T1.27 [ĆD 55-61] Rozmyślanie o grzechach własnych

Święty Ignacy prowadzi nas do drugiego ćwiczenia w ramach I tygodnia ćwiczeń.

Do rozmyślania o grzechach własnych:

[ĆD 55-61] Rozmyślanie o grzechach [własnych].
Zawiera w sobie po modlitwie przygotowawczej dwa wprowadzenia, pięć punktów i rozmowę końcową.
Modlitwa przygotowawcza – ta sama.
[przyp ĆD 46]  Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu.
Wprowadzenie l
. To samo ustalenie miejsca.
[przyp ĆD 47] tu [w rozmyślaniu] o grzechach, ustalenie miejsca będzie polegać na widzeniu okiem wyobraźni i rozważeniu stanu duszy mojej jakby uwięzionej w tym ciele skazitelnym i całości złożonej z duszy i z ciała, przebywającej jakby na wygnaniu wśród dzikich zwierząt na tym padole ziemskim.
Wprowadzenie 2. Prosić o to, czego chcę. Tu prosić o wielką i głęboką boleść duszy i o łzy z powodu mych grzechów.
Punkt 1. Przegląd [swych] grzechów. Przywieść sobie na pamięć wszystkie grzechy swego życia, badając je rok po roku, lub okres po okresie. Do tego trzy rzeczy są pomocne. Najpierw zbadać miejsce i dom, gdzie mieszkałem; po drugie zbadać sposób przestawania z drugimi; po trzecie zajęcia [obowiązki i prace], wśród których żyłem.
Punkt 2. Ważyć ciężkość grzechów, patrząc na ich szpetność i na złość, jaką ma w sobie każdy popełniony grzech śmiertelny, choćby nawet nie był zakazany 4s.
Punkt 3. Rozważyć, kimże ja jestem, umniejszając się przez następujące porównania. Po pierwsze – jakiż ja jestem w porównaniu ze wszystkimi ludźmi? Po drugie – czymże są ludzie w porównaniu ze wszystkimi aniołami i świętymi w raju? Po trzecie – rozważyć, czym są wszystkie stworzenia w porównaniu z Bogiem? A ja sam – czymże być mogę? Po czwarte rozważyć całe swe zepsucie i szpetność cielesną. Po piąte – spojrzeć na siebie jak na jakąś ranę i wrzód, z którego wypłynęło tyle grzechów, tyle niegodziwości i cały ten jad tak bardzo wstrętny.
Punkt 4. Rozważyć, kim jest Bóg, przeciw któremu zgrzeszyłem. Rozważyć przymioty jego Boskie i porównać z tym, co jest im przeciwne we mnie: jego mądrość z moją niewiedzą; jego wszechmoc z moją słabością; jego sprawiedliwość z moją niegodziwością; jego dobroć z moją złością.
Punkt 5. Okrzyk pełen zdziwienia i wielkiej miłości. Przechodzić w myśli wszystkie stworzenia [i dziwić się], jak one zezwoliły mi żyć, owszem przy życiu mię zachowały. Jak aniołowie, choć są mieczem Bożej sprawiedliwości, znosili mię i strzegli i modlili się za mnie? Jak święci mogli wstawiać się za mną i modlić się za mnie? A niebo, słońce, księżyc i gwiazdy? A żywioły, owoce, ptaki, ryby i zwierzęta? A ziemia sama – jak to się stało, że nie otworzyła się i nie pochłonęła mię, tworząc nowe piekło, abym na wieki doznawał w nim katuszy?
Rozmowa końcowa. Zakończyć rozmową o miłosierdziu [53- 54], rozważając i dziękując Bogu Panu naszemu za to, że darzył mię życiem aż do tej pory; postanowić na przyszłość poprawę z pomocą jego łaski.
Ojcze nasz.

To ćwiczenie pomaga stawać w prawdzie. Krystalizować postawy. Zobaczyć w szczerości serca kim jestem…

Jezus dziś w Ewangelii zadaje podobne pytania. Woła o to by cżłowiek stawał w prawdzie wobec swojego stosunku do pieniędzy, do używania tego świata.

Ostatnie zdanie tej Ewangelii w niesamowity sposób wpisuje się w ćwiczenie 2 u św. Ignacego:

„To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych”.

(Łk 16,9-15)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobra kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Powiedział więc do nich: „To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych”.

To Bóg jest źrółem wszytkiego. On zaspokaja ludzkie potrzeby i niedomagania.

(Flp 4,10-19)
Bracia: Bardzo się ucieszyłem w Panu, że wreszcie rozkwitło wasze staranie o mnie, bo istotnie staraliście się, lecz nie mieliście do tego sposobności. Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku. Wy, Filipianie, wiecie przecież, że na początku głoszenia Ewangelii, gdy opuściłem Macedonię, żaden z Kościołów poza wami jednymi nie miał ze mną otwartego rachunku przychodu i rozchodu, bo do Tesaloniki nawet raz i drugi przysłaliście na moje potrzeby. Mówię zaś to bynajmniej nie dlatego, że pragnę daru, lecz pragnę owocu, który wzrasta na wasze dobro. Stwierdzam, że wszystko mam, i to w obfitości: jestem w całej pełni zaopatrzony, otrzymawszy przez Epafrodyta od was wdzięczną woń, ofiarę przyjemną, miłą Bogu. A Bóg według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę.

Święty Ignacy każe nam się zanurzyć w rzeczywistosc piekła. Wejść w ten przerażajacy świat dotknąć powierzchni. Wyobrazić sobie swoją dusze na wygnaiu jakby w mroku wśró dzikich zwierząt. W ciagłym niebezpieczeństwie, bez schronienia, bez światła, bez ciepła. To świat demonów – odwrotność Raju. Ale w takim miejscu człowiek umieszcza swą dusze gdy grzeszy. Umieszcza się poza błogosławieństwem.

Potem Ignacy prowadzi w modlitwę o swoista łąskę, majacą być owocem tego ćwiczenia – o łaskę łez. O głęboką boleść duszy. WOLNA WOLA decydowała o grzechu. WOLNA WOLA decyduje o odwróceniu się od niego. Skrucha to nie sa uczucia. To nie są obfite zewnętrzne łzy. Skrucha to łaska poprzedzona konkretną decyzją człowieka. Zrozumienie co zrobiłem i Komu to zrobiłem.

Uzbrojony w tą łaskę mogę się przyjrzec moim grzechom i mojemu życiu. Jestem grzesznikiem. I wiele grzechów popełniłem w moim życiu. Chodzi o ogólne spojrzenie na ogrom tych grzchów na ich wielość pod wzgledem różnorodności i ilości.

Potem Ignacy poleca nałożyć na tą liczbę filtr ciężkosci. Rozważyć, pogrupować i zobaczyć jak wiele z nich miało wymiar grzechu ciężkiego.

A potem dalej porównania. KIM JESTEM – w odniesieniu do wszytkich ludzi, do Aniołów i świętych, do Boga samego.

Rozważyć kim jest Bóg. To wewnętrzne wołanie „ukaż mi Panie swą Twarz…” pokaż mi kim jesteś. Daj mi poznać Ciebie Panie

Na koniec ten okrzyk – jak to jest że ja jeszcze żyję….?

Wejście w tajemnicę Miłosierdzia.

To ćwiczenie jest po to bym:

„Jak pies nie wrócił o wymiocin swoich,
jak świnia do kałuży błota” (św. Piotr)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać Ty Mamo, która znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one z zupełności mi wystarczą.

T1.26 [ĆD 32-43] Zdaj sprawę

Dzię Ewangelia pokazuje niezwykły przykład rachunku sumienia, nawrócenia i zadośćuczynienia.

Rachunek sumienia to modlitwa, a modlitwa to łaska. Jezus daje nam tą łąskę. Pociąga nas do rozrachunku z naszych czynów. Może to nie taki rozrachunek jak w przypadku nieuczciwego rządcy. Fizycznie nic nam zazwyczaj nie grozi. W większości wypadków ten dialog rozgrywa się w sercu człowieka. Chyba, że człowiek popełni grzech będący przestępstwem – wówczas to zdanie sprawy odbywa się fozycznie w sądzie. Mimo wszystko szcze stawanie może ma miejsce w głębi swego serca – przed sobą samym i Bogiem, który to serce zna.

Żądamy od duszy by zdała sprawę ze swego stanu. Badamy sumienie. Widzimy swą nędzę. Swój stan. Stosunek do ludzi. Rządca po takim badaniu serca nawraca się. Potem stara się opokutować, naprawić swój błąd. Zaośćuczynić złu poprzez dobre działania. Budowanie relacji z ludźmi.

W głębi tego słowa rezonuje też pytanie – ILE JESTEM DŁUŻNY BOGU. Jako syn tego świata w stosunku do ludzi tego świata mogę coś oddać. Natomiast długiem wobec Boga za każdy mój grzech jest życie Jego Syna. Długiem wobec Boga jest każdy mój oddech, kropla krwi, bo On mnie stworzył i dał mi życie i istnienie… Czy mogę oddać cokolwiek Wszechmogącemu Stwórcy… Jedyne co mam to moja wola i wolność… Mogę Mu je oddać i być Jego niewolnikiem Miłości przez niewolę u Matki.

(Łk 16,1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą”. Na to rządca rzekł sam do siebie: „Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu”. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?” Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt”. Następnie pytał drugiego: „A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: „Sto korców pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt” Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła”.

Św. Paweł w liście do Filipian pokazuje tą rzeczywistość rozeznawania, naśladowania, postępowania w dobry – w jeszcze bardziej dobitny sposób. Podkreśla, ze mamy ojczycnę w Niebie.

(Flp 3, 17-4,1)
Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem zagłada, ich bogiem brzuch, a chwała w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować. Przeto, bracia umiłowani, za którymi tęsknię, radości i chwało moja, tak stójcie mocno w Panu, umiłowani.

Św Ignacy podchodzi do sprawy bardzo praktycznie. Stara się ustrukturyzować proces rachunku sumienia.

Punkt 1. Dziękczynienie – Rachunek sumienia to modlitwa. Dlatego najpierw w człowieku powinno się pojawić dziękczynienie za Paschę, za Ducha Świętego pociagajaćego nas do tej modlitwy. Za cały świat, dary, Eucharystię, Maryję, Kosciół, Sakramenty….

Punkt 2. To rozmowa z Panem i MODLITWA.
Rozmowa z Bogiem jak z przyjacielem. Co zrobiłem w przeszłości, co robię teraz i jakie są moje plany. Prośba o łaskę poznania swych grzechów. Poznanie, rozrachunek sumienia to ŁASKA BOGA. Dialog i molitwa. Ciągłe proszenie o łaskę.

Punkt 3. Prowazenie refleksji
Jak przyjaciel przyjacielowi opowiadam o stanie swej duszy. Serdecznie z zaufaniem opowiadam Mu siebie – nawet gdy siebie o coś oskarżam. Opowiadam mu siebie:
„Panie znów te myśli się we mnie błąkają, a ja nie reaguję na nie od razu, nie ucinam ich w zalążku” ; „Znów nie zachowałem milczenia i komuś osadziłem swym słowem”; „Zareagowałem i zachowałem się jak poganin” itp…. POznajac te grzechy w dialogu z Panem trzeba od razu prosić o ŁASKĘ poprawy. Znów MODLITWA. Ten punkt nie powinien trwać zbyt długo…

[ĆD 32-42]
w celu oczyszczenia się i lepszego odbywania spowiedzi
Z góry przyjmuję, że są we mnie trzy [rodzaje] myśli, a mianowicie jedna myśl moja, tj. powstająca z mojej tylko wolności i woli, dwie zaś inne przychodzą do mnie z zewnątrz, jedną od ducha dobrego, druga od ducha złego.
O myśli
Dwa są sposoby zdobywania zasługi, gdy nachodzi nas myśl zła z zewnątrz.
1. Przychodzi mi np. myśl, aby popełnić grzech śmiertelny, a ja tej myśli się sprzeciwiam natychmiast i od razu ją przezwyciężam.
2. Drugi sposób zdobywania zasługi polega na tym, że gdy nachodzi mię myśl zła, ja jej się sprzeciwiam, a ona znów powraca, a ja zawsze się jej sprzeciwiam, aż myśl ta przezwyciężona odejdzie. Ten drugi sposób jest bardziej zasługujący niż pierwszy.
3. Popełnia się grzech lekki, gdy ta sama myśl o popełnieniu grzechu śmiertelnego przychodzi, a człowiek albo słucha jej przez chwilkę, albo czerpie z niej jakieś małe zadowolenie zmysłów, albo ulega jakiemuś niedbalstwu w odrzucaniu takiej myśli.

Są dwa sposoby popełnienia grzechu śmiertelnego. Pierwszy, gdy człowiek daje przyzwolenie na myśl złą, chcąc zaraz rzecz tę wykonać wedle tego przyzwolenia, albo wprowadzić ją w czyn, gdyby to było możliwe.

Drugi sposób popełnienia grzechu śmiertelnego polega na tym, że grzech ten popełnia się czynem. Jest to cięższym grzechem dla trzech racji:
Po pierwsze, z powodu dłuższego czasu [trwania w złej woli].
Po drugie, z powodu większego natężenia [woli w złem].
Po trzecie, z powodu większej szkody [na duszy] dla obu osób [w grzechu z drugą osobą].

O słowie
Nie przysięgać ani na Stwórcę, ani na stworzenie, chyba tylko w wypadku prawdy, konieczności i z uszanowaniem. Konieczność wedle mego rozumienia zachodzi nie wtedy, gdy pod przysięgą stwierdza się jaką bądź prawdę, lecz wtedy, gdy chodzi o rzecz większej wagi, dotycząca duszy lub ciała albo też dóbr materialnych. Uszanowanie zaś pojmuję w, taki sposób, że wzywając imienia Stwórcy i Pana swego zwraca się baczną uwagę na zachowanie należnej mu czci i uszanowania.
Należy zwrócić uwagę, że aczkolwiek przysięgając lekkomyślnie z wezwaniem imienia Boga grzeszymy ciężej, niż gdy to czynimy z powołaniem się na stworzenia, to jednak trudniej jest w należyty sposób, tzn. w wypadku prawdy, konieczności i z uszanowaniem, przysięgać na stworzenie niż na Stwórcę, a to dla następujących racji:
Racja pierwsza: Gdy chcemy przysięgać na jakieś stworzenie, to sam fakt, że chcemy wezwać stworzenia, nie czyni nas tak uważnymi i bacznymi, aby mówić tylko prawdę lub stwierdzić ją tylko w wypadku konieczności, jak to się dzieje wtedy, gdy chcemy wezwać Boga i Stwórcę wszystkich rzeczy.
Racja druga: Gdy się przysięga na stworzenie, nie jest tak łatwo okazać uszanowanie i cześć Stwórcy, jak wtedy, gdy się przysięga na samego Stwórcę i Pana; bo fakt, że chcemy wezwać Boga i Pana naszego, skłania nas do większej czci i uszanowania, niż gdy chcemy wezwać rzecz stworzoną. I dlatego przysięga na stworzenie winna być dozwolona raczej ludziom doskonałym niż niedoskonałym. Doskonali bowiem przez usilną kontemplację i oświecenie umysłu więcej rozważają, rozmyślają i kontemplują obecność Boga, Pana naszego, w każdym stworzeniu wedle jego własnej istoty, obecności i mocy. I w ten sposób przysięgając na stworzenia są bardziej zdolni i usposobieni do tego, by okazywać Stwórcy i Panu swemu więcej czci i uszanowania, niż ludzie niedoskonali.
Racja trzecia: W wypadku ciągłego przysięgania na stworzenia należy obawiać się bałwochwalstwa więcej u ludzi niedoskonałych niż u doskonałych.

Nie mówić słów próżnych. Mam na myśli takie słowa, które ani mnie, ani drugiemu nie przynoszą pożytku, ani też nie są ku temu skierowane. A zatem gdy się mówi w celu niesienia pomocy albo z tym zamiarem, aby pomóc duszy własnej lub cudzej, albo ciału, albo nawet w dziedzinie dóbr doczesnych, nigdy słowa nie są próżne. Tak samo, gdy ktoś mówi o rzeczach [nawet] obcych jego stanowi, np. gdy zakonnik mówi o wojnach albo o kupiectwie. Bo we wszystkim, co tu zostało wymienione, jest rzeczą zasługującą mówić w sposób dobrze uporządkowany, a znów grzechem jest mowa nieuporządkowana i bezużyteczna.

Nie mówić niczego oszczerczego ani ujemnego o drugich. Bo jeśli ja wyjawiam cudzy grzech śmiertelny, który nie był publiczny, sam grzeszę śmiertelnie; a jeśli to grzech lekki, grzeszę lekko. Jeśli zaś wyjawiam czyjeś uchybienie, ujawniam swoje własne uchybienie.

Mając prawą intencję można w dwojaki sposób mówić o grzechu lub upadku drugiego.

Pierwszy sposób – gdy grzech jest publiczny, np. w wypadku nierządnicy publicznej, albo wyroku sądowego, albo błędu [we wierze] rozgłoszonego i który zaraża dusze tych, z którymi się rozmawia.
Drugi sposób – gdy grzech ukryty wyjawia się komuś, aby on temu, który jest w grzechu, pomógł do podniesienia się z upadku; trzeba jednak mieć poważne podstawy do sądzenia, że on będzie w stanie przyjść mu z pomocą.

O uczynku
Wziąć za przedmiot [rachunku] dziesięć przykazań Bożych, przykazania kościelne i rozkazy przełożonych. Wszystko to, co ktoś czyni przeciw tym trzem [rodzajom obowiązku], jest większym lub mniejszym grzechem, zależnie od większej lub mniejszej wagi.

Punkt 4. NAJWAŻNIEJZSZA MODLITWA
Prośba o przebaczenie win. Skrucha i żal. Powiedzenie z głębi serca, z honorem – ZAWIODŁEM CIĘ PANIE, ale proszę o Twoje przebaczenie.

Punkt 5. PRZYSZŁOŚĆ
Postanowienie poprawy – konkretne plany działania – i znów prośba o JEGO ŁASKĘ. Bo Bóg mnie stowrzył. Bóg mnie zna i Bóg może mnie przemienić.

[ĆD 43] SPOSÓB ODPRAWIANIA RACHUNKU SUMIENIA OGÓLNEGO
Zawiera w sobie pięć punktów
Punkt 1. Dziękować Bogu Panu naszemu za otrzymane dobrodziejstwa.
Punkt 2. Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz.
Punkt 3. Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku. Czynić to przechodząc godzinę po godzinie lub jedną porę dnia po drugiej, a najpierw co do myśli, potem co do słów, a wreszcie co do uczynków, wedle tego samego porządku, jak to było powiedziane przy rachunku szczegółowym.
Punkt 4. Prosić Boga Pana naszego o przebaczenie win.
Punkt 5. Postanowić poprawę przy jego łasce. Odmówić Ojcze nasz.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.25 [ĆD 24-31] Codzienny rachunek sumienia

Rachunek sumienia to modlitwa o świętość. Święty Ignacy podaje bardzo szczegółowo metodę jego przeprowadzenia.

RACHUNEK SUMIENIA SZCZEGÓŁOWY I CODZINNY
Zawiera w sobie trzy pory i dwukrotne rachowanie się z sobą
Pora pierwsza: Rano, zaraz przy wstawaniu z łóżka, powinien człowiek postanowić sobie wystrzegać się pilnie tego określonego grzechu lub tej wady, z której chce się poprawić i wyleczyć.
Pora druga: Po obiedzie. Powinien człowiek prosić Boga o to, czego chce, a mianowicie o łaskę przypomnienia sobie, ile razy upadł w ten grzech określony lub w tę wadę, i o łaskę poprawy na przyszłość. Potem niech zrobi pierwszy rachunek sumienia, żądając od swej duszy zdania sprawy z tej rzeczy określonej i postanowionej, tj. z tego, z czego chce się poprawić i wyleczyć. Niech zatem przechodzi w myśli godzinę po godzinie lub poszczególne pory dnia, poczynając od godziny wstania aż do godziny i chwili tego rachunku sumienia, i niech zaznaczy na pierwszej linii podanego niżej rysunku tyle kropek, ile razy upadł w określony grzech lub w wadę. Następnie niech ponownie postanowi poprawić się aż do najbliższego rachunku sumienia, który ma odprawić.
Trzecia pora: Po kolacji. Odprawi się drugi rachunek sumienia podobnie przechodząc godzinę po godzinie od pierwszego rachunku aż do obecnego. Na drugiej linii tegoż rysunku zaznaczy się tyle kropek, ile razy upadło się w określony grzech lub w wadę.

Następują cztery uwagi dodatkowe, [pomocne] do rychlejszego usunięcia tego określonego grzechu lub tej wady.
Uwaga pierwsza. Za każdym razem, gdy człowiek upadnie w ten określony grzech lub w tę wadę, niech przyłoży rękę do piersi bolejąc nad swym upadkiem. A można to czynić nawet w obecności wielu osób bez zwracania na siebie ich uwagi.
Uwaga druga. Ponieważ pierwsza linia rysunku oznacza pierwszy rachunek sumienia, druga zaś drugi rachunek, przeto wieczorem należy patrzeć, czy jest poprawa od pierwszej linii do drugiej, to jest od pierwszego rachunku do drugiego.
Uwaga trzecia. Porównać dzień drugi z pierwszym, tj. oba rachunki sumienia dnia obecnego z oboma rachunkami dnia poprzedniego i patrzeć, czy od jednego dnia do drugiego nastąpiła poprawa.
Uwaga czwarta. Porównać jeden tydzień z drugim i patrzeć, czy w obecnym tygodniu poprawił się [człowiek] więcej niż w pierwszym tj. w poprzednim.
Uwaga. Trzeba zaznaczyć, że pierwsza litera N wielkie na rysunku niżej podanym oznacza niedzielę, p małe oznacza poniedziałek, w – wtorek, itd.

N

p

w

ś

c

p

s

Św. Ignacy zdaje sobie sprawę z pracy duchowej człowieka. Wie, że człowiek jest słaby i upada. Ale tak długo jak walczy, jak się zmaga, jak robi choćby małe postepy – jest wygranym.

Rachunek sumienia ma w sobie wiele modlitwy. Modlitwa rano. Przy każdej porze. Nawet uderzenie w pierś, pomyślenie o Bogu i moim upadku – to też modlitwa. ’

Trzeba się wpatrywać w Oblicze Pana na całunie turyńskim. Spogladać w to umęczone oblicze – umęczone, oplute i zmasakrowane za mnie i dla mnie. Bymto ja mógł żyć.

Ludzka kondycja wzrasta – od rzecyz małych do wielkich. Prawo stopniowania widać także w dzisiejszej Ewangelii. Od poszukiwania rzeczy małych. Od ziarenka do ziarneka. Kościół wyrusza na krańce świata – szuka tych najmneijszych spraw, ludzi, rzeczy. Tak jest z pracą duchową. Sukcesywnie, cierpliwie, krok po kroku. Bez ociągania się, ale też beż nadmiernego emocjonowania się. Spokojna praca u stóp Pana.  Taką lekcję dał Jezus wobec CELNIKÓW i GRZESZNIKÓW…. Każdy ejst poszukiwany przez Boga i każdy zaczyna od poszukiwania drobnych rzeczy by zgromadzić na nowo w całość to co się pogubiło, zawieruszyło duchowo… Gromadzenie, powracanie – daje wutentyczną RADOŚĆ. Każdy potrzebuje nawrócenia… Ci nie potrzebujący nawrócenia – to ci którzy nie rozumieją że go nie potrzebują… Rachunek sumienia i ciągłe nawracanie się – to ciągła feta i radość w niebie z powodu mojej duchowej pracy – mojego nawracania się!

(Łk 15,1-10)
Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadani wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.

Święty Paweł przypomina, że nawrócenie to łaska. Łaska, która nie ma ograniczeń. Która potrafi morderców zrzucić z konia i uczynić z nich wielkich głosicieli Słowa Boga.

(Flp 3,3-8a)
Bracia: My jesteśmy prawdziwie ludem obrzezanym, my, którzy oddajemy cześć w Duchu Bożym i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a nie pokładamy ufności w ciele. Chociaż ja także i w ciele mogę pokładać ufność. Jeśli ktoś inny mniema, że może ufność złożyć w ciele, to ja tym bardziej: obrzezany w ósmym dniu, z rodu Izraela, z pokolenia Beniamina, Hebrajczyk z Hebrajczyków, w stosunku do Prawa faryzeusz, co do gorliwości prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości legalnej stałem się bez zarzutu. Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego.

Na tej drodze ciągle wspomaga nas Matka. Ona nas wychowuje do świętości.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.24 [ĆD 24-44] Rachunek sumienia

Rachunek sumienia – to modlitwa o świętość. To ciągłe regularne badanie swojego sumienia w świetle Słowa Boga.

Święty Ignacy opisuje dwa rachunki sumienia. Jeden Ogólny, drugi Szczegółowy.

W rachunku ogólnym osoba rozmyślajaca o swoim życiu i postępowaniu przechodzi przez 5 punktów:

  1. Dziękczynienie za otrzymane dobrodziejstwa
  2. Prośba o łąskę poznania grzechów i odrzucenia ich
  3. Właściwa analiza. Prośba do duszy o zdanie sprawy od godziny wstania aż do godziny obecnej. Człowiek powinien spokojnie przejsc godzina po godznie. Pora dnia po porze dnia. Powinien też poukładać swoje działania ze wzgledu na
    – MYŚLI
    – SŁOWA
    – CZYNY
  4. Prośba o przebaczenie
  5. Postanowienie poprawy przy łąsce Boga
    OJCZE NASZ.

Święty Ignacy zaleca wracać do akiego rozważnia dzień po dniu. Intensywnie modląc się o świętość. Można z rachunku sumienia zrobić rutynę ale można też potraktować go jako przystanek na codziennej drodze uświęcania siebie. RAchunek sumienia w wersji Ignacego to intensywne proszenie o świętość. Każdy punk to w zasadzie MODLITWA. CIagle MODLITWA o łaskę. Stanie w darze i ąłsce Boga. Rachunek sumienia to neizwykła modlitwa – to stawanie w prawdzie wobec Siebie.

To jest modlitwa człowieka stojacego  stóp KRZYŻA. Zdawanie sprawy przed kimś kogo Kocham i kto mnie KOCHA DO SZALEŃSTWA. Bo właśnie za te moje złe postępowanie ponosi najcięższą karę…

(Łk 23, 44-46. 50. 52-53; 24, 1-6a)
Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.23 [ĆD 45-54] Rozmyślanie o potrójnym grzechu

Święci wiedzieli czym jest grzech. Widzieli jak delikatna i krucha jest rzeczywistosc życia człowieka. Św. Ignacy unaocznia nam to bardzo wyraźnie dajać rozmyślanie z potrójnym grzechu. Pokazujac przykłądy pojedynczych grzechów, które zaprowadziły Aniołoy do piekła, które sprowadziły cierpienie, ból i grzech na całą ludzkość. Każe nam też spojrzeć na człowieka który u końca swego życia popełnił jeden ciężki grzechi w tym stanie zaprzeczenia i braku pojednaina z Bogiem zmarł…

Ignacy za każdym razem pyta – a popatrz na siebie – ile ty grzechów popełniłeś w życiu – JAK WIELE ŁASKI CI POTRZEBA. Jak kurcowo trzeba się trzymać łaski uświęcajacej

[ĆD 45-54] ĆWICZENIE PIERWSZE
Rozmyślanie przy pomocy trzech władz duszy, o pierwszym, drugim i trzecim grzechu.
Zawiera w sobie modlitwę przygotowawczą, dwa wprowadzenia, trzy punkty główne i jedną rozmowę końcową.
Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu.
Wprowadzenie l. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tu trzeba zaznaczyć, że w kontemplacji lub w rozmyślaniu o rzeczy widzialnej, jak np. w kontemplacji o Chrystusie, Panu naszym, który przecież jest widzialny, ustalenie miejsca będzie polegać na oglądaniu okiem wyobraźni miejsca materialnego, gdzie znajduje się to, co chcę uczynić przedmiotem kontemplacji
Mówiąc „miejsce materialne” mam na myśli np. świątynię lub górę, na której znajduje się Jezus Chrystus lub Pani nasza Maryja, zależnie od tego, co chcę kontemplować
Natomiast w wypadku rzeczy niewidzialnej, jak np. tu [w rozmyślaniu] o grzechach, ustalenie miejsca będzie polegać na widzeniu okiem wyobraźni i rozważeniu stanu duszy mojej jakby uwięzionej w tym ciele skazitelnym i całości złożonej z duszy i z ciała, przebywającej jakby na wygnaniu wśród dzikich zwierząt na tym padole ziemskim.
Wprowadzenie 2. Prosić Boga, Pana naszego, o to, czego chcę i pragnę. Prośba ta ma się stosować do danego przedmiotu; jeśli np. kontemplacja jest o Zmartwychwstaniu, prosić o radość z Chrystusem radosnym; a jeśli jest o Męce, prosić o ból, łzy i cierpienie z Chrystusem cierpiącym.
Tutaj prosić o wielkie zawstydzenie przed samym sobą; widzę bowiem, jak wielu zostało potępionych za jeden grzech śmiertelny, podczas gdy ja [tylekroć] zasłużyłem sobie na potępienie wieczne z powodu tak licznych moich grzechów.
Uwaga: Przed wszystkimi kontemplacjami i rozmyślaniami trzeba zawsze odprawiać modlitwę przygotowawczą, która się nie zmienia, i oba wyżej wspomniane wprowadzenia, które zmieniają się zależnie od danego przedmiotu [rozmyślania czy kontemplacji].
Punkt l. Przypomnieć sobie pierwszy grzech tj. grzech aniołów, potem rozumem go rozważyć, a wreszcie zastosować doń i wolę, chcąc o tym wszystkim pamiętać, to wszystko rozumieć, aby tym bardziej zawstydzić się i uniżyć, porównując jeden grzech aniołów z tyloma moimi grzechami. Oni przecież z powodu jednego tylko grzechu poszli do piekła, a ileż razy ja na to samo zasłużyłem z powodu tak wielu grzechów
Mówię „przypomnieć sobie” grzech aniołów, tzn. jak to oni, stworzeni w łasce, nie chcieli sobie pomóc [dobrym użyciem] swej wolności do okazania czci i posłuszeństwa swemu Stwórcy i Panu i doszli do pychy, i odwrócili się od łaski do złości, i zostali strąceni z nieba do piekła. Podobnież rozumem rozważyć to bardziej szczegółowo, a także i wolą poruszyć więcej uczucia [serca].
Punkt 2. Uczynić to samo, tj. zastosować trzy władze [duszy] do grzechu Adama i Ewy. Przypomnieć sobie, jak to oni za ów grzech czynili długą pokutę, jak wielkie zepsucie spadło na rodzaj ludzki i jak wielu ludzi poszło do piekła
Mówię „przypomnieć sobie” drugi grzech tj. grzech naszych prarodziców: Jak to Adam, stworzony na polu damasceńskim, został umieszczony w raju ziemskim, Ewa zaś ukształtowana z jego żebra. A choć mieli zakaz pożywania owocu z drzewa wiadomości, to jednak spożyli [go] i tak zgrzeszyli. Potem odziani w tuniki skórzane i wygnani z raju całe życie przepędzili w wielu trudach i w wielkiej pokucie, bez sprawiedliwości pierwotnej, którą utracili. Potem bardziej szczegółowo rozważyć to rozumem, posługując się też i wolą, jak to było wyżej powiedziane.
Punkt 3. Podobnie postąpić i z trzecim grzechem tj. z grzechem pojedynczym takiego człowieka, który za jeden grzech śmiertelny poszedł do piekła. I wielu innych, prawie bez liczby, potępiło się z powodu mniejszej ilości grzechów niż te, które ja popełniłem.
Mówię „podobnie postąpić” z trzecim grzechem pojedynczym tzn. przypomnieć sobie ciężkość i złość grzechu przeciw swemu Stwórcy i Panu. Rozważyć rozumem, jak słusznie został potępiony na wieki ten, co grzesząc działał przeciw nieskończonej Dobroci. Skończyć zaś trzeba [to rozmyślanie] aktami woli, jak się wyżej rzekło.
Rozmowa końcowa. Wyobrażając sobie Chrystusa, Pana naszego, obecnego i wiszącego na krzyżu rozmawiać z nim [pytając go], jak to on, będąc Stwórcą, do tego doszedł, że stał się człowiekiem, a od życia wiecznego przeszedł do śmierci doczesnej i do konania za moje grzechy.
Podobnie patrząc na siebie samego pytać się siebie: Com ja. uczynił dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Com powinien uczynić dla Chrystusa? I tak widząc go w takim stanie przybitego do krzyża, rozważyć to, co mi się wtedy nasunie.
Rozmowę końcową, ujmując ją trafnie, należy odbyć tak, jakby przyjaciel mówił do przyjaciela, albo sługa do pana swego, już to prosząc o jaką łaskę, już to oskarżając się przed nim o jakiś zły uczynek, już to zwierzając mu się ufnie ze swoich spraw i prosząc go w nich o radę.
Odmówić Ojcze nasz.

W kontraście do przestrzeni grzechu jest błogosławieństwo – szczęście z czynienia dobra. Bóg jest pełen kontrastów i sprzeczności. Wynosi do rangi błogosławieństwa – źródła szczęścia – antywartości. Również dziś te wartości które Jezus podkreśla nie napawają optymizmem… Jest to wezwanie do trudu, przeciwnosci i przedzierania się

(Mt 5,1-12a)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.

Bóg jest Miłością, nigdy nikogo nie skrzywdził. Dał człowiekowi wolność, dał Aniołom wolność. I każdy możę sam wybierać. Bóg niczego nie narzuca. Nie narzuca siebie. Człowiek moze sam wybać i ze skutkami swego wyboru żyć dalej. To człowiek krzywdzi Boga. Bóg nigdy człowieka ni krzywdzi. W granicach ludzkiej wolności woła nas z powrotem. Woła nas do szcześcia i radosći bycia Błgosławionymi. To czlowiek się opiera. Błądzi. Chodzi swoimi ścieżkami. Szuka nie wiadomo czego zwodzony przez pokusy złego ducha. Poddajac sie tym pokusom zamiast jasnej i prstej drodze Boga.

Krzyż jest odpowiedzią na wszystko. Bóg woła całym sobą. Całym swoim życiem.

Wcielenie jest odpowiedzią na wszystko – bo On – Wszechmogący zamknął siebie w ludzkim ciele. Zszedł na Ziemię by nas przyciągnąć.

Weź Mamo i przyjmij całą WOLNOŚĆ moją WOLĘ moją, pamięć i rozum. Weź wszystkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko, o Wszechpośredniczko, Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.22 [ĆD 320-322, 325-327] Taktyki złego

Święty ignacy w regułąch rozeznawania Duchów daje jasne wskazówki pozwalajace wybadać i odkryć taktyki działnia złego ducha.

[ĆD 320-322, 325-327]
Reguła 7.
 Będący w okresie strapienia niech zastanawia się nad tym, jak to Pan, dla wypróbowania go, zostawił go jego władzom naturalnym, ażeby stawiał opór różnym poruszeniom i pokusom nieprzyjaciela: albowiem może on tego [dokonać] z pomocą Bożą, na której mu nigdy nie zbywa, chociaż tego wyraźnie nie odczuwa, bo Pan odebrał mu dużo zapału, wielką [odczuwaną] miłość i silną łaskę, pozostawiając mu jednak łaskę wystarczającą do osiągnięcia zbawienia wiecznego.
Reguła 8. Będący w okresie strapienia niech się sili na wytrwanie w cierpliwości, która jest przeciwna napaściom, jakie go spotykają, i niech myśli, że rychło dozna pocieszenia, jeśli tylko z pilnością przeciwstawi się temu strapieniu, jak było powiedziane w regule szóstej [319].
Reguła 9. Dla trzech głównych racji znajdujemy się w strapieniu.
Pierwsza: Ponieważ jesteśmy oziębli, leniwi lub niedbali w naszych ćwiczeniach duchownych; i tak z powodu naszych win oddala się od nas pocieszenie duchowe.
Druga: [Bóg chce nas] wypróbować, na ile nas stać i jak daleko postąpimy w jego służbie i chwale bez takiego [odczuwanego] wsparcia pocieszeń i wielkich łask.
Trzecia: [Bóg nam chce dać] prawdziwe poznanie i uświadomienie sobie, tak iż byśmy to wewnętrznie odczuli, że nie w naszej mocy jest zdobyć i zatrzymać wielką pobożność, silną miłość, łzy czy też inne jakie pocieszenie duchowe, lecz że to wszystko jest darem i łaską Boga, Pana naszego, i żebyśmy nie panoszyli się w cudzym gnieździe, podnosząc się rozumem do jakiejś pychy czy próżnej chwały i przypisując sobie pobożność lub inne jakieś skutki pocieszenia.
Reguła 12. Nieprzyjaciel w zachowaniu się podobny jest do kobiety, w tym mianowicie, że siły ma słabe, ale chęć [szkodzenia] mocną. Bo właściwością kobiety w czasie sprzeczki z jakimś mężczyzną jest tracić odwagę i uciekać, jeśli mężczyzna stawia jej dzielnie czoło; a przeciwnie, jeżeli mężczyzna zaczyna uciekać tracąc odwagę, wtedy gniew, mściwość i dzikość kobiety nie zna granic, ni miary.
Podobnie właściwością nieprzyjaciela jest tracić siły i odwagę i uciekać ze swymi pokusami, jeżeli osoba ćwicząca się w rzeczach duchownych stawia odważnie czoło pokusom nieprzyjaciela i działa wręcz odwrotnie. A znów jeśli osoba ćwicząca się zacznie się lękać i tracić odwagę pod naporem pokus, wtedy nie ma na całej ziemi bestii bardziej dzikiej niż nieprzyjaciel natury ludzkiej, w dążeniu do spełnienia swego przeklętego zamiaru z niezmierną przewrotnością.
Reguła 13. [Nieprzyjaciel] zachowuje się jak uwodziciel. który chce pozostać w ukryciu i nie być ujawnionym. Albowiem człowiek przewrotny, namawiając do złego córkę jakiegoś dobrego ojca, albo żonę jakiegoś dobrego męża, chce żeby jego słowa i namowy zostały w tajemnicy; a przeciwnie bardzo mu się nie podoba, gdy córka ojcu, lub żona mężowi wyjawi jego chytre słowa i zamiar przewrotny, bo wtedy łatwo wnioskuje, że sprawy rozpoczętej nie będzie mógł doprowadzić do skutku.
Podobnie i nieprzyjaciel natury ludzkiej, kiedy poddaje duszy sprawiedliwej swoje podstępy i namowy, chce i pragnie, żeby zostały przyjęte i zachowane w tajemnicy; a kiedy się je odkrywa przed dobrym spowiednikiem albo inną osobą duchowną, która zna jego podstępy i złości, bardzo mu się to nie podoba; wnioskuje bowiem, że nie będzie mógł doprowadzić do skutku swego już zaczętego a przewrotnego zamiaru, bo odkryte zostały jego wyraźne podstępy.
Reguła 14. [Nieprzyjaciel] zachowuje się także jak wódz na wojnie, gdy chce [jakiś gród] zwyciężyć i złupić. Wódz bowiem lub dowódca wojskowy, rozbiwszy obóz i zbadawszy siły i środki [obronne] jakiegoś zamku, atakuje go od strony najsłabszej.
Podobnie i nieprzyjaciel natury ludzkiej krąży i bada ze wszech stron wszystkie nasze cnoty teologiczne, kardynalne i moralne, a w miejscu, gdzie znajdzie naszą największą słabość i brak zaopatrzenia ku zbawieniu wiecznemu, tam właśnie nas atakuje i stara się nas zdobyć.

Bóg nigdy nie pozbawia człowieka łaski tak dalece, by człowiek sobie nie poradził. Ogranicza swe interwencje aż do granicy ludzkiej woli. Tam. gdzie jeszcze człowiek ma siłę zdecydować i może podjąć decyzję. Tam gdzie człowiek błądzi, gdzie rozlewa się grzech, tam tym intensywniej rozlewa się łaska Boga. Bóg dopuszcza próby i patrzy na człowieka – uda mu się czy nie. Chce wychowywać człowieka a nie zastepować jego wolną wolę i trktowac całe zycie jak dziecko pod kloszem.

Ważna na drodze walki duchowej ejst wytrwałość i cierpliwość- cechy, które nalezy cały czas ćwiczyć. Walczyć duchowo.

Bóg opuszcza trudne doswiaczenia byśmy nie wpadli w pychę samowystarczalności. Byśmy sobie nie przypisywali tego, jak zadziałała Jego łaska. Z Jego ręki pohodzi wszystko i człowiek powinien z pokorą to uznać.

Szatan atakuje podstępnie – chce nas zdobyć i pokonać. Walczy tam gdzie jesteśmy nasłabsi. Wykorzystuje nasz strach, stara się wynecić. Ale to jest papieerowa potęga. Wygląda ogromnie – jednak już dano przegrał. Wystrczy z odwaga stać i walczyć. Wytrwale trzymać się Boga – a zwycięztwo przychodzi.

Najważniejsze ot podjać wysiłek by spotkać Jezusa. Wykorzystać swój spryt, determinację. Nie zniechecić się. Być jak Zacheusz.

(Łk 19, 1-10)
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wsyatrczą.

 

 

T1.21 [ĆD 316-319,323-324] Strapienie i pocieszenie

Święty Ignacy to mistrz rozeznawania duchowego. Ma bardzo scisłe i konkretne podejście do tej kwesti. Podaje konkretne przejrzyste reguły jak się obchodzić z przżyciami wewnętrznymi. Jak poznwać ich źródła i jak na nie reagować.

W ramach pierwszego tygodnia ćwiczeń duchowych Ignacy proponuje przejść przez pierwszą serię reguł. Są wśród nich reguły 3-6 oraz 10 i 11 mówiące o strapieniu i pocieszneiu.

[ĆD 316-319,323-324] Reguła 3. O pocieszeniu duchownym. Pocieszeniem nazywam [przeżycie], gdy w duszy powstaje pewne poruszenie wewnętrzne, dzięki któremu dusza rozpala się w miłości ku swemu Stwórcy i Panu, a wskutek tego nie może już kochać żadnej rzeczy stworzonej na obliczu ziemi dla niej samej, lecz tylko w Stwórcy wszystkich rzeczy; podobnie i wtedy [jest pocieszenie], gdy wylewa łzy, które ją skłaniają do miłości swego Pana, czy to na skutek żalu za swe grzechy, czy to współczując Męce Chrystusa, Pana naszego, czy to dla innych jakich racji, które są skierowane wprost do służby i chwały jego. Wreszcie nazywam pocieszeniem wszelkie pomnożenie nadziei, wiary i miłości i wszelkiej radości wewnętrznej, która wzywa i pociąga do rzeczy niebieskich i do właściwego dobra [i zbawienia] własnej duszy, dając jej odpocznienie i uspokojenie w Stwórcy i Panu swoim.
Reguła 4. O strapieniu. To, co jest przeciwieństwem reguły trzeciej, nazywam strapieniem. I tak ciemność w duszy, zakłócenie w niej, poruszenie do rzeczy niskich i ziemskich, niepokój z powodu różnych miotań się i pokus, skłaniający do nieufności, bez nadziei, bez miłości. Dusza stwierdza wtedy, że jest całkiem leniwa, letnia, smutna i jakby odłączona od swego Stwórcy i Pana. Albowiem jak pocieszenie jest przeciwieństwem strapienia, tak i myśli rodzące się z pocieszenia są przeciwieństwem myśli rodzących się ze strapienia.
Reguła 5. W czasie strapienia nigdy nie robić [żadnej] zmiany, ale mocno i wytrwale stać przy postanowieniach i przy decyzji, w jakiej się trwało w dniu poprzedzającym strapienie, albo przy decyzji, którą się miało podczas poprzedniego pocieszenia. Bo jak w pocieszeniu prowadzi nas i doradza nam duch dobry, tak w strapieniu – duch zły, a przy jego radach nie możemy wejść na drogę dobrze wiodącą do celu.
Reguła 6. Chociaż w strapieniu nie powinniśmy zmieniać poprzednich postanowień, to jednak jest rzeczą wielce pomocną usilnie zmieniać samego siebie [nastawiając się] przeciw temu strapieniu, np. więcej oddając się modlitwie, rozmyślaniu, rzetelniejszemu badaniu [sumienia] i do pewnego stopnia pomnażać nasze praktyki pokutne.
Reguła 10. Będący w okresie pocieszenia niech myśli o tym, jak się zachowa w strapieniu, które potem przyjdzie, i niech już teraz nabiera nowych sił na tę [przyszłą] porę.
Reguła 11. Będący w okresie pocieszenia niech się stara upokorzyć i uniżyć, ile tylko może, myśląc o tym, jak niewiele może w czasie strapienia bez takiej łaski i pocieszenia. I przeciwnie, ten, co jest w okresie strapienia, niech myśli, że wiele może z łaską wystarczającą do stawiania oporu wszystkim swoim nieprzyjaciołom, czerpiąc siły w Stwórcy i Panu swoim.

Człowiek ciagle faluje – raz nad kreską – w pocieszneiu i radosci – czuje że mógłby góry rpzenosić. A za jakiś czas znów pod kreską w strapieniu, zasmuceniu, ogołeceniu swych pragnień. I tak na przemian. Ignacy to zauważał i jasno podkreśla, że tak jest – każdy człowiek idący drogą duchowości przeżywa takie falowanie. Można to nawet wyczytać z reguł Ignacego – jak jesteś w strapieniu to patrz na pocieszenie. Jak jesteś w pocieszneiu przygotowuj się na strapienie, które przyjdzie.

Najpierw nalezy rozpoznać gdzie się jest. W jakim stanie się obecnie znajduję. Czy to jest jasny słoenczny dzień pocieszenia, czy środek ciemnej nocy strapienia. Pocieszenie to jak stanie an Taborze. Chciałoby się tam być cały czas. Całą wieczność. Ale z czasem obłok zabiera to doswiadczenie i trzeba zejsć do doliny. Zejsć w dół, w ciemność, trud i cierpienie. Na szczycie Taboru smakuje się Raju, ale w dolinie ciemnośći łączę się z Panem w jego ciepieniu Ogrójca i biorę udział w jego drodze krzyża – niosę swój krzyż.

Św. Ignacy podpowiada, żę człowiek bedzie ciągle przechodził międyz tymi dwiema rzeczyswistościami. Podpowiada, by nie zmarnować czasu pocieszenia. Wykorzystać ten czas do nabrania sił na czas strapienia. Myśleć jak zachowam się w strapieniu. Obwarować swoje duchowe bezpieczeństwo. Podjąć konkretne postanowienia. Przepracować to co wymaga wypracowania. Upokorzyć się i uniżyć. Nie chodzi o leniwe rozkoszowanie się pocieszneiem ale o podjecie duchowego wyzwania i pracy. W pocieszneiu łątwo jest pojać pochopne obietnice, wykraczajace poza ludzkie mozłiwości. Trzeba być ostrożnym w deklaracjach i obeitnicach czasu pocieszenia.

W strapieniu trzeba zaś trwać jak skała. Ciągle twardo przy Bogu. Tak jak Pan w Ogrójcu. Moditwa. Miotanie się. Trwanie przy Bogu mimo bczowania zdrad, oplucia, przeciwności… NIGDY NIE ROBIĆ ŻADNEJ ZMIANY… Szatan będzie pokazywał skróty, przynaglał. Będzie budował poczucie przynaglenia – teraz albo nigdy… A człowiem powinien się kurczowo trzymać krzyża i nie puszczać. Stać pod krzyżem razem z Matką… Mimo tego całego zgiełku i braku zrozumienia wokół. W strapieniu częśto doradza człowiekowi zły duch…

Nie zmieniać postanowień, ale można jak najbardziej zmieniać siebie! Wiecej modlitwy, więcej pokuty, wiećej badania sumienia. Właśnie na przekór. Gdy nie mam ochoty na modlitwę, gdy mnei odstręcza – przedłuzam – choćby o 5 min! Ciagle pod prąd! Strapienie to zanurzenie w mękę Pana! Wiecej Adoracji, kontemplacji Drogi Krzyża, Tajemnic Bolesnych Różańca,

To włąśnie w strapieniu człowiek sie hartuje i WZRASTA. Pocieszneie usypia i rozleniwia. I potem człowiek może się zderzyć ze ścianą… Zawrócić z dobrej drogi albo wręcz odejść od Boga. Nie wytrzymuje próby. Natmiast trwanie w strapieniu i walka w strapieniu jest niesamowicie owocna. Walczysz przede wszystkimze sobą i z pokusami. Człowiek jest jak ziarnko gorczycy – rośnie ale nawet nie wie kiedy… Światło przyjdie później.

Przeżycie jest straszliwe – człowiek sam sobie tu nie ejst w tanie pomóc – bo podpowiada mu zły duch. Łatwo się pogubić. Trzeba kogoś z boku – Kierownika Duchowego!

To jest walka. Trzeba przywdziać zbroję i iść jak na wojnę. Czasem się po prostu jedzie na front w słońcu i buduje przyjaźnie na całe życie. Innym razem jest się w samym srodku pola bitewnego… Ciagle trzeba siedzieć w strumieniu łaski Boga i być czujnym…

(Ef 6, 10-20)
Bracia: Bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Przyobleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich. Dlatego przywdziejcie pełną zbroję Bożą, abyście się zdołali przeciwstawić w dzień zły i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki, przepasawszy biodra wasze prawdą i przyoblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże – wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie najusilniej i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta otworzę, by jawnie i swobodnie głosić tajemnicę Ewangelii, dla której sprawuję poselstwo jako więzień – żebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem.

Łatwo jest bowiem przeoczyć czas nawiezenia Boga. Rozleniwić się w czasie pocieszenia i zniechęcić i zawrócić w czasie strapienia. Stracić to co najcenniejsze – zamego Boga który przychodzi…

Pokusa szatana w strapieniu. Idż szybko… Trzeba działąć. Już teraz. Herod przyszedł Cię zabić. Uciekaj ile sił w nogach… A Jezus zna swoje powołanie. Wie gdzie idzie. I trwa! Trwa w swoim postanowieniu…

(Łk 13, 31-35)
W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa: «Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić». Lecz On im odpowiedział: „Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz to niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jeruzalem. Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Mówię zaś wam: nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: „Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Wex wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje łonie wszystko to otrymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T1.20. [ĆD 313-315] REGUŁA 1 i 2

Św Ignacy uczy nas jak badać poruszenia serca. Jak poznawać w którą stronę jesteśmy pociagani przez duhchy – Anioły światłości i anioły ciemności.

[ĆD 313-315] Reguły [służące] do odczucia i rozeznania w pewnej mierze różnych poruszeń, które dzieją się w duszy: dobrych, aby je przyjmować, złych zaś, aby je odrzucać.
Reguła 1. Ludziom, którzy przechodzą od grzechu śmiertelnego do grzechu śmiertelnego, nieprzyjaciel [szatan] ma przeważnie zwyczaj przedstawiać przyjemności zwodnicze i sprawia, że wyobrażają sobie rozkosze i przyjemności zmysłowe, aby ich tym bardziej utrzymać i pogrążyć w ich wadach i grzechach. Duch zaś dobry w takich ludziach stosuje sposób [działania] zgoła przeciwny, kłując ich i gryząc sumienia ich przez prawo naturalnego sumienia.
Reguła 2. U tych zaś, co usilnie postępują w oczyszczaniu się ze swoich grzechów a w służbie Boga, Pana naszego, wznoszą się od dobrego do lepszego, rzecz ma się odwrotnie niż w regule pierwszej. Wtedy bowiem właściwością ducha złego jest gryźć, zasmucać i stawiać przeszkody, niepokojąc fałszywymi racjami, aby przeszkodzić w [dalszym] postępie; właściwością zaś ducha dobrego jest dawać odwagę i siły, pocieszenie, łzy, natchnienia i odpocznienie, zmniejszając lub usuwając wszystkie przeszkody, aby [mogli] postępować naprzód w czynieniu dobrze.

Wchodzenie do królestwa Boga to ciągły wysiłek. Zaczynający się od maleńkich rzeczy. Od ziarnka gorczycy wsianego w ziemię, z którego wyrasta ogromne drzewo, czy od odrobiny kwasu, który wkałda się ciasto na chleb, by to się zakwasiło.

Duchy dobre zawsze pociagają ku dobremu nie naruszając luzkiej wolności. Duchy złe kąsają, przygnębiają. Wyniszczają.

Zbudź się o śpiący, a zajaśnieje ci Chrystus. Do tego właśnie wzywaja dobre duchy. Pociągają ku dobremu. Działają jasno, z cierpliwością, spokojem. Jak to ziarnko wsiane w ziemię, jak ten zakwas w chlebie. Nawet nie wiemy kiedy odnosimy kolejne postepy. Ich działanie jest sprecyzowane, konkretne, ukierunkowane na CEL. One zawsze PODNOSZĄ na duchy, a nie przygnębiają. Nawet, gdy mamy na sumienu wiele grzechów, pomagaja anzwać chorobę serca po imieniu, pociagają do spowiedzi. Pomagają stanąc w prawdzie, nawet gdy sprawia to ciepienie. Ale przez to ciepienie gdzieś się idzie – idzie się dalej! To tylko etap a nie cel.

Zły duch sieje chaos, ponagla. Nie daje się zastanowić. Pogania. Wygania pod karabiny. Męczy, zaciemnia, rozmywa, dotyka serce fałszywymi racjami. Chce zamacić w życiu. Przeszkodzić w czynieniu dobrze. Wzbudza alarm. Już muszę zareagować, za wszelka cenę. Zło zamaskować innym złem, zeby tylko trwać w tej przestrzeni gdzie jestem a nie wyprosotwać. Daje też fałszywe poczucie, że wszystko jest obrze, przyjemnie, że sobie poradzę brnąć w zło. Że Bóg chce mi coś zabrać. Wzbudza nieufność do Boga i człowieka. Rozbija – nic z tego nie będzie – lepiej zawróć i trwaj w swoim komforcie.

Człowiek powinien wpierw przyjrzeć się w jakim jest stanie. Czy w stanie łąski uświęcajaćej postępujać ku dobremu, czy może w stanie grzechu. Wóczas można rozeznać głos w sercu – do czego nas pociąga.

Dziś tak bardzo ludzie chcą lawirować. Nie podejmować deklaracji an całe życie. Nie wchdzić w powołanie na przepadłe na sto procent… Dziś tak niesamowicie mówi o powołaniu do małżeństwa Św. Paweł w liscie do Efezjan:

(Ef 5, 21-33)
Bracia: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim.Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, niemający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj również każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męża.

Ku takim wyzwaniom woła dobry duch. Nie są to wyzwania łątwe, ale dajace ogromną satysfakcję. Nie są pozbawione cierpień – ale te cierpienia kształtują i uszlachetniają. Jest to powołanie wymagajace ale też prowadzące ku niesamowitemu celowi…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mie tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi