Nowe przykazanie

(Mt 5,38-42)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie”.

Pań daje większe wymagania. Wymaga więcej niż surowa sprawiedliwość – wymaga Milosierdzia

Módlcie się o żniwiarzy

Jezus widzi tłum. Widzi ich głód. Widzi ich znękanie i zagubienie. postrzega tłum jak stado owiec bez pasterza. Widzi potężny, ogromny głód ludzkości – głód Słowa, Miłości, Pokoju, odnalezienia Siebie – swojego Powołania. Wie doskonale że te głody jest w stanie nasycić tylko BÓG! Tylko i wyłącznie. Te owce bedą się włóczyły po miejscach bezwodnych, po spalonej zimi. Będą się błąkały przy gęstwinie alsów, gdzie polują wilki.

Wypowiada swe słowa o żniwie i powrónuje swoje sługi do żniwiarzy. A zaraz potem powłuje dwunastu.

Co ciekawe daje zadanie wszytkim chrześcijanom. SAM POCZĄTEK – WPIERW ZANIM POWOŁUJE – wzywa do MODLITWY:

Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”

dopiero potem przywołuje dwunastu!

Początkiem powołania, początkiem odkrywania drogi życia, jest MODLITWA.

Jezus przekazuje Apostołom swoją władzę – wszystkim – łącznie z Judaszem. NIE OGRANICZA tej władzy. Daje im łąskę by leczyli WSZYSTKIE choroby i WSZELKIE słabości.

Powołuje też konkretne osoby. Nie prowadzi rekrutacji. Nie zbiera CV. TO ON WYCHODZI Z INICJATYWĄ. Woła ich po imieniu!

Chce ich także uczyć powoli. Szanuje prawo wzrostu i rozwoju Ewangelizatorów. Najpierw idźcice w świat z którego wyrośliście, w kulturę z której przyszliście – idźcie do Izraela. DO tych co poginęli z domu Izraela. Nie idźcie do pogan, czy do Samarytan. Potem po Zesłaniu Ducha Świętego będzie ich prowadzi coraz dalej i coraz szerzej. Będzie ich uczył nowego sposobu przebywania. Będzie ich prowadził w najdalsze zakatki świata. Ale na razie tutaj. Narazie seminarium, potem lokalna placówka, a potem wielkie misje. Wiara musi się ugruntować. Zdudować trzeba doswiadczenie Ewangelizacyjne.

Zadaie jaki im Jezus daje jest zadziwiające.

Pierwsza część jest jeszcze całkiem wykonalna. Głosić: „Bliskie jest Królestw Niebieskie”

Ale druga to jakieś szaleństwo – gdyby oderwać to polecenie od osoby Jezusa – „UZDRAWIAJCIE chorych, WSKZRESZAJCIE umarłych, OCZYSZCZAJCIE trędowatych, WYPĘDZAJCIE złe duchy” Jezus mówi to nie do lekarzy, nie do psychologów, nie do uczonych w piśmie, czy kapłanów, mówi to do grupki prostych rybaków.

Darmo otrzymaliscie, darmo dawajcie.

(Mt 9, 36 – 10, 8)
Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.

Chrystus nie powołał sprawiedliwych, ale grzeszników. Umarł za grzeszników. I widzi nędzę ludzi grzesznych, dlatego chce te owce na nowo przyciągnać do owczarni.

(Rz 5, 6-11)
Bracia: Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni. Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednanymi, dostąpimy zbawienia przez Jego życie. I nie tylko to – ale i chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie.

Człowiek mimo takw ielu doswiadczeń – ciagle nie wierzy Bogu. Cięgle odchodzi. Bóg wiedzie na orlich skrzydłąch przez życie. Dokonuje cudów w ludzkim zyciu. A człowiek ciągle ma problem z przestrzeganiem Jego praw…

(Wj 19, 2-6a)
Po przybyciu na pustynię Synaj Izraelici rozbili obóz na pustyni. Izrael obozował tam naprzeciw góry. Mojżesz wszedł wtedy na górę do Boga, a Pan zawołał na niego z góry i powiedział: „Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: Wy widzieliście, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Teraz, jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Pan się daje odnaleźć

Maryja i Józef co roku pielgrzymują do Świątyni. Poszli i tym razem zabierajac ze sobą Syna – Jezusa. Dwunastolatek w tamtym czasie to już prawie pełnoletnia osoba. Mężczyzna. Wracają z Jerozolimy. Ufają swemu Synowi. Uroczystosci żydowskie i konstrukcja Świętyni sprawia, ze mężczyźni modlą się osobno od kobiet. Zakładają, że Jezus jest z drugim z rodziców – dlatego spokojnie wracają do Nazaretu.

Jezus jednakże pozostał w świątyni.

Maryja i Józef poszli – cały dzień drogi, przeszli w tłumie pątników w kierunku domu. Po tym czasie się odnaleźli i odkryli, że Jezusa nie ma z żadnymz nich. Serca rodziców musiały struchleć w momencie tego odkrycia. Szukają go między krewnymi i znajomymi. Nie ma Go.

Ich serce pragnie ODNALEZIENIA JEZUSA. Spotkania z JEZUSEM. Spoglądania w twarz Jezusa.

Wracają do Jeruzalem.

Dopiero po 3 dniach odnajdują Syna. 3 DNI! Prorocze wówczas 3 dni. Jezus zniknał z oczu ludzkości na 3 dni po ukrzyżowaniu. Wszedł do Otchłani, by stamtąd wyciagnąć ludzki. Na świecie nastała CISZA. Ludzie z utęsknieniem czekali powrotu Pana…

Znajduja Go w przedziwnym miejscu. Ich 12-letni Syn naucza tych, którzy znają Słowo Boże na wylot. Ekspertów. Biblistów. Odpowiada na ich pytania. Odpowiada z niezwykłą bystrością i celnością.

Jeszcze bardziej gorzkie są słowa w rozmowie Maryi i Jezusa.

Matka wylewa ból i żal swego serca. Serca zanurzonego w kontemplacji, cichego i pokornego, ale nie pozbawionego emocji. Pyta ze łzami w oczach. Łazmi szczęścia i bólu – odlazała Syna. „Dlaczego nam to uczyniłeś, oto Ojciec Twój i ja z BÓLEM SERCA szukaliśmy Ciebie”

BÓL SERCA! GŁÓD SPOTKANIA Z JEZUSEM! POCZUCIE ZGUBIENIA NAJWAZNIEJSZEJ RELACJI. SIEROCTWO DUCHOWE.

Jezus odpowiada dość gorzko. „Czemu mnie szukaliście”

„Nawet wy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co jest włąsnosćią mego OJCA”

Jezus NAZYWA OJCEM BOGA. Pokazuje im, że dziecko nie jest własnosćią rodziców. Jest dane przez Boga i do Boga ma dążyć. Bóg pragnie współdziałąć z nami w wychowaniu człowieka. We wzroście, rozwoju… Ale koneic końców, żaden człowiek nie naley do drugiego… Każdy należy do BOGA!

Onie jednakże nie zrozumieli tego…

Maryja pewnie przypomni sobie to wydarzenie po Zmartwychwstaniu. Wróci do tego głodu spotkania po 3 dniach przebywania Jej Syna w grobie…

Jezus wraca z nimi do Nazaretu…

Tu jednakże św Łukasz dodaje niesamowite ostatni zdanie:

Maryja chowała to wszytko w swoim sercu – chowała je WIERNIE – przechowywała wszystkie te sprawy…

To wydarzenie musiało sie mocno wyryć w pamięci i sercu Maryi – przepełnione tak ogromnymi emocjami, trudnymi emocjami. Strachem, bólem, goryczą, łzami.

(Łk 2, 41-51)

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.

Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie».

Lecz On im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu.

Radość z odnalezienia Pana jest przeogromna. Radosć ze Zmartwychwstania. Radosć chrześcijańska to nie wesołkowatość. Ona przenika człowieka do głębi. Jest porównywana do radości małżonkó wstępujaćych w zwiazek małżeński.  Ta radosc jest płodna, owocująca. Pociągajaca do dobrego i ku dobremu.

(Iz 61, 9-11)

Plemię ich będzie znane wśród narodów i między ludami – ich potomstwo. Wszyscy, co ich zobaczą, uznają, że oni są błogosławionym szczepem Pana.

«Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwała wobec wszystkich narodów.

Potrzeba mi ciagle szukać, tęsknić za spotkaniemz  Panem. Wracać do Kontemplacji, do Euchrystii, modlitwy… Poszukiwać Jego oblicza…

Ważna jest postawa serca na wzór Maryi – kontemplujaca, chowajaca, zachowująca wszytko:

Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo,
zachowałaś słowa Boże i rozważałaś je w sercu swoim.

Bo taka postawa prowadzi do głębokiej, paschalnej radości serca:

(1 Sm 2, 1bcde. 4-5. 6-7. 8abcd (R.: por. 1b))

Całym swym sercem raduję się w Panu

Moje serce raduje się w Panu, *
dzięki Niemu moc moja wzrasta.
Szeroko otwarłam usta przeciw moim wrogom, *
bo cieszyć się mogę Twoją pomocą.

Całym swym sercem raduję się w Panu

Łuk potężnych się łamie, *
a mocą przepasują się słabi.
Syci za chleb się najmują, głodni zaś odpoczywają, *
niepłodna rodzi siedmioro, a matka wielu dzieci usycha.

Całym swym sercem raduję się w Panu

Pan daje śmierć i życie, *
wtrąca do otchłani i z niej wyprowadza.
Pan czyni ubogim lub bogatym, *
poniża i wywyższa.

Całym swym sercem raduję się w Panu

Biedaka z prochu podnosi, *
z błota dźwiga nędzarza,
by go wśród książąt posadzić *
i dać mu tron chwały.

Całym swym sercem raduję się w Panu

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moja, pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Większa sprawiedliwość

Sprawiedliwość na pokaz, co do joty, co do przecinka. Taka wymuskana, pod ocenę ludzką. A Bóg pragnie relacji. Pozwala człowiekowi na potknięcia ale pragnie, by ten człowiek przyjął prawo SERCEM a nie tylko UMYSŁEM. Jeśli człowiek kocha, jeśli żyje miłością i stara się podążać za Słowem Boga i żyć w NIM w relacji, wówczas spełnianie Bożego prawa przychodzi całkiem naturalnie.

Sumienie człowieka który kocha staje się coraz bardziej subtelne. Nie ma już tylko wypełnienia listy zadań – od A do Z. Człowiek zakochany w Bogu ciągle dostrzega plamki na swojej duszy, których chce się pozbyć.

Sprawiedliwość uczonych w piśmie jest taka od A do Z. Jak Bóg powiedział nie zabijaj – to ja nikogo nie zabiłem fizycznie i biologicznie… ale w tym Nie Zabijaj jest też zabijanie słowem, zabijanie ducha. Gnie na drugiego i złorzecenie to też forma zabijania… Bóg tych, którzy chcą być blisko prowadzi w coraz delikatnijsze i subtelniejsze obszary serca i sumienia. Oczyszcza MIŁOŚĆ.

Bóg pragnie RELACJI. Jak przychodzisz przed OŁTARZ spotkać się z Bogiem to nie masz przynieśc dzienniczką ze spełnionymi zadaniami. Masz przynieść serce wolne od gniewu. Serce pełne pokoju, otwarte an Jego łaski. Boga nie da się przechytrzyć i oszukać. Idzą najpierw i uwolnij serce od zła a potem wróć i ofiarój swój dar Bogu!

Życie ludzkie jest krótkie. Bóg pragnie byśmy jak najszybciej naprawiali zło. Byśmy nie trwali w złu i nie zostawiali na później naszej przemiany i nawrócenia. Droga życia jest krótka i szybko potrafi sie skończyć. A w momencie śmierci może już być za późno na naprawienie zła, na przebaczenie, pojednanie.

(Mt 5, 20-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza”.

Bóg pragnie czasem wstrząsnać człowiekiem. Zerwać zasłonę z serca. Dopuścić tam światło. Czasem ten proces wstrząsu bywa bolesny. Światło które dostanie się w pokój ogerniety mrokiem potrafi na początku oślepić. Ale potem widać cały brud. Widać pomieszczenie i jego stan. Bóg chce zerwać zasłonę z serc ludzi i rozświetlić ludzkie wnętrza.

Bóg jest DUCHEM i trzeba Go wielbić w DUCHU i PRAWDZIE. Współpracować z Łaską Boga. Wchodzić z nim w relację Duchową i relację Serca.

(2 Kor 3, 15 – 4, 1. 3-6)
Bracia: Aż po dzień dzisiejszy, gdy czytają Mojżesza, zasłona spoczywa na sercach synów Izraela. A kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada. Pan zaś – to Duch, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność. My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu. Przeto oddani posługiwaniu zleconemu nam przez miłosierdzie, nie upadamy na duchu. A jeśli nawet Ewangelia nasza jest ukryta, to tylko dla tych, którzy idą na zatracenie, dla niewiernych, których umysły zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewangelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga. Nie głosimy bowiem siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a nas – jako sługi wasze przez Jezusa. Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Jezusa Chrystusa.

Światło pochodzące od Pana rozświetla mroki ludzkiego serca. Uwalnia od ciemności, brudu i przynosi wolność.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z reki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca wobec mnie rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

On nie rzuca Słów na wiatr

(Mt 5,17-19)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”.

Słowo Boga ma moc. Słowo Boga jest stwórcze i życiodajnego. Jego Słowo powołało wszechświat do istnienia i Jego Słowo może zakończyć istnienie tego świata. Gdy On wypowiada Słowo to ono nie powraca bezowocne zanim wpierw nie dokona tego o czym mówi.

Bóg w Trójcy (Ojcuec Syn i Duch) wypowiedzieli Słowa proroctwa o Mesjaszu ale też Słowa Prawa. Mówili ustami proroków. Dlatego też było by jakimś rozdwojeniem w Bogu, gdyby najpierw to Słowo ogłaszał a potem przychodził je znieść. Problem.polegal na tym, że c,lowiek stara się interpretować Słowo na swój sposób i naginać je do swoich potrzeb. Człowiek deformuje Słowo, zaś Jezus przyszedł wyjaśnić lepiej – czynem – o co mu chodziło gdy wołał wraz z Ojcem i Duchem przez proroków. Przyszedł wyprostować to co człowiek powykr,ywial swoimi interpretacjami.

Jezus nie przyszedł znieść Prawa i proroków, przyszedł znieść i iczyścic te chore narośla które człowiek dobudował, doklei, do Słowa Pana.

By wypełnić Słowo I uczyć je wypełniać trzeba wpierw że Słowem obcować. Posiedzieć. Kontemplować. Zanurzyć się w nim. Nie znosić, pomijać, gdy coś jest niezrozumiałe lub pali wnętrze ogniem Prawdy. Wręcz przeciwnie – trwać w prawdzie i prosić Autora tego Słowa o wyjaśnienie i rozjaśnienie.

W Słowo trzeba wejść Duchem wspomaganym rozumem. Nie samymi ludzkimi siłami rozumu.

(2 Kor 3,4-11)
Bracia: Dzięki Chrystusowi taką ufność w Bogu pokładamy. Nie żebyśmy uważali, że jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz wiemy, że ta możność nasza jest z Boga. On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia. Lecz jeśli posługiwanie śmierci, utrwalone literami w kamieniu, dokonywało się w chwale, tak iż synowie Izraela nie mogli spoglądać na oblicze Mojżesza z powodu jasności jego oblicza, która miała przeminąć, to o ileż bardziej pełne chwały będzie posługiwanie Ducha? Jeżeli bowiem posługiwanie potępieniu jest chwałą, to o ileż bardziej będzie obfitować w chwałę posługiwanie sprawiedliwości. Wobec przeogromnej chwały okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową. Jeżeli zaś to, co przemijające, było w chwale, daleko bardziej cieszy się chwałą to, co trwa.

Bez pomocy Ducha człowiek w Słowie łatwo pobłądzi, pogubi się. Nadinterpretuje. Zacznie naginać Słowo pod swoje sposoby postrzegania i swoje potrzeby.

Ta która pomaga wejść w Słowo i je kontemplować jest Maryja. Oblubieńca Ducha, nosząca Jego „nazwisko” – Niepokalane Poczęciem. Ona rozważa wszystkow  sercu. Ona też pokazała jak należy się zachować wobec Słowa Boga. Jak stwórcze I życiodajnego potrafi ono być. Na Słowo Boga w Jej łonie począł się Mesjasz.

Weź Mamo.i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce chce to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Oj a rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

Sól ziemi i światło świata

My mamy nadawać sens. Pokazywać sens.

Smak życia i sens tego co z ziemi – świata materialnego.

Światłem i radością tego co niensmacalne i duchowe.

Tam gdzie chrześcijanie są tłamszeni, chowani pod garncem, tam gdzie porywa ich świat i tracą swój smak – to tam zaczyna gościć pustka. Rzeczy stają się pozbawione sensu. Bez SENSU.

Miejsca gdzie zanika Eucharystia, gdzie wiara jest sprawą indywidualną powoli umierają na chorobę utraty sensu

T4.36. Dążmy do poznania PANA

Człowiek chory, który ZDAJE SOBIE SPRAWĘ ze swej choroby, ułomności pójdzie do lekarza. Ten który jest chory ale uważa się za zdrowego, nawet odczuwając sypto,y choroby i przesłanki choroby, doprowadza się do coraz gorszego stanu. WSZYSCY zgrzeszyliśmy – wszyscy jesteśmy chorzy na duszy – chorujemy i potrzebujemy wizyty u lekarza DUSZ – u Jezusa. Ale On przyjmuje tylko tych, którzy sami zechcą przyjść do jego gabinetu.

Bóg dał człowiekowi wolność – jeśli człowiek chce negować rzeczywistość, żyć w kłamstwie, to Bóg mu na to pozwoli. Mimo, że taka osoba sama sobie szkodzi.

Jezus zobaczył Matusza – człowieka który chorował w komorze celnej. Chorował na duchu. Był głodny czegos więcej. Widział, że to co robi nie jest jego powołaniem, nie jest do końca etyczne… Wiedział że potrzebuje lekarza, nie wiedział, gdzie go spotkać. Pragnienie Lekarza duch samo przyciągnęło Jezusa do Mateusza. Lekarz sam odwiedził chorego i go wyciągnął.

Wystarczyło uzdrawiajace PÓJDŹ ZA MNĄ.

To wędrowne leczenie dusz sprawia, zę do JEzusa przychodzi wielu takich, którzy wiedzą, że są duchowo chorzy. Są blisko Jezusa. Doznaja uzdrowienia.

Ci którzy nie UZNAJĄ swej choroby. Uważaja się za idelanie zdrowych. Nie wymagajacych zadnej terapii, próbują utrzymać swe stasus quo. Podważaja osobę lekarza. Podważaja Jego kompetencje. Sposoby leczenia. Chcą zanegować sami dla siebie, że nie potrzebują takiego uzdrowienia od Pana.

Tragizm jest w tym, że oni sami siebie nazywaja powołanymi do przyprowadzania ludzi do boskiego lekarza. Że to oni powinni przepisywać skierowanie na spotkanie z Jezusem. Tymczasem to oni wolą uważać siebie za najlepszych lekarzy. Zasłaniają tylko prawdziwego eksperta. Zamiast pomagać, odrywaja ludzi od najskuteczniejszych terapii.

(Mt 9, 9-13)
Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną!” A on wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

Uzdrowienie dokonuje się przez WIARĘ. Bóg ma moc przekraczać biologię. Przekraczać czas i miejsce. Przekraczać wszelkie bariery. Drogą do Niego jest WIARA i ZAUFANIE. Wiara wbrew nadziei. Zaufanie wbref wszelkim znakom i wydarzeniom.

SŁOWO BOGA NIE WRACA BEZPOWROTNIE DO BOGA, ZANIM NIE WYPEŁNI SWEGO POSŁANNICTWA.

(Rz 4, 18-25)
Bracia: Abraham wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów, zgodnie z tym, co było powiedziane: „Takie będzie twoje potomstwo”. I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe – miał już prawie sto lat – i że obumarłe jest łono Sary. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się umocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On również wypełnić, co obiecał. Dlatego też policzono mu to za sprawiedliwość. A to, że policzono mu, zostało napisane nie ze względu na niego samego, ale i ze względu na nas, jako że będzie policzone i nam, którzy wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego. On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia.

Wiara i zaufanie Bogu, strawanie w prawdzie wobec swoich chorób sprawia, że przyjsćie Pana jest pewnikiem. Dla człowieka to, że przyjdzie Pan jest pewne jak poranek. Bóg kóry przychodzi jest ożywczy, nasycający. On jest TWÓRCZY. Bóg który przychodzi nie wyniszcza, nie upadla, nie poniża człowieka. Ważne jest TRWANIE. Wytrwałe chodzenie za Panem. Bóg daje przeogromne łąski, ale człowiek od siebie też musi włożyć wysiłek.  Rzeczy cenne – najcenniejsze – ŁASKI BOGA – wymagają ludzkiej współpracy. STAŁE trwanie w Bogu, WIERNE wsłuchiwanie się w Jego Słowo.

Bóg pragnie Miłości, wiernosci, spokojnego trwania u Jego stóp. Zanurzania się w Jego Słowie.

DĄŻYĆ DO POZNANIA PANA – ON NA PEWNO PRZYJDZIE.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzja tym wszytkim. PRzynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.35. Wiara, zaufanie i rozum

Rodzic siedzący przy drodze i wyczekujący powrotu swego dziecka, które poszło poszukiwać żony. Matka czeka na syna i spotkanie z synową. Czeka jak Ojciec Miłosierny w przypowieści Jezusa. Wygląda w dal… I w końcu dostrzega. Raduje się. Biegnie do swego męża, który stracił wzrok i oznajmia mu radosną widomość.

Tobiasz, syn, otrzymał polecenie przez Anioła, jak ma sporządzić lekarstwo dla swego ojca, by ten odzyskał wzrok.

Anna, matka wybiega naprzeciw dziecka i rzuca mu się na szyję… Wypowiada słowa tak bardzo podobne do Symeona – teraz mogę już odejść bo spotkałam swego syna! Tobiasz widzi swego ojca, który wyszedł mu naprzeciw. Wykonuje co polecił mu anioł. I ojciec odzyskuje wzrok. Uzdrowienie dokonuje się tak bardzo podobnie jak w przypadku wielu uzdrowień Jezusa – UFAJ! WIERZ! To wiara uzdrawia!

Tobiasz starszy odzyskuje wzrok i rzuca się na szyję dziecka. Znów proto-scena przypowieści o miłosiernym Ojcu. I zaczyna się uwielbienie Boga – na wzór Maryjnego Magnificat. Radości ni ma końca. Tobiasz przynosi wieści – że idzie do Niniwy jego żona. Zatem jego ojciec czym prędzej wychodzi naprzeciw swej synowej. Błogosławi.

W drodze do bramy Niniwy powoduje nie małe zamieszanie – ludzie sądzą że jest niewidomy – tymczasem on prawie biegnie, sam i nie potyka się.

(Tb 11, 5-18)
Anna siedziała przy drodze, wypatrując syna. I spostrzegła go powracającego, i zawołała do jego ojca: „Oto nadchodzi twój syn i człowiek, który poszedł razem z nim”. A Rafał rzekł do Tobiasza, zanim ten przybliżył się do ojca: „Wiem, że otworzą mu się oczy. Potrzyj żółcią ryby jego oczy, a lekarstwo wygryzie i ściągnie bielmo z jego oczu; potem twój ojciec przejrzy i zobaczy światło”. Anna tymczasem wybiegła, rzuciła się synowi na szyję i zawołała do niego: „Ujrzałam cię, dziecko, teraz już mogę umrzeć”, i rozpłakała się. Także Tobiasz starszy podniósł się i utykając na nogę, wyszedł do wrót podwórza. Wtedy przystąpił do niego Tobiasz z żółcią ryby w ręku, dmuchnął w jego oczy, dotknął go i rzekł: „Ufaj, ojcze!”, nałożył mu lekarstwo i odczekał chwilę. Potem obiema rękami ściągnął bielmo z kącików jego oczu. A Tobiasz starszy rzucił mu się na szyję, rozpłakał się i rzekł do niego: „Ujrzałem cię, dziecko, światło moich oczu”. I rzekł: „Niech będzie błogosławiony Bóg! Niech będzie błogosławione wielkie imię Jego! Niech będą błogosławieni wszyscy Jego święci aniołowie! Niech będzie obecne nad nami wielkie imię Jego! I niech będą błogosławieni wszyscy aniołowie Jego po wszystkie wieki! Ponieważ zesłał na mnie plagę, a oto teraz widzę Tobiasza, mego syna”. I wszedł Tobiasz do domu, ciesząc się i wielbiąc Boga na cały głos. Potem Tobiasz opowiedział ojcu, jak szczęśliwie odbył swoją podróż i że przyniósł pieniądze, oraz że wziął za żonę Sarę, córkę Raguela. A oto i ona przybliża się i jest już blisko bramy Niniwy. Potem Tobiasz starszy, ciesząc się i wielbiąc Boga, wyszedł na spotkanie swej synowej do bramy Niniwy. A mieszkańcy Niniwy zdumieli się, gdy go ujrzeli, jak porusza się i kroczy co sił, nieprowadzony za rękę przez nikogo. Tobiasz zaś obwieszczał im, że Bóg zmiłował się nad nim i otworzył mu oczy. Potem Tobiasz podszedł do Sary, żony swego syna, Tobiasza, pobłogosławił ją i tak do niej przemówił: „Witaj, w zdrowiu przybywająca córko, niech będzie błogosławiony twój Bóg, który przyprowadził cię do nas. Niech będzie błogosławiony twój ojciec i niech będzie błogosławiony Tobiasz, mój syn, i ty bądź błogosławiona, córko! Wejdź do domu swego w zdrowiu, z błogosławieństwem i radością! Wejdź, córko!” Tego dnia nastała wielka radość między wszystkimi Żydami mieszkającymi w Niniwie.

W Ewangelii spotykamy Jezusa nauczającego w Świątyni.

Jezus wskazuje, że Mesjasz nie będzie człowiekiem – tylko człowiekiem.

Wskazuje na słowa Dawida, na proroctwo które Dawid wypowiedział. Nazywa a nim Mesjasza swoim Panem. Wypowiada te słowa pod natchnieniem Ducha Świętego.

Mesjasz nie może zatem być tylko synem Dawida z krwi i Kości. Mesjasz będzie miał w sobie zarówno naturę ludzką jak i boską. Przekraczającą wyobrażenia uczonych w Piśmie.

UFAJ! WIERZ!

Od upadku człowieka w Raju ciągle potrzebne jest zaufanie Bogu i wiara w Boga, a w zasadzie wiara Bogu. W Raju wiara nie była potrzebna  – człowiek mógł oglądać Boga twarzą w twarz. Gdy człowiek stał się nieufny przez grzech, wyszedł z Raju. Przestał oglądać Boga twarzą w twarz i od tego czasu potrzeba Wiary i Zaufania. Bez nich się już nie obędzie.

Człowiek potrzebuje wiary, bo Boga nie da się pojąc rozumowo. Bóg jest większy niż nasz umysł i nasza wiedza, i świat widzialny. Wychodzi poza ramy rozumu – pojawiają się PARADOKSY. Paradoksy w Bogu które wymagają wiary. Inaczej człowiek pobłądzi – zgubi się. Zacznie upraszczać. Będzie próbował Boga opisać tym co ziemskie! Idąc tą ścieżką zatraci część z cech natury Boga… Tak jak uczeni w Piśmie zgubili boską naturę Mesjasza i szukali tylko człowieka.

(Mk 12, 35-37)
Jezus, nauczając w świątyni, zapytał: „Jak mogą twierdzić uczeni w Piśmie, że Mesjasz jest synem Dawida? Wszak sam Dawid mówi mocą Ducha Świętego: „Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę Twoich nieprzyjaciół pod stopy Twoje”. Sam Dawid nazywa Go Panem, jakże więc jest tylko jego synem?” A liczny tłum chętnie Go słuchał.

Tam gdzie brakuje paradoksu, tam, gdzie nie potrzeba wiary, trzeba być co najmniej podejrzliwym. Boga nie da si objąć rozumem… Gdy wydaje nam się że Go objęliśmy – wówczas trzeba się zapytać, czy nie upraszczam za bardzo…

Bóg jest przede wszystkim Bogiem relacji – takich serdecznych i głębokich relacji jakie pokazywało pierwsze czytanie… I to w relacji, w bliskości, da się Go prawdziwie poznawać.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Bogo przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Boga rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.34. Wejść w dialog

Jezus wchodzi w dialog z człowiekiem. Nawet z takim, który przychodzi ze złymi intencjami. On – Pan pragnie w miłości każedego do siebie pociagnąć. Poddaje się mocy Ducha Świętego i wchodzi w relację z człowiekiem…

Celem Uczonych w Piśmie i starszych jest znlezienie „haka” na Jezusa. Posyłają swoich ekspertów, którzy mają wziąć Jezusa pod włos. Zapytać o to co jest zarzewiem wielu konfliktów między rzymianami a żydami – podatki dla Rzymu.

Ci najpierw „słodko kadzą” Jezusowi i potem zadają pytanie z grubej rury… Sugerują też niejako odpowiedź, za którą mogliby Jezusa wystawić na kłopoty ze strony Rzymu.

Jezus jednakże ich rozszyfrowuje i udziela im niezwykłej odpowiedzi. Pokazuje, że to co się liczy jest w sercu. A Rzecyz amterialne nie moga być przeszkoda dla serca. Mają tylko pomagać we właściwej drodze.

(Mk 12, 13-17)
Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?»
Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę? Przynieście mi denara; chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?»
Odpowiedzieli Mu: «Cezara».
Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».
I byli pełni podziwu dla Niego.

Bóg objawia swe drogi ludziom prostego serca. Nie tym którzy lawirują, tworzą przedziwne skomplikowane konstrukcje myślowe. Duch Święty przychodzi do tych, co mówią TAK, TAK, NIE, NIE. Którzy starają się przezywać drogę wiary w prostocie serca.

Bóg tego kto zechce bedzie pociagał drogą prostoty. Bóg szanuje i używa drogi rozwoju, wrastania, uczenia się. On sma przyszedł an swiat jako dziecko w Nazarecie i uczył się mówić, czytać, pisać… Poddany Maryi.

Jezus głosi SŁOWEM ale też CZYNEM. Wypowiada Słowa usłyszane od Ojca ale też potwierdza je swymi czynami w 100%. On cały czas mówi TAK OJCZE. Poddaje się woli Ojca. Podąża za tą wolą.

Człowiek jest ciągle kuszony by to słowo Boga zniekształcać. Mówić coś innego i cyznić coś innego. Albo głosić słowo o SOBIE stwiajać siebie przed Boga. Albo też wskazywać na siebie swoimi czynami na pokaz.

Najwięcej zaś jest takich, co głoszą, moralizują, ale nie potwierdzaja SŁOWA swoimi czynami!

By możliwe było głoszneie Słowa, odpieranie ataków tych, którzy chcą mnie podejść, musze się stać ŚWIADKIEM NAOCZNYM ZMARTWYCHWSTANIA!

Wydarzenie Zmartwychwstania zostało zamknięte w Sakramentach i stało się MISTERIUM. Musimy być świadkami MISTERIUM i głosić MISTERIUM – moje doświadczenie Pana w Sakramentach. Moje dośiwiadczenie spotkania Pana.

Świadectwo polega na przyjeciu Chrystusa od wewnątrz.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twoje ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.33. Bóg który pragnie RELACJI

(J 3, 16-18)
Jezus powiedział do Nikodema: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”.

Trójca!

Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty – wciąż pozostają w głębi relacji. Relacji opartej na Miłości. Współdziałają dla dobra człowieka i dla Jego szczęścia.

Bóg posłał Syna na świat aby ludzkość OCALIŁ. Aby Ludzkość WYDŹWIGNAŁ a nie potępił.

Potępienie i Zbawienie – KTO WIERZY W JEZUSA NIE PODLEGA POTĘPIENIU…
KTO NIE WIERZY JUŻ ZOSTAŁ POTĘPIONY… sam siebie odrywa od Jezusa.

Czynnikiem rozstrzygającym jest zatem WIARA!!!

Przejście poza zasłony tego co widzialne i wejście w świat niewidzialny. W przestrzeń relacji z Bogiem.

Skoro wiara to czynnik rozstrzygający, zatem należy ciągle dążyć ku doskonałości w wierze. Wchodzić coraz głębiej w relację z Ojcem i Synem w Duchu Świętym.

(2 Kor 13, 11-13)
Bracia, radujcie się, dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu, bądźcie jednomyślni, pokój zachowujcie, a Bóg miłości i pokoju będzie z wami. Pozdrówcie się nawzajem świętym pocałunkiem! Pozdrawiają was wszyscy święci. Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!

Bóg bowiem nie jest ideą. Nie jest odległy. On pragnie wchodzić w relację z człowiekiem. Pragnie się dać poznać człowiekowi. Jest to poznanie inne niż zmysłowe. Mojżesz widzi tylko zarysy… natomiast poznaje sercem… Wchodzi w relację  – prosi Boga by pozostał z ludem… i tak się dzieje.

Bóg mieszka z nimi w Namiocie Spotkania.

Wj 34, 4b-6. 8-9)
Mojżesz, wstawszy rano, wstąpił na górę, jak mu nakazał Pan, i wziął do rąk tablice kamienne. A Pan zstąpił w obłoku, i Mojżesz zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Pana. Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: „Pan, Pan, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność”. Natychmiast Mojżesz skłonił się aż do ziemi i oddał pokłon, mówiąc: „Jeśli darzysz mnie życzliwością, Panie, to proszę, niech pójdzie Pan pośród nas. Jest to wprawdzie lud o twardym karku, ale przebaczysz nasze winy i nasze grzechy, a uczynisz nas swoim dziedzictwem”.

Cechy Boga dalekie są od tych które miały bożki Rzymu, Egiptu, czy Grecji. Ten Bóg współistniej w relacji z człowiekiem. Współdziała z człowiekiem.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez woje dłoni wszystko to pragnę oddać. Ty mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

Przejdź do paska narzędzi