T3.06 Spojrzenie w niewidzialny świat

Wiara. Poręka trego czego normalnie nie widzimy. Spojrzenie poza widzialny horyzont. Wejscie w to co nie jest normanie w zasiegu naszych zmysłów. Wejście w paradoksy Wszechwłądnego Boga.

Wiara wisi na SŁOWIE. Na Słowie świadectwa Ojca o Synu. Świat który jest dla nas doświadczalny zmysłami powstał od SŁOWA BOGA. Bo Bóg rzekł. Powstał z teg co niewidzialne i nienamacalne.

Wiara opiera się na OBIETNICY BOGA. Dziś mamy SŁOWO, które STWORZY – zmaterializuje się w swoim czasie. Ale jeśli nie bedziemy wierzyli – nie będzie nas w tym miejscu i w tym czasie. Jeśli nie pójdziemy za tą obietnicą nie poznamy jej SPEŁNIENIA.

Słowo stało się Ciałem. Ale potem Jezus wstąpił do Nieba i jest NIEWIDZIALNY. Bóg jest NIEWIDZIALNY. Można mieć do Niego dostęp tylko przez WIARĘ. WIARA to POSZUKIWANIE ODPOWIEDZI na ZAWOŁANIE. To wołanie Boga kalruje się z czasem. Im dłużej człowiek poszukuje odpowiedzi na zawołanie Boga i więcej ścieżki wiary przejdzie tym jaśniej widzi, tym konkretniej widzi cel.

WSZYSTKO PRZEZ WIARĘ!

(Hbr 11, 1-7)
Bracia: Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. To dzięki niej przodkowie otrzymali świadectwo. Przez wiarę poznajemy, że słowem Boga wszechświat został tak stworzony, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych. Dzięki wierze Abel złożył Bogu cenniejszą niż Kain ofiarę, za co otrzymał świadectwo, iż jest sprawiedliwy. Bóg bowiem zaświadczył o jego darach, toteż choć umarł, przez nią jeszcze przemawia. Przez wiarę Henoch został uniesiony, aby nie oglądał śmierci. I nie znaleziono go, ponieważ Bóg go zabrał. Przed zabraniem bowiem otrzymał świadectwo, iż podobał się Bogu. Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że Bóg jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają. Przez wiarę Noe został pouczony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było ujrzeć, i pełen bojaźni zbudował arkę, aby ocalić swą rodzinę. Przez wiarę też potępił świat i stał się dziedzicem sprawiedliwości, którą otrzymuje się dzięki wierze.

Dziś Apostołowie doświadczają namacalnie rzeczywistości niewidzialnej. Słowa Boga świadczącego o Synu – spełnienia się obietnicy OJCA. Bóg zaświadcza o Synu – wypełniając zapowiedzi Starego Przymierza. Oni uwierzyli JEzusowi i są teraz na Górze Tabor.

Przeszli z jezusem tą wspinaczkę fizyczną, ale jeszcze istotniejsza była ich trzyletnia wspinaczka duchowa w świat niewidzialny razem z Jezusem. I tu na Taborze widzą w sposób namacalny to w co wierzą. Bóg wyznaje WIARĘ w SYNA. I pokazuje drogę WIARY. Gdyby wiara prowadziła człowieka od razu na szczyt Taboru, to byli byśmy bardziej zagubieni niż Piotr. W WIERZE się wzrasta. Wiara się buduje z czasem przez doświadczenia. Poprzez kolejne próby człowiek wspina się coraz wyżej. Na coraz wyższy poziom wiary. By w końcu móc oglądać Boga twarzą w twarz w wieczności.

(Mk 9, 2-13)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!” I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”. I pytali Go: „Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że wpierw musi przyjść Eliasz?” A On im rzekł: „Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i wszystko naprawi. Ale jak jest napisane o Synu Człowieczym? Ma On wiele cierpieć i być wzgardzony. Otóż mówię wam: Eliasz już przyszedł i postąpili z nim tak, jak chcieli, jak o nim jest napisane”.

Spojrzenie w świat niewidzialny i doświadczenie próby. Na tym polega pokonanie kroku w wierze. Kroku we wspinaczce na szczyt Taboru. Do celu – do spotkania się z JEzusem Uwielbionym. Wiara mówi mi, że tam na szczycie Go spotkam – choć na razie go nei widzę. Próby, przedzieranie się przez mrok, ześlizgiwanie się z mokrych skał, badają moją determinację i cementują moje wysiłki w kroczeniuw  górę. Hartują ducha na coraz bardziej wymagajacą wspinaczkę na szczyt Taboru.

Tą która jest mistrzynią tej wspinaczki jast Maryja. Ona zna najlepszą ścieżkę wspinaczkową na szczyt i potrafi nas nią poprowadzić jako nasz przewodnik w drodze. Trzeba jaj zawierzyć całe nasze życie, związać się z Nią liną. Jak z przewodnikiem Himalajskim – powierzyć życie i zaufać totalnie – inaczej spadnę i zginę. W momencie gdy zacznę sam na własną rękę się błąkać po zdradliwych zboczach góry życia.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieć mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarzcą.

T3.05 Próba

Bóg wystawił Abrahama na próbę ognia. Urodził mu się syn. Po latach niepłodności w małżeństwie. Po tym wszytkim czego Abraham doświadczył i przez co przeszedł. Bóg ciągle ciągnie człowieka w górę. Od małych wyzwań do coraz większych i większych. Poddaje próbom ludzką wiarę.

Po wyjsciu od rzeczy materialnych Bóg wezwał go do wyjścia ze swego SERCA. Serca wierzącego, serce człowieka, serce OJCA. Wyjdź z tego. Bóg wstrząsnał nawet jego wiarą. Każe mu ofiarować swego Syna. Twoim skarbem ma zostać juz tylko SAM BÓG. I nic więcej. Wszystkie zabezpieczenia maja upaść.

Bóg nie jest przywiązany do jednej wersji. Izaaka to nie wypełnienie i koniec obeitnic – z niego teraz bedą się rodziły miliony pokoleń. Bóg pokazuje Abrahamowi, że to nie koniec. To nie zwieńczenie drogi. Ze to dopiero atak szczytowy na Golgotę. Tu jego ojcowskie serce stanie w potężnym żarze OGNIA. Ma zostać TYLKO BÓG i JEGO SŁOWO. Bóg sam w sobie i nic więcej. Krzyż. Tylko dialog wertyklany Abrahama z Bogiem i dialog horyzontalny ojca z synem (Abrahama z Izaakiem). Nic więcej ma już nie zostać. Zostać ma tylko BÓG. To jest wielki dramat wnętrza – dramat serca Abrahama! WEŹ SYNA i ZŁÓŻ W OFIERZE! JEDYNEGO SYNKA! WYCZEKANEGO! WYTĘSKNIONEGO! OBIECANEGO!Syna którego miłujesz, nie łotra, drania. Ale cudnego syna. Bez tego syna obietnica potomstwa jak gwiazdy na niebie traci sens. ZŁÓŻ W OFIERZE TAKŻE SWĄ WIARĘ. ZAWIEŚ WSZYTKO NA POSŁUSZEŃSTWIE BOGU I JEGO SŁOWU.

BÓG ZAPRZECZA SOBIE? – TO JUŻ TOTALNY PARADOKS!!!! Bóg zaprzecza tylko ludzkiemu rozumieniu tego, jak ma się spełnić Jego obietnica. Bóg zawsze ma swoje drogi i one nie są drogami według ludzkich planów, zamysłów i rozwiązań.

ABRAHM zawierzył BEZGRANICZNIE BOGU! Serce musiało mu pękać. Ale idzie. BO BÓG TAK CHCIAŁ! Idzie bezradny. Nie miota się. Nie mędrkuje. Bo wie, że tu działa Bóg. Abraham NIE WIE ŻE TO TYLKO PRÓBA. Zostawia to wszytko Bogu. Niech On to rozwiąże.

Taką wiarą będzie się cechowała Maryja. Odda Syna na ofiarę. Jej Syn straci życie na Jej oczach! I tak było w Jej życiu do samego początku. Zwiastowanie. Nic nie widać, nic nie czuć. Jest tylko Słowo Boga. Ona mu wierzy, jest w ciąży i dzieli się tym z Józefem. Józef jest w samym srodku ognia rozterek. Szuka rozwiązania. Kocha Ją. Nie chce jej ukamienowania. WIERZY JEJ! Dopiero gdy chce po ludzku zadziałąć, ale z wiarą, że to co się z Niej poczęło jest z Ducha Świętego, dopiero wtedy w ostatniej chwili interweniuje Bóg. A Maryja milczy. Przyjmuje Słowo. Wierzy obietnicy i MILCZY!

Bóg wypala swoje sługi do cna. Podprowadza coraz wyżej ku szczytom wiary. I coraz bliżej płonącego Słońca. Po tych wydarzeniach człowiek wychodzi ze swych przyzywczajeń, ze swego przywiazania do ludzi, czy rzeczy, a nawet do wiary. Jest całkowicie wolny! Maryja i Abraham są uwolnieni z przywiązania do swego dziecka – jako ich całego swiata.

Abraham wierzy i patrzy poza horyzont. Słychać to w jego słowach tuż przed próbą ofiarowania syna. Mówi w pewnym momencie sługom: „Zostańcie tu z osiołkiem.Ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem WRÓCIMY do was” Abraham wie, że Bóg znajdzie jakieś wyjście. Ufa Bogu!

Słowo Boga jest przecież neizawodne. Abraham wie, że w Izaaku spełnia się obietnica i Bóg znajdzie wyjscie z tej sytuacji. Choć nie wie jak to się ma stać – IDZIE. Wbrew nadziei i rozumowi. CIeń krzyża. Trzy dni drogi. Droga przez śmierć, która prowadzi do nowego życia. W tym wydarzeniu są już zapowiedzi Paschy Pana.

Na tym polega życie chrześcijanina. Wyjście z prostego, jasnego pogodnego dnia w ciemność, mrok niepewności, próby, w zaswierzenie temu co niewidzialne. Dopiero wtedy, w mroku nocy wiary objawia się prawdziwa siła wiary. Wszystko wisi na Słowie Boga. Na cieniutkiej nitce, która jeszcze płonie.

Sw. Ignacy mówi jasno – w okresie strapienai nie podejmuj decyzji. Nie zawróć tuż przed szczytem!!! Ilu ludzi zawróciło, odeszło, idzie przez życie zgaszonych czukajac szczęścia w namiastkach. Wiara musi być UKRZYŻOWANA.

Jezus właśnie do tego woła. Do zaparcia się siebie i do PÓJŚCIA. DO WYJŚCIA. Obeicuje; trud, przeciwności, cierpienie, ogień prób! Utratę życia!

(Mk 8, 34 – 9, 1)
Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi”. Mówił im także: „Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy”.

W momencie gdy człowiek zaczyna się czuć samowystarczalny. ZAczyna polegać tylko an sobie, odrzuca obietnicę, wtedy wszelkie próy stają się wielką przeciwnością. To jak Bóg chce człowieka otrząsnąć możę być poczytywane jako kara Boga. Bóg daje silen znaki by człowiek przed końcem życia nawrócił się. Jak przy budowie wieży Babel. Rozproszył tych, którzy myśleli, że tworząca nowe utopijne państwo poradzą sobie SAMI ze wszytkim. Pokusa z raju – wątpliwosci względem Boga…

(Rdz 11, 1-9)
Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. I mówili jeden do drugiego: „Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób zdobędziemy sobie imię, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi”. A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: „Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!” W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

Bóg rozproszył wszytkich by na nowo zjednoczyć cały świat w Chrystusie. Jezus gromadzi ich w jednym jezyku – zupełnie innym. Jezyku MIŁOŚCI. Języku WIARY!

Najlepszą nauczycuelką wiary jeest Matka z sercem przebitym mieczem boleści, która nigdy się nei cofnęła, nigdy nawet na milimetr nie odsuneła się od Słowa Obietnicy, od Bożego wołania.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

T3.04 ABRAHAM

Wiara otwiera człowiekowi drzwi do wszytkich dzieł zbawczych Boga. Jezus wciąż pyta o wiarę. Woła za Janem Chrzcicelem – „Nawracajcie się”. Wzywa do wiary, do podążania za Ewangelią. Jezus naucza wiary w sposób niesamowity. Nie przez rozważania teologiczne, nie przez głębokie dysputy filozoficzne, ale przez własny przykład życia. Przez wskazywanie na ludzi wiary. Na proroków Starego Testaemntu, czy choćby na swoja Matkę. Bóg lubi Miłość wprowadzoną w czyn. A wprowadzenie jej w czyn wymaga WIARY. Inaczej droga do której wzywa Bóg wydaje się być bezsensownym trudem, zmaganiem i niepotrzebnym cierpieniem.

Ciekawe – zwłaszcza w hostorii ojca wiary – Abrahama – jest jego historia wzrastania, by w końcu zaoowocować. Dzisiesiątki lat. Krok po kroku. Bóg go podprowadzał do konkretnych punktów przełomowych. Jego życie zaoowocowało potomstwem tak wielkim jak gwiazdy na niebie. Wciąż przewijają się te dwa wątki. Świat niewidzialny i próba wiary. Tak też wyglada historia Noego. Spoglada poza horyzont. Buduje Arkę na suchej ziemi. Wierzy Bogu. Patrzy daleko. Poddany jest wyśmianiu, nierozumieniu, odrzuceniu. Potem także próbie przetrwania na wzburzonych wodach. Dociera w końcu do suchego ladu i jest pobłogosławiony. Bóg zawiera z nim niezywkłe przymierze:

(Rdz 9, 1-13)
Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo podniebne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi, i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko. Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia. Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie – upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata. Jeśli ktoś przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga. Wy zaś bądźcie płodni i mnóżcie się; zaludniajcie ziemię i miejcie nad nią władzę”. Potem Bóg tak rzekł do Noego i do jego synów: „Oto Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię”. Po czym Bóg dodał: „A to jest znak przymierza, które Ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią”.

W życiu każdego z proroków jest jakaś przestrzeń ustatkowania. Miejsca gdzie mogliby zostać i trwać. Ale wtedy przychodzi Bóg i woła WYJDŹ! Wyjdź ze swojej strefy komfortu, powodzenia i podejmij moje wyzwanie. Podejmij niebezpieczną, często śmiertelnie neibezpieczną przygodę.

Abraham był człowiekiem ustatkowanym, bogatym. Bóg przychodzi i woła WYJDŹ! TO objawienie musiał być bardzo intensywne i bezdyskusyjne. Abraham wziął i poszedł. Idź do kraju, który ci ukażę. W TOTALNE NIEZNANE. W miejsce którego jeszcze nie widziałeś. W miejsce którego nie znasz.

SŁOWO OBIETNICY BOGA – na tym wszytko wisi jak na haczyku.

Pytanie tak na prawdę KTO MI ZŁOŻYŁ tą obietnicę. Za kogo uważam Boga. Jak ufam Jego słowu. Jak będę Go uważał za Pana Wszechświata, który mówi tylko prawdę, to będę mu wierzył. Jak będzie dla mnie jednym z proroków przeszłości, wówczas za Nim nie pójdę. A może nawet będę Go upominał i nawracał na moją własną drogę.

(Mk 8, 27-33)
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” Oni Mu odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. On ich zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjasz”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.

Jezus w Ewangelii pokazał Piotrowi kolejność. Idź za mną za moimi plecami, a nie przede mną. Nie wychodź przed szereg, bo twoje drogi nie są moimi drogami.

Bóg powoli odkrywa przed człowiekiem kierunki, drogi. Doprecyzowuje przed człowiekiem cele drogi. Najpierw woła Abrahama – wyjdź i idź do ziemi, którą Ci ukażę. Potem gdy Abraham dociera do Sychem, Bóg mówi to jest ta ziemia. Idzie dalej dociera do Betel. Cały ten kraj jest twój – usłyszy Abraham. Wiara rośnie, przebudowuje się, dojrzewa.

Bóg ciągle każe Abrahomi wychodzić. Ciągle woła WYJDŹ! Od komfortu, poprzez coraz większe trudy aż do wyjsćia ze swego serca. Bóg Ciągle daje Słowo dotyczące przyszłości. Coś niewidzialnego. Obietnicę dla której trzeba spojrzeć w dal, w przyszłość.

Bóg nie jest w rzeczach materialnych – żeby go doswiadczyć tzreba wyjsć ze świata materialnego i spojrzeć w świat ducha. Iśc ku Słowu Obietnicy i przechodzić przez Próby Wiary. Im wierniej za Bogiem podążam, tym bardziej będzie mnie stawiał w sytuacjach granicznych. Słowa obietnicy zaczynają wówczas przeczyć konkretowi rzeczy znanych i doświadczalnych zmysłami. W Bogu jest NIESKOŃCZONOŚĆ – coś czego człowiek nie ogarnie umysłem – dlatego będą się pojawiały liczne paradoksy! W tych paradoksach jest właśnie pole na WIARĘ.

Bóg dał ziemię Abrahamowi… ale ta ziemia jest już zamieszkała przez Kananejczyków. Przecież jej nie oddają za darmo, bo ktoś przyjdzie i powie że tak chciał Bóg. Garstka przybysów ma pokonać armię?

Potomstwo. Abraham jest starcem. Ma niepłodną żonę – a Bóg obiecał mu potomstwo jak gwiazdy na niebie… Trwa i wierzy Bogu. Biologia już przeczy Słowu Boga. Jego żona jest już staruszką. Uwierzyl Słowu Boga, bo to było SŁOWO BOGA!

Sprzecznosci się mnożą i piętrzą a Abraham idzie dalej.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę ojca rozporzadzja tym wszytkim. PRzynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

T3.03 Nawracajcie się i WIERZCIE

Jutro Tłusty Czwartek i za tydzień Popielec. Każdy kto weźmie udział w celebracji usłyszy te słowa – nawracj się i wierz!

Wiara otwiera drzwi. Drzwi dow ielkich dzieł Boga. Jezus wiele razy odwoływał się czy też w jakiś sposób badał wiarę swego rozmówcy, gdy proszono Go o cud. Chyba najjaskrawsza jest romowa z Syrofenicjanką czy też z przełożonym chorującego żołnierza. Jezus też wołał nieraz – gdybyście mili wiarę jak ziarenko gorczycy… Cuda które potem opisuje są nieprawdopodobne. Jak wielka jest MOC WIARY!

WIARA – jak ją zatem zdobyć! Jak ją wypracować.

NIC SIĘ NIE ZACZNIE BEZ BOGA! WIARA TO PO PIERWSZE ŁASKA BOGA. I tą łaskę trezba wyprosić. Wołać razem z Apostołami – Panie przymnoż nam wiary. Po druie WIARA nie jest dana na zawsze. Wiara rodzi się ze słuchania i trzeba dbać o swoją wiarę. Zgłębiać Boży Plan, poznawać Dawcę wiary przez rozważanie Słowa. Potrezba też postawy ufnosci i otwartości – dać się poprowadzić łasce i przechodzić od trudności niższego rzędu do trdności wyższego rzędu.

Wiara ma dwa niezwykłe aspekty z których się składa. Jest jeden aspekt sięgania poza chorzont tego co widzialne. I drugi aspekt – próby. Wiara spogląda na to CZEGO NIE WIDZIMY, ALE SIĘ SPODZIEWAMY. Wiara jest WYPRÓBOWYWANA. Tak jak w hostorii św. Tomasza. Jak nie zobaczę, nie uwierzę. Został poddany próbie i szukał tego co widzialne. Błogosławieni, którzy NIE WIDZIELI a UWIERZYLI.

PRÓBA naturlanie wynika z elementu niewidzilanego w wierze. Jak czegoś nie widzę, to autoamtycznie wchodzę w PRÓBĘ. Doświadczam wewnętrzengo zmagania się. Nieraz reakcją na próbę jest bunt. Przykłady takiej postawy można mnożyć. Bunt z resztą jest naturalną odpowiedzią człowieka. Nawet ważniejsze jest to co pojawią się po buncie. Czy jest to pokorne podążenie za głosem Ducha, czy może trwanie w zaparte w swoim poczuciu krzywdy wywołanej tą próbą.

Wiara ma w sobie także elemnt paradoksu. Właśnie w tej próbie. Czy pójdę za prawdą wiary mimo, że ta nie mieści się w mojej głowie i rozumie. Właśnie dlatego że paradoks pokazuje małość i znikomość mojej osoby.

Jeszcze jednym aspektem wiary jest włączenie serca, rozpłomienienie. Szatan także wierzy w istnienie Boga, zna doskonale prawdy wiary i wie że są to prawdy, ale nie podąża za nimi. Wybiera postawę zaprzeczenia… Bóg szanuje także naszą wolność i wolę. Na nikogo nie naciska i nikogo nie zmusza do wiary. Tutaj wchodzi w grę także pielęgnowanie i trwanie. Bo wiara nie jest dana na nasze. Trzeba ją ciągle wymadlać, odnawiać, odświeżać.

Wiara to proces ale i dar Boga. Nikt nie widzi OC,yma wiary od razu w pełni. Krok po kroku patrząc w oblicze Pana

(Mk 8, 22-26)
Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: „Czy coś widzisz?” A gdy ten przejrzał, powiedział: „Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: „Tylko do wsi nie wstępuj!”

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć I rozum. Weź wszystko co mam I posiadam, Z RĘKI Boga wszystko to pochodzi I Jemu to pragnę oddać. Ty Matko tym rozporzadzaj Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

T3.02 Wiara

Człowiek ma dostep do wszystkich dzieł Boga przez WIARĘ!

Bez wiary perspektywa bycia posłanym jak owce miedzy wilki nie wydaje się być kolorowa:

(Łk 10, 1-9)
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę.Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.

Weź mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręi Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałęm i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T3.01 Cuda i znaki niezauważone

Tudzień III ćwiczeń ignacjańskich to wejscie w tajemnice męki i śmierci Pana. W głębie mistariów rozważanych w czasie Wielkiego Postu. Aby móc wejść w tą głębię potrzeba WIARY. Trezba zrozumieć na czym polega i czym jest WIARA.

Bez wiery w Boga wydarzenia Paschy są bezsensowną manifestacją zła i niesprawiedliwosci. Zabójstwem niewinnego człowieka… Oczyma wiary można w wydarzeniach paschalnych dostrzec niesamowitą drogę bożego odkupienia.

Początek więc zaczyna się w przestrzeni wiary.

Biblia pokazuje wiele przykładów i antyprzykładów osób żyjących według wiary.

Szadrak, Meszak i Abed-Nego wrzuceni do pieca ognistego za to, że nie chcieli przekroczyć prawa i jeść zakazanych pokarmów. Złożyli niesamowite świadectwo wiary. Natrudzili się ogromnie by trwać przy przepisach Prawa i Bożym Słowie. Po ludzku, po mowoczesnemu – kompletny bezsens. Po co ryzykować życie dla kawałka mięsa. Czemu nie pójść na ugodę – TRZEBA BYĆ ELASTYCZNYM! – pwiedziałby nie jeden współczesny mentor.

Albo uboga wdowa wrzucajaća do skarbony ostatnie dwa grosze. Po co? Bankier XXI wieku powiedziałby zę powinna iść po zasiłek. Zainwestować ten pieniadz w coś co pomnoży. A tak oddała go pazernym księżom. Ale tu chodzi o JEJ POSTAWĘ SERCA. Ona jest w pełni UBOGA – U-BOGA. W pełni zawierzyła swe życie Bogu. Jak maleńkie dziecko – nic nie mam – moje życie – to czy coś zjem – to czy będę miał coś do ubrania – to czy nie zamarznę – wszytko zależy od Taty i Mamy! To jest głębia wiary i bez wiary nie uda się wejść w głębię tych wydarzeń.

Antyprzykład. Jest dziś w Ewangelii. Gdy nie wierzę a dzieją się rzeczy których po ludzku nie potrafię wyjaśnić – to kontestuję Boga. Zmuszam Go do zmieszczenia się w moje marne ramki. Do wykonania mojej procedury badawczej. Pytanie tylko, czy chce być w pełni otwarty na wynik tego badania. Na wynik tego doświadczenia. A może właśnie chcę tylko i wyłącznie udowodnić mój tok myślenia, potwierdzić moje założenia. Tak jest w dzisiejszej Ewangelii. Jezus mógł uczynić cud. Ale Faryzeusze chcieli by Bóg podporządkował się ich porządkowi świata. By poddał się ich próbie… Chcieeli potwierdzić swoje racje. Nawet gdyby Jezus zaćmił słońce, oni znaleźliby wyjaśnienie na tą sytuację, kontestujać Pana…

(Mk 8, 11-13)
Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: „Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”. A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.

Milczenie Boga. Zakrycie cudów pod osłoną znaków. Wielka prostota zakrywajaćą nieprawdopodobne cuda. To jest cecha Boga. Polska to najszybiej laicyzujacy się kraj Europy. Coraz więcej świątyń pustoszeje… Coraz więcej ludzi mówi modlitwa indywidualna w domu tak, ale ni wspólnota, nie Kościół, nie dla „nudnej” Eucharystii. Tam nic ciekawego nie ma…

Są jak Faryzeusze z dziesiejszej Ewangelii. Chcę by kościół stał się atrakcyjny audiowizualnie, by były fajerweki i efekty, jak w mediach… A tymczasem tracą z oczu prawdziwy CUD! Cud Eucharystycznej przemiany. Tylko przez WIARĘ, przez serce POKORNE, CICHE, OTWARTE, można dostrzec głębię Eucharystii.

Bóg ukrył się pokornie w okruchu chleba i kilku kroplach wina. Przemienia je w swoje Ciało i Krew. Każdego dnia, w milionach świątyń na ziemi dokonuje się cud. Prawie każdy człowiek na ziemi ma możliwosc przyjść, oczyścić swe serce i przyjać PANA jako swój pokarm!

Wielki Post będzie rezonował wołanie Pana z Wieczernika: WIERZYCIE W BOGA I WE MNIE WIERZCIE! Wołaniem o wiarę. Odpowiedzią człowieka powinno być wołąnie uczniów: PANIE PRZYMNÓŻ NAM WIARY!

Eucharystia pokazuje jak delikatny i jak zasłonięty jest Bóg dla tych, którzy nie wierzą. Eucharystia uczy wiary. Jest modlitwą i walką o wiarę. Walką o skupienie. Walką o wejsćie poza zasłony. Ćwiczeniem umysłu i ducha. Pokar Eucharytii rozpłomienia serce, uczy wiary. Karmi człowieka na drogę.

POKORNE zasłuchanie w Słowo Pana, zamiast usilnego forsowania swojego obrazu i rozwiązania pozwala człowiekowi odnaleźc drogę do Boga. Postawa Faryzeuszów – postawa wprowadzania w zycie ludzkiego pomysłu na Boga, istnieje od samych początków. Już historia Kaina i Abla pokazuje taką właśnie drogę…

To Słowo uczy takżę, że, tam, gdzie człowiek zawiedzie Bóg znajduje wyjście. Bóg nigdy nie stracił i nigdy nie straci kontroli nad swiatem:

(Rdz 4, 1-15. 25)
Adam zbliżył się do swej żony, Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina, i rzekła: „Otrzymałam mężczyznę od Pana”. A potem urodziła jeszcze Abla, jego brata. Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. Gdy po jakimś czasie Kain składał Panu w ofierze płody roli, i również Abel składał pierwociny z drobnego bydła i z jego tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą. Pan zapytał Kaina: „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować”. Kain zwrócił się do swego brata, Abla: „Chodźmy na pole”. A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata, Abla, i zabił go. Wtedy Bóg zapytał Kaina: „Gdzie jest brat twój, Abel?” On odpowiedział: „Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?” Rzekł Bóg: „Cóż uczyniłeś? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi! Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie. Gdy rolę tę będziesz uprawiał, nie da ci już ona więcej plonu. Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi!” Kain rzekł do Pana: „Zbyt wielka jest kara moja, abym mógł ją znieść. Skoro mnie teraz wypędzasz z tej roli i mam się ukrywać przed Tobą, i być tułaczem i zbiegiem na ziemi, każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić!” Ale Pan mu powiedział: „O, nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotnej pomsty doświadczy!” Dał też Pan znamię Kainowi, aby go nie zabił nikt, kto go spotka. Adam raz jeszcze zbliżył się do swej żony i ta urodziła mu syna, któremu dała imię Set, „gdyż – jak mówiła – dał i Bóg innego potomka w zamian za Abla, którego zabił Kain”.

Sw. Augustym powie: „Co innego się widzi a co innego rozumie”…

Bóg nie zawodzi – nigdy nie zawiódł nikogo kto z wiarą pokładł w Nim swoją nadzieję. O wiarę trzeba ciągle walczyć. Zmagać się z sobą.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadm. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to torzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszytkim. Przeynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Wypełnienie prawa

Jezus poucza na czym polega wypełnianie Prawa. Jezus nie przyszedł znosić prawa Ojca. On je przyszedł wypełnić. Spełnić wszelkie zapowiedzi Starego Testaemtu. Wszystko to co o Nim pisano. Jezus ponadtpo pokazuje jak to Prawo nalezy na prawdę wypełnić – poprzez MIŁOŚĆ, a nie poprzez czystą karność. Poprzez pryzmat MIŁOŚCI trzeba to prawo czytać, a nie podporządkowywać człowieka prawu.

Prawo – Słowo Boga zapowiada i opowiada i prorokuje o losach ludzkości aż po jej kres. Aż Niebo i Ziemia nie przeminą. BÓG CAŁY CZAS MA ŚWIAT POD KONTROLĄ. On Mu się nigdy nie wymknął spod kontroli.

Jezus przestrzega mocno przed chodzeniem na skróty. Kto zniesie jedno z praw i tak będzie uczył ludzi – ten jest najmneijszy. Kto jednak podejmie trud i będzie uczył jak to prawo miłości wypełnić – choćby wydawało się najtrudniejsze do wypełnienia – ten jest największy w Królestwie.

Potem Jezus na przykładach w odniesieniu do ówczesnych stróżów prawa (Uczonych w Piśmie i Faryzeuszów) poazuje właściwe i niewłaściwe sposoby podejsćia do Słowa Boga.

Bóg mówi: „Nie zabijaj”. Jezus wyjaśnia że to chodzi o wszelkie metody zabijania. Czy to czynne zabójstwo, czy też nawet zabójstwo językiem. Życie w gniewie, żywienie neinawiści. Bo ta rozlewa się w sercu, wypływa przez język i może się skończyć na czynie zabójstwa. Jezus wie, że małe chwasty łątwo wyplenić, gzy jednak człowiek się zapędzi w grzechu powoli temu chwastowi uronąć do rozmiarów krzewu – wówczas jego wyplenienie to potężna praca. Dlatego tak zwraca uwagę – usuń gdy pojawia się już gniew, gdy pojawiają się złowieszcze słowa. Gdy jeszcze możęsz to zrobić łatwo. Bóg chce mieś wyznawóców o czystym sercu! Na tym polega prawdziwe wypełnienei prawa. Jezus pokazuje na czym polega PRAWDZIWE OCZYSZCZENIE PRZED MODLITWĄ!!!

Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.

Tak samo z códzołóstwem. Nie pozwól by do gry weszły uczucia, by rozwinęło się pożądanie i czyny pożądliwe. Wystarczy pożądliwe patrzenie, przyglądanie się grzechowi. Rozmyślanie i marzenie o grzechu by w koncu człowieka owładnęło pożądanie które ciężko bedzie opanować.

Potem Jezus pokazuje jak twarde powinny być nasze postawy. Za wszelką cenę unikać Grzechu cieżkiego, unikać nawet okazji do grzechu. Odcinać się od grzechu stanowczo i jednoznacznie.

Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

Jezus pokazuje że chodzenie na skróty powoduje, że ludzie łądzą. Szukanie furtek, obejsć prawa. Bardzo surowo wyraża się o rozwodach:

Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

Mamy stawać w prawdzie. Zawsze w prawdzie wobec Boga, siebie i ludzi. Być konkretni. Nazywać rzeczy po imieniu. Mówić co jest czym. Ale bez oskarżania drugiego człowieka, bez deprymowania. Tylko konkrety – tak, tak, nie, nie. Bez gadulstwa, owijania w bawełnę, szukania wymówek i dróg na skróty.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.

CAła ta ewangelia jest bardzo mocna i bardzo konkretna. Jezus pragnie byśmy byli zdeklarowani i skupieni na celu jakim jest Niebo. A do Nieba dochodzi się w łasce uświęcajacej:

(Mt 5, 17-37)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza. Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.

Drogi Boga nie są drogami ludzkimi. Nie ma tu mędrkowania, politykowania. Jest prostota, duchowe ubóstwo, pokora i posłuszeńtwo Bogu. Zanurzenie w Panu. Gdyby faryzeusze weszli w takie postawy nie ukrzyżowaliby Pana:

(1 Kor 2, 6-10)
Bracia: Głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, zresztą przemijających. Lecz głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie nauczamy, jak zostało napisane: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.

Konkret. Bóg kładznie dwie drogi przed człowiekiem. Nie da się lawirować na pograniczu, bo go nie ma. Można być albo zimym, albo gorącym. Letnich bóg chce zwymiotować ze swych ust:

(Syr 15, 15-20)
Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochowanie wierności zależy od Jego upodobania. Położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba, to będzie ci dane. Ponieważ wielka jest mądrość Pana, ma ogromną władzę i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na tych, co się Go boją – On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć.

Mamo pomóż mi wypełniać wolę Ojca do końca. Z duchowym radykalizmem. Zanurzając się w to Słowo i czerpiąc z niego pełnymi garściami.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

Troska Ojca

Bóg cały czas woła do człowieka – gdzie jesteś – odpowiedz mi. Kocham Cię! Gdzie jesteś? Odpowiedz mi. Bóg stworzył człowieka do odpowiedzi na swoje ojcowskie wołanie. A człowiek pogrzechu UKRYWA SIĘ.

„Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”.

Człowiek chciał być jak Bóg. Spożył z drzewa poznania dobra i zła. Pojawił się wstyd – strach przed drugim człowiekiem i przed Bogiem. A jeśłi boje się drugiej sosoby, boję się zranienia i owoców grzechu płynacych ze spotkania z drugą osobą, wówczas ukrywam się. Izoluję się. Uciekam.

Człowiek stracił UFNOŚĆ DZIECKA! Ukrywa się zamiast stanąć przed Bogiem i odpowiedzieć na Jego wołanie.

Bóg od razu rozszyfrował człowieka.

„Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”

A mężczyzna który miał być obrońcą kobiety, zrzuca na nią winę. „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem”.

Bóg idzie dalej – prowadzi zatem dialog z kobietą. Stara się zrozumieć – pyta z miłośćią i smutkiem zarazem: : „Dlaczego to uczyniłaś?”. Kobieta przyznaje się ale znów nie oskarża siebie samej ale węża: „Wąż mnie zwiódł i zjadłam”.

Postawa: „Wszyscy inni są winni, tylko nie ja prowadzi do oderwania się od Boga. Brak rachunku sumienia i oskarżenia samego siebie prowadzi do wygnania z Raju.

Bóg każe węża, ale też od razu zapowiada Niepokalaną. Jakby natychmiast zaczyna dzieło naprawy tego, co człowiek rozwalił: „Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę”.

Grzech przynosi na świat cierpienie. Cierpienie rodzenia, cierpienie zdobywania pokaru, zależności miedzyludzkie. Odbiera człowiekowi pełnię wolnośći. Cierpienie to też droga uzdrowienia z grzechu. Człowiek musi doświadczyć skutków grzechu. Grzech musi kosztować. Inaczej człowiek sie nie nawróci. Nie odnajdzie właściwej drogi.

Syn Boga przez Cierpienie i Śmiwerć otworzy na nowo bramhy Raju.

Bóg już zapowiada powrót do raju – oprócz Maryi zapowiaa już takze zbawcze dzieło Syna: „W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty;”

ZAraz potem Bóg troszczy się o człowieka. sporządza dla niego odzienie. Nie chce by stan grzechu utrwalił się w człowieku an wieki. Dlatego też wygania człowieka z Raju. ODsuwa go od możliwości spożycia z drzewa życia, by człowiek nie żył wiecznie z brzemieniem grzechu. By mógł umrzeć a potem zmartwychwstać jako nowe stworzenie w Chrystusie Jego Synu.

(Rdz 3, 9-24)
Pan Bóg zawołał Adama i zapytał go: „Gdzie jesteś?” On odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”. Rzekł Bóg: „Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?” Mężczyzna odpowiedział: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem”. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: „Dlaczego to uczyniłaś?” Niewiasta odpowiedziała: „Wąż mnie zwiódł i zjadłam”. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: „Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę”. Do niewiasty powiedział: „Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”. Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: „Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem, mówiąc: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!” Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących. Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich. Po czym Pan Bóg rzekł: „Oto człowiek stał się jak jeden z Nas: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki”. Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. Wygnawszy zaś człowieka, Bóg umieścił na wschód od ogrodu Eden cherubów i miecz z połyskującym ostrzem, aby strzec drogi do drzewa życia.

Człowik będzie musiał zrozumieć swoją winę. Swój grzech, zamiast zrzucać winę na innych. Usprawiedliwiać się.

(Ps 90 (89), 2 i 4. 5-6. 12-13)
REFREN: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Zanim narodziły się góry,
nim powstał świat i ziemia,
od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny,
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca,
wieczorem więdnie i usycha.

Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał?
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Postawa dziecka polega na tym, że idę za Panem pełen ufności. Wsłuchuję się w Jego Słowo. Bóg wygnał człowieka z Raju. Każe mu w trudzie zdobywać pokarm. Człowiek nie rozumiał swego grzechu. Nie chciał się przyznać. Co inneog, gdy człowiek podąża z zaufaniem za Panem. W Ewangelii widać włąśnie taki lud. Mimo głodu idą za Panem. Nic nie jedli od dłuższego czasu. Bóg troszczy się by ci słuchacze Słowa nie zasłabnęli w drodze.

Uczniowie nie widzą możliwosci wykarmienia takiej wielotysiecznej rzeszy ludzi. Jezus pyta – ile mają chlebów. Oni odpowiadaja – siedem. Mają też kila ryb. Jezus BŁOGOSŁAWI i pomnaża chleb i ryby karmiąc całe rzesze ludzi.

Bóg obdarza człowieka nadobficie – zebrano jeszcze wiele koszy ułomków. Z siedmiu chlebów zostało jeszcze 7 ksozy ułomków. Jezus spełnia swe posłannictwo i od razu idzie dalej. Bo nie chce by ludzie szli za Nim ze wzgldu na darmowy chleb, ale chce by zagłębili się w Jego naukę. By weszli w głębię swoich serc i nakarmili się Jego Słowem – prawdziwym i wieczym pokarmme. Pragnie by przemienili serca, uznali swe grzechy i powróćili do Raju.

(Mk 8, 1-10)
W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: „Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka”. Odpowiedzieli uczniowie: „Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?” Zapytał ich: „Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem”. I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać. Jedli do syta, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty.

Jezus pragnie by ci ludzie pojęli cos głębszego:

(Mt 4, 4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Weź Mamo i pryjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i sorum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Kąsanie pokusą

Wąż – przebiegły.

Bóg powiedział – nie jedzcie z drzewa poznania dobra i zła, bo pomżecie. Macie zetki, tysiące innych drzew i owoców…

Bóg powiedział im że to drzewo poznania dobra i zła – nic nie ukrywał. Dodał do tego także i tą drugą częć – spożycie owocu z tego drzewa wiąże się ze śmiercią…

Szatan – zobrazowany w hitorii biblijnej przez węża powtarza słowo Boga… Tylko zamiast zakazu, prawdziwego owocu działania tego zakazu, przekazuje swój inny owoc. Poddaje w wątpliwosć słowo Boga, konsekwencje jakie przedstawia Bóg.

Najpierw wchodzi w dialog. Bierze Ewę pod włos. Kontestuje. Próbuje zachęcić ją do szereszego dialogowania z nim. Najpierw stawia sprawę na czarnym i białym. Podaje totalne kłamstwo. Czy Bóg wam zabronił jeść owoców z drzew ogrodu. Ewa wygrywa w walce z pokusą… Przynajmniej tak jej się wydaje. Ucina pokusę powtarzając Słowo Boga. Ewa słyszała od Boga – nie jedzcie – ANI NAWET NIE DOTYKAJCIE… Nie grzeszcie ani nie wchodźcie z winterakcję z pokusą… Ewa nie wie, że w tej dyskusji z weżem włąśnie tego drzewa dotyka. Spotkała właśnie konsekwencję sprzewciwienia sie Bogu – uosobione Zło – Diabła.

Gdyby Ewa ucięła tą dyskusję. Odwróciła się na pięcie i poszła. To wygrałaby na prawdę. Ale szatan zaczyna swoją dyskusję. Najpierw w jedną skrajność. Strach przed śmiercią. A teraz wątpliwość. Kłamstwo w czystej postaci: „NA PEWNO nie umżecie!” i słodka obwitnica. Stanicie się jak Bóg. Dostaniecie umiejetności Boga. Poznacie dobro i zło. Będziecie widzieli i rozumieli więcej.

Pokusa zacyna nęcić Ewę. Zaczyna się przygladać grzechowi. Kontempluje go. Widzi, że owoce są dobre do jedzenia. ROZKOSZ dla oczu. Pożądanie oczu. Zdobycie wiedzy. Ale to wiedza, która wprowadza wstyd na świecie, strach przed drugą osobą.

Kontemplowanei pokusy rodzi decyzję o zerwaniu owocu i dokonanie czynu. Czyli upadek. Kosztuje sama. Ale potem podaje mężowi. Czyli wciąga go w to zło.

Nagle pojawia się owoc grzechu. Strach przd drugim człowiekiem. Strach przed zranieniem. Wstyd. Okrywają się. Izolują. Oddalają od siebie. Przestaja być wolni w pełni wobec siebie.

Zaczynają się ukrywać przed Bogiem. Uciekają przed Panem…

(Rdz 3, 1-8)
Wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Niewiasta odpowiedziała wężowi: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli”. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”. Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią, a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski. Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie w porze powiewu wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu.

Ewangelia zaś pokazuje kogoś kto zarówno nei może mówić, jak i nie słyszy. Człowieka zanurzonego w kompletnej ciszy.

Ciekawe, że ludzie mają swój pomysł na uzdrowienie tego człowieka. Dają Jezusowi przepis – połółż na niego ręce. Tym czasem Jezus ma inny sposób. Zabiera człowieka z dala od tłumu – na osobność. Wkłada palce w jego uczy i dotyka śliną jego jęzka. Przedziwna procedura uzdrowienia.

Jezus uzdrawia każdego z nas na swój – sobie tylko znany sposób. Każdego inaczej – bo każdy niesie ze sobą zupenie inną historię życia. Jezus woła do tego człowieka EFFATHA. Mimo, że ten człowiek Go nie słyszy.

Woła do niego OTWÓRZ SIĘ. Nieraz jesteśmy głusi na SŁOWO BOGA. Jestemy niemi w dialogu z Bogiem powtrzajać utarte regułki. To do nas Jezus nieraz powinien wołać Effatha.

Jezus nie szuka rozgłosu. Nie szuka tłumu który będzie go traktował jak celebrytę. Chce by wszytko zostało w ukryciu… Ludzie jednak wiedzą swoje!

(Mk 7, 31-37)
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: „Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mma i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozorządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Wolna wola

Grzech, nieczystość jest zawsze związana z decyzją człowieka. Nie rzeczy złych ze swej natury – wszystko co stworzył Bóg było dobre. Dotknięcie, spożycie rzeczy nie może uczynić człowieka nieczystym. Chyba, że jest to świadome przekraczanie Bożego prawa. Że człowiek dokona czynu z własnego wyboru, wiedząc, że jest to wbrew woli Boga.

Nawet Apostołowie nie rozumieją nauki Jezusa. Proszą o wyjaśnienie. O wytłumaczenie. Jezus wyjaśnia im naturę grzechu. Pokusa, która rodzi nie jest zwalczona z czasem rodzi w człowieku wątpliwość do Boga. A wątpliwośc względem Boga to taki haczyk, do którego zaczepia się zły duch i ciagnie człowieka do decyzji woli przeciwko Bogu. Tu ZACZYNA SIĘ GRZECH – WE WNĘTRZU CZŁOWIEKA. Potem człowiek pociagnięty jest do złego czynu. Wykorzystania STWORZENIA BOGA do czynienia zła. Do krzywdzenia zamiast do chwalenia Stwórcy.

Jezus stopniuje. Najpierw same MYŚLI. Potem NIERZĄD – związany mocno z uczuciami. Następnie KRADZIEŻE – przepełnione chciwością. Aż po najcięższe ZABÓJSTWA, które przepaja już nienawiść rodząca sie we wnętrzu człowieka. CUDZOŁÓSTWA niszczące to co Bóg złączył w małżeństwie, godzące nieraz w niewinne dzieci.

Potem Jezus skupia się właśnie na pragnieniach – egositycznych pragnieniach człowieka. Stworzenia chcącego pokazać Bogu, że chce samo o sobie stanowić, że nie potrzebuje harmonii Bożego Raju. chciwość, przewrotność, podstępy, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Ta druga część katalogu zła którą przywołuje Jezus bezpośrednio wskazuje na decyzję, myśli człowieka. Z czasem, gdy wnętrze nie jest leczone, takie podejscie do swiata i sposób myślenia powszednieje. Jeden występek zaczyna się przykrywać przewrotnie kolejnym. I człowiek wpada w spiralę zła. Tak jak szatan jest papierową potęgą, tak też taki człowiek na wzór zwego ojca piekieł, zaczyna budować fasady, bilbordy, transparenty, mury. Wszytko tylko po to by ukryć jak słaby i mały jest a jak wielki chce być postrzegany.

Człowiek to trawa kołysząca się na wietrze, jest prochem. Z prochu powstał i w proch się obróci. Chce być widziany tak wielki jak Stwórca. Wszechpotężny Bóg i Stwórca. Takie rzeczy się nie udają. Jego sklecone na prędce fasady w końcu nie wytrzymają i runą… I dobrze, jeśli stanie się to jeszcze za życia człowieka na tej ziemi. Gdy bedzie mógł dostrzec zza tych zasłon, ze Bóg nigdy go nie atakował. Ale stał ze łzami w oczach i wypatrywał aż taka osoba zrozumie swój błąd i wróci. Zawróci.

(Mk 7, 14-23)
Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: „Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: „I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz”. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: „Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”.

Człowiek jest bowiem powołany do miłości i szczęścia. Jest tylko jedna droga realizacji tego powołania:

Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.

I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.

[Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.

Niesamowity jest opis z księgi Rodzaju. Całe stworzenie stoi w bezruchu. Traci swój sens bez człowieka. Świat jest jakby zatrzymany w bezruchu – zegar jest naręcony wszytko gotowe ale sprężyna nie jest jeszcze zwolniona. A wszystko dlatego, bo NIE BYŁO JESZCZE CZŁOWIEKA. Człowiek ma dwie cechy – został ulepiony cieleśnie z prochu ziemi. Nalezy do tego świata. Świata rzeczy które Bóg okreslił jako dobre. AJednakże człowiek otrzymał jeszcze coś wiecej – BÓG TCHNĄŁ WE WNĘTRZ CZŁOWIEKA. Dajac człowiekowi stwrzenie z ducha. Obie te sfery łączy wola człowieka. Zło może się tylko zrodzić z decyzji człowieka z woli cżłowieka. Wola która moze zdecydować. Dlatego też Bóg dał człowiekowi przykazanie. Proste. Człowiek ma dostęp do drzewa życia. Drzewa dajaćego wieczne życie w Raju. Ale ma też dostęp do drzewa poznania dobra i zła. Poznania czyli doswiadczenia. Wejścia w przestrzeń dobra i zła. A grzech to śmierć. Bóg jednak by człowiek mógł mieć WOLNOŚĆ. Wolny wybór, dał człowiekowi wybór. Ale wyjaśnił też, czym ten wybór się dla człowieka skończy.

To co wychodzi z człowieka, co rodzi się na płaszczyźnie woli człowieka. To czyni człowieka nieczystym…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi