Dziś Jezus wypowiada niesamowitą modlitwę do Ojca.
Uwielbia Boga, za Jego paradoksalne objawienie. Nie przychodzi do mądrych, roztropny, do uczonych i bagaczy. Nie przychodzi do bogatych, królów. Nie objawia swej potęgi w neisamowitych miejscach. Przychodzi w szopie do prostych ludzi. Objawia się tam, gdzie po ludzku to kompletnie nie ma sensu. Nawet sami uczeni bedą mówić – co dobrego przyszło z tamtych stron. Objawia się nei kapłąnom ale ludziom ciężkiej i mizolnej pracy.
Kluczem jest proste SERCE. Ludzie prostego serca i myślenia. NIe szukajacy wymówek, nie szukajacy karkołomnych wyjaśnień. Tacy, którzy potrafią zaufać i UWIERZYĆ. Przyjść słowo Boga na wiarę.
Jezus też mówi, że wszystko przekazał Mu Ojciec i On dalej przekazuje. Ludzie prostego serca są teraz adresatami Jego przekazu i im Jezus chce OBJAWIĆ. Bo właśnie tacy ludzie są w stanie przyjąć, pojać i przekazać daje naukę Jezusa.
(Mt 11,25-27)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Pokory i prostoty serca można się uczyć od Niej, najpokorniejszej Służebnicy Pana:
Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i ŁAskę a one w zupełności mi wystarczą.
