T2.22 Bóg przybiera ludzkie ciało

(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.

Jezus – w pełni człowiek i w pełni Bóg. Ma w sobie obei natury ale niczego nie miesza. Nie jest jak bogowie starożytni – pół bożek pół człowiek.

Jezus jest Nowym Adamem. A łon Maryi staje się Rajem Boga. Rajem gdzie Bóg na nowo stwarza ludzkość.

Przez chrzest rodzimy się z Maryi. Chrzest to poczęcie się w tym NOWYM RAJU BOGA, w łonie Maryi jako. Chrzest to narodziny z Ducha Świętego. Stajemy się braćmi Jezusa.

Niby żyjemyw  tym materialnym świecie ale jesteśmy w szczególny sposób zanurzeni w świecie przyszłym. Żyjąc na serio Ewangelią, przestajemy pasować do tego świata. Mimo, żę tak na prawdę zaczynamy żyć w pełni i pełnią życia. Pełnią naszego pierwotnego powołnia. Prawdziwego pierwotnego powołania z Raju – zanim na świecie zagościł grzech.

Maryja – Niepokalana żednym grzechem. RAJ BOGA. Rodzicielka. Matka.

Nietknięta Dziewica.

Przez Nią można dojsć do Boga w przedziwnie piękny ludzki delikatny sposób. Ona jest drogą do Syna i do Ojca. Ona pośredniczka. Wybrana.

Jak się zagłębi w rozważanie tego wybrania Maryi to dotyka się pradziwnych paradoksów. Ona jest w pełni człowiekiem. A jednak nie zkazona grzechem. Skupia w sobie całą miłość stworzoną i łączy się z całą miłością nadprzyrodzoną przychodzącą w Duchu Świętym. Dokonuje się cud Wcielenia – poczęcia Syna Bożego w ludzkim ciele.

Wcielenie i Zmartwychwstanie. Dwa zworniki życia ziemskiego Jezusa. Niepojęte wydarzenia. Bez spojrzenia wiary – nie do przejscia. Nie obejmowalne rozumem – tylko wiarą.

Tylko z Mamą i jako jej niewolnik człowiek może zgłębić choć ułamek tych wydarzeń. Ona jest nauczycielką, Ona rozumie, Ona jest zanurzona w tych wydarzeniach. Jako Matka Boga jest szczególnie złączona ze swym Synem i do tego Syna prowadzi. Nigdy nie stanie na drodze do Syna. Zawsze będzie pośredniczyć w drodze do Niego…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.21 Wszystko zanurzone w paradoksie na cienkiej nitce wiary

(Mt 1,18-24)
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienna za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: ”Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy ”Bóg z nami”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Gdy czyta się te zdania starajć się złapać dystans do tej historii. Spojrzeć na nią z oddali to widzi się jak nieprawdopodobne jest szaleństwo miłości Boga.

Bóg pyta Maryję o zgodę na Wcielenie. Na to by urodziła Syna Bożego. Od Jej decyzji zależy zbawienie ludzkości. Mógł poprosić rok później czy rok wczesniej. Jednak poprosił dokładnie na 9 miesięcy przed spisem ludności. Maryja się zgadza i zaczyna się droga pod górę.

Zostaje brzemienna za sprawą Ducha Świętego. Młoda kobieta w ciąży i to przed samym ślubem z Józefem. Józefem który wie że to nie jego dziecko. Doskonały powód do ukamienowania. Maryja i Józef wykazują się nieprawdopodobnym zaufaniem Bogu. Józef chce wziąć winę na siebie. Chce żeby ludzie myśleli, że to dziecko poczęło się w wyniku ich wpadki przed ślubem. Chce Maryję potajemnie oddalić. Tak by ludzie w ich małej mieścinie nei dowiedzieli się i żeby Maryja mogła normalnie żyć. Jak już Józef ma ułożony plan uratowania MAryji wkracza w to wszystko Bóg. We śnie mówi Józefowi jak wygląda sytuacja. I znów nie ingeruje wprost. Daje Józefowi pełną woność decyzji. Jóżef mógł machnąć ręką. Powiedzieć sobie – przyśniło mi się. Ciągle myśle jak to rozwiazać. To normalne, że nawet we śnie meczą mnie te myśli. A jednak zaufał i podjął decyzję. Bóg podejmuje przeogromne ryzyko – wiesza zbawienie ludzkości na nitkach wiary i wolności ludzi. Maryji – Niepokalanej – ona zawsze wybierała dobrze. Ale także Józefa, który urodził się już z grzechem pierworodnym. Jego ludzka natura była już skażona grzechem – czyli wybieraniem tego co nie jest drogą Boga… A jednak Bóg zawiesił Zbawienie Świata na decyzji tych dwóch ubgich narzeczonych z krańców świata.

Józef jako przybrany Ojciec miał za zadanie nadać imię dziecku. I znów. Imię JEZUS? Czy ktoś miał takie w rodzie. Może Dawid jak pra pra dziadek. Albo jakieś imię znanego proroka. A tu Jezus?… Znów Józef idzie za słowem Boga. Ufa i wierzy.

Bóg wyjaśnia, że Jezus to WCIELONE SŁOWO. Życie Jezusa realizuje właśnie zapowiedzi, że Zbawiciel pocznie i porodzi się z dziewicy. Bóg we śnie nakresla Jóżefowi zarys swego planu i tego jak realizuje On Stary Testament.

Józef budzi się ze snu i WIERZY BOGU. Nie oddala Maryi ale bierze Ją do siebie. Potem idą się zapisać do Betlejem. Szaleństwo. Kobieta w zaawansowanej ciąży w taką podróż. Gdybyśmy spróbowali wymyślić by któraś cieżarna dziś wsiadła na osła i przemierzyła kilkaset kilometrów w upale. Idąć do maista  gdzie zmierza parę tysiecy ludzi. Nie majac niczego zarezerwowanego. Śpiac w namiotach i gospodach podrodze? Człowieka z taka ideą nawiedziąłby pewnie dość szybko opeika społeczna starajaća się odwieść od tej szalonej decyzji. Jednak idą.

Zbawiciel swiata nie ma miejsca. Rodzi się w stajni, wśród zwierząt. Znów Bóg wiesza wszystko na wierze, w potężnym paradoksie.

Potem Jezus jest totalnie zależny od Józefa i Maryi. Pokarm. ciepło, wychowanie. Uczenie relacji do ludzi. Przekaz wiary. Uczenie zawodu… Znó Bóg powierza człowiekowi wszystko – obdarza nieprawdopodobnym kredytem zaufania…

Paradoks i wiara… Bóg Wszechmogący – tylko On mógł wymyślić taką ścieżkę Zbawienia… Nie ma tu nic z mitologii. Jest bardzo twarde stąpanie po ziemi. Nie ma tu nic z nadprzyrodzonego noszenia na rękach Aniołów. Jest bruna śmierdząca stajnia. Ofiara najuboższych. Pot. Łzy. Twardy grzebiet osła. Słoma. śmierdzace swierzęta.

A potem jeszcze mord dzieci gdzie celem jest właśnie sam Jezus…

Tylko od Niej można się uczyć takeigo zawierzenia Bogu. Na przepadłe.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, któa znasz wole Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.20. Lęk który popycha do zbrodni

WYDARZENIE:

(Mt 2,13-18) Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”.
Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

Rozważanie:

Józef jest pełen zaufania wobec Boga. Spokojny. Pewnie w Jego sercu był strach – bo Bóg wysłał go w najbardziej nieprzyjazne miejsce w jakie mógł. Wprost w paszczę Lwa – do EGIPTU. Ale wstaje i  zabiera rodzinę do Egiptu by zapewnić jej bezpieczęństwo. Wiadomość do Boga daje też jasną przyczynę. Bardzo zdrowo-rozsądkową. Uciekaj, bo inaczej Cię zabiją. Strach Józefa, jeśli jest jest strachem o Dziecko i o Maryję. O ich dobro. O ich bezpieczeństwo i życie…

Natomiast zupełnie inny strach przenika Heroda. Strach pochodzący od szatana. Strach o włądzę. Strach przed spiskiem. Strach przed tym, że miesz podstępów, knowań, przekrętów, mrocznych tajemnic obróci się w końcu przeciwko niemu. Herod czuje się zdradzony i widzi we wszytkich potencjalnych wrogów. Nawet w kilkunastomięcznych dzieciach. Wydaje straszli rozkaz – mordowania i prezlewania krwi dzieci… Strach którym sztan steruje decyzjami człowieka. Człowiek pogrążony w egoiźmie odrzucajaćy Boga polegajaćy tylko na samym sobie będzie się bał. Chrześcijanin ma Wszechmogącego Boga przy sobie. Boga od którego wszytko zależy – nie ma powodów do strachu.

Punkt 1. Bóg strzeże tych, którzy są mu oddani. Jezusowi zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Bóg posyła Słowo do Jóefa, by chronić Świętą rodzinę a przede wszytkim Jezusa. Józefie weź DZIECIĘ. Na pierwszym miejscu jest dziecię. Weź i uciekaj bo grozi mu śmierć z ręki Heroda.

Punkt 2. Józef z Bogiem, któremu ufa nie dyskutuje. Pewnie się boi po tym co usłyszał. Zagrożenie jest śmiertelne. Ale otrzymał od Boga Słowo. Konkret. Polecenie. Bóg go posyła by chronił rodzinę i zaprowadził ją do Egiptu. Niesamowite są te Słowa Boga wypowiadane do Józefa we śnie. Józef nie ma jak z Bogiem dyskutować. Nie ma czego rozważać. Jeszcze bardziej neizwykłe są reakcje Józefa na Słowo Boga. Bezdyskusyjnie – WSTAJE – IDZIE. Wstaje i działa. Wstaje i wypełnia Słowo. Nie rozważa. Nie rozmyśla. Nie sprawdza. Konret. Bóg mówi, że mam coś zrobić – to robię to i tyle.

Punkt 3. Jóżef wraz ze świętą rodziną zostaje tam aż do śmierci Heroda. Czeka. Trwa. Sprawdza, czy jóż jest bezpiecznie. Bóg polega też na jego decyzjach i sprycie. Joózef nie jest bezmyślnym żołnierzem wykonującym ślepo rozkazy. Jak Bóg każe to działa z pełnym zaufaniem. Jak Bóg niczego nie rozkazuje, wówczas bada, rozeznaje. Współstwarza świat i rzeczywistosć razem z Bogiem. Współpracuje z Bogiem wykorzystujac swoją wiedzę i talenty. Wkońcu Anioł poleca powrót.

W życiu duchowym, w decyzjach, w podążaniu za Bogiem istotne jest nastawienie serca. PO CO! Po co coś czynię. CO JEST U SAMEJ PODSTAWY MOICH DZIAŁAŃ. Kogo przyszedłem zobaczyć. Z kim się spotkać… Z Bogiem, prorokiem, człowiekiem….

(Łk 7, 24-30)
Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: „Co wyszliście zobaczyć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale co wyszliście zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Powiadam wam bowiem: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on”. I cały lud, który Go słuchał, a nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy. Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.19 Wędrówka przez noc

Dziś święto Jana od Krzyża. Specjalisty od przedzierania się przez noc. Przechodzenia pustyni ducha. Kompletnego pustkowia i nocy.

Bóg każdego prowadzi przez takie noce. Dotyka doświadczeniem przedzierania się przez mroki.

Doświadczał tak świętej rodziny, szczególnie Józef jest tu wzorem człowieka idacego w ciemność. Bóg we śnie każe mu uciekać w najbardziej absurdalne miejsce. W Totalną ciemność. Do kraju, który izraelici kojarzą z niewolą, uciemiężeniem, śmiercią. Do kraju, który miał plan ekstermiancji narodu żydowskiego. Ale skoro Bóg tak mówi – to taki jest Jego plan – Trzeba go wykonać.

Jezuswi zagraża śmierć z rąk Heroda. Zaskakujace jest to, że Żydzi czekają na MEsjasza. Przychodzą Mędrcy zadają pytania, pobudzają do myślenia – Mesjasz się Narodził. Ci którzy na Niego czekali wskazuja właściwe miejsce, ale sami nie idą. Herod, Żyd, UWIERZYŁ! Tylko przekuł tą wiarę w krwawy i miesterny plan pozbycia się konkurenta do tronu. Sprowadził krzyż, krew i ciepienie na bezgrzesznych. Na niewinne czyste dzieci. Zapowiedział KRZYŻ Jezusa. Herod jest gotów zniszczyć świat, byle ocalić władzę. Byle się nią nie dzielić.

Gdyby Chrystus nie przyszedł na świat te dzieci by ocalały… Armia Pana. Armia niemowlaków, która poniosła potworne straty w obronie Pana. Golgota Betlejem i okolic Jeruzalem. Te dzieci oddały życie za Boga, są szczęśliwe w Raju. Na WIEKI! Ich matki też zrozumieją po śmierci za Kogo oddały życie ich pociechy.

Tu chodzi o Zbawienie ludzkości, które dokona się przez przelanie krwi niewinnej. Krwi Pana. Szanse dla świata są przeogromne.

Potem Bóg sprowadza Józefa wraz z rodziną do Izraela. Ale Józef rozeznaje. Bada kto siedzi teraz na tronie. Współdziała z łąską ale nie wierzy od razu wsztkim poruszeniom serca. Na pewno jako emigrant na wyganniu marzył o powroci do domu. Do Nazaretu, który znał, w którym wszystko zostawił.

Herod przegnał ich do Egiptu i teraz Józef wraz z Jezusem jak lud wybrany wypełnia historię Exosdusu. Jezus wypełnia Słowo do końca. Bóg sie posługuje ludźmi i ich decyzjami w realizacji swoich planów.

Ta walka duchowa się nie zakończyła wraz ze Zmartwychwstaniem. Ta walka trwa. I ciągle bedą noce ciemne. CIęgle bedą ucieczki do Egiptu. Ciągle będzie trezba rozeznawać duchy. Ciągle pytać Pana. Badać…. NAwet św. Jan Chrzciciel pyta Jezusa – bada – rozeznaje. Jezus daje mu prostą odpowiedź. Czy w tym wszytkim wypełnia się Słowo Boga. Czy wypełnia się wola Ojca. Jak to się ma do woli Ojca. Nie przepędził ich. Nie wyśmiał. Nie nazwał niedowiarkami. Pokazał drogę rozumowania i rozeznawania:

(Łk 7, 18b-23)
Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Jezusa z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: „Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” W tym właśnie czasie Jezus wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i uwolnił od złych duchów; także wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: „Idźcie i donieście Janowi to, co widzieliście i słyszeliście: Niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie”.

Naszą pomocą jest Ta, która nigdy nawet na milimetr nie odeszła od woli Ojca. Ciągle gotowa, wsłuchana, rozważajaca i rozeznająca w sercu głos Boga.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.18 Ucieczka

Krzyż.

Ciągle Krzyż.

Od narodzin Jezus styka się z krzyżem. Stykają się z nim wszyscy którzy są blisko Jezusa. W Bogu są przedziwne paradoksy. Centrum i jedyny gwarant wiecznego szcześcia, a z drugiej strony w to wszystko jest wpisana droga cierpienia – droga krzyzowa każdego człowieka.

Do Jezusa przyszli mędrcy. Badacze. Mieli szczątki informacji. Może znali fragmenty Tory. Przyszli bo widzieli, że coś się wydarzyło. POGANIE! Pytają żydów, Króla Żydowskiego, uczonych w piśmie, Faryzeuszów, którzy codziennie studiowali Torę. Pytają gdzie… Dostają PRAWIDŁOWĄ ODPOWIEDŹ. A jednk ci uczeni w piśmie i faryzeusze zostają w Jerozolimie. Nie idą. Herod wykorzystuje tą sytuację do wymordowania dzieci. W Bogu miesza sie krzyż ze zbawieniem. Wiara pełna jest nieprawdopodobnych paradoksów. Mędrcy dostają polecenie by wracać inna drogą. Jezus powie też kiedyś, by słuchać Nauczycieli Pisma, ale ich NIE NAŚLADOWAĆ W ICH UCZYNKACH!

Przyszli do stajni. Zwykłą uboga młoda matka i jej mąż. I nowo narodzone dziecko. Znowu próba wiary. Gdzie tu NOWY KRÓL. Cały kosmos o tym mówi. Wszystkie gwiazdy… A tu obora. Biedacy i jakiś maluch… Próba wiary! I mędrcy znów ją przeszli! WIARA = co innego widzą a co innego rozumieją. Widza poza zasłonę tego co widzialne.

Widza niemowlę a oddaja cześć (KRÓLOWI) dajać złoto, (BOGU) dajac kadzidło i człowiekowi (ofiarujac MIRRĘ). Odczytali wszystkie Jego przymioty!

IDĄC DO BOGA, IDAĆ KU ŚWIATŁU człowiek zostanie wypróbowany i poraniony. Do szczytu Golgoty i do pustego Grobu wiedzie droga KRZYŻOWA. Nie ma innej. NIe ma skrótów.

Potem Józef. Sen. Uciekajcie. On wstaje, bierze dziecko i idzie. Nie dyskutuje z poleceniem Boga. Maryja będzie Jezusa uczyła delikatne wrażliwosci. Józef niesamowitego bezdyskusyjnego oddania Bogu. Wiara nie polega na narażaniu sę niepotrzebnym na wyśmianie, wyszydzenie. Czasem trzeba odejsć w cień, uciec. Ale jak Bóg wezwie do jakeigoś czynu – to go wykonać.

Józef ucieka – DO EGIPTU. OStatniego miejsca, gdzie chciałby iść Izraelita. Do synonimu niewoli, uciemiężenia, śmierci. Jezus zatem przyjdzie do Izraela z EGIPTU – jak Jego przeodkowie. Na rękach swoich rodziców – w totlanej pokorze. Całkowicie powierzony opece ludzi (Maryi i Józefa). Dziś Jezus Marya i Józef narodzeni na Ukrainie dostaliby polecenie uciekania do Rosji… Absurd. Ale jak Bóg każe…! Ale Ignacy wie, że różne poruszenia przychodzą do ludzkiego serca. Nie można wierzyć wszytkim. Trzeba poruszenia (duchy) rozeznawać.

Trzeba się określić. Stanąc w prawdzie… A ludzie lubia lawirować. Ugrać coś dla siebie… Wyrwać choć tą cząstkę…

Bóg powie – obys był zimny albo gorący – inaczej chcę cię zwymiotować z moich ust!
Dzisiejszy dialog Jezusa naświetla właśnie taką postawę wyrachowania, letniości, lawirowania. Próbę ugrania czegoś na każdym froncie.

(Mt 21,23-27)
Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?” Jezus im odpowiedział: „Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodzi chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?” Oni zastanawiali się między sobą: „Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi”, boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka”. Odpowiedzieli więc Jezusowi: „Nie wiemy”. On również im odpowiedział: „Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię”.

To jedna z najgorszych postaw.

Dlatego tak ważne jest całkowite zawierzenie Bogu. Trwanie w Jego nauce i przykazaniach.

Stawanie się niewolnikiem Boga przez niewilnictwo Maryi.

Weż Mamo i przyjmij całą wolnosć moją wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to wszytko otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. rzynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.17. Powołanie w ofiarowaniu

Po narodzeniu Jezusa jego rodzice zanoszą go do Domu Ojca do świątyni w Jeruzalem. Do miejsca spotkania z Bogiem Ojcem. Maryja i Józef wraz z mesjaszem na rękach wchodzą w tłumie do Świątyni. Nie rozpoznani. Ubrudzeni warunkami stajni, utrudzeni podróżą z nazaretu, połogiem. Zwykła uboga rodzina żydów, która przyszła do Świątyni z dzieckiem. NIEROZPOZNANI. Święci niosący Najświętszego ze Świętych. Ramiona Maryi i ramiona Józefa niosące na przemian małego Jezusa są jak Arka Przymierza. W Arce za zasłoną za tablice z kamienia. Oni niosą na swych rękach Ucieleśnionego Boga! Cała świątynia powinna paść na kolana przez tak ogromnym skarbem…

A rozpoznają ich – kościołowa babcia i dziadek. Staruszkowie, którzy jako jedyni tak na prawdę szczerze oczekują spotkania z Bogiem w tym właśnie miejscu. Pieśń Symeona pokazuje że cały sens jego życia był w tym oczekiwaniu i teraz już wreszcie może odejść z tego świata, bo jego oczy ujrzały.

Jezus wraz z Maryją i Józefem spotykają się z Ludem wybranym. Z tą garstką. Bóg zawsze czyni cuda z tego co nie jest. Z ostatnich czyni pierwszych. Bóg chciał przyjść w tym niedbalstwie izraelitów. W Krzyżu. Niezauważony, odrzucony, niezrozumiany! To niedbalstwo opieczętują za 33 lata krzyżem. Mają czas nawiedzenia nie wykorzystają go – potem głos boga będzie w tak dużej sprzeczności z ich sercami, że zamiast sie nawrócić zabiją Tego, które wypowiada słowo.

Jezus przyszedł do swoich a swoi Go nie przyjęli. NIE ROZPOZNALI CZASU SWEGO NAWIEDZENIA

(Mt 17,10-13)
Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: „Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

Bogu wystarczyła najmniejsza możliwa wspólnota. Takie okruszki. Z których w przyszłości zbuduje kościół. Takie będzie życie Pana, zwłaszcza gdy już zacznie publiczną działalność. Teraz spoglądają na tą prawdę Maryja i Józef. Jezus będzie znakiem sprzeciwu. Kamieniem odrazy o który będą się potykali, Ci, którzy nie uwierzą. Potkną się o Krzyż! Bo Jezus przyszedł miecz rzucić na ziemię, Ogień Ducha. Tu nie da się lawirować między kultem złożonym tylko z czynności, bez serca i życiem jak się zechce. Tu trzeba wybrać.

Anna MÓWI WSZYSTKIM WOKÓŁ! Wielu pewnei myślało – stuknięta stara baba. Gdzie tu Mesjasz. Jakaś uboga młoda para małżonków z dzieckiem. To tam w Pałącu trzeba szukać nowego króla… Jak bardzo się mylii – jak mało słuchali Boga w Torze. Jak mało widzieli, że Bóg właśnie z tego co nie jest potrafi STWORZYĆ wszystko.

Wszystko jest w cieniu krzyża. Proroctwo dla Maryi. Bóg jej także nie oszczędza. MAryja przyjmuje z pokorą proroctwo o mieczu przenikajacym serce. Wchodzi we współudział w KRZYŻU.

Weź Mamo i przyjmij cała wolnośc moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weż wszystko to co mam i posiadam. Z reki Boga przez Twoje dłonie wsyztko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, któa znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.16. Narodziny Boga w cieniu Krzyża

Bóg przyszedł dla człowieka. Pryszedł w ubóstwie, pokorze. A człowiek nie potrafi tego docenić. Dlaczego Milość nie jest Kochana. Bóg dał nam wolność decyzji. Dlaczego tak niewielu odkrywa a Nim Mesjasza. Człowiek ciągle ma jakieś ale:

(Mt 11,16-19)
Jezus powiedział do tłumów: „Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest ono do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili». Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: «Zły duch go opętał». Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny”.

[ĆD 110-117]

Maryja i Józef wiedzieli co to za dziecko. A Jednak mimo to nie prosili o lektykę niesioną przez aniołów. Nie prosili o zastępy dromaderó i powozy. Z pokorą przyjęli trud. I to ogromny trud. Maryja w 9 miesiącu ciąży – niedługo ma rodzić. I idą przez pustynie w stronę Jerozolimy a potem dalej do Betlejem by się dać zapisać. Nie chcą ich przyjąć. Nigdzie już nie ma miejsca. Nikogo nie obchodzi dwoje młodych małżonkó którzy przyszli gdzieś z końca cesarstwa. Tu jest stolica…. Maryja i Józef doświadczają wielkiego krzyża. Józef pewnie z drżeniem słucha kolejnych odmów. Maryja z trudem przechodzi z domu do domu – po długiej podróży w zaawansowanej ciąży. Bóg wybrał przedziwną drogę narodzin. Docierają w końcu na pola pasterzy i dopiero tam ktoś pozwala im przenocować w grocie pasterskiej miedzy zwierzętami. Zaczynają się skurcze porodowe. Na słomie. W smrodzie wśród zwierząt. Tam ludzkość przyjmuje Zbawiciela i Mesjasza. W ciemności nocy przychodzi ŚWIATŁOŚĆ ŚWIATA. Wcielony Bóg. I znów totalnie pokorny, zależny. Jego życie całkowicie zalezy od rodziców. Wszelkie swoje potrzeby ludzkie kieruje w stronę Maryi i Józefa. Głód, kupka, potrzeba przytulenia, ukołysania do snu. Życie Mesjasza zalezy do dwojga ludzi w stajni.

On przyszedł na ziemię w ubóstwie, głodzie, chłodzie, w stajnie. Przyszedł na Ziemię by zbawić całą ludzkość i UMRZEĆ NA KRZYŻU. Jego misją i drogą jest potworna śmierć na krzyżu za każdego człowieka. Oddanie życia za nas.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.15. Wcielenie w łonie NIEPOKALANEJ

Maryja jest NIEPOKALANIE poczęta. Bóg zapragnął Jej takiej od początku świata. Urodziła się wolna od grezchu pierworodnego. Nie tak jak my, którzy jesteśmy obmyci z tego grzechu wodami chrztu. Dlatego Maryja jest RAJEM NIGDY NIE UTRZACONYM. Ona nigdy z Raju nie wyszła. Jest Nową Ewą – bo nigdy grzechu nie uczyniła. Zaprzeczyła temu, co zrobiła Ewa w Raju. Maryja do końca posłuszna i pokorna. Służebnica Pana.

(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.

[ĆD 101-109]

Bóg patrzy na Ziemię. Cała Trójca Święta patrzyna Ziemię. Spogląda szczególnie za stworzenia będące na obraz i podobieństwo Trójcy – ale oszpecone grzechem. Trzy osoby Boskie w swym wnętrzy w dialogu miłości postanawiają, że Druga osoba zstąpi na świat. Zaprzeczone zostaną wydarzenia zwiazane z upadkiem człowieka. Wybrana będzie kobieta, która przejdzie przez życie bez grezchu. W Jej łonie pocznie się Syn Bożu – wcielona druga osoba Trójcy. To wszystko Bóg zamierzył w Pełni Czsów. W konkretnym momencie hostorii, konkretnym miejcu i wobec konkretnych ludzi.

Na Ziemi mieszka miliardy ludzi. Kula ziemska jest prezogromna. Miasta mają miliony ludzi. Historia ludzkości liczy tysiące lat… A jednak w małym pokornym domku na bliskim wschodzie, w miejscowości która w ówczesnym imperium rzymskim stanowiła koniec świata. Właśnie tam przychodzi Anioł Gabriel.

Proszę o wewnętrzne poznanie Pana bym Go kochał i Naśladował jeszcze lepiej

Bóg uświęca to co nie jest. Wybiera to co najsłabsze i na końcu świata. Dla Niego nie ma nic niemożliwego. On nigdy nie stracił władzy nad światem. Świat nigdy nie wymknął Mu się z spod kontroli. Wybrał Maryję bo tak właśnie chciał.

Na Ziemi jest bełkot sovial mediów. Miliony folmów. Miliardy słów. Ciągły potok słów. A tam w Nazarecie Bóg pyta młodą dziewczynę czy zechce zmienić losów świata, wszechświata… I nikt poza nimi o tym nie wie! Nie ma żadnego świadka spośród ludzi.

Nie ma postów, wiadomości, gazet…. Pokora i cihość.

Słowo staje się Ciałem. I Maryja z pokorą przyjmuje zaproszenie Boga. Wypełnia swoje powołanie. Tak samo i Gabriel je wypełnia.

Chcę się Tobie Mamo ofiarowć jako Twój sługa. Ty wiesz jak rzepięknie żyć. Ucz mnie tego i prowadź.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę, pamieć i rozum. Weż wszystko to co mma i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje głonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.14. Bóg wcielony

Jezus jest Słowem Boga w ciele. Spełnia wszystkie zapowiedzi Starego Testamentu. Historia Zbawienia zaczyna się we wcieleniu, zmierza do paruzji przez Paschę Pana i Zmartwychwsstanie.

Wcielenie dkonuje się w dialogu Boga z Maryją. Cąły wszechświat i ta jedna pokorna dziewczyna w Nazarecie. Cała miłość nadprzyrodzona w Duchu Świętym wchodzi w dialog z całą miłością stowrzoną w Maryi i dokonuje się cud. Eksplozja MIŁOŚCI – WCIELENIE. Maryja nazywa siebie NIEPOKALANE POCZĘCIE – używa nazwiska swego Oblubieńca – Ducha Świętego (M.M.Kolbe).

W Niej cała Miłosć stworzenia skupia się jak w soczewce. Także moja miłość i moje przejawy Miłości. W Maryji jest RAJ NIGDY NIE UTRACONY. Ona przez całe życie przeszła bez grzechu – NIEPOKALANA. Cale piękno i odpowiedź Maryi pochodzi jednakże OD JEZUSA i jest ze wzgledu na JEZUSA. To co dokona się na krzyżu zaczyna się już tu – w Zwiastowaniu – to nieustanne wołanie Jezusa: OTO IDĘ BY PEŁNIĆ TWOJĄ WOLĘ. Niezwykłe jest, że Bóg nie naruszył wolności Maryi. Pozwolił Jej podjac decyzję. Uzależnił Zbewienie od decyzji młodej dziewczyny z Izraela. To wydarzenie na wpływ na wszytkie ludzkie istniania na ziemi. Na każdą osobę ludzką przed i po tym momencie.

Podjąć trud i wzwanie które daje Bóg. Wziąć jarzmo na plecy, a okaże się że jest on lekkie i słodkie. Człowiek wypełniajacy wolę Boga spełnia swoje powołanie – idzie drogą ku szczęściu – drogą spełnienia.

Mt 11,28-30)
Jezus przemówił tymi słowami: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Jezus przyszedł na ziemię by pokrzepić człowieka. By przynieść rozprężenie tych wszytkich napięć i trudów z którymi człowiek często się mierzy i nie potrafi wygrać.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystraczą.

T2.13 Wołanie Pana w Kościele

Chrystus woła człowieka. Szuka jak zagubionej owcy. Delikatnie szepcze do człowieka. Poszukuje go na jego ścieżkach życia. Jakkolwiek absurdalne by się to nie wydawało i jakkolwiek nieekonomiczne. Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. KAŻDEGO. Nawet tego którego świat opluwa i wyzywa od najgorszych zbrodniarzy i zwyrodnialców. Bóg chce go znaleźć.

Pytanie Jezusa jest niezwykłe, a Jego odpowiedź co najmneij zaskakująca. Czy człowiek mający 100 owiec pozostawi 99 owiec na apstwę wilków i innych drapieżników, wystawi na kradzieże – by pójśc poszukać jednej niesfornej….

Chrystus – DOBRY PASTERZ – zrobi to…

(Mt 18,12-14)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam : cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.

Do takiego życia, funkcjonowania i pojmownia wiary wzywa każdego z nas.

Jezus poszukuje nas Katolików przez kościół i w Kościele. Szuka nas zagubionych w naszych życiowych drogach, by wskazać nam właściwe ścieżki i rowiązania. Mówi cicho i spokojnie bo do niczego ans nie przymusi. Mówi tak by nie naruszyć naszej wolnej woli.

Jezus woła nas w Kosciele i przez Kosciół. W rozmyślaniu o Królu wołającym trezba sobie wyobrazić Papieża. Zobaczyć Kościół i jego Głowę wołajacą nas do większego zaangażowania. Dziś kościół hierarchiczny jest atakowany. Czasem naświetla się jego niewłaściwe postępowanie, przemilczane grzechy. Ale czasem ludzie zapędzaja się bardzo daleko i krytykują wszystko co się da, by tylko skrytykować – BO JEST TO MODNE.

Kościół – Matka – potrafi dać człowiekowi krzyż. Wielu świętych otrzymało taki krzyż. Niezrozumienia, zawieszenia, kasaty zakonu. Odsunięcia od posług. Kościół nigdy nie daje człoiwekowi tak mocno Chrystusa, jak wtedy, gdy daje człowiekowi KRZYŻ.

Coraz cześciej katolicy mówią – kościół to oni! A coraz mniej utożsamiaja się z kościołem hierarchicznym – z ciałem Chrystusa. Tam jest wiele ludzkiego niedomagania, wiele upadków. Ale kościół został założony przez Chrystusa który powierzył Piotrowi władzę pasterską. Skoro Pan tak chciał…

Kościół to my!

Weź Mamo i przyjmij całą wolnośc moją, wolę  moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi