Wszystko sprowadza się więc do tego, żeby znaleźć łatwy sposób do otrzymania łaski
Bożej, koniecznej do tego, by stać się świętym. Tego właśnie środka chcę ciebie nauczyć. I twierdzę, że – aby znaleźć łaskę Bożą – trzeba znaleźć Maryję, ponieważ:

– Tak, jak w porządku naturalnym trzeba, by dziecko miało ojca i matkę, tak samo i w
porządku łaski trzeba, by prawdziwe dziecko Kościoła miało Boga za Ojca i Maryję za
Matkę. Jeśli zatem ktoś się chlubi, że Bóg jest mu Ojcem, a nie ma prawdziwie dziecięcej miłości ku Maryi, jest oszustem, który ma za ojca złego ducha. („Tajemnica Maryi” nr. 6 i 11)

Ostre słowa i bardzo odważne stwierdzenie św. Ludwika. Ale też bardzo prawdziwe. Maryja przygotowuje swoje dzieci na najważniejsze wydarzenia życia. Szczególnie – wychowa nas i przygotuje na koniec naszego życia. Ustrzeże przed zwodniczymi działaniami złego ducha.

(Łk 21,5-11)
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: „Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?” Jezus odpowiedział: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz: „nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”.

Szatan nic nie zyskał w Maryi – dlatego wiele rozłamów w Kościele polegało właśnie na odrzuceniu tej Matki, która ludzi mogła doprowadzić do Boga. Wiele herezji dzielących Kościół wyrosło na odrzuceniu roli Maryi w dziele Zbawienia. Na zaprzeczeniu Jej Niepokalanego poczęcia. Gdy ojcem człowieka staje się zły duch, wówczas człowiek prowadzony jest drogą kłamstwa. Półprawdy. Tylko tyle, żeby myślał że idzie dobrze ale zły broni człowieka przed wejściem na właściwą i pełną drogę do Zbawienia. Nawet dziś w Kościele obserwuje się takie właśnie głosy i podejście. Duch Święty tak owszem, ale Maryja…. po co! Słyszy się komentarze o nad miernej i wykrzywionej Maryjności Polaków. Ośmiesza się drogę przez Maryję. Mówi się o tym, by modlić się tylko do Boga, zwracać się tylko do Boga i Jezusa… Ale potem wyrasta z tego nie Bóg a kumpel. Wykrzywia się godność Boga. Dewaluuje się wagę grzechu i miłosierdzia. Zamyka się konfesjonały. Szuka się emocjonalnych i dających „kopa” modlitw. To nie masuje do tej, która nigdy nie odstąpiła od Bożej woli. A była cicha, spokojna, pokorna, zanurzona w kontemplacji… Maryja nie znała się! Oblubienica Ducha Świętego! Ona, która w Lourdes pokazała, że odziedziczyła po Duchu Świętym swoje nazwisko: „Niepokalane Poczęcie”. Nie powiedziała o sobie, że jest niepokalanie poczęta, ale że Ona jest NIEPOKALANE POCZĘCIE.

Tylko Maryja może nas uchronić przed zwodzicielskim działaniem złego ducha.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twoje ręce wszystko to otrzymałem. Jemu, przez Twe matczyne dłonie pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.