Jednostka wobec tłumu

To porażajace jak człowiek jest podatny na opinie tłumu. Jak potrafi odstąpić od dobrych praktyk, bo ktoś mnie zobaczy.

Gdyby zwierzchnik synagogi kierował się takim myśleniem jego dziecko zostałoby pochowane za kilka dni. Gdyby kobieta cierpiąca na krwotok przejmowała się takim myśleniem dalej żyłaby w przeświadczeniu ciągłego braku czystości rytualnej, uciemiężona swoją chorobą.

Jezus MÓWI – głosi Słowo.

Przychodzi do niego Tata, którego kochane dziecko zmarło! Rodzic, który doświadczył śmierci dziecka. Oddaje Jezusowi POKŁON. On osoba publiczna, wobec tłumu, który słucha Jezusa. Nie liczy się z wyśmianiem. Nie liczy się z tym, co sobie pomyslą ludzie. KŁANIA SIĘ JEZUSOWI.

Wyraża swoją prośbę pełną ogromnej – przeogromnej nadziei i wiary. Panie moja córka dopiero co skonała. Ale ty przyjdż. Włóż na nią ręke – dotknij jej. A będzie żyła!

Ta wiara POCIĄGA PANA. Wstaje z miejsca i idzie za takim wołaniem. Idzie do domu tego człowieka.

Możliwe, że kobieta cierpiąca na krwotok widziała i słyszała to wszytko. Może właśnie to swiadectwo zwierzchnika synagogi pociągneło ją i dodało odwagi.

Kobieta przez 12 lat cierpiałą na krwotok. Na upływ krwi. Może to nie gojąca się rana… Podhodzi z tyłu do Jezusa. Jakby ukradkiem. Intymnie, w ukryciu. Dotyka Jego płaszcza. Dokonuje się cud! Cud który Jezus stawia na świeczniku! Ona też wierzy – mówi sobie, że wystarczy dotknąć się Jego płaszcza. Tyle.

Jezus wobec tego tłumu – znów zwraca sie do JEDNOSTKI – do Niej! „Ufaj córko – twoja wiara cię ocaliła”

I znów Jezus pciagnięty wiarą zwierzchnika. Idąc za nim. Właśnie za nim – za jednostką wśród tłumu – dociera do jego domu. I tu tłum żałobników. Jezus mówi im – „usuncie się bo dziewczynak nie umarła, tylko śpi”…

Zwierzchnik synagogi – ojciec chwytajacy się ostatniej deski ratunku – wiary w Pana. Jezus, którego ta wiara ojca pociagnęła. No i tłum, który wysmiewa to wszytko…! Mimo wszystko usunięto tłum…! Ojciec przepędził ich. Pokazał jeszcze raz jak mocno ufa Panu. Jezus wchodzi, ujmuje ją za rękę – a one wstaje.

ŚWIADECTWO TEGO WYDARZENIE ROZCHODZI SIĘ PO CAŁEJ OKOLICY!

(Mt 9,18-26)
Gdy Jezus mówił, pewien zwierzchnik synagogi przyszedł do Niego i oddając pokłon, prosił: „Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie”. Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim. Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: „Ufaj córko; twoja wiara cię ocaliła”. I od tej chwili kobieta była zdrowa. Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: „Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi”. A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.

Bóg pragnie mieszkać i być przy człowieku. Pragnei błogosławić i obdarowywać…

Jednak z drugiej strony – ze strony człwoieka – musi być otwartosc na to działanie. Człowiek który nie chce Boga w życiu – nie będzie Go doświadczał. Bo Bóg szanuje ludzka wolę. Nie pcha się tam, gdzie człowiek Go nie chce. Owszem będzie podtrzymywał człowieka przy zyciu. Będzie obdarzał różnorakimi łaskami. Jednakże przez brak relacji z Bogiem – życie takiego człowieka skończy się swoistą wegetacją. Nie bedzie to życie w pełni. W pełni wolności i  szczęścia.

Bóg posyła swoich Aniołów, którzy przychodzą do człowieka. Posyła ich z Nieba na ziemię, by człowieka wspomagali…

Niesamowita jest reakcja i słowa Jakuba…

„O jakze to miejsce przejmuje grozą” Prawdziwie jest to dom Boga i brama do Nieba”

Niewielu z nas ma w sercu i umyśle takie słowa gdy przekracza wejsćie do świątyni. Gdy wchodzi do domu Boga. Przed oblicze i majestat Stwócy ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

Kamień na którym spał Jakub staje się fundementem świątyni dla Pana…

Jekub też składa swój ślub.

(Rdz 28,10-22a)
Kiedy Jakub wyszedłszy z Beer-Szeby wędrował do Charanu, trafił na jakieś miejsce i tam się zatrzymał na nocleg, gdyż słońce już zaszło. Wziął więc z tego miejsca kamień i podłożył go sobie pod głowę, układając się do snu na tym właśnie miejscu. We śnie ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół. A oto Pan stał na jej szczycie i mówił: „Ja jestem Pan, Bóg Abrahama i Bóg Izaaka. Ziemię, na której leżysz, oddaję tobie i twemu potomstwu. A potomstwo twe będzie tak liczne jak proch ziemi, ty zaś rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, na północ i na południe; wszystkie plemiona ziemi otrzymają błogosławieństwo przez ciebie i przez twych potomków. Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz; a potem sprowadzę cię do tego kraju. Bo nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję”. A gdy Jakub zbudził się ze snu, pomyślał: „Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”. I zdjęty trwogą rzekł: „O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama do nieba!” Wstawszy więc rano, wziął ów kamień, który podłożył sobie pod głowę, postawił go jako stelę i rozlał na jego wierzchu oliwę. I dał temu miejscu nazwę Betel. Natomiast pierwotna nazwa tego miejsca była Luz. Po czym złożył taki ślub: „Jeżeli Pan Bóg będzie ze mną, strzegąc mnie w drodze, w którą wyruszyłem, jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu ojca mojego, Pan będzie moim Bogiem. Ten zaś kamień, który postawiłem jako stelę, będzie domem Boga”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupłeności mi wystarczą.

Całe miasto naprzeciw Jezusa

(Mt 8, 28-34)
Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wyszli Mu naprzeciw z grobowców dwaj opętani, tak bardzo niebezpieczni, że nikt nie mógł przejść tamtą drogą. Zaczęli krzyczeć: „Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?” A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy zaczęły Go prosić: „Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń”. Rzekł do nich: „Idźcie!” Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w wodach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta, rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby opuścił ich granice.

Jezus przekracza jezioro – wielką wodę – siedlisko złych duchów. Wchodzi w przedziwny świat. Miasteczko obok którego mieszkało dwóch opętanych. Nikt nie mógł ich opanować. Nikt nie mógł ich zwizązać, nikt nie potrafił im pomóc. Pewnie ludzie się ich bali. Może byli przyzwyczajeni do takiej sytuacji. Zarabiali pieniądze. Żyli swoim życiem – prowadzili handel. Ciekawe jak na czasy Jezusa – TRZODA ŚWIŃ. Hodowla świń. Nie byli to ludzie wierzący – żydzi uważali świnie za zwierzęta nieczyste. Nie spożywali ich mięsa. Unikali kontaktu z tymi zwierzętami. Możliwe, że opętani wyrośli w jakiś sposób na tym życiu z dala od Boga.

Jezus uleczył nie tylko skutki tego sposobu życia ale uderzył też w jakiś sposób w ich źródło. Nie podejmowanie drogi zgodnej z przykazaniami Boga. Jezus uleczył ludzi z ich wielkiej choroby ducha. Ceną za to było uśmiercenie źrodeł. Ale niestety Jezus dotknał ich finansów. Ich bogactwa materialnego. Bogactw zbudowanego na podążaniu drogami niezgodnymi z Bożym prawem.

Trzoda świń wróciła do swego swoistego – symbolicznego – źródła. Wróciła do wielkich źródeł.

Wspomagaj mnie Mamo, bym podążał za Prawem Pana.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko otrzymałem i Bogu przez Twe dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Utracić najważniejsze ze spotkań

Tomasz nie był z nimi, gdy przyszedł Jezus. Coś pominął i stracił. Nie pojawił się na spotkaniu gdy Apostołowie spotkali Zmartwychwstalego. Miał inne zajęcia i sprawy.

(J 20,24-29)
Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

Nie spotkał Jezusa razem z innymi a potem….

Potem zaczal stawiać Bogu warunki….

Zaczął siebie usprawiedliwiać – jak inni mu mówili o spotkaniu – on próbował być przekornym. Starał się ich stawiać do pionu. Prostować jch myślenie…

Jezus przychodzi. Przychodzi do rodzącego się Kościoła o tydzień później – w kolejna Niedzielę. Teraz Tomasz jest już z nimi i doświadcza spotkania z Panem…

Jezus jednak jakby na przekór wszystki zebranym mówi: Błogosławieni, którzy nie widzieli a zobaczyli.

Czyli Ci, którzy uwierzyli Słowu Świadectwa.

Trzeba mi głosić świadectwo o Panu – być naocznym świadkiem, by czynić ludzi Błogosławionymi- szczęśliwymi.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć.ięć i rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Bkga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

Przekroczyć siebie

(Mt 10,37-42)
Jezus powiedział do apostołów: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

Przekroczyć siebie – swoje uczucia – hierarchię wartości. Kochać Pana Boga swego CAŁYM umysłem CALYM sercem – CALYM sobą.

Nawet ponad swych najbliższych.

Kochać Boga oznacza też – naśladować Go – wziąć swój krzyż i pójść za Nim. Podążać za Nim. Ludzie nie biorący krzyża szukają życia wygodnego życia spełnionego tu na ziemi. Nie patrzą w wieczność. Szukają życia ziemskiego… i stracą to wieczne. Nie są godni Pana.

Bóg żyje w relacji i pragnie naszej relacji z Nim i Kego sługami… przyjmij proroka, sprawiedliwego, sługi Pana…

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce chce to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozpor,ad,aj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a o e w zupełności mi wystarczą.

Wilki w owczej skórze

(Mt 7,15-20)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach”.

Czujność – tylko to nas może uratować. Patrzenie na owoce które wydają prorocy. Dobrzy prorocy wydają dobre owoce. Fałszywi prorocy wydają złe owoce.

Gdy ten kto nas prowadzi nie wykazuje harmonii między tym co pokazuje i mówi a tym co czyni – trzeba być ostrożnym. Jeśli pociągają do jakichś aktywności, które finalnie przynoszą owoce niezgodne z Ewangelią – trzeba się wystrzegać.

Poznamy ich po ich owocach. To oznacza też, że Jezus podkreśla zasadę, którą potem św Ignacy nazwał indifferentia. Tak długo jak nie okaże się jakie owoce wydaje jakąś droga mamy zostać tam gdzie jesteśmy i trwać. Gdy zaś pojawią się symptomy drogi ku dobremu i drogi ku złemu to mamy odrzucać rzeczy tylko w tym stopniu w jakim prowadzą ku złemu. I mamy przyjmować rzeczy tylko w tym stopniu w którym nas prowadzą ku dobremu.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem.i Bogu przez Twe ręce pragnę to.oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Boga rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś tylko Miłość I Łaskę a one mi w zupełności wystarczą

Osądy

Jezus mówi do swych uczniów o osądzaniu – nie sądźcie, byście nie byli sądzeni.

Jeszcze mocniej – tak jak ty sądzisz innych, tak i ciebie osądzą.

Sposób postrzegania innych, osądzania i mierzenia innych ludzi zostanie zastosowany do ciebie.

No i jeszcze mocniejsze porównanie… Pomyśl, czy przypadkiem przy tym samym sposobie sądzenia nie okażesz się dużo bardziej WINNY…

Dostrzegasz i wyciągasz swym sądem na światło dzienne jakieś drzazgi z oczu bliźnich – a sam nosisz tam BELKĘ.

Najpierw zajmij sie swoją belką, a potem drzagą u bliźniego. Jezus wie, że jak zaczniesz walkę ze swoim wielkim problemem to potem ta drzazga w oku bliźniego wyda ci się niczym. Albo wiedząc jak usunąc coś tak wielkiego ze swego życia – jak pokonać tą belę, będziesz doskonale wiedział jak z miłością i delikatnosćią usunąć drzazgę u bliźniego…

Jeśli człowiek SAM nie przejdze drogi nawrócenia drogi Exodusu. Drogi wyjscia, to nie zdobędzie doświadczenia potrzebnego do pomocy drugiemu… Inaczej chrześcijaństwo będzie światem moralizujacych teoretyków wiary… A potrzeba mu praktykó wiary z płonącymi Miłością sercami.

(Mt 7, 1-5)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata”.

Droga usuwania BELKI ze sweog oka to droga swoistego EXODUSU – droga wychodzenia z tego co znam i gdzie się zakorzeniłem ku temu co nieznane. Abraha ma tylko OBIETNICĘ BOGA. Spogląda w horyzont, ale ziemia to kula i ta obietnica znajduje się za granica tego horyzntu. Bóg wyznaczył mu poerwszy kierunek. Bardzo ogólny. Idź stąd. Idź z tego miejsca do kraju, który ci ukażę – do miejsca które z czasem DOPRECYZUJĘ! I wielka obietnica Boga dotyczaca BŁOGOSŁAWIEŃSTWA dla Abrahama. Wielka obietnica wsparcia duchowego i militarnego dla Abrahama.

Abraham wychodzi…. I idzie.

I tu niesamowita informacja autora Ksiegi Rodzaju – Abraham wyruszajać miał 75 lat!

A Bóg mu obiecał ogromne potomstwo – wielki naród…! Abraham to staruszek.

Abram idzie i dochodzi w kierunku który wskazał mu Bóg. Idzie przez ziemię Kaanan. Przehcodzi przez nią i dociera do dębu More… Ziemię zamieszkała przez silny naród Kananejczyków. A on ma skromną karawanę… No i Bóg mówi – to jest ta ziemia – daję ci ją! Co jeszcze ciakwsze – Bóg mówi że daje tą ziemię POTOMSTWU ABRAHAMA. Nawet nie samemu Abrahamowi… Ze słów Boga i ze swego wieku Abraham mógł przeczuwać, że on sam już nie zobaczy tej ziemi w posiadaniu Izraela.

Abraham WIERZY Bogu. Buduje ołtarze i MODLI SIĘ… Nie ma pojecia jak ma się to stać, zę ta ziemia wejdzie w jego posiadanie. Buduje ołtarze i modli się. Wędruje z miejsca na miejsce. Jedyne co ma to WIARA i ZAUFANIE DO BOGA. Zaufanie w to, że wszystkie Słowa Boga nie wracają do Stwórcy nim nie spełnią sweog posłąnnictwa. Te wszytkie obietnice na pewno się spełnią. A kiedy i jak – to już sprawa Boga. Abraham robi to co do niego należy.

(Rdz 12, 1-9)
Pan Bóg rzekł do Abrama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy tobie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i Ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi”. Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu. I zabrał Abram z sobą swoją żonę, Saraj, swego bratanka, Lota, i cały dobytek, jaki obaj posiadali, oraz służbę, którą nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby się udać do Kanaanu. Gdy zaś przybyli do Kanaanu, Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More. – A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy. Pan, ukazawszy się Abramowi, rzekł: „Twojemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię”. Abram zbudował tam ołtarz dla Pana, który mu się ukazał. Stamtąd zaś przeniósł się na wzgórze na wschód od Betel i rozbił swój namiot pomiędzy Betel od zachodu i Aj od wschodu. Tam również zbudował ołtarz dla Pana i wzywał imienia Jego. Zwinąwszy namioty, Abram wędrował z miejsca na miejsce w stronę Negebu.

Zamiast oskarżeń,zamiast porównywania, osądzania innych, trzeba mi się wsłuchać w głos Pana. Usłyszeć to WYJDŻ. Usłyszeć Słowa obietnucy, zawierzyć im i ruszyć w duchową drogą. Drogę dojscia do Ziemi Obeicanej…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i BOgu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaske a one w zupełności mi wystarczą.

Skarby

(Mt 6,19-23)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność”.

Są skarby materialne – złoto, perły, pieniądze. Skarby które są fizyczne i można je zabrać, ukraść czy stracić. Są jednak i takie skarby które procentują na wieczność. Skarby niematerialne. Skarby duchowe.

Skarbów o których mówi Jezus nie gromadzi się w skarbcach na ziemi, gdzie mają dostęp inni ludzie. Skarby ducha gromadzi się w niedostępnej twierdzy u Boga. Niedostępnej dla ludzi czy dla złych duchów.

Problem polega na tym, że nasze serce przylgnie do skarbu. Do jednego i tylko jednego ze skarbów. Jeśli człowiek poświęci się zdobywaniu skarbów materialnych to jego serce przylgnie do materialnych bogactw. Jeśli zaś będzie poszukiwał o zdobywał skarby duchowe – to.do.takich Skarbów przylgnie jego serce.

Jezus pyta – za czym PATRZĘ. Co pociąga moje oczy. Czy adoracja, Kontemplacja, drugi człowiek.

A może złoto, srebro i kariera. Stan konta…

Gdzie jest mój skarb tam jest i serce moje.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Boga wobec mnie rozporządzaj tym wszystkim i przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Bóg wie czego potrzebuję

Czy można zagadać Boga?

Wygląda na to że poniekąd tak…

Ale Jezus dając tą radę ma zupełnie coś innego na myśli. Człowiek który mówi i mówi i mówi, skupia się na sobie i swoich potrzebach i swoich prośbach… Ale taki człowiek nie SŁUCHA Boga. DIALOG i RELACJA to jest sens tego do czego wzywa nas sam Bóg. Dialog zaistnieje wówczas, gdy jedna i druga strona mówią i słuchają – naprzemiennie. A Bóg nie krzyczy, nie będzie nas przekrzykiwała. On mówi nieraz szeptem i tylko wtedy Go usłyszymy gdy ZAMILNIEMY i NASTAWIMY się na SŁUCHANIE.

(Mt 6, 7-15)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień”.

Druga niesamowita prawda jaka płynie z teog fragmentu jest taka, że Bóg zna nasze serce na wskroś. To On je stworzył. Wykreował. On zna każdy jego zakamarek. Wie czego nam potrzeba lepiej od nas samych. On pragnie naszego dobra i chce nam dać to co DOBRE.

Jezus uczy swoich uczniów nizwykłej modlitwy – modlitwy 7 niesamowitych próśb prostego, bojacego się Boga serca.

Modlitwy którą odmawia 5-latek z rodzicami ale i wielcy mistycy! Każdy katolik odmawia ją na kilka chwil przed Komunią Świętą.

Pierwsze słowa ustawiają kierunek tej modlitwy. TATO! Tatusiu mój.

Potem Słowa podkreślajace to, że jest to BÓG – bo On jest w Niebie.

Najważniejsza z Modlitw – UWIELBIENIE – niech się święci imię Twoje

Największe z pragnień Boga wyrażane ustami Jego dzieci – powrót człowieka do Raju – przyjdź królestwo Twoje.

Zgoda na dobro, na wolę Boga – by spełniała się i w Niebie i na Ziemi. By już nie było zła w świecie duchowym ja i materialnym.

Prosta prośba o rzeczy materialne – chleba powszedniego daj nam dzisieja

i o rzeczy niebieskie – przebacz nam winy jako i my przebaczamy

I nie dopuść byśmy ulegli pokusom ale nas doprowadź do Zbawienia.

Przebacz mi jako i ja przebaczam! – to niesamowiie pokorna i trudna prośba – bo warunkowa i zależna tylko ode mnie. Ta modlitwa to ZADANIE. I nie przebacza się przez wielomóstwo. Przebacza się aktem woli, w milczeniu serca!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytkot ot co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przekroczyć siebie

(Mt 5,43-48)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak, będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.

Idź krok dalej. Przekrocz siebie. Pokonaj swoje strefy komfortu. Wyjdź poza swe granicę. Zrezygnuj całkowicie z nienawiści. Porzuć ta drogę. Idź tylko.i wyłącznie drogą miłowania i Miłości.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. AMEN

Przejdź do paska narzędzi