalne. Bo i samo wydarzenie jest niesamowite. Jezus na GÓRZE. Na górze gdzie dokonują się przemuierza. Gdzie Bóg mówi do człowieka. Na górze na którą wejście wymaga od człowieka podjecia wyzwania i wysiłku i trudu wspinaczki. Tam właśnie na Górze Jezus przemienia się wobec nich.

Kluczem do przemiany jest MODLITWA… Modlitwa Eucharystii może każdego z nas wprowadzić właśnie w taką przestrzeń. Zasmakować Taboru. Gdy z czystym sercem, modląc się we wpsólnocie przyjmujemy Jego ciało. Jego ciało, które jest uwielbione i przemienione. On nas wypełnia swoją obecnością. Nasza dusza promienieje, nasza dusza lśni w białej szacie… Szkoda że tak rzadko człowiek sobie to uświadamia i rozpromienia swoje oblicze, pozwala wyjść na zewnątrz temu zachwytowi ducha.

Bóg jest Bogiem żyjacych a nie umarłych. Tak będzie wołał Piotr po Pięćdziesiatnicy. Będzie tak wołał właśnie przez to doświadczenie. Przemienienie to skondensowana tajemnica Zmartwychwstania. Jezus pokazuje tym trzem świadkom, że życie się nie kończy. Że prorocy starego testamentu żyją w Niebie. Są widzialni. Mają ciało. Mogą rozmawiać. Jezus pokazuje swoje ciało uwielbione. Pokazuje, że On także wychodzi daleko poza to co cielesne. Ma w sobie dwie natury. Jest w pełni człowiekiem i w pełni Bogiem. Dwie natury które się nie mieszają a są w Nim w pełni. To jest doświadczenie dla nich, by pokazać im że Zmartwychwstanie jest możliwe. By dać im fundamenty do głoszenia… Choć Apostołowie się pogubili w tej sytuacji. Zaczęli myśleć po ziemsku…

Ta ich próba rozbicia namiotów dla Mojżesza i Eliasza i Jezusa i ich samych. Ta ich próba osiedlenia się i trwania w tej neizwykłej chwili jest świadectwem dla nas. Mojżesz i Eliasz nie byli jak duchy. Musieli wyglądać jak normalni ludzie. Promieniejacy radością i pokojem. Ale normalni… To jest wejśćie w rzeczywistość Nieba. Bóg nas zabierze z ciałem i duchem. Ciałem uwielbionym…

Trzej Apostołowie widzieli wszystko tak rzeczywiste i namacalne, że chcą rozbić namioty. Doswiadczenie jest tak niesamowite i tak zatrważajace że są zmieszani. Boją się a jednak coś sprawia, że chcieliby tu robić namiot… Namiot spotkania. Trwania w tym miejscu….

Apostołowie – ci sami będą w Ogrójcu. Zasnęli. Tak samo i tam zasną…. Dobrze że się ocknęli bo by przegapili… Człowieka nie potrafi czuwać tak głęboko i tak intensywnie wchodzić w modlitwę jak Jezus. Trzeba Jezusa prosić o dar dar Ducha – dar modlitwy jak Jego modlitwa na Taborze czy w Ogrójcu. Głęboka, otwarta na wolę Boga, OCIENIONA KRZYŻEM I ODEJSCIEM…!

Apostołowie przebudzeni są zagubieni. Potem osłania ich obłok… Dym modlitwy. Mgła w której mało co widać. Postacie znikają… Ale pojawia się głos Boga. Jak nad Jordanem… To jest MÓJ SYN. Świadectwo Boga o JEZUSIE… Kolejny fundemant głoszenia Ewangelii i kolejne umocnienie an czas męki i śmierci Jeusa…

To było piorunijące doświadczenie. Apostołowie zachowali to dla siebie an długo. Nie wiedzieli jak o tym powiedzieć. Nie wiedzieli czy o tym powiedzieć. Zostawili to w swym sercu. To doświadczenie musiało do nich stale wracać. Wieczorami w czasie gdy siedzieli sami wpatrzeni w gwizdy na pustyni. Gdy spogladali na szczyty gór… Gdy patrzyli na Jezusa głoszącego i nauczajaćego lud….

To było swoiste ziarno które miało wykiełkować w Wieczerniku po odejściu Pana… Gdy wypełni się to o czym rozmawiali z Nim Mojżesz i Eliasz.

 

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamieć i rozum. Weź moją modlitwę, moje spanie na szczycie Taboru, moje zniadbania. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga pochodzą wszelkie dary które mam i Bogu prze Twe dłonie Mamo, chcę to wszystko oddać.

Pragnę być Twym niewolnikiem. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Amen

Łodzią na pustkowie – osobno

Jezus słyszy doniesienie o śmierci przyjaciela, kuzyna, ostatniego z proroków Starego Przymierza. Wie jaki czeka Go los. Wie że także i On odda życie. Ma za sobą tłum. Nie szuka zemsty. Nie zbiera tych 5000 ludzi wzywając do zbrojnego rozprawienia się z zabójcą Herodem. Nie chce przewrotu i krwawej zemsty. Odwrotnie….

Oddała się od tłumu – idzie tam gdzie tak często przebywał Jego kuzym – na pustkowie by się modlić. Kontemplować. Rozmyślać…

Może taką postawę pokazała mu Mama po śmierci Józefa.

Śmierć Jana spowodowała jednakże głód Słowa. Herod uzyskał odwrotny skutek. Ludzie jeszcze usilniej poszukiwali spotkania z Bogiem i z Jezusem. Szukają Jego wsparcia, Słowa. Sensu życia.

Ludzi nie obchodzi zbytnio, że nie mają jedzenia. Idą po najważniejszy pokarm. Pędzą co tchu. WYPRZEDZAJĄ Jezusa. On płynie łodzią w poprzek jeziora. ONI JE OBIEGAJĄ DLUGĄ DROGĄ WZDŁUŻ BRZEGU. Niesamowity musiał być ich głód Słowa. Żadne sprawy materialne nie miały dla nich znaczenia.

Jezus prowadzi wieczorem dialog z Apostołami, który pokazuje ogromy kontrast myślenia. Kontrast między myśleniem tych ludzi głodnych Słowa a Apostołami. Apostołowie chcą teraz po tej wycieńczającej wędrówce odesłać ich do wsi na zakupy. Niech sobie już radzą. My daliśmy co trzeba…

Jezus jednak stawia im niesamowite wyzwanie. Jakby coś niewykonalnego. WY DAJCIE IM JEŚĆ.

Absurdalne!

Jednakże Jezus chce sprawdzić serca Apostołów. Zbadać jakie są ich przywiązania. Czy pójdą na skróty?

Potem rozmnaża chleb i ryby.

Niesamowite w kontekście wczorajszej Ewangelii mówiącej o marności przywiązania człowieka do rzeczy materialnych i do dróg na skróty.

(Mt 14, 13-21)
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności”. Lecz Jezus im odpowiedział:”Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!” Odpowiedzieli Mu: „Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”. On rzekł:”Przynieście Mi je tutaj”. Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Bóg nie wybiera dróg na skróty. On zawsze jest Twórczy I stwórczy i podejmuje problemy, które przychodzą. Widać to w losie proroka ze Starego Testamentu, który chciał być poważany przez lud i chciał zapowiedzieć pomyślność, bogactwo, powrót naczyń złotych do świątyni, śmierć wrogów. Jako prorok mówił w imieniu Boga. Jego Słowa były postrzegane i przyjmowane jako Słowa samego Boga. Wkładał w usta Boga Słowa mówiące o drodze

Modlitewne natręctwo i naprzykrzanie się

Ciekawe, że właśnie do tego wzywa dziś Jezus swoich uczniów. O to natrętne proszenie Boga. O bycie tym który Bogu się naprzykrza. Ciągle prosi. Targuje się. Wkłada serce w te prośby. Szuk kontaktu z Bogiem. Prosi. Ciągle prosi…

Jest w tej prośbie jak Mojżesz w dzisiejszym czytaniu. Pokorny ale nieustępliwy. Kochający, przebaczajacy i miłosierny. Wstawia się za niepokornym ludem Sodomy, który sam do Boga się już nie zwraca.

(Rdz 18, 20-32)
Bóg rzekł do Abrahama: „Głośno się rozlega skarga na Sodomę i Gomorę, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie. Chcę więc zstąpić i zobaczyć, czy postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się”. Wtedy to dwaj mężowie odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem. Podszedłszy do Niego, Abraham rzekł: „Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?” Pan odpowiedział: „Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich”. Rzekł znowu Abraham: „Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem. Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?” Pan rzekł: „Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu”. Abraham znów odezwał się tymi słowami: „A może znalazłoby się tam czterdziestu?” Pan rzekł: „Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu”. Wtedy Abraham powiedział: „Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu?” A na to Pan: „Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu”. Rzekł Abraham: „Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?” Pan odpowiedział: „Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu”. Na to Abraham: „Niech mój Pan się nie gniewa, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?” Odpowiedział Pan: „Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu”.

Jezus jednakże podaję treść tych siedmiu próśb, od których człowiek powinien zacząć.Próśb które definiują modlitwę. Próśb które powinny się zaczynać od słów „Abba, mój tatusiu…” Próśb wołających najpierw O uwielbienie Boga a dopiero potem O sprawy powszednie i nasze zbawienie. Próśb w których będzie też miłosierdzie – przebach Ojcze tak jak ja przebaczam.

(Łk 11, 1-13)
Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów”. A On rzekł do nich: „Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”. Dalej mówił do nich: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

Bóg usunął największe przeszkody z naszej drogi że względu na prośby Syna i na Jego ofiarę życia.

(Kol 2, 12-14)
Bracia: Z Chrystusem pogrzebani jesteście w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił. I was, umarłych na skutek występków i „nieobrzezania” waszego grzesznego ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny, przygniatający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża.

Ojcze, tatusiu mój,

Ty mieszkasz w Niebie a ja na ziemi,

Nie całą ziemią uwielbia Twoje imię,

Niech na Ziemi zapanuje Twoje królestwo w sercach ludzi,

Twoja wola niech się wypełnia tak jak to ma miejsce w niebie

Chleba i darów codzienności daj nam dzisiaj,

Przebacz winy, tak jak ja wybaczam innym,

Nie pozwól byśmy ulegli pokusie,

Doprowadź do zbawienia wiecznego.

Tata i mama!

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi I Bogu przez Twe dłonie chcę to wszystko oddam.Ty Mamo wszystkim tym rozporządzaj zgodnie z wolą Boga.Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę  a one w zupełności mi wystarczą

 

Przedziwne oskarżenia

Dziś fragment z księgi proroka Micheasza. Przedziwny fragment. Zaczyna się od przepiękne obrazu. Cały wszechświat, góry, pagórki, posady ziemi. Wszystko potrafi usłyszeć Boga. Całe stworzenie potrafi Boga usłyszeć z Nim współdziałać… Całe – tylko nie człowiek.

Bóg wiedzie spór z przekornym i nieposłusznym człowiekiem i „oskarża” go… Oskarża w przedziwny sposób. Językiem Miłości…

Bóg oskarża słowami – Co ja Ci uczyniłem? Co Ja zrobiłem że ciągle nie chcesz mnie słuchać?

Bóg, władca Wszechświata, Stwórca całego kosmosu pyta pyłek – człowieka – „CZYM JA CI SIĘ UPRZYKRZYŁEM, ŻE MNIE CIĄGLE NIE CHCESZ POSŁUCHAĆ?” Bóg do człowieka mówi – czym ci się uprzykrzyłem!

I idzie dalej w swych „oskarżeniach” językiem miłości…

Wywiodłem Cię z niewoli, pokonałem twoich wrogów, dałem ci przewodników, Przyniosłem wolność, pomyślność i dostatek. Człowiek myśli że wystarczy Bogu dać ochłapy. Jego własne stworzenia, zapłacić za Jego „usługi” odpowiednią ilości ofiar (darów, które i tak do Niego należą) i będziemy kwita….!

Jest jeden dar, którym można isę odpłacić. Jeden Dar, który Bóg dał człowiekowi we władanie – WOLNA WOLA. Czyli SERCE… To jest prawdziwa zapłata… Człowiek jednakże tego nie rozumie. Nie rozumie, że oddając swe serce Bogu, zyska nieskończenie więcej. Że to żadna cena! Bóg jednak będzie musiał posłać swego Syna, żeby człowiek sobie to uświadomił…

Miłość Boga wobec człowieka jest szalona!

(Mi 6,1-4.6-8)
Słuchajcie, tego, co Pan powiedział: Stań, prowadź spór wobec gór, niech słuchają pagórki twego głosu! Słuchajcie, góry sporu Pańskiego, nakłońcie uszu, posady ziemi! Oto Pan ma spór ze swym ludem i oskarżać będzie Izraela. Ludu mój, cóżem ci uczynił? Czym ci się uprzykrzyłem? Odpowiedz Mi! Otom cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli wybawiłem ciebie i posłałem przed obliczem twoim Mojżesza, Aarona i Miriam. Ludu mój, wspomnij, proszę, co zamierzał Balak, król Moabu, a co mu odpowiedział Balaam, syn Beora? Co było od Szittim do Gilgal – żebyś poznał zbawcze dzieła Pańskie. Z czym stanę przed Panem, i pokłonię się Bogu wysokiemu? Czy stanę przed Nim z ofiarą całopalną, z cielętami rocznymi? Czy Pan się zadowoli tysiącami baranów, miriadami potoków oliwy? Czy trzeba, bym wydał pierworodnego mego za mój występek, owoc łona mego za grzech mojej duszy? Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czegoż żąda Pan od ciebie, jeśli nie pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim?

Człowiek nawet wobec Jego Syna nie pojmuje. Ciągle chce PRZECHYTRZYĆ Boga. Pokazać, że już dał wszystko i spłacił swój dług…! Myśli, że Boga przechytrzy. Dlatego WYSTAWIA BOGA NA PRÓBĘ i żąda od Boga znaków, cudów, szczególnych dowodów Miłości!!! Dowodów, które sam człowiek sobie definiuje.

(Mt 12,38-42)
Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.

Jezus mówi o znaku, który dostaną. Znaku TRZECH DNI nocy. Trzech dni śmierci Syna. SYNA BOGA samego.

Tu jest coś więcej niż znaki z przeszłości. Więcej niż Jonasz czy królowa Saby, którzy byli zapowiedzią przyjśćia Jezusa….

A mimo wszystko człowiek nie wysłuchuje tych „oskarżeń” zakochanego w nim Boga… Ciągle uważa że wie lepiel. Że potrafi sobie poradzić sam bez Boga. Że wystarczy Bogu rzucić ochłapy, zapłącić. Byle tylko nie tym co najcenniejsze – złotem serca, diamentami swej wolnej woli. Bo człowiek chce sam sobie decydować. Chce SIEBIE POSADZIĆ W MIEJSCU BOGA… Nie potrafi zrozumieć, że Syn Boga, stął się człowiekiem. Przebywał 3 dni w łonie ziemi. Zmartwychwstał razem z LUDZKIM CIAŁEM. Wstąpił do Nieba z LUDZKIM CIAŁEM i zasiadł na Tronie Władcy Wszechświata z LUDZKIM CIAŁEM. Że to właśnie w Bogu, w posłuszeństwie Bogu, człowiek dostępuje godności królewskiej, usynowienia. Zasiada na tronie Boga – zanurzony w Synu…

Człowiek ciągle wierzy w to kłamstwo z Edenu… Ciągle po tylu tysiacach lat… TO kłamstwo, ze sam sobie poradzi – że może sobie poradzić bez Boga. Że jest jak Bóg – możę stanowić o tym co jest dobre a co złe…

Tylko Ona do końca oddałą swoja wolę Bogu. Tylko Ona nigdy nawet na cień nie odstąpiła od Woli Boga. I tylko Ona potrafi człowieka nauczyć takiej drogi.

Weź Mamo i rpzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu prze Twe ręce przagnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Być prostego serca

Dziś Jezus wypowiada niesamowitą modlitwę do Ojca.

Uwielbia Boga, za Jego paradoksalne objawienie. Nie przychodzi do mądrych, roztropny, do uczonych i bagaczy. Nie przychodzi do bogatych, królów. Nie objawia swej potęgi w neisamowitych miejscach. Przychodzi w szopie do prostych ludzi. Objawia się tam, gdzie po ludzku to kompletnie nie ma sensu. Nawet sami uczeni bedą mówić – co dobrego przyszło z tamtych stron. Objawia się nei kapłąnom ale ludziom ciężkiej i mizolnej pracy.

Kluczem jest proste SERCE. Ludzie prostego serca i myślenia. NIe szukajacy wymówek, nie szukajacy karkołomnych wyjaśnień. Tacy, którzy potrafią zaufać i UWIERZYĆ. Przyjść słowo Boga na wiarę.

Jezus też mówi, że wszystko przekazał Mu Ojciec i On dalej przekazuje. Ludzie prostego serca są teraz adresatami Jego przekazu i im Jezus chce OBJAWIĆ. Bo właśnie tacy ludzie są w stanie przyjąć, pojać i przekazać daje naukę Jezusa.

(Mt 11,25-27)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.

Pokory i prostoty serca można się uczyć od Niej, najpokorniejszej Służebnicy Pana:

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i ŁAskę a one w zupełności mi wystarczą.

Ponieść cenę

Krzyż domaga się ubóstwa…

Opuszczenia tego co przeszkadza drodze z Bogiem…

Jednak to wyrzeczenie zaprocentuje u kresu drogi… Może nawet już nie na Ziemi…

Pytanie – CZY WIERZĘ JEZUSOWI! CZY WIERZĘ, ŻE ON MA SŁOWA ŻYCIA! ŻADNA Z JEGO OBIETNIC NIE POZOSTANIE BEZ SPEŁNIENIA!

(Mt 19,27-29)
Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy”.

Oczywiście wszystko w duchu wsłuchania w Słowo Boga. W duchu roztropnego rozważenia i kontemplacji.

(Prz 2,1-9)
Synu, jeśli przyjmiesz moje nauki i zachowasz u siebie wskazania; ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności swe serce; jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów, to bojaźń Pana zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga. Bo Pan udziela mądrości, z ust Jego wychodzą wiedza i roztropność; dla prawych On chowa swą pomoc, On jest tarczą dla żyjących uczciwie. On strzeże ścieżek prawości, ochrania drogi pobożnych. Wtedy sprawiedliwość pojmiesz i prawość, i rzetelność i każdą dobrą ścieżkę.

Na wzór Matki!

Oddać Bogu przez Jej ręce WSZYSTKO! Posiąść siębie ofiarujać siebie Bogu w całości. To jest najgłębsza z dróg. Nie jest prosta. Wymaga przewodniczki – Mamy, która wychowuje do takiej ofiary życia.

Oddać wszystko nie znaczy, by nie posiadać żadnej własnosći. Różnica przebiega przez serce. Czy to serce jest przywiązane do rzecyz doczesnych, czy może jest przywiązane do Boga, a używa rzecyz doczesnych by do tego Boga iść…

(Dz 4,32-35)
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.

Maryja wypełniła do cna to o czym dziś mówi Jezus do Apostołów. Zaparła się siebie i szła drogą czystości i świętości przez całe swoje życie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z reki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Wymówki, a duchowe DNA

Co mam zrobić żeby mieć życie wieczne…

Nieraz ludzie kuriozalnie zadają pytanie – żeby potem w czasie sądu nie było zarzutu, że się nie interesowali…

Zadają pytanie ale nie chcą słyszeć odpowiedzi….

Gdy jednak Bóg odpowiada… Zdarza się że mają kolejną gotową odpowiedź…. „A kto jest moim bliźnim…?”

Cierpliwość Boga musi być jak ocean. Bo każdy z nas ma opory przed wąską i krętą ścieżką do nieba. Przed wysiłkiem. Przed wchodzeniem ciasną bramą. Wiemy, że trzeba, wiemy, że na końcu jest szczęście. Ale może Ale może jakaś wymówka, żeby mimo wszystko dotrzeć do Nieba, ale się aż tak nie natrudzić… Tak choć trochę na skróty…. Przecież Bóg mnie przyjmie. Jakoś się wyjaśnię… Niestety na takich małych haczykach naszego myślenia zaczepia swe nitki pokus zły duch i potem opętuje nasze myśli coraz silniej. Coraz skuteczniej odciąga od Boga. Coraz bardziej wydumane wymówki tworzy… Kończąc na wymówkach już nie tylko naszego lenistwa i zniechęcenia ale już grzechów…

Dziś w Ewangelii przychodzi uczony w piśmie. Pyta o drogę do Nieba. I jako uczony zna i podaje odpowiedź dotyczącą tej drogi. Dwa przykazania Miłości. Nie powołuje się na 10 przykazań, nie powołuje się na nic innego z Tory, ale właśnie na przykazania Miłości. Jezus chwali jego wnikliwą dedukcję… Jednakże uczony przychodzi z pytaniem. Kto jest moim bliźnim. I zaczyna się dyskusja. Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie.

Trudna przypowieść, bo pokazuje świątobliwych, nobliwych izraelitów w złym świetle, pokazuje ówczesnych duchownych jak si wymawiają, pokazuje izraelitów, którzy nie wyciągają pomocnej ręki. Pokazuje zaś śmiertelnego wroga, najgorszego z najgorszych – w mniemaniu izraelitów – który pokazuje serce i pomaga pobitemu człowiekowi.

Jezus pokazuje, że trzeba przekroczyć swoje wymówki, przekroczyć siebie.

(Łk 10,25-37)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: ”Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Jezus mu odpowiedział: ”Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?”. On rzekł: ”Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Jezus rzekł do niego: ”Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył”. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: ”A kto jest moim bliźnim?”. Jezus, nawiązując do tego, rzekł: ”Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?”. On odpowiedział: ”Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: ”Idź, i ty czyń podobnie”.

Z jednej strony wymówki przed trudem pielgrzymiej drogi do Nieba. Z drugiej strony inna pokusa szatan, która zatrzymuje człowieka. Gdy idzie może się wydawać że Niebo jest nieosiągalne. Że to zbyt trudne. Że przede mną jest tytaniczny ogrom pracy, którego i tak nie spełnię. I pojawia się zniechęcenie.

Dla Boga jednakże ważna jest droga. Od dopełnia naszych niedomagań. Polecenia i drogi Boga NIE PRZEKRACZAJĄ MOŻLIWOŚCI CZŁOWIEKA. Jet w nich ogromne wyzwanie. Ale ono nie jest dla człowieka i tylko ludzkich sił. Ono jest dla dziecka które ufa swemu Niebieskiemu Ojcu. Współdziała z Wszechmogącym Tatą. Współpracuje. Czasem się potyka. Ale za każdym razem wstaje i idzie dalej i dalej…

(Pwt 30,10-14)
Mojżesz powiedział do ludu: ”Będziesz słuchał głosu Pana Boga swego, przestrzegając Jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; wrócisz do Pana Boga swego z całego swego serca i z całej swej duszy. Gdyż polecenie to, które Ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: „Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je”. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: „Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je”. Gdyż słowo to jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić”.

Słowo Boga jest wpisane w nasze duchowe DNA. Bo Bóg stworzył nas na Swój obraz i podobieństwo…!

Kol 1,15-20)
Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.

Trzeba się zatem wzorować na człowieku, który przeszedł tą drogę w sposób doskonały – na Maryi!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Najdziwniejsza rekrutacja świata

Jezus w dzisiejszej Ewangelii stawia wszystko na głowie. Prowadzi najdziwniejszą rekrutację świata. Wybiera 72 i posyła ich w parach.Potem ich prosi by modlili się o kolejnych ewangelizatorów. Ale za moment jest z nimi szczery. To zadanie to posłanie jak owce między wilki. No i za moment mówi, że to on wybiera człowieka. Nawet zanim taki człowiek mógłby pomyśleć o sobie jako o Apostole…

Mają iść, żeby zapowiadać Jego. Zero benefits. Totalnie puste ręce. Mają mieć tylko swoją wiarę i Jego wsparcie. Nie liczą się osiągnięcia. Jak ich gdzieś przyjmą to tam mają zostać. Nie chodzić od domu do domu. Liczy się jakość a nie ilość…

Powołanie jest paradoksalne, bo pochodzi od Boga. Im głębiej w Bogu zanurzone ty większych paradoksów można się spodziewać.Tym co jest zapłatą jest Miłość i wieczne szczęście. Daleko więcej niż miliony na koncie. Ceną jest cierpienie i wyrzeczenie. Kilka lat wobec całej więczności.

(Łk 10,1-12.17-20)
Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: ”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi”. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co Wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: „Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże”. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: ”Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”. Wtedy rzekł do nich: ”Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.

Końcówka Ewangelii pokazuje że jest to rekrutacja żołnierzy na prawdziwą wojnę duchową. Będą ranni, zabici. Ale trzeba walczyć by jak największą liczbę ludzkich dusz ocalić. Ocalić szanując ich wolność wyboru. To jest trudna wojna, bo nie jest w przestrzeni materialnej – ciała. Ale w przestrzeni duchowej.

Aby wygrać, trzeba mieć ciągle przez oczami Krzyż. Ciągle walczyć. Zmagać się. Być człowiekiem pełnym pokory.

(Ga 6,14-18)
Bracia: Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego niech zstąpi pokój i miłosierdzie. Odtąd niech już nikt nie sprawia mi przykrości: przecież ja na ciele swoim noszę blizny, znamię przynależności do Jezusa. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z duchem waszym, bracia. Amen.

Wszelkie przeciwności są niczym w porównaniu z radością niebieskiego Jeruzalem…

(Iz 66,10-14c)
Radujcie się wraz z Jerozolimą, weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie. Cieszcie się z nią bardzo wy wszyscy, którzyście się nad nią smucili. Ażebyście ssać mogli aż do nasycenia z piersi jej pociech; ażebyście ciągnęli mleko z rozkoszą z pełnej piersi jej chwały. To bowiem mówi Pan: ”Oto skieruję do niej pokój jak rzekę i chwałę narodów jak strumień wezbrany. Ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę; w Jerozolimie doznacie pociechy. Na ten widok rozraduje się serce wasze, a kości wasze nabiorą świeżości jak murawa. Ręka Pana da się poznać Jego sługom”.

Przewodniczką w tej drodze jest Matka.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć I rozum.Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać.Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przyjdzie czas gdy zabiorą im Pana

Post to praca nad sobą, umartwienie. Do Jezusa przychodzą uczniowie Jana. Wciąż w ich sercu rezonują słowa Jana – nawróćcie się, pośćcie, pracujcie nad sobą, prostujcie drogi. Widzą też posty i wyrzeczenia – może czasem na pokaz – podejmowane przez faryzeuszów. Obserwują też zachowanie uczniów Jezusa i samego Jezusa. Zadają pytanie. Dlaczego my się tyle umartwiamy, pościmy, a uczniowie Jezusa tego nie robią.

Stoimy tu na granicy Starego i Nowego Testamentu. To co przynosi Jezus jest całkowicie nowe. Uczniowie Jana tkwią jeszcze w Starym Testamencie, gdzie nie było przebaczenia, gdzie nie było jeszcze pełni objawienia. Gdzie wciąż było oczekiwanie na Mesjasza i zbawienie i na ponowne otwarcie wrót Raju. Jedyną drogą nawrócenia było umartwienie.

Jezus wskazuje uczniom Jana, że ten czas jest inny. Że oto teraz jest miejsce i czas szczególnej łaski. Łaska miejsca i czasu jest niewyobrażalna, mają przed sobą samego Mesjasza. TU i TERAZ. Są w pośrodku wesela. W pośrodku wydarzeń zbawczych! Tu nie ma miejsca na smutek.

Pytanie jednak pozostaje. Co ma oznaczać owo zabranie Pana Młodego. Kto miałby zabrać uczniom Pana Młodego – kto miałby im odebrać Jezusa. Musi to być takie odebranie, że człowiek może odzyskać jedność z Jezusem przez pracę duchową – umartwienie. Jedynym zabraniem Pana młodego w ten sposób jest wejście na drogę grzechu. Zły duch przez pokusy i oderwanie człowieka od Jezusa poprzez grzech może wyrwać Pana Młodego z życia człowieka. To jest właśnie ten czas! Gdy szatan przez pokusę doprowadzi człowieka do grzechu, wówczas odrywa duszę od Boga. Wtedy człowiek powinien zacząć duchową prace ku powrotowi. Post, modlitwę, umartwienie.

Jezus podkreśla, że zmienił się czas! Że zmieniła się perspektywa. U Niego jest odkupienie i przebaczenie. Przyszedł Mesjasz i ogłosił nowe prawo. Wydoskonalił prawo zwracając uwagę na Miłość. Już nie zimna kalkulacja, oko za oko, ząb za ząb. Ale teraz umywanie nóg drugiemu. Stawanie się ostatnim, by wejść na drogę bycia pierwszym. Miłuj bliźniego jak siebie samego. Teraz akcent położony jest na Miłość i wolność. Posiadanie siebie w dawaniu siebie. Teraz już świat jest inny niż przed przyjściem Mesjasza. Z tego względu także reguły Starego Testamentu nie aplikują się do nowej rzeczywistości. Stare ubranie z nowymi łatami. Albo nowe wino do starych bukłaków. To się nie uda. Tu jest rewolucja MIŁOŚCI.

(Mt 9, 14-17)
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?” Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze staje się przedarcie. Nie wlewają też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki przepadają. Ale młode wino wlewają do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje”.

Świat si diametralnie zmienił z przyjściem Pana. Ze zboczy gór spływa wino. Zatraciły się pory roku. Wszyscy wyprowadzeni są na wolność. To jest przestrzeń wielkiego wesela i radości. Niezwykły jest obraz  księgi proroka Amosa w kontekście Ewangelii:

(Am 9, 11-15)
Tak mówi Pan: „W tym dniu podniosę szałas Dawidowy, który upada, zamuruję jego szczeliny, ruiny jego podźwignę i jak za dawnych dni go zbuduję, by posiedli resztę Edomu i wszystkie narody, nad którymi wzywano mojego imienia – mówi Pan, który to uczyni. Oto nadejdą dni – mówi Pan – gdy będzie postępował żniwiarz zaraz za oraczem, a depczący winogrona za siejącym ziarno; z gór moszcz spływać będzie kroplami, a wszystkie pagórki będą w niego opływać. Uwolnię z niewoli lud mój izraelski – odbudują miasta zburzone i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i pić będą wino; założą ogrody i będą jedli z nich owoce. Zasadzę ich na ich ziemi, a nigdy nie będą wyrwani z ziemi, którą im dałem – mówi Pan, twój Bóg”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi