T4.12. Droga, prawda, życie

(J 14,6-14)
Jezus powiedział do Tomasza: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście. Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

Do Boga przychodzi się tylko przez Jezusa. To On jest DROGĄ, PRAWDĄ i ŻYCIEM. Nie ma innej drogi.

Jezus jest z ucznimi 3 lata i oni ciągle Go nie poznali… Kto zobaczył Jezusa, kto kontemplował Go zobaczył także i Ojca. Jezus jest w niesamowitej jednosci z Ojcem .

O cokolwiek prosić bedziecie w imię Jezusa – to się wam spełni….

Niesamowite słowa Jezusa. Gdy spojrzy się na Maryję można zobaczyć Jej niezwykłość. Kontemplowała Jezusa od Jego poczęcia. Widziała Go od JEgo narodzenia. Widziała Ojca. Widziałą poza zasłonę małego kwilącego i głodnego dziecka. Widziała wgłąb. Kontemplujac małego oddychajacego spokojnie i śpiąceog chłopca widziała BOGA. Boga który swoje ludzkie życie zawierzył Jej! Ona karmi swego stworzyciela. Ona opiekuje się swoim Zbawcą i zapewani mu życie…

On nadal jest jedyna Drogą Prawdą i Życiem.

Maryja rozpoznawała w Nim tą jedność z Ojcem.

Była ciągle otwarta na wolę Boga. Zasłuchana w Słowo.

Trudno by było pojąć by Zmartwychwstały nie odwiedził Jej po swym powstaniu z grobu [ĆD 299]. W intymnym bardzo osobistym spotkaniu. Spotkaniu które jest nie opisane w Ewangelii bo skrywa je milczenie tej intymności. Takich spotkań się nie opisuje bo każy słowny opis nie bedzie dorastał nawet do pięt temu wydarzeniu i jego głębi. Możliwe że i Jezus i Maryja milczeli. Spoglądali sobie głęboko w oczy… I to wystarczyło…

[ĆD 218…

Jezus zstępuje do otchłani wyciągnąć stamtąd Adama i Ewę. Wychodzi stamtąd i wstaje z martwych. W swoim Ciele uwielbiony podąża do Nowej Ewy – do MAryji. Do tej, która nigdy Raju nie opuściła. Do tej, która jest Rajem Boga. Nie-pokalaną przez grzech. Trudno sobie wyobrazić, by z Nią się nei spotkał. Ona jest pomostem między stworzeniami które upadły w ogrodzie Rajskim a tymi, które idą drogą powrotu do ogrodu Rajskiego. Ona nidy stamtąd nie wyszła. bo nigdy grzechu nie popełniła.

W domu Maryji mogłą wybuchnąć tylko przeogromna radość i wesele. Po takim cierpieniu. Cierpieniu Jezusa i współcierpieniu Maryi aż trudno sobie wyobrazić jaki mógłby być ogrom szczęścia i radosći w takim właśnie spotkaniu.

Droga która prowadzi do celu – sam to pokazuje. On jest PRAWDĄ – przeszedł przez kaźń by pokazać, że jest prawdą. I On jest życiem. Panem Życia i Śmierci. Umarł, ale powstał do życia!

On w męce przeszedł przez okrucieństwo, odczłowieczone traktowanie… Milczał. Przyjmował i POZWALAŁ. Wyglądał jak człowiek. Trudno dostrzeć w Nim wówczas rysy boskiej natury. Teraz po zmartwychwstaniu jest na odwrót. Pzenika drzwi. Jest trudny do rozpoznania. Pojawia się i znika. Ma rany ciała, jednakże jego Ciało jest inne – przebóstwione!

Jezus przychodzi i przynosi radość. Po Zmartwychwstaniu wszędzie gdzie przychodzi przynosi ogro radości. Eksplozję radosci. Uspokaja – mówi wciąż „Nie bójcie się!!!” Powtarza to na okrągło. A gdy odchodzi, znika, to czytamy o ogromnej radości uczniów. Zmartwychwstanie ma w sobie ogromny ładunek szczęścia. Odkupienie po tysiącach lat oczekiwania. OTwarcie na nowo bram Raju!

RADOŚĆ! RADOŚĆ! Alleluja!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to torzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mo tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.11. Droga, prawda i życie

(J 14,1-6)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”. Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”.

Zachowajcie spokój. Niech się nie trwoży wasze serce!

Wiara! Jeśli wierzycie w Boga to wierzcie i we Mnie – mówi Jezus.

Jezus zapowiada także swoje powtórne przyjście. Przyjdzie by zabrać nas do siebie bo chce byśmy byli tam, gdzie On.

Droga do Boga wiedzie przez Jezusa – On jest Droga, Prawdą I Życiem…

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę  moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo. Która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.10. Matka i Syn

Dziś kościoł prowadzi pod krzyż. W niesamowite intymne wydarzenie na szczycie góry posród tłumu gapiów. Bóg potrafi stworzyć intymny świat nawet w takim miejscu. Na śmietnisku za miasten na szczycie Golgoty – miejsca egzakucji.

(J 19,25-27)
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Stoją tam kobiety. Matki, żony. Pośród nich ta jedna – Maryja, Matka Jezusa. Stoi też tam Jan – jedyny który wytrwał przy Panu aż na szczyt Golgoty. I to właśnie Jan symbolizujacy cały kościół, wszystkich ludzi zostaje powierzony Matce. I tak samo Matka jest dana Kościołowi. Matka Koscioła, opiekunka Kościoła, pośredniczka ludzi u Boga. RAJ BOGA – RAJ NIGDY NIE SKAŻONY GRZECHEM – NIGDY NIE UTRACONY.

Tradycja Koscioła mówi potem o pierwszym spotkaniu Zmartwychwstałego z Matką. Intymnym. Spowitym w milczeniu szacunku – nawet przez sameog Jana. Chrystus wyprowadza Ewę z głębin szeolu. I trudno sobie wyobrazić, że nie miałby nawiedzić Nowej Ewy – tej, która nigdy nie odstąpiła od Bożego Słowa. Spotkanie dyskretne – tylko dla ich dwojga. Ale ono też mówi o delikatności i dyskrecji naszej relacji z Matką. O tym jak ta relacja powinna wyglądać. No i o relacji Matki i Syna. To są spotkania któych nie sposób opisać Słowami. Maryja Raj Boga, nigdy nie utracony – Nowo Narodzony Jezus – narodzony z męki i śmierci jak mógłby nie wrócić do początku – do swej biologicznej rodzicielki. Do swego Raju. Do swej Matki. Może tam nie było słów. Musiała być EKSPLOZJA radosci. Wybuch atomowy radosci. Maryja jest teraz pośredniczką łask. Opiekuje się Kosciołem. Ale Bóg nie zlecił jej głoszenia Ewangelii. Ona towarzyszy. To spotkanie nie należy więc do posłannictwa, które przejmie Kosciół. Jest tylko dla nich dwojga.

To spotkanie poakzuje jak prostota, pokora, pozorna szarosć może kryć nieprawdopodobne tajemnice.

Miara bólu Maryji pokazuje też miarę radosci której musiałą doswiedczyć. Miara cierpienia odpowiada pojemności serca na Miłość.

Bóg tych, których miłuje tych chłoszcze. Tych doświadcza ciężko. Przygotowuje do drogi apostolskiej. Nie chodzi tu o narażanie się samemu na cierpienia ale o przyjmowanie cierpienia które przychodzi nie zawinione z ręki Boga. Bo człowiek który wiele wycierpiał potrafi podnieść tego który leży na ziemi w ogniu cierpienia. Nie bedzie mówił sloganów religijnych, okrągłych słów. Ale zobaczy grymas bólu. Podejdzie. Wyjmie chusteczkę i w zasadzie nie zrobi nic – otrze kroplę potu. Poda btelkę wody… Ale tak na prawdę w przestrzeni Ducha zrobi tysiackroć wiecej niż setki sloganów. Przywróci cierpiącemu godność. Pokaże bliskosć.

Taką właśnie Matkę daje nam Jezus pod krzyżem. Zanurzoną w ogniu cierpienia. Zatopinoą w potwornym cierpiniu – jej Syn skatowany umiera wyszydzony na krzyżu. Jeśli Maryję tak Bóg doświadcza, jeśli Jezusa, to i nas tak doświadczy. Podstawa to się nie zrażać tylko kopać głębiej i wywalać śmieci z serca. Oczyszczać!

Maryja też pokazuje inną prawdę. Każdy ma swoją drogę i swoje miejsce w Kosćiele. Swoje dary. Maryja nie poszła głosić z Apostołami. Jest w Kościele. Służy. Pomaga. Ale nie zazdrości darów ducha, nie idzie głosić – bo Bóg ma dla niej inne dzieło. Ona się nie żąli nie zazdrości, nie szuka chwały. Taką Matkę dał nam Pan pod krzyżem!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wole moją, pamięć i rozum. Weź wszytkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to otrzymałem i BOgu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T4.09. Niepewnosć i napięcie – ale brak SŁUCHANIA!

(J 10, 22-30)
Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie”. Rzekł do nich Jezus: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.

Radosne święto. On Jezus – Bóg. To Jego świątynia. Ludzie świętują, że jest z nimi, że im towarzyszy, że jest ich Bogiem. Wielu Go rozpoznało, są Jego owcami i Go SŁUCHAJĄ. Przychodzą żydzi z pytaniem – otwarcie – czy On jest Mesjaszem! Ale czy chcą USŁYSZEĆ odpowiedź. Czy chcą GO słuchać na tyle uważnie by uszłyszeć?

Jezus zna ich serca i mówi im wprost:

POWIEDZIAŁEM WAM! A NIE WIERZYCIE!

Przedziwna jest natura człowieka. Jeśli chce coś słyszeć. Jeśli chce, by Bóg potwierdził ejgo błędna drogę to będzie tak długo drązył tak długo naginał Słowo Boga, by w końcu stworzyć sobie potwierdzenie utkane niby ze słów Boga.  Słuchają, ale nie wierzą. A jak można zobaczyć w człowieku Boga, jak można spojrzeć poza zasłonę namacalnego Ciała, jeśli nie popatrzy się na Niego oczyma WIARY!

Jezus jeszcze raz podkreśla, że mówi nie tylko Słowem, ale jezcze potwierdza SŁOWO, które Go zapowiadało konkretnymi czynami. Jego czyny wypełniaja zapowiedzi Starego Testamentu. Tory, którą oni całe życie studiują i znają w zasadzie na pamieć. Słuchaja Boga, zapowiedzi – a gdy te zapowiedzi się wypełniają, to nie wierzą!!!

Jezus wymienia kilka cech swych owiec:

  • SŁUCHAJĄ GO,
  • WIERZĄ MU,
  • ŻYJĄ W ZAZYŁEJ RELACJI Z PANEM – Poznaja Go ale i dają się Poznać

Jezus zapewnia im bezpieczeństwo i życie wieczne.

Jezus podkreśla – JA JESTEM! JA I OJCIEC JEDNO JESTEŚMY!

Mówi im znów wprost!….

I dalej nie SŁYSZĄ! Dlaej NIE WIERZĄ! Co może im więce powiedzieć. Bóg daje ile możę ale nie będzie działał na warunakch człowieka i pod dyktando człowieka. Nie da się człowiekowi zaszantażować. Daje człowiekowi wolność. Jeśli człowieku nie chcesz to nie idź za mną!

Tak jest w całej historii zbawienia. Człowiek bedzie projektował wyobrażenia na drugiego. Nie skonfrontuje się. Woli posąłc e-maila zamiast stanac twarzą w twarz. Nie skonfrontuje się ze swoim obrazem drugiego człowieka. Nie skonfrontuje swego zafałszowanego obrazu wobec prawdy o drugim człowieku. Będzie zbierał wywiad. Pielęgnował strach, stereotypy … wszystko co jest wymówką.

To tak jak starszy syn z przpowieści o miłosiernym Ojcu. Też pośle wysłańca, szpiega, żeby zbadać co to za impreza w domu. Nieufny, chytry, szukajacy bezpiecznego dystansu – bo wobec Boga, wobec Jezusa trzeba stanać w prawdzie. Nawet przez posłańców, na około ale iść ku spotkaniu z Panem. Krok po kroku, nie wycofując się. Nabierac ufności. Bóg z drogi krzyża. Z egzekucji najgorszego typu. Ze śmierci potrafi wyciagnać Zbawienie ludzkości. Potrafi też uczynić świętego z tego, kto z determinacją zaprze się siebie i będzie się zbliżał do niego. Nawet tak jakoś nieudolnie. Ale dopuści promyki wiary… Przyjmie POCIESZENIE PANA. Bog potrafi wielkie zło przemienić w złoto. W Bibli ejst setki upadków człowieka które potem Bóg w przedziwny sposó wplata w hostorię zbawenia. Mimo, ze szatan bedzie powtarzał że to zmarnowany czas, że z tego już nic nie będzie, to jednak Bóg widzi inaczej i prowadzi mimo wszytko swój plan zbawienia świata do szczęśliwego finału – bo On już wygrał!

Nie ma się co bać. Bóg nigdy nie stracił i nigdy też nie straci kontroli nad światem. On tchnieniem swych warg może zakońćyć istnitnie Ziemi. Ani człowiek w swych złych wyborach, ani też szatan nie są w stanie Mu przszkodzić. PARUZJA NA PEWNO BĘDZIE! A człowiek ciągle babara się w NIEUFNOŚCI wobec Boga. Bóg zawsze grzesznika podnosi, przywraca godnośc, a nie upokarza, wytyka, każe się ukorzyć, spycha na margines!!! Bóg zawsze ciagnie KU GÓRZE!

Bóg przemienia grzech, pokiereszowane ciało, w ŻYCIE i CIAŁO CHWALEBNE! Ku chwale!  Nigdy nie odpłacaj grzesznikowi. Bo może jest o krok od rozpaczy. MIota się ostatkiem sił błagajac o miłosierdzie. Człowiek nie widzi ludzkiego serca i myśli. Nie wie w jakim stanie jest ten drugi. Nawet jak gra największego twardziela…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moja, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

T4.08. Dobry Pasterz

(J 10, 11-18)
Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.

Jezus jest Dobrym Pasterzeem. Nie najemninikiem który ucieknie i zostawi swe owce na pastwę losu. Trwa przy swych owcach i buduje z nimi głęboka zażyłą więź. Jezus stwierdza, że dobry Pasterz oddaje życie za swoje owce… To daleko idące stwierdzenie. Ale Jezus mówi o nas – ludziach i o sobie Bogu. Pasterz pewnie broniłby swego życia i starał się minimalizować straty w stadzie. Jezus stanie pierwszy iodda życie by odgonić wilki.

Niezwykła jest też ogromną relacją między Pasterzem a owcami. Pasterzowi zależy na owcach ponadto On je zna i owce znają Jego. Żyją w głębokiej relacji.

To poznanie jest na wzór relacji Ojca i Syna. Relacji wzajemnej, duchowej i opartej na Miłości!

Jezus bardzo pragnie jedności i Jednej Owczarni. Takie ma zadanie od Ojca i ku temu wciąż dąży. Jezus podjreśla dziś że ON SAM oddaje życie za nas. Że nikt mu tego życia nie odbiera – on sam chce oddać życie z ludzi, by przynieść wolność od grzechu i jedność…

Ale ludzie ciągle chcą zawracać do niewoli prawa. Czasem woła prosta literę prawa zamiast wymagająca wysiłku szkołę Miłości i pracy duchowej. Taka postawę widać początkowo w rozmowie z Piotrem. Proste reguły. Jeszcze nieczyste i jesteś nieczysty. Kropka. A gdzie tu relacją do Boga, gdzie jest tu ta duchową więź Miłości że stwórcą… Ci ludzie jedzą nieczyste rzeczy – są z założenia nieczyści – więc nie ma sensu o nich walczyć…? Życie na stereotypach.

(Dz 11,1-18)
Apostołowie i bracia, przebywający w Judei, dowiedzieli się, że również poganie przyjęli słowo Boże. Kiedy Piotr przybył do Jerozolimy, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki, mówiąc: „Wszedłeś do ludzi nieobrzezanych i jadłeś z nimi?” Piotr więc zaczął wyjaśniać im po kolei, mówiąc: „Modliłem się w mieście Jafie i w zachwyceniu ujrzałem jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego z nieba, który dotarł aż do mnie. Przyglądając mu się uważnie, zobaczyłem czworonożne zwierzęta domowe i dzikie, płazy i gady. Usłyszałem też głos, który mówił do mnie: „Zabijaj, Piotrze, i jedz!” Odpowiedziałem: „O nie, Panie, bo nigdy nie wziąłem do ust niczego skażonego lub nieczystego”. Ale głos z nieba odezwał się po raz drugi: „Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił”. Powtórzyło się to trzy razy i wszystko zostało wzięte znowu do nieba. Zaraz potem trzech ludzi, wysłanych do mnie z Cezarei, stanęło przed domem, w którym mieszkaliśmy. A Duch powiedział mi, abym bez wahania poszedł z nimi. Razem ze mną poszło też tych sześciu braci. Przybyliśmy do domu owego człowieka. On nam opowiedział, jak zobaczył anioła, który zjawił się w jego domu i rzekł: „Poślij do Jafy i sprowadź Szymona, zwanego Piotrem. On cię pouczy, jak zbawisz siebie i cały swój dom”. Kiedy zacząłem mówić, Duch Święty zstąpił na nich, jak na nas na początku. Przypomniałem sobie wtedy słowa, które wypowiedział Pan: „Jan chrzcił wodą, wy zaś ochrzczeni będziecie Duchem Świętym”. Jeżeli więc Bóg udzielił im tego samego daru co nam, którzyśmy uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa, to jakżeż ja mogłem sprzeciwiać się Bogu?” Gdy to usłyszeli, zamilkli. Wielbili Boga i mówili: „A więc i poganom udzielił Bóg łaski nawrócenia, aby żyli”.

Gdy ludzie odnajdują drogę do wolności. Gdy zaczynają działać zgodnie z woła Boga pojawią się radość. Uwielbienie Boga. Taka sama radość zapanowała na świecie po Zmartwychwstaniu. Uwolnienie. W KONCU WOLNOŚĆ OD JARZMA GRZECHU!

Bóg pragnie nas zgromadzić w Owczarni, spokojnych, radosnych, pocieszonych. Daje nam Syna który nas wyzwala, daje i Maryję- Pocieszycielkę Strapionych. Każdy z nas żyję jeszcze przed ponownym przyjście Pana. Każdy jest narażony na grzech, jego skutki, na strapienie i smutek. Każdy potrzebuje pocieszenia. Bóg daje nam pocieszenie i pokój byśmy mogli innych pocieszać i prowadzić z powrotem do Owczarni.

Pocieszenie wymaga otwarcia się na łaskę Boga, której On pragnie nadobficue udzielać. Ale by przyjąć łaskę trzeba pozwolić Panu na to by ją dał. Trzeba być zwróconym w stronę Pana a nie plecami do niego. Zatem potrzeba Nawrocenia. Wejścia na drogę nawrocenia.

Prawdziwa pociecha przychodzi w przejściu przez grób. Na drodze Paschy. Droga ku pocieszeniu to długi proces w życiu człowieka. Proces obumieranie ale przede wszystkim powstawania z martwych w wielu obszarach życia. Proces pracy nad swym wnętrzem w którym narasta radość i pokój. Z Każdą nową wygraną. Z każdą nowa wypracowana cnotą. Z każdą pokonana pokusą i dniem spędzonym w Łasce Uświęcającej.

Tu nie chodzi o pychę podniesionego czoła – że to ja zwyciężam i jestem jak Bóg. Wręcz przeciwnie. O zachwyt, że wszechmocny Bóg tak mnie obdarowuje, chce mi towarzyszyć i służyć.

Szatan zrobi wszystko by znaleźć sposób oddalenia człowieka od tej radości. Namieszać. Tak jak w dzisiejszym czytaniu. Nie jedzą koszernie, nie odzieży tam! Gdyby posłuchali tej pokusy i nie drążyli dalej z otwartym sercem, to nie byłoby wybuchy radości opisanego na końcu tego czytania…! Wręcz przeciwnie utrwaliły by się stereotypy pogan i wzmagał strach przed nimi – tu nie ma nic wspólnego z radością i wolnością.

Reguły rozeznawania duchów mowią, że własnością złego ducha jest gaszenie radości i pokoju w człowieku. Jak się nie nawrócę, jak zostawę jakieś resztki grzechu w sercu to Gdy tylko przyjdzie gorszy czas. Gdy przyjdzie przygnębienie to Szatan zaraz zacznie to podlewać, by odrastało. By rosło na nowo.

Szatan uwielbia nieufność i stereotypy. Na tym można cudnie budować zło. Doprowadzić nawet do ludobójstwa i wojny! Pojawią się to wewnętrzne myślenie „NA PEWNO!” Na pewno on tak zrobi, na pewno on tak sobie pomyśli, na pewno tak będzie….! I włącza się system obronny i system strachu o budowania murów między mną i drugim człowiekiem. Bo na pewno on mi zagraża. Najlepiej byłoby go zlikwidować!

Jedyna droga to uciąć te myśli i zawrócić. Koniec! Nie! I wrócić do Mamy!

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę tomoddac. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

 

T4.07. Znaleźć paszę żyjąc w obfitości

(J 10, 1-10)
Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych”. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich, owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości”.

Jezus jest BRAMĄ… kto nie wchodzi do owczarni przez chrzest, przez drogę naśladowania Chryztusa ale przychodzi by zarządzać owcami jak korporacją ten jest złodziejem i rozbójnikiem. To ludzie, którzy uprawiają bałwochwalstwo i stawiają siebie w miejscu Boga. Myślą że są w stanie oszukać Boga albo w swoim zagubieniu działają w ten sposób jakby chcieli Boga przechytrzyć….

Kto wchodzi przez bramę ten jest pasterzrm. Ten wchodzi przez Chrystusa. Owce znają go, a on zna owce. To pasterze dzialajacy w imieniu Jezusa. To są pasterze, którzy wyprowadzają owce na zewnątrz w świat niebezpieczeństw. Ale owce takiego pasterza słuchają i on dba by nim się tym owcom nie stało. Staje na ich czele a nie gdzieś z boku. Ochrania, osłabia, broni, troszczy się.

Owce idą z Pasterzem bo znają Jego GŁOS. ZNAJĄ SŁOWO i sposób mówienia Pasterza. ZNAJĄ GO. Podejmują wysiłek by poznać Pasterza. Całą głębia Królestwa Bożego polega na naśladowaniu RELACJi Trojcy na drodze POZNAWANIA Boga w relacji.

Jezus to bramą- przez Niego można bezpiecznie przejść. On też daje zapewnienie że idąc prze Niego człowiek znajdzie nasycenie. Znajdzie duchową paszę. Nie będzie chodził duchowo głodny i nie stanie się ofiarą rozbójników którzy przychodzą tylko kraść i zabijać.

Celem Jezusa jest to by owce miały życie i miały je w obfitości.

Pasterz wchodzący przez Bramę głosi Kerygmat, czyli orędzie Paschy. Złodziej będzie głosił samego siebie. Jezus powie też że Jego Ciało to świątynia. Że ludzie ja zburzą a Bogw  3 dni odbuduje. My wszyscy przebywamy w NIM. Przechodzimy przez Bramę Owczarni, Bramę Świątyni by schować się w jej bezpiecznych murach. To wszystko dzieje się w przestrzeni ducha!

Faryzeusze oskarżali Jezusa że chce zburzyć świątynię Jerozolimską w 3 dni… On jednakże mówił o tym że ta świątynia w Jeruzalem to tylko symbol prawdziwej świątyni, którą jest On sam. Bo prawdziwi czciciele oddają Bogu część w Duchu i Prawdzie (budynek to rzecz wtórna i nie o budynek tu chodzi)

W świątyni ciała Pana Bóg dokonał dzieła Zbawienia. Ta świątynia została pokiereszowana, zdewastowana i zbeszczeszczona aby trzeciego dnia odrodzić się nową… niezwykła cechą świątyni Ciała Jezusa jestto, że to Jego Ciało przez Wcielenie jest ciałem ludzkim. Zatem to Ciało ludzkie także zmartwychwstało by potem zasiąść na tronie w Niebie.

Bóg stał się niezwykle bliski człowiekowi poprzez Wcielnie, ale przeszedł przez gehennę by zaprowadzić nas do Nowego Przymierza… to jest właśnie droga przez Bramę Owczarni. Droga naśladowania Pana które prowadzi przez cierpienie do radości Paschy.

Owce znają głos pasterzy którzy głoszą Kerygmat. Bo oni nie głoszą nauki ale głoszą wydarzenie. Całe dzieje Apostolskie to pokazują. Tu jest ciągłe wracanie do OSOBY Chrzystusa.Nie ustanawianie nowych zasad, zakazów, nakazów. Jest wyjaśnianie na czym polega Relacja Miłości do której wzywa Pan.

Owocem głoszenia osoby jest Nawróceniem i Chrzest. Często w głoszeniu Ewangelii opisanym w Dziejach pojawią się ten sam schemat. Apostoł mówi o Jezusie o wydarzeniu i Osobie, a potem wylewa się duch i pociąga słuchaczy do chrztu z wody lub Ducha.

(Dz 2, 14a. 36-41)
W dzień Pięćdziesiątnicy stanął Piotr z Jedenastoma i przemówił donośnym głosem: „Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”. Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca i zapytali Piotra i pozostałych Apostołów: „Cóż mamy czynić, bracia?” Powiedział do nich Piotr: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz”. W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: „Ratujcie się z tego przewrotnego pokolenia”. Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.

Dla złodzieja przychodzącego do owczarni krzyż to głupstwo i zgorszenie. Nie ma sensu… nie daje bogactwa bo jest totalnym ubóstwem, nie daje władzy ani sławy bo jest totalnym posłuszeństwem Ojcu i pokorą.

Pań zostawia nam doświadczenie Paschy w każdej Eucharystii… „głosimy śmierć Twoją Panie, wyznajemy Ywoje Zmartwychwstanie”  To tam uczymy się jak przechodzić przez Bramę a nie przeskakiwać przez płot za złodziejami. Tam gdzie zamiera Eucharystia, tam zamiera powoli Kościół. Ludzie się gubią. Dają się porozrywać złodziejom przychodzącym do Owczarni….

Ścieżka widąca przez Bramę Owczarni to „Droga Krzyzowa”. Droga wytrwałego zmagania się z grzechem.i samym sobą by być podobnym do Pana.

(1 P 2, 20b-25)
Najdrożsi: To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądził sprawiedliwie. On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

T4.06. Ojciec i Syn

(Mt 11, 25-30)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Jezus uwielbia Ojca za to, że jako drogę poznania wybrał pokorną prostotę serca. Wręcz podkreśla, że wiele rzeczy jest ZAKRYTYCH przed mądrymi i roztropnymi a OBJAWIONE jest ludziom prostego serca.

Bóg tak uczynił bo tak chciał – tak mi się podobało. To było zgodne z Jego naturą – z Miłością. Nie zrobił tego że względu na człowieka ale że względu na swoje Imię – Miłość. Inaczej człowiek zacząłby się pysznić że stoi w centrum starań Boga. Że rzeczy dzieją się że względu na czlowieka. A tymczasem Bóg ingeruje w całkowitej swej wolności – zgodnie ze swoimi pragnieniami… On jest Bogiem a nie kumplem którego można do czegoś przekonać, nagiąć…

Jezus nie otrzymał spadki, części, przydziału. Jezus dostał PEŁNIĘ Bóstwa – dostał WSZYSTKO od Ojca.

Drogą do poznania Ojca jest Syn. Boga Ojca pozna tylko ten, któremu Syn zechce objawić. Tylko ten! I Jezus od razu pokazuje drogę poznawania Ojca. To nie czytanie książek, to nie wykłady, oświecenie umysłu… Jezus od razu po słowach o Poznaniu Ojca przez Syna wskazuje na to by uczyć się od Niego. Ale uczyć się trudu i drogi przez Kalwarię. Wytrwałej pokornej i cichej drogi na szczyty Golgoty. Jezus wzywa do siebie obciążony i ubrudzonych by nałożyć na nich Jarzmo! Ale to jest jarzmo Miłości. Prawo i przykazania Miłości. Obmycie nóg, służba najsłabszym, troska o drugich. To jest jarzmo wysiłku o to by na Ziemi zapanowało Królestwo Boga… To jarzmo jest lekkie i słodkie.

Jarzmo PANA daje ukojenie dla dusz. Dla dusz szarganych egoizmem i grzechem. Drogami anty-miłości. Dusz które są wykreowane przez Boga na obraz i podobieństwo Miłości- jeśli  nie idą tą ścieżką to są pelne  niepokoju i niezaspokojenia.

Pań prowadzi nas ku przełomowi. Od smutku ku radości. Od śmierci do życia. Jezus pokazał nam na nowo drogę do Ojca. Objawia nam na nowo Ojca. Ojca którego oglądaliśmy w Raju ale z czasem zatraciliśmy Jego oblicze…

Jego uciemiężone, poranione, pokiereszowane skutkami grzechu ciało zostało odkupione. Zyskało niesamowitą postać po Zmartwychwstaniu. Miłość wytrwała do końca i zwyciężyła. Pan jest Cichy i Pokorny sercem. Na krzyżu milczał wobec oszczerstw. Nie było armii. Nic z triumfalizmu ludzkiego. Zapadła cisza Wielkiej Soboty i gdzieś tam e mroku nocy On powstał z martwych.

W Jezusie wszystko jest uzdrowione. Wszystko zyskuje swoją nową postać. Nowe Narodzenie! Już nie człowiek z gliny ale Ciało Przebóstwione!

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to powierzyć. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

T4.05. Chleb Życia

(J 6,52-59)
Żydzi sprzeczali się między sobą mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje ciało i pije krew moją, trwa we Mnie, a Ja w nim. To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.

Ta mowa była rzeczywiście niezrozumiałą i trudna do przyjęcia dla żydów. Oni nie mieli takiej wiedzy o Zmartwychwstaniu jak my. Tam nie było jeszcze ostatniej wieczerzy, wylania Ducha. Nie było zalążka Kościoła…

Tam, gdzie w Słowie Boga nie ma paradoksu, gdzie idzie bardzo łątwo z przebrnięciem przez Słowo należy być co najmniej ostrożnym…! Bóg jest ponad ludzki umysł. Jego drogi są ponad nasze zamysły i drogi. Stąd rodzące się paradoksy… Prawdy wymagające wejścia na drogę WIARY.

Pytanie tak na prawdę o RELACJĘ. Jeśli kochasz, ufasz drugiej osobie, wóczas go słuchasz… Starasz się wejść w to co mówi, nawet gdy pierwotnie wydaje się to być sprzeczne z rozumem.

Jezus przyszedł OBJAWIĆ OJCA… Bo my przez grzech, od upadku pierwszych rodziców – tracimy OJCA z oczu. Opuszczamy świat jedności i idziemy na niebezpieczne, śmiertlenie niebezpieczne bezdroża. Ojciec ciagle nam towarzyszy – ale my wszytko cchemy sami. Sami ogarnąć. Sami zrozumieć. Sami wyjaśnić. Sami zapanować…

I tak samo SAMI Z SIEBIE chcą stanowić żydzi z Ewangelii. Chcą zaprzeczyć Słowu Jezusa. W ich pytaniu można wyczuć próbę podstępnego wyśmiania i zaprzeczenia temu co mówi Jezus. Choć jest tez w tym pytaniu pewien element zaskoczenia i zaciekawienia…

Jezus zaś wyjaśnia że chce nas doprowadzić na nowo do RADOŚCI RAJU. Do jedności z Ojcem. Pojednać. Tak jak Jezus żyje przez Ojca, tak i my, którzy przyjmujemy Jego Ciało, bedziemy żyli przez Jezusa. A Jezus żyje w MIŁOŚCI, kochany PRZEZ OJCA… Jezus obiecuje nieprawdopodobne łaski, dary. Życie na wieki.

I Bóg działa właśnie tam, gdzie wydaje nam się to najbardziej absurdalne. W zapieczętowanym grobie dokonuje dzieła Zbawienia. W cuchnącym żlobie przychodzi na świat. W łonie dziewicy się poczyna. A teraz mówi, że nas nakarmi swoim ciałem!!! Drogi Boga nie są drogami człowieka. Zbawia świat milcząc na krzyżu. Nie mogąc ruszyć ręką i nogą. Wyszeptujać zaledwie kilka zdań!

Bóg daje radość, ale też jest Bogiem WYMAGAJACYCM od człowieka. CHoćby nikt nie wymagał, ON BĘDZIE WYMAGAŁ. Wymagał pracy duchowej. Wymagał Wiary. Wymagał przełamania się w sakramencie pokuty. Nie tak jak świat – tylko to co łatwe, przyjemne i proste. Bóg chce byśmy podjęli trud, bo to najwartościowsze musi kosztować… Bóg chce byśmy wiedzieli, zę życie wieczne ma nieprawdopodobną wartość, byśmy rozumieli ze to kosztuje wiele i byśmy nie lekceważyli tej drogi. Nie skakli z łaski uświęcajacej w grzech – bo to za darmo! On to robi z Miłosci dla nas. Kocha nas, dlatego wymaga. Bo Miłość WYCHOWUJE.

Radość Raju, Radość Boga jest przez ten wysiłek głęboka. Zakorzeniona w sercu. To nie powierzchowna wesołkowatość. Głupkowatość. Farsa. To głęboka paschalna radosć, nawet jak po policzkach płyną gorzkie łzy skruchy i żalu… Ta radość jest trwałą mocna i stabilna. Bo dusza Karmi się pokarmem nieprzemijającym. Ciałem Pana. Zmartwychwstałym. Przepełnionym paschalną radoscią.

Jezus daje nam Siebie nie ze względu na nas, byśmy się nie pysznili, ale ze względu na OJCA i na IMIĘ OJCA! Dlatego im bardziej pokorne jest serce człowieka, im bardziej posłuszna jest osoba i im bardziej ubogie i puste są ludzkie ręce, tym więcej Bóg może tam włożyć swej łaski.

W Bogu jest wyjaśnienie. Tylko w Bogu, przedzierajać się przez sałony WIARY można odnaleźć odpowiedzi na te zawiłe i trudne prawdy. Można przejść z NOCY do Światła. Z Niezrozumienia do przyjęcia z wiarą tego co niezrozumiałe – bo przekracza ludzki umysł. Bo BÓG JEST WIĘKSZY OD NAS. Nieskończenie większy – i nie da się Go pojąć ludzkim umysłem.

O zaiste koneiczny był grzech Adama – śpiewa kościół w Exultet. Ale jak to. Bogu nigdy nic się nie wymknęło spod kontroli. Bóg dopuścił ten grzech, by doprowadzić do Wcielenia i Zbawienia. Błogosławiona wina… To można pojać tylko przez pryzmat WIARY i POKORY i MIŁOŚCI. Inaczej człowiek utknie w paradoksie i będzie się kręcił w kółko.

Istotnym pytaniem chrześcijaństwa będzie zawsze nie JAK, ale KTO i OD KOGO!!!

OD OJCA PRZEZ SYNA W MOCY DUCHA….

i te prawdy przyjmuje się sercem…

Wina jest szcześliwa BO ZGŁADZIŁ JĄ KTO! – SYN BOGA. Tylko cała sentencja czytana razem daje wyjaśnienie. WYchodząc od OSOBY, do wydarzenia… Nie na odwrót…

 

 

 

T4.04. Skupić wzrok na Ojcu

  1. Czytanie

(J 6,44-51)
Jezus powiedział do ludu: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

Nikt nie przychodzi do Jezusa, jeśłi go nie pociągnie Ojciec. Czyli jeśli nie OTWORZY się na ŁASKĘ od BOGA. Na dar OJCA. Ale z drugiej strony, kto widzi Jezusa widzi i Ojca. Zatem do Ojca prowadzi Jezus.

Jezus przyszedł na świat by objawić OJCA! On jest DROGĄ. Drogą do OJCA. Ale też nikt nie przychodzi do Jezusa, jeśli go nie pociągnie Ojciec! Ojciec, który posłał Jezusa na świat by przyciągnął wszytkich z powrotem do Ojca – do jednosći z Ojcem. Na nowo do Raju. TO OJCIEC JEST ŹRÓDŁEM ŁASKI. TO ON POCIĄGA. ON NAS ADOPTUJE W CHRZCIE.

Jezus tych, którzy przyjdą pociągnięci, wybiorą Jezusa w swej wolnej woli, właśnie tych WSKRZESI! To POWOŁANIE do Jednośći, to pociagnięcie do Syna ma każdy. WSZYSCY SĄ UCZNIAMI BOGA!

Ojciec MÓWI, Ojciec UCZY. Od Ojca można USŁYSZEĆ i SIĘ NAUCZYĆ.

JEZUS JEST CHLEBEM ŻYCIA. KTO W NIEGO WIERZY JEST ZBAWIONY! CIAŁO PANA TO CHLEB ŻYCIA.

Nasz czas na ziemi jest ograniczony. Każdy z nas ma wolność i może wybrać. Bóg nigdy tej wolności nie narusza. Mogę GO wybrać lub odrzucić. Mimo naszego błądzenia Bogu swiat nigdy nie wymknął się spod kontroli. On cały czas prowadzi historię Zbawienia. Każdy z nas jest jej częścią. Moje życie jest obsypane łaskami CHWILI i MIEJSCA. Niesamowitymi darami Boga. I żeby je przyjść muszę być TU i TERAZ otwarty w swej wolności na ich przyjecie.

BÓG TROSZCZY SIĘ O NAS. Nie mam co wybiegać w przyszłość. Jest tu i teraz w tej chwili. W tym miejscu Bóg daje mi tą konkretną łaskę. Przyszłosć to wyobrażenia. Nie mam się troszczyć ZBYTNIO o ciało i ubiór i pokarm. Życie to coś więcej! Nie uda mi się nawet minuty dodać do czasu mojego życia. To Bóg zarządza tym wszytkim. Albo się poddam tem strumienowi łaski strumieniowi Miłości. Temu nurtowi Zbawczej rzeki szczęścia. Albo będę szedł pod prąd, na własną rękę, błądził. Szukał tylko własnych sił… Spędzę życie na trudzie i marności w smutku.

Wszystko czego mi trezba to zatroszczyć się o Królestwo Boże – wszytko inne będzie mi dodane.

Bóg chce w ocenie swej ąłski przywrócić mnie do Raju. Tam nie było starania się o jutro, o pokarm, ubranie. Człowiek nie musiał wierzyć. Widział Boga Twarzą w Twarz. Nie musiał się niczego bać, czy wstydzić. Nie było grzechu  – nic człowiekowi nie groziło. Do takiego zaufanie chce nas na nowo doprowadzić Bóg.

Bóg prowadzi nas w czasie i przestrzeni poprzez swoiste wydarzenia życia. Nie chce byśmy rozdrapywali rany przeszłości i dawali się zablokować złemu duchowi. Wyrzutom że nie wykorzystliśmy łaski. Nie chce też byśmy wybiegali w przyszłosc w wyimaginowaną przyszłośc wyobrażając sobie czego to nei dokonamy. Pragnie byśmy byli tu i teraz, przy Nim i z Nim. Oj jest większy od naszych niewłaściwych wyborów, od naszych porażek. Błądzenia. On pokazał to przez ofiarę swego Syna. On JEST WIĘKSZY NIŻ TO WSZYTKO. I tak długo jak żyjemy daje nam wydarzenia i związaną z nimi łaskę.

Szatan będzie robił wszytko by nas zastraszyć przesłością lub wynećić w przyszłość. Żebyśmy tylko nie trwali tu i teraz. W strumieniu łaski Boga.

Wejdź do swej izdebki – do swego serca. ZAmknij drzwi, by nie wlazł ci tam szatan i módl się do Ojca. Bądź tu i teraz w relacji do Ojca. Nie wybiegaj w wyobrażenia bo nie ma łąski wyobrażeń. Nie daj się strachowi, bo nie ma łaski przerażenia i ucieczki.

Na tym polega powrót do Raju. Na UPORZĄDKOWANIU SWEGO ŻYCIA.

Jestem na Mszy to uczestniczę a nie planuję przyszłość.

Gdy odpoczywam to odpoczywam a nie odbieram telefony i żyję pracą….

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wsytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

Obumrzeć by żyć

(J 12,24-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”.

Ziarno ma potencjał wydania rośliny, całego drzewa. Maleńkie ziarenko jak pyłek – smagane wiatrem – może stać się potężnym drzewem….

O ile większy POTENCJAŁ ma istota ludzka stworzona na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek obdarzony tchnieniem Boga.

Jednakże żeby zaoowocować musi obumrzeć.  Przejść przez bezużyteczność – przez śmierć.

Jeśli nie wejdzie w ten proces – wówczas czeka go SAMOTNOŚĆ. Bezuzżyteczne leżenie w ziemi. Trwanie w bezsensie jak ziarnko piasku czy kamyk. Cały jego potencjał jest zmarnowany… Potencjał do dawania życia… jak może zatem stać się szczęśliwym?

To obumieranie polega na zmianie kierunku od siebie na Pana. Od EGOIZMU na Dawcę Życia. Jeśli interesuje mnie tylko moje własne ja to nie oddam życia by zaowocować, by że mnie zrodziły się setki innych niosących mnie w swej pamięci. W swoim DNA.

To obumieranie poleg też na zwróceniu się na drogę którą PROWADZI Pan. Trzeba iść ZA nim. Nie przed Nim ani też nie obok – inną ścieżką. Iść ZA NIM. Jezus mówi wręcz że trzeba Go NAŚLADOWAĆ.

Jezus tego kto idzie za Nim będzie miał wciąż przy sobie… rękami sługi doprowadzi dzieło do końca.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I.posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dlonienwszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi