T4.22. Prosić w imię Pana

(Dz 18,23-28)
Paweł zabawił w Antiochii pewien czas i wyruszył, aby obejść kolejno krainę galacką i Frygię, umacniając wszystkich uczniów. Pewien żyd, imieniem Apollos, rodem z Aleksandrii, człowiek uczony i znający świetnie Pisma, przybył do Efezu. Znał on już drogę Pańską, przemawiał z wielkim zapałem i nauczał dokładnie tego, co dotyczyło Jezusa, znając tylko chrzest Janowy. Zaczął on odważnie przemawiać w synagodze. Gdy go Pryscylla i Akwila usłyszeli, zabrali go z sobą i wyłożyli mu dokładnie drogę Bożą. A kiedy chciał wyruszyć do Achai, bracia napisali list do uczniów z poleceniem, aby go przyjęli. Gdy przybył, pomagał bardzo za łaską Bożą tym, co uwierzyli. Dzielnie uchylał twierdzenia żydów, wykazując publicznie z Pism, że Jezus jest Mesjaszem.

Człowiek pokroju Pawła. Dobrze wykształcony, znający Pisma. SZCZERY, POKORNY I OTWARTY na prawdę. Znał Pisma ale też starał się BADAĆ to co mówił Jan Chrzciel z pełną otwartością. Doszedł DO PRAWDY drogą pokornego i SZCZEREGO badania. Naucza o Jezusie znajac tylko chrzest Janowy. To znaczy, że naucza o tym, że przyszedł Mesjasz na świat i nalezy prostować drogi i ścieżki dla Pana…! Samo WCIELENIE jest tak fascynujace i tak neizwykłe dla niego. Samo przyjsćie na świat Mesjasza sprawia, że odwaznie przemawia w Synagodze.

Bóg ta odwage nagradza. Stawia na jego drodze ludzi, którzy go wspomagają, prowadzą ku jeszcze większej głebi ducha, Pozwalają poznać prawdę o męce, śmierci i ZMARTWYCHWSTANIU PANA! Pokazuja czym ejst nowy chrzest – chrzest w Duchu Świętym – chrzest w wodach wypływajcych z boku Pana na krzyżu. Chrzest, który daje nowe narodzenia – narodzenie do dziecieństwa bożego.

Apollos ma ogromny talent do Słowa. I ten talent wykorzystuje dla Pana. Dzielnie wykazuje że JEzus jest Mesjaszem wykorzystując do tego Torę.

(J 16,23b-28)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu. W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga. Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca”.

Prosić w imię Jezusa Ojca. By prośba była szczera potrzeba WIARY W SYNA. I relacji miłości z Synem. Mamy prosić, a otrzymamy! Prosić Ojca w imię Jezusa.

To spełnienie wszelkich próśb ma być umowcowane w RELACJI MIŁOŚCI. To nie czrodziejski kapelusik, abra kadabra. Bóg nie da człowiekowi czegoś, co go zniszczy. Ale też ktoś kto kocha nie będzie wykorzystywał Pana jako maszynki do spełnianai życzeń. To nie tak działa. Proszę, ale najpierw się wsłuchuję w Ojca przez pośrednictwo Syna i Matki. Jak poznaję Matkę, Syna, a przez nich i Ojca, wówczas odkrywam moje niedomagania. Poszukuję dróg lepszego budowania tej miości. Wówczas proszę Ojca przez Syna….

Niezwykłe są modlitwy przyotowawcze proponowane przez św. Ignacego. Modlitwy drogą pośredników. Prosić Syna przez Matkę o łaskę której tak bardzo pragnę i potrzebuję… Prsić Ojca przez Syna o łąskę której tak bardzo pragnę i potrzebuję… Wreszcie prosić i samego Ojca o łaskę której tak bardzo pragnę i potrzebuję…

To jest dorga dialogu z Bogiem. Kontemplacji Słowa. Wśłuchiję się. Badam swe serce… Proszę Boga o łaski w sposób mądry, przemyślany, z głębi mego zakochanego w Nim serca.

Apostołowie wsłuchiwali się w głos Pana w Jego po-wołanie… A Pan pyta Piotra: „Czy kochasz mnie…? Czy kochasz mnie….? Czy mnie miłujesz…?” Daje mu klucze KOŚCIOŁA. I prosi o jedność… Tu kościół prosi Ojca przez Syna o wielkie łaski. Pan, który nazywa siebie DOBREYM PASTERZEM dał Piotrowi władzę na swoimi barankami i owcami! Czyli przekazał mu władzę nad owczernią. Niebo pieczętuje decyzje Piotra! Baranki to kościół hierarchiczny, owce to wszyscy wierzący. Służba Bogu z czystej miłości prowadzi właśnie do tego, że człowiek poszukuje i pragnie ŁASK BOGA. Będzie prosił Ojca przez Syna o łaski. Odda się pod niewolę Mamy, by ta wspomagała te prośby.

Weź Mamo i przymij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.21. Przemawiaj i nie milcz

(Dz 18, 9-18)
Kiedy Paweł przebywał w Koryncie, w nocy Pan przemówił do niego w widzeniu: „Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie, aby cię skrzywdzić, dlatego że wiele ludu mam w tym mieście”. Pozostał więc i głosił im słowo Boże przez rok i sześć miesięcy. Kiedy Gallio został prokonsulem Achai, Żydzi jednomyślnie wystąpili przeciw Pawłowi i przyprowadzili go przed sąd. Powiedzieli: „Ten namawia ludzi, aby czcili Boga niezgodnie z Prawem”. Gdy Paweł miał już usta otworzyć, Gallio przemówił do Żydów: „Gdyby tu chodziło o jakieś przestępstwo albo zły czyn, zająłbym się wami, Żydzi, jak należy, ale gdy spór toczy się o słowa i nazwy, i o wasze Prawo, rozpatrzcie to sami. Ja nie chcę być sędzią w tych sprawach”. I wypędził ich z sądu. A wszyscy Grecy, schwyciwszy przewodniczącego synagogi, Sostenesa, bili go przed sądem, lecz Gallio wcale o to nie dbał. Paweł pozostał jeszcze przez dłuższy czas, potem pożegnał się z braćmi i popłynął do Syrii, a z nim Pryscylla i Akwila. W Kenchrach ostrzygł głowę, bo złożył taki ślub.

Przemawiaj I nie milcz Pawle. Bóg zapewnia Pawła, że będzie go chronił.pragnie by Paweł ruszył z miejsca. I te niezwykłe slowa Pana, że wielu ludzi ma w tym mieście. Wiele dzieci, które nie słyszały jeszcze orędzia Zbawienia.
Paweł idąc za głosem tego Po-Wolania zostaję tam i głosi Ewangelię przez półtora roku!
Po tych 18 miesiącach Bóg spełnia swą obietnicę. Żydzi oskarżają Pawła i prowadzą przed sąd. Galio, sędzią grecki ośmiesza ich i wypędza. Pokazuje żydom gdzie jest ich miejsce w szeregu. Podkreśla też że on sądzi w przestępstwach a głoszenie nauki nie należy do przestępstwa. Doszło do tego, że przełożony synagogi został pobity przez swych pobratymcow za to, że wystawił ich na pośmiewisko… Paweł został.uwolniony i nadal głosił Ewangelię.

To ludzkie przyzwyczajenie do „wygody” i brak podjęcia pracy przy zniwach duchowych towarzyszą Kościołowi od samego początku i są wśród nas chr,escijan po dzień dzisiejszy.
Jezus po Zmartwychwstaniu posyła Apostołów do Galilei – tam obiecuje im spotkanie. Apostołowie czekają. W bezczynności. Z jednej strony czują to napięcie z drugiej znudzenie i kczekiwanie powoduje, że podejmują decyzję że zrobią cokolwiek – wrócą do swgo starego zawodu – rybołóstwa. Piotr mówi- idę łowić – nie wytrzymam tego siedzenia. Idę popracować. Inni idą z nim…. I o dziwo właśnie w podjęciu wysiłku spotykają Pana. Wracają do początku… to tam znalazł ich Pan… I tu po Zmartwychwstaniu – znów znalazł ich Pan w Łodzi z sieciami zarzuconymi w jeziorze.

Znów połów jest BEZOWOCNY. Bo Pan wzywa ich do innego typu połowu, do innego łowiska. Do jeziora dusz. Pan przygotowuje dla nich posiłek na brzegu…
Pan troszczy się o nich. Pan troszczy się o swych głosicieli.

Nie rozpoznali Pana, mimo aluzji….Nie złowili, Pan pyta z brzegu, proponuję by znów zarzucili sieci… I dopiero wtedy… Gdy złowili mnóstwo ryb jak kiedyś- dopiero wówczas poznają Pana. Pierwszy przejrzałem Jan, potem Piotr. Mimo wszystko ciągle Go nie poznają…
My nie widzimy Pana w codzienności i tak często On mówi do nas a my Go nie poznajemy. Działa w naszym życiu i nie poznajemy.

Od Zmartwychwstania – by poznać Pana potrzeba WIARY! Same oczy uszy czy dotyk nie wystarczą.

Pan działa- przygotowuje posiłek ale chce też by się choć trochę przyłożyli, dali swój wysiłek, żeby wszystko nie było za darmo.

To jak poród. Wysiłek cierpienia dla Pana. Przechodzenia przez drogę krzyżową. Ale u kresu jest nieporównywalna radość i skarb…!

(J 16, 20-23a)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać”.

Jezus pokazuje że to tylko my będziemy się smucić i płakać. Świat będzie szukał ciągle nowych sposobów na dogadzanie sobie i na wesolkowatość. Ciekawe że Jezus nie mówi że my będziemy się weselić a świat będzie płakał – przynajmniej w czasie naszej ziemskiej wedrowki. Tu na ziemi ludzie nawet wtedy gdy w ich sercach zionie czarna dziura smutku, przywdziewają maski z uśmiechem…

Nasz smutek i trud i łzy zmienią się kiedyś w radość. I to kiedyś w wielu wypadkach następuje po śmierci.

Całe nasze życie to rodzenie się do życia wiecznego do nowego życia i nowego sposobu funkcjonowania.

Gdy doczekamy, przejdziemy przez dolinę ciemna i pełną smutku, droga krzyża to.dojdziemy do radości beż końca. Radości której nikt nie zdoła nam odebrać.

Niezwykle jest to ostatnie zdanie. Gdy spotkamy Pana, wówczas NIE będzie nam potrzebna wiara. Nie będziemy Go oglądali oczyma wiary, tylko Twarzą w Twarz! Więc nie będziemy już o noc pytać wszystko będzie jasne.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko tonotrzymalem.i Bogubprzez Twe ręce chce to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.20. Posłuchamy cię inym razem

Każdy człowiek jest indywidualny zachowuje swą indywidualność i każdy na swój sposób słyszy wezwanie Pana. Wszyscy jednak powołani są do jednosci do wspólnoty i do głoszenia Pana we wspólnocie. Trudne doświadczenie Pawła – głosi Chrystusa – wszystko wygląda dobrze jednak, gdy dochodzi do sedna do Zmartwychwstania – to słuchacze machnęli ręką. Tylko garstka się przyłącza…

(Dz 17,15.22-18,1)
W owych dniach ci, którzy towarzyszyli Pawłowi, zaprowadzili go aż do Aten i powrócili, otrzymawszy polecenie dla Sylasa i Tymoteusza, aby czym prędzej przyszli do niego. Stanąwszy w środku Areopagu Paweł przemówił: „Mężowie ateńscy, widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: „Nieznanemu Bogu”. Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając. Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. On z jednego człowieka wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwe czasy i granice ich zamieszkania, aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: „Jesteśmy bowiem z Jego rodu”. Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka. Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, dlatego że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych”. Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: „Posłuchamy cię o tym innym razem”. Tak Paweł ich opuścił. Niektórzy jednak przyłączyli się do niego i uwierzyli. Wśród nich Dionizy Areopagita i kobieta imieniem Damaris, a z nimi inni. Potem opuścił Ateny i przybył do Koryntu.

Ludzie mają swoje drogi … ale życie też jest ograniczone. Mają przede wszystkim wolność. Mimo wszystko tak łatwo przegapić to co najwazniejsze. Tak jak Tomasz Apostoł. Nie było go we wspólnoscie w Niedzielę Zmartwychwstania i przegapił spotkanie z Panem. Miał swoje sprawy poszedł gdzie poza Wieczernik.

Jezus przychodzi drogą krzyża, droga kenozy i pokory. Jego głos jest cichy. Tu jest czysta POKORA. A postawa buntownicza jest przeciwna pokorze. Jeśli człowiek zaczyna DEMONSTROWAĆ SIEBIE i swoje JA wtedy Bóg się usuwa bo dał człowiekowi wolność.

Tomasz postawił warunki. Inni widzieli on chce więcej, czce dotknąć. Ludzie z Areopagu tak samo. Do pewnego momentu akceptujemy. Potem nie… Jezus przyszedł za tydzień i ZNA JEGO WARUNKI. Mimo, że nie rozmawiali! Jezus też jest gotów spełnic te warunki bo kocha Tomasza. Jednakże potem poucza.

W dzieisjszym czytaniu, czy w hostorii Tomasza jest jeszcze jeden aspekt. Wszytko ma swój czas. Paweł przyszedł  – nie posłuchali Go. Bóg jest cierpliwy… Przyjdzie tam iną drogą. Będzie stał u drzwi i kołatał.

Pan formuje serca. Krok po kroku. Doświadczenie po doświadczeniu. Nie zawsze człowiek jest w stanie wszytko przyjąć:

(J 16,12-15)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi”.

Ludzie nieraz stawiają Bogu warunki. Gdyby zrobił to czy tamto, to bym uwierzył. Ale ty trzeba się zastanowić. Bóg mógłby spełnić moją prośbę ale z jakiegoś powodu tego nei zrobił czy też nie zrobi. On pragnie dla mnie wiekszej miłlości i może w tym napieciu oczekiwania moje serce uformuje się jeszcze piękniej.

Bóg prowadzi do WIARY. Do patrzebnia poza to co widzę i czego doświadczam zmysłami. Gdyby zatrzymac się na szczycie Golgoty – klęska. Gdyby zosta przy grobie Pana – klęska. Tu trzeba iśc dalej – do Wieczernika, a potem na górę Wniebowstąpienia. Bóg pokazuje że człowiek też bedzie przechodził przez trudne i bolesne doświadczenie KRZYŻA.

Matka stojąca pod krzyżem z sercem przenikniętym mieczem potrafi nas przeprowadzić przez te doswiadczenia.

Weź Mamo i rpzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga prze Twoje dłonie wszystko to torzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.19. Aby śwait uwierzył żeś Ty mnie posłał

Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy modli się za przyszły Kościół. Za tych, którzy będą głosili kerygmat, by wszyscy którzy uwierzą budowali i tworzyli jedność. By znikneły podziały. Jedność niesamowicie głęboką, bo wzorowaną na samej Trójcy. A Jedność trójcy jest owocem Miłości, czystej, spajajacej.

Ta Jedność, to niesamowite zespolenie UCZNIÓW na wzór Trójcy ma pociagać niewierzących do WIARY. Do tego, by uwierzyli w POSŁANIE JEZUSA NA ŚWIAT.

Nawet chwałę Jezus przekazuje uczniom i Kościołowi, by ta jedność była jeszcze głębsza i pełniejsza. Jesus ciągle woła i powtarza i wraca do słów o JEDNOŚCI Na WZÓR TRÓJCY ŚWIĘTEJ. Ta jedność jest JAK BÓG W SYNU a SYN W OJCU. Przenikają się, są tak zespoleni że są Jednym Bogiem ale w trzech osobach. Miłują się – stanowią nierozerwalną JEDNOŚĆ, ale nikt z nich nie zatracił swej indywidualnej odrębności.

Świat nie poznał Boga, tylko Jezsu POZNAŁ BOGA przez miłość, dokonałą Miłość. I ludzie mogą Boga poznać za pośrednictwem Kościoła przez Jezusa. Jezus objawia ludziom swe imię – JA JESTEM! Imię MIŁOŚCI – bo ON jest MIŁOŚĆIĄ:

(J 17,20-26)
W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”.

Apokalipsa opisuje dziś dzień triumfu. Dzień zwycięztwa nad mocami zła, nad piekłem Nastało KRÓLOWANIE BOGA i władza JEGO pomazańca – Bozęgo Nazirejczyka – Jezusa. Strącony został Oskarżyciel – OSOBOWE ZŁO – Anioł ciemności, który wciąż oskarża przed Bogiem człowieka. Który rpagnie człowieka zwieść.

(Ap 12,10-12a)
Ja, Jan, usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo strącony został oskarżyciel naszych braci, który dniem i nocą oskarża ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali życia aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa oraz ich mieszkańcy”.

Zanim Pan ponownie przyjdzie Oskarżyciel będzie ciągle atakował. Będzie chciał zrobić wszytko by ludzie nie UWIERZYLI, nie podjeli drogi nawrócenia ku JEDNOŚĆI na WZÓR TRÓJCY.

Na KERYGAMT Apostołów odpowie Anty-kerygamtem.

Widać to w Ewangeli niedługo po opisie Zmartwychwstania. Sanchedryn kuszony przez złego ducha stara się wykrzywić rzeczywistosć. Mówcie tak i owak. Powiedzcie, ze go wykradli, rozgłaszajćie fałsz. My wam zapłcimy. A jakby ktoś miał pretensje to was wybawimy z opresji!

Straznicy, którzy byli pewnie jednymi z pierwszych swiadków Zmartwychwstania uciekają – tylko że uciekają do swych mocodawców, którzy wciagaja ich w kłamstwo! Głoszą KERYGMAT Sanchedrynowi. CI straznicy głoszą ZMARTWYCHWSTANIE PANA. Ale Sanchedryn na to odpowiada ANTY-KERYGMATEM. Zaprzecza prawdzie i faktom. Tworzy NOWĄ HISTORIĘ i NOWE FAKTY za pieniądze. I to ci, którzy znali zapowiedzi Torę. Którzy „czekali” na Mesjasza! Oni obmyślają strukturę fałszywego orędzia. Tworzą historię i fakty na naradzach i spotkaniach. Jak potwornie widać takie zabiegi w dzisiejszej sytuacji. W toczącej się wojnie informacyjnej. I ta pogłoska trwa między żydami po dzień dzisiejszy. Im pierwszym ogłoszono prawdę. Im pierwszym dał Jezus jeszcze szansę na nawrócenie i uwierzenie… Ale zamiast tego wykrzywili i stworzyli swoją prawdę.

Zły duch wszędzie próbuje na swoja miarę wprowadzać niepokoje, rozłamy. Tworzy spory. Wykrzywia Kerygmat – nawet wewnątrz Kościoła i to od sameog początku jego istnienia!

(1 Kor 1,10-13.17-18)
Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.

Trzeba się kurczowo trzymać SŁOWA prawdy. Chować sie pod płąszcz Mamy gdy przychodzą ataki złego ducha…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.18. Rodzący się Kosciół

Jezus ukazując się Apostołom pokazuje im swoje rany i przebity bok. Zabiera ich pod krzyż. Z powrotem do tajemnicy przełomu paschalnego. Niezwykłe jest to, że Jezus będąc po Zmartwychwstaniu w swoim uwielbionym ciele niesie historię życia na Ziemi. Historię swego krzyża, doświadczeń i cierpienia. Wyjaśnia Apostołów wydarzenia które miały miejsce, swoje Słowa. Naucza Kościół.

W centrum spotkań stoi poraniony Pan – stoi Krzyż. I to Pan nadal objaśnia pisma. Tak jest do dziś. Na ołtarzy lub w jego pobliżu zawsze stoi Krzyż i to Pan wyjaśnia nam SŁOWO. W tej medytacji to także On objaśnia SŁOWO…

Jezus otwiera UMYSŁ zgromadzonych by zrozumieli Pisma. Całe pismo Święte mówi właśnie o Nim i tylko ON może nam je przybliżyć i wyjaśnić.

W Spotkaniach Pana z Kościołem powtarza się wciąż to zawołanie Pokój Wam – Szalom… a na ich zakończenie wciąż to samo polecenie: „Jak Mnie posłał Ojciec tak i Ja was posyłam”

(Dz 16,11-15)
Odbiwszy od lądu w Troadzie popłynęliśmy wprost do Samotraki, a następnego dnia do Neapolu, a stąd do Filippi, głównego miasta tej części Macedonii, które jest rzymską kolonią. W tym mieście spędziliśmy kilka dni. W szabat wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie, jak sądziliśmy, było miejsce modlitwy. I usiadłszy rozmawialiśmy z kobietami, które się zeszły. Przysłuchiwała się nam też pewna bojąca się Boga kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła. Kiedy została ochrzczona razem ze swym domem, poprosiła nas, mówiąc: „Jeżeli uważacie mnie za wierną Panu, to przyjdźcie do mego domu i zamieszkajcie w nim”. I wymogła to na nas.

I to TCHNIENIE… neshimat hajim… Tchnienie życia. Takie tchnienie jakie Bóg dał człowiekowi powołując go do ostnienia. Dając człowiekowi powołanie i treść życia. W ogrodzie rajskim było to wołanie o płodność w sensie bilogicznym… teraz jest to płodność duchową… Zraszanie dzieci dla nieba. Głoszenie Ewangelii i chrzest.

Między Rajem i Wieczernikiem miało miejsce jeszcze jedno tchnienie Pana. Gdy wisiał na krzyżu a pod krzyżem stał pierwszy Kościół. Garsta kobiet i św Jan. Wówczas Jezus zawierzył Kościół Matce i dał Matkę Koslściołowi. I oddał Ducha. Wyzionął. Tchnął ostatnim tchnienie

W Wieczerniku gdy Jezus tchnął dał Apostołów moc odpuszczania grzechów. Owoce swej męki na krzyżu. Dar zraszania na nowo ludzi przychodzących do konfesjonału.

(J 15,26-16,4a)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem”.

Niezwykłe w Jezusie, świetle świata, jest to że ma w sobie zarówno rysy męki i cierpienia -swoje rany – jak i jaśnieje chwałą. Jak woskowa kolumna stojąca przy ołtarzu. Jak światło rozpromieniający mroki w Wielką Sobotę. Paschał i Krzyż. Te dwa symbole zawsze stoją przy ołtarzu na którym sprawuje się Najświętszą ofiarę.

Pan nauczył też uczniów rytmu spotkań. Przychodzi co tydzień. Chcę być co tydzień w Niedzielę z Apostołami i swymi uczniami… Jak kogoś zabraknie, wówczas NIE SPOTYKA się z Panem… nie wierzy innym. Taka prawdę przekazuje nam historia Tomasza.

Tomasz jest niezwykły bo pokazuje jak uczestniczyć w Eucharystii – widzi człowieka a wyznajemy Boga. Co innego widzi a co innego wyznaje… My widzimy chleb i krew i wiemy i wyznajemy przez wiarę że jest to Ciało I Krew Pana. ŻE JEST TO ZMARTWYCHWSTAŁY PAN.

Tak będzie teraz funkcjonował Kościół- nie widzę a wierzę! Przez wiarę. Słowo i świadectwo drugiego i sakramenty…

Jeszcze inny rys Kościoła który się wyłania że spotkań Pana po Zmartwychwstaniu to krytycyzm Apostołów… Ich właśnie wybrał Pan. Tych niedowiarków chciał Pan. Nie kobiet. I to jest też piękny rys kościoła hierarchicznego. Niedowierzanie, badanie. Sprawdzanie. Cierpliwe oczekiwanie na owoce. Trochę na przekór temu co się stało w Raju. Adam i Ewa uwierzyli szatanowi i dali się zwieść. Nie poczekali, nie przedyskutowali. Dali się porwać emocjom. Dziś w świecie widać jak to było potrzebne. Jak wielu jest fałszywych proroków zwodzicieli. Tych którzy pociągają człowieka i odrywają od Prawdy.

W Raju do którego trafimy po naszym Zmartwychwstaniu nie będzie już zła… I znów będzie wystarczało gorące serce… Nikt nie będzie już nas zwodził wykorzystując nasze emocje…

Kościół od wieków trzyma perły. Nkenaruszony skarb – Objawienie Pana.

Ale jest też w stanie wojny duchowej… Dlatego Bóg wybrał mężczyzn.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam J posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.17. WYTRWAŁOŚĆ

(J 15,9-11)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”.

Tylko zniechęcenie to prawdziwa przegrana w duchowości. Tylko zawrócenie.

Dzieci mogą nas wiele nauczyć. Upadają i ciągle powstają. Ledwo chodzą na na nogach o bec co każde dwa kroki. Ale się nie poddają… Wstają potłuczone i znowu próbują. Gaworza próbując powtórzyć coś za dorosłymi. Przekręcają. Ale się nie poddają…

A mamy w końcu być jak dzieci w Królestwoe Bożym. I to pewnie jedna z tych cech, których Bóg od nas się domaga jako dzieci w świecie duchowym. Niezłomnego wstawania. Wytrwałego powstawania po każdym przewróceniu się. Ćwiczenia wytrwałego sweog wnętrza. Nawet jak wygdaje się na początku, że to nie możliwe, by być swietym. Gdy duchowo ledwo gaworzę, to nie wolno mi stracić nadziei i pewnosci w to, ze potencjał do świętosci jest we mnie w pełni. Że go mam.

Każde dziecko potrzebuje Mamy. Połsuszeństwo dobrej Mamie pozwala się rozwijać…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłoniew szystko to otrzymałem i Bogu przez twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.16. Kościół który się rodzi, formuje i dojrzewa

(Dz 15,1-6)
W Antiochii niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: „Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni”. Kiedy doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba i jeszcze kilku spośród nich udadzą się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do apostołów i starszych. Wysłani przez Kościół szli przez Fenicję i Samarię, sprawiając wielką radość braciom opowiadaniem o nawróceniu pogan. Kiedy przybyli do Jerozolimy, zostali przyjęci przez Kościół, apostołów i starszych. Opowiedzieli też, jak wielkich rzeczy Bóg przez nich dokonał. Lecz niektórzy nawróceni ze stronnictwa faryzeuszów oświadczyli: „Trzeba ich obrzezać i zobowiązać do przestrzegania Prawa Mojżeszowego”. Zebrali się więc apostołowie i starsi, aby rozpatrzyć tę sprawę.

Wszystko po to, by dojść do ejdności, do wspólnoty. Do tego, by poznać WOLĘ BOGA i ją wprowadzić. Tak formował i uczył się swojej roli pierwotny Kosciół.

(J 15,1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony, jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręko Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosci mi wysatrczą.

T4.15. Geneza życia i praktyk kościoła

Dynamika której mógłby pozazdrościć Apostołom niejeden karierowicz i celebryta współćzesnosci. Problem w tym, że motywacja jest zupełnie inna. Paweł idzie, by głosić i się nie zraża nie patrzy na siebie, na słupki popularnosci. Idzie by ogłosić Kerygmat. Idzie niesiony powiewem Ducha Świętego. Prawie go zabili, on wstaje, otrzepuje się i WRACA DO TEGO SAMEGO MIASTA. Ma dzieło do wykonania, to działa….. Współcześni celebryci kalkulują, jak skupić ludzi NA SOBIE. Na pomnożyć SWOJE zyski. Jak zabłysnąć SWOJĄ OSOBĄ przed innymi. Jak pozyskać jak najwięcej atencji…

(Dz 14,19-28)
Do Listry nadeszli żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe. W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, Umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów.

Ale bez mocy Ducha Świętego bez łaski Boga nie byłoby to możliwe. Bo Jezus daje POKÓJ serca, daje odwagę i siły. Jezus nie daje świętego spokoju jak świat, nie daje uspokojenia wyrzutów sumienia przez ich zagłuszenie. Jezus daje głęboki pokój – pokój który pozwala człowiekowi trwać sam ze sobą w ciszy. Nie słysząc wyrzutów sumienia. Bez trwogi, lęku. Bo co mi się może stać. Nawet jak stracę życie trafię do lepszego świata. Jezus zapowiada ponowne przyjscie – ponowne spotkanie z Tymi, którzy pragną i przyjmują Jego pokój. Człowiek boi się przejścia na drugą stronę. Boi się tego odejscia. Boi się nawet odejścia Pana. Gdyby ludzie wiedzieli, gdzie idzie Jezus, gdzie sami trafiają po śmierci, to by się radowali tym odejsciem. Jezus też przestrzega, że do czasu jego przyjścia ludzie będą się zmagali z pokusami. Będą ciagle na froncie walki duchowej. Ta walka ma człowiekowi uświadamiać i poakzywać gdzie jest PRAWDA, DROGA, ŻYCIE. Gdzie jest prawdziwa Miłość. Nauczyć podążać za głosem Ojca, tak jak to robił Jezus. Iść do Ojca.

(J 14,27-31a)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”.

I do tego właśnie został powołany przez Pana Kościół. By prowadził ludzi we właściwą stronę. Ne został ustanowiony przez ludzi. Został utworzony przez BOGA. Bóg działa przez prawa wzrostu. Od Zmartwychwstania do Pięćdziesiątnicy pokazuje Apostołom jak ma wygladać Kościół. Przychodzi do nich dokładnie co Niedzielę wieczorem. Naucza ich. Koryguje, poucza. Daje się poznać przy Łamaniu Chleba. Pokazuje też jak ma wyglać Eycharystia. Wychodząc od Słowa Bożego naucza w drodze do Eamus a potem spotyka się przy stole z uczniami.

Pan wybrał Niedzielę jak dzień spotkania. Dzień w którym według tradycji Bóg odpoczął po stworzeniu Świata. A Zmartwychwstanie to przecież Nowe Stworzenie. Więc znów musi przyjsć dzień dopoczynku. Jezus ukończyl dzieło i odpoczywa. A ponieważ jest Bogiem RELACJI i MIŁOSCI. To pragnie się w tym dniu SPOTYKAĆ Z CZŁOWIEKIEM. PRagnie by człowiek odpoczął i SPOTKAŁ SIĘ Z DRUGIM!

Pan przychodzi do wspólnoty. I pokazuje to dobintnie. Że chce spotkania wspólnoty. Nie przyszedł osobno do Tomasza. Nie przyszedł do jednego ucznia idącego do Eamus ale do najmneijszej wspólnoty – do dwóch. I będzie potem co Niedzielę przychodził do zgromadzonych w Wieczerniku.

Wszyscy przybiegli – nawet ci z Eamus się zgormadzili… Pan chciał by Tomasz był przykładem. Zabrakło go – nie spotkał Pana.

Jezus też uczy nowej formy swojej obecności – mimo drzwi zamkniętych, ale w ciele uwielbionym. W ciele noszącym historię Jego życia. Do nieba zaniesiemy wszytkie rany teraźniejsości. Nasze relacje dalej bedą istniały ale wyniesione bedą na bardzo wysoki poziom. Pan przenika…. Kiedyś w ciele uwielbionym będziemy przenikali rzeczywistość. Pan coraz bardziej znika z ich oczu i jest coraz bardziej OBECNY w nowej formie – NIEWIDZIALNEJ dla człowieka. W CHlebie i winie, w drugim człowieku. Czasem tak trudny do rozpoznania jak wędrowiec do Emaus, czy wygląda jak Ogrodnik przy grobie.

Jezus nosi na swym ciele rany i ma dalej swoją cielesnosć – jest głodny – prosi o jedznie. Pokazuje że ma ciało – ale ono jest inne – przebóstwione.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.14. Papież odrzucający wiadomość o Zmartwychwstaniu

Jezus mówi do FARYZEUSZÓW! Mówi o byciu pasterzem owczarni bożej. Jezus pokazuje co to znaczy być DObrym Pasterzem:

  • To poswiećić się dla owczarni – oddać życie za owce

Przeciwieństwem są Ci, którzy, jak tylko przyjdzie niebezpieczeństwo patrzą tylko na koniec swego nosa:

  • Opuszczają owce i zostawiaja je na pastwę losu
  • Uciekają
  • Pozwalją na porywanie i śmierć owiec
  • Na rozpraszanie

Najemnic nie ZNAJĄ OWIEC i OWCE nie znają NAJEMNIKÓW. Owce znają się nawzajem z PASTERZEM. I to poznanie jest na wzór OJCA i SYNA Bożego. To poznanie jest poodbne do poznania najczystszej MIŁOŚCI. Tylko przez Miłość, przez BLISKOŚC człowiek może trwać w Owczarni Pana. Największym pragnieniem Pana jest Jedność OWCZARNI i JEDNOŚĆ OWIEC. Przywrócić JEDNOŚĆ!

(J 10,11-16)
Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

I kościół boryka się z tym problemem od samego początku. W tą owczarnię bedą wchodziły wilki. Czasem nawet w jej łonie zrodzą się tacy. Służąc Bogu jako biskup kieruje się Kościołem, który Jezus nabył za cenę swojej KRWI! Mimo wszystko człowiek któr przestaje być czujny pozwala na to by jego serce zmieniło się w serce wilka. Zaczyna szukać swego zysku…

Taki wilk głosi przewrotne nauki czyli takie które nie bazują na realcji do Boga, które nie bazują na Miłości. Metodą szatana jest wykorzystywanie Pożądania rzeczy, ludzi, władzy, albo druga metoda to Straszenie przeszłością. I tak działają te wilki. Albo obiecują coś czego nie mają wzmagają pożądanie i drogi na skróty do posiadania czegoś – tak jak kusił szatan Ewę w Raju. Albo straszą innym wyznaniem, innymi ludźmi, straszą stratą, brakiem… Tak jak szatan kusił Ewę w raju tym, żę coś traci, że jest wykorzystywana nie spożywajac z owocu Tego drzewa…

Święty Paweł tak mocno przylgnął do pragnienia Jezusa – do pragnienia JEDNOSCI dla całego Kościoła. Pada na kolana i płacze. Ze łzami w oczach modli się o JEDNOSĆ.

(Dz 20,17-18a.28-32.36)
Paweł, posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi. Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.

Tą jedność tą wspólnotę da się obronić. Szatan nie jest większy od Boga, nie jest na równi z Bogiem. Szatan to stworzenie Boga. Już przegrał. Dlatego w Bogu można wszytko. Naszą tragedią jest to że Bóg dał nam wolna wolę i pozwala nam wybierać miedzy sobą a tym który przegrał i nas kusi, by zniszczyć ile się da z Bozęgo stworzenia. W zaciętości i wściekłości swej przegranej chce wyniszczyć i splądrować tyle serc ile zdoła. Wykorzysta ludzką wolność.

Nic nas nie może odłączyć od Miłości Pana. Kompletnie Nic. On nas kocha i bedzie kochał nawet jak upadamy w grzech. To jedynie my swoja wolą możemy się od Pana odwrócić. Pozwolić sobie an myślenie zę dla nas nie ma już powrotu. Tylko tak może ostatecznie wygrać szatan. Gdy na ostatnie zawołanie Pana odpowiemy NIE – NIE PÓJDĘ ZA TOBĄ. DLA MNIE JUŻ ZA PÓŹNO. Św, Paweł tłumaczy i podkreśla, że nic nas nie może odłączyć. Że nigdy nie możemy tracić nadziei.

(Rz 8,31b-39)
Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Człowiek jednakże ciągle nie może uwierzyć. Nie potrafił uwierzyć idąc do pustego grobu. Apostołowie usłyszeli kerygmat od kobiet. Usłyszeli od Marii Magdaleny. Poszli do grobu. Wszytko się zgadzało, ale JEGO nie widzieli. Wracają. Przybiegaja uczniowie z Emaus – dalej nie dowierzają. Dopiero jak Pan się ukazuje i wytyka im brak wiary – wierzą. Ale znów Tomasz – ten też nie wierzy, bo nie widział. I Pan musi im udowadniać, żę żyje. Rozmawia z Tomaszem. Prosi ich o jedzenie. Pokazuje znaki swej męki…

Ta NIEWIARA jest w pewnym sensie błogosławiona! Zmartwychwstanie to nie zbiorowa halucynacja. Oni walczą z tą nowiną. Nie wierzą. Badają. Szukają. Ale ciągle kwestionują. To im się nie mieści w głowach. ONI TEGO NIE WYMYŚLILI.

Oni mieli zupełnie inne wyobrażenia Tryumfu Pana. Widać to po rozmowie uczniów zmierzających do Emaus – którzy się SPODZIEWALI CZEGOŚ INNEGO PO JEZUSIE. Nie spodziewali sie po Jezusie, że ten da się zabić!!! Uczniowie w drodze do Eamus także Go nie poznają. Jezus pokazuje im swoją nową formę obecności. Jest BLISKO. Kocha nas. Towarzyszy nam. Ale nie da się go tak wprost poznać. Uczniowie poznają Go dopiero wieczorem na Eucharystii.!

NAJBARDZIEJ ABSURDALNE JEST TO, że ci ludzie BEZ NADZIEI – GŁOSZĄ KERYGMAT!!!!

Kobiety nam powiedziały, że były u GROBU A JEGO NIE MA – ZMARTWYCHWSTAŁ. Nasi koeldzy – Piotr i Jan pobiegli i WIDZIELI WSZYTKO TAK JAK KOBIETY IM POPOWIEDZIAŁY – ale nie Jego. Maria mówi, że On zmartwychwstał….

Ale my temu NIEDOWIERZAMY!

Oni głoszą Kerygmat Jezsowi…. jakby On sam nie wiedział że zmartwychwstał…

On dał sie poznać dopiero przy Eucharystii. Jezus uczy ich, że daje się poznać w CHLEBIE. Że teraz o jest jego forma bycia z nami.

Teraz ONI BIEGNĄ DO JERUZALEM – do Kościołą do JEDNOŚCI.

W wieczerniku słyszą o spotkaniu PANA Z PIOTREM. Nie ma w Biblii opisu tego wydarzenia. Musiało być intymne i bardzo ważne. Związane z posłannictwem Piotra. Piotr wie ze zdradził. Teraz biegnie, sprawdza, bada grób. Wraca… Gdzieś od tego powrotu aż po spokanie z uczniami z Emaus Piotr spotkał Pana…

Ten niedowierzajacy, badający…. ale i taki po dziś dzień jest Kosćiół…

Wszysycy spotykają się wieczorem w Wieczerniku by się dzielić tymi doświadczeniami. Radością. Ludzie musieli się przekrzykiwać. To musiała być feta radosci… I nagle na sodku zjawia się Pan…

Jedynie Toamsz podszedł do swoich zajęć i go zabrakło…

Kobiety trwały przy krzyżu do końca i poszły nawet po kompletnej klęsce do Grobu. Mimo zasunietego kamienia. Nawet wtedy UFAŁY I TRWAŁY przy Panu. One trwają niezmiennie bo KOCHAJĄ. I one pierwsze słyszą orędzie Zmartwychwstania.

Magdalena tam zostaje bo kocha ogromnie. Nie obchodzi Jej nawet kerygmat. Ona chce Pana. Więc Jej objawia się SAM PAN.

Apostołowie zaś maja w sobie już rys koscioła hierarchicznego. Kościoła badajacego. Nie idącego od razu za każdym powiewem charyzmatu. Czekajaćego na owoce. Na konkrety. Pan ich karci. Karci ich niedowiarstwo. Ale mimo wszytko chce by Kościół był ostrożny. By nie pozwalał wszelkim wilkom rozpraszać stada. Pan karci ich niedowierzanie Kerygmatowi. I to jest problem po dziś dzień. Najtrudniej nawrócić kapłąna który stracił wiarę. Z ambon tak mało głosi się KERYGMATU. a to powinno być treścią homilii. Problemem Apostołów było, zę skupili się na faktach ostatnich dni. Stracili całą perspektywę Starego Testamentu i 3 lat gdy chodzili za Panem. Nie pamietali ile razy Pan zapowiadał wydarzenia i MÓWIŁ WPROST o ZMARTWYCHWSTANIU…  Pan da się poznać w Eucharystii, głosząc Słowo i dająć Się nam jako Pokarm.

To Bóg prowadzi mnie do wiary. To On jest przy mnei cały czas. Nigdy mnie nie opuszcza. Nigdy nie zostawia. prowadzi krok po kroku. Przyciaga do siebie. Przez moje wahania, niedowiarstwa, sprawdzanie…. On mnie niegdy nie zostawia… Tak długo jak szukam szczerze tak długi jestem na właściwej drodze…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twoje ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mie tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.13. „Pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”

  1. Wyciszenie

  2. Uświadomienie sobie obecnosci Boga

  3. Adoracja i pokłon przed Panem

  4. Prośba o dobre owoce

  5. Lektura Słowa

Dziś Słowo Boże mówi o problemie młodego Kościoła. Jedna grupa ludzi w Kościele zaczyna szemrać przeciwko drugiej z grup – pojawia się problem nierówności i zaniedbania. Dwunastu nie zamiata sprawy pod dywan. Rozpoznaje problem. Widzi najpierw SWOJĄ słabość – możliwe że zanidbujemy bo mamy za dużo zadań na głowie. Głoszenie słowa i rozdzielanie dóbr ubogim. Trzeba podzielić zadania w Kościele – kązdy ma swoje i każdy może sie uświecić na swoim poletku. Jedych woła Duch do głoszenia innych do miłości w czynie. STAWANIE W PRAWDZIE! Kościół zleca posługę konkretnym 7 osobom – Biblia wymienia ich imię – co oznacza, że zostali do tego powołani. Kościół pieczętuje tą misję przez włożenie rąk.
Ostatnie zdanie tej perykopy pokazuje owoce tego działania. Słowo Boże się rozszerza  – ci co mieli się zajac głoszeniem ustnym skupiają się jeszcze bardziej an swoim zadaniu. Wzrasta też liczba uczniów. Ludzie widzą też konkretne czyny miłości. Pierwsza grupa Caritasu w Kościele zpełnia swoje zadanie. Pokazuja miłość w czynie i na swojej czynności się skupiają.

(Dz 6, 1-7)
Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy. Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, powiedziało: „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły. Upatrzcież zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa”. Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. Przedstawili ich Apostołom, którzy modląc się włożyli na nich ręce. A słowo Boże rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę.

Każdy z nas jest swoistym kamieniem w budowli Kościoła. Każdy ma swoją rolę i tylko razem, w ludzkiej różnorodnosći i w różnorodnosci powołań jesteśmy w stanie stworzyć przepiękną katedrę – dom Boga. Każdy ma swoją drogę duchowego kapłaństwa – swoja drogę powołania i odpowedzi na powołanie Boga. Ofiary które skłądamy są ofiarami DUCHOWYMI – jako kapłani Boga – skłądamy na JEgo ołtarzu naszą modlitwę, jałmużnę i wyzreczenia postu. Skłądamy nasze zaangażowanie w głoszenie Słowa i służbę drugiemu człowiekowi. Postem miłym Panu jest rozerwać kajdany zła odwiedzić chorch, czy w wizieniu, podać chleb i wodę zgłodniałemu… Nawrócić się i służyć drugiemu według moich umiejetności, możliwoeci i talentów. NIKT NIE JEST ODRZUCONYM i BEZUŻYTECZNYM. Słowo mówi wręcz przeciwnie – ci którzy czują się odrzuceni – nawet przez budujacych kościół, moga stać się kamieniem węgielnym. Narożnym. Tym ozdobnym. Stanowiacym o charakterze świątyni i sile jej ścian. Odnalezienie swej drogi polega na posłuseństwu SŁOWU. Bo ci co są nieposłuszni upadają. My posłuszni idziemy z ciemności do swiatła. Z odrzucenia do stawania się kamieniem węgielnym. A to wszytko nie dzieje się nasza mocą, ale mocą Boga.

(1 P 2, 4-9)
Najmilsi: Zbliżając się do Pana, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również niby żywe kamienie jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. To bowiem zawiera się w Piśmie: „Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, a kto wierzy w niego, na pewno nie zostanie zawiedziony”. Wam zatem, którzy wierzycie, cześć. Dla tych zaś, co nie wierzą, właśnie ten kamień, który odrzucili budowniczy, stał się głowicą węgła – i kamieniem upadku, i skałą zgorszenia. Ci, nieposłuszni słowu, upadają, do czego zresztą są przeznaczeni. Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, świętym narodem, ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła.

Jesteśmy pielgrzeymami. I edyną drogą po której możemy isć bezpiecznei i dotrzeć do celu jest sam JEZUS. Jezus jest DROGĄ, PRAWDĄ i ŻYCIEM.

DROGA dokąd idzie Jezsu – ON jest to drogą. Jezus idzie do jedności z OJCEM. Wraca do domu Ojca. Idzie przygotować nam miejsce w domu – w Sercu Ojca, tam gdzie się zrodziliśmy. Nasz cel to nie miejsce fizyczne, kawałek ziemi. To miejsce w nieskończonym sercu Boga. W Oceanie Miłości. Doga, którą jest Jezus, polega na poznawaniu Go. Na odkrywaniu Ojca przez Syna.

„Pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy!” – nieprawdopodobna i odważna prośba! Podyktowana ogromnym pragnieniem. Takim samym jakie wyrażali prorocy Starego Testamentu. Tak bardzo chcieli zobaczyć oblicze Boga. Oblicze Ojca. Ale Bóg wiedział że Miłość w czystej postaci w zestawieniu z ich ułomnoscią po prostu by ich zabiła. Nie wytrzymaliby ochydy swych grzechów i zdrad patrząc w oblicze Boga. Dlatego Bóg się ukrywa. Ukazuje się i Objawia wcielony w Syna.

Kto zobaczył Jezusa zobaczył także i Ojca. Jezus jest w takiej jednosći z Ojcem że wypowiada Słowa, które Ojciec Mu polecił.

(J 14, 1-12 )
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”. Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”.

6. Rozważanie

Kamień odrzucony przez budujących – człowiek ostatni może stać się pierwszym głosicielem. Jezus pokazuje to od pierwszych chwil po Zmartwychwstaniu. Ukazał się Niewiastom. Kobietom. Głosicielom którzy w tamtej kulturze się nie liczyli. Nikt tym kobietom nie wierzy w ich spotkanie z Panem. Niekt nie chce ich słuchać. Nie Apostołom, ale właśnie tym kobietom Jezus ukazuje się najpierw. Droga, którą jest Jezus wymaga wielu przełomów w naszym myśleniu. Pokonywania schematów myślenia. Stawania w prawdzie i poszukiwania prawdy. To właśnie te kobiety milcząco przylgneły do Serca Pana. To one słuchały sercem. One nie kłóciły się o to kto będzie najwiekszy w królestwie Jezusa po rewolucji, której oczekiwali uczniowie. One zanurzały się w głębie treści. I Jezus nagrodził ich serdeczne zasłuchanie w SŁOWO tak wielką łaską. Jezus uczynił je wpierszymi GŁOSICIELAMI! Te które cały czas posługiwały miłoscią czynną, służbą. Nie apostołów – tych którzy tak wiele mówili… Apostołowie się OBURZĄ na ich babskie gadanie. Będą sprawdzali czy to prawda.

One idą do grobu Pana – mimo, że wiedzą że tam jest wielki kamień którego one nie są w stanie odsunać. Ale SERCE im podpowiada, DUCH ich prowadzi wbrew logice. Przechodza próbę wiary! Bo serdecznia miłosć nie rachuje – spodziewa się wszytkiego. Nic nie jest dla Miłości niemożliwe.

Matia Magdalena tak kocha, że dalej pozostaje przy grobie. Nawet orędzie nei jest dla Niej ważne ale sam PAN! Do pozostałych niewiast przemawiaja Aniołowie. Do Marii MAgdaleny przychodzi sam Pan.

Gdy czuję się jak kamień odrzucony przez budujacych. gdy jest pustka duchowa, poczucie braku Pana w pobliżu – to potrzeba mi TRWAĆ PRZY TYM GROBIE. TRWAĆ! Nie poddawać się. Pragnąć znaleźć Pana i trwać. A On się pozowli odnaleźć. Gdy pojawia się pustka w moim powołaniu to nie porzucam i nie zawracam, ale trwam. Trwam uparcie i do końca. Bo to PAN MNIE POWOŁAŁ. SAKRAMENTEM. Włożył na mnie ręce przez ręce kapłana. Związał mnie z konkretnym człowiekiem przy ołtarzu. Zawołał mnie do konkretnej służby. Moge czuć się jak MAria przy pustym grobie – ale trzeba mi tak jak ona trwać!!!

Droga do Boga przez Jezusa nie polega na akcyjności – tu chodzi o głebię o ducha. O świętość. Nir o akcje, dokonania, odczucia czy satysfakcję. Chodzi o WIERNOŚĆ. Wytrwanie w MIŁOSCI DO PANA. NA tym polega Jego DROGA, STAWANIE W PRAWDZIE, ODZYSKIWANIE ŻYCIA!

A ja czasem szukam właśnie konkretnych akcji. Mam poczucie bycia takim odrzuconym kamieniem, nie potrzebnym w kościele, nie majacym w nim swojego miejsca. Tyle razy mam ochotę zawrócić. Odejść. Poszukać bardziej satysfakcjonującej drogi. Zwłaszcza, że współczedne formy uczą, że liczy sie tylko to, co prowadzi do konkretnych osiagnieć, wyników. Twarde dane – to jest to co się liczy! Tak łatwo jest zarzucić drogą. Tak trudno jest usłyszeć głos Boga.

Droga w prawdzie ku życiu. Stawanie w prawdzie to ciągły kontakt ze Słowem. Bo Słowo ma w sobie Prawdę OBIEKTYWNĄ. Świat dziś lubi subiektywizować prawdę – każyd ma swoja rację i swoją prawdę. Ale tak nie jest. Prawda jest tylko Jedna – prawda w Chrystusie. Życie wymaga pokarmu by mieć siły. Karmienie się Ciałem Pana to droga do życia. On jest tym pokarmem – On jest tym życiem

JEZUS – DROGA – PRAWDA – ŻYCIE….

7. Dialog

8. Kontemplacja

9. Zastosowanie

Potrzeba mi być wytrwałym  – nie zrażać się. Ale i modlić się o rozeznanie woli Boga. Słuchać regularnie Jego Słowa i podążać za nim. Nawet gdy wydaje się przeczyć logice. Nie pozostawać biernym ale rozeznawać znaki czasu – problemy otaczajaćego mnie świata i podejmwoać próby ich rozwiązywania.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności miw syatrczą.

10. Podsumowanie

Przejdź do paska narzędzi