Niezwykłe słowa Jezusa w momencie w którym Jego zdrajca wychodzi z Wieczernika.

„Syn Człowieczy został TERAZ uwielbiony!” A w Synu Człowieczym został Bóg uwielbiony.

Jezus już wie, że właśnie zaczęła się jego droga Paschy i Zbawienia ludzi. Ze bez tej drogi nie będzie radości Zmartwychwstania. Bez tej drogi, w której będzie najbliżej człowieka udręczonego, upodlonego, zanurzonego w grzesznej rzeczywistości i bez bezczynności Krzyża, na którym dokonało się więcej niż przez 30 lat Jego życia, nie będzie radości poranka Zmartwychwstania. On zasiądzie na tronie Krzyża. Zakróluje nad całym światem zostanie wywyższony. Uwielbiony… Paradoks… Tam w Jeruzalem na Golgocie wydarzenia związane z egzekucją trudno związać z jakimkolwiek Uwielbieniem. Słowa Jezusa w Wieczerniku nawet dziś wydają się paradoksalne. A co dopiero dla uczniów, którzy wrócili potem z pod Golgoty do Wieczernika. Bóg jest większy od ludzkiego umysłu i logiki. Tam gdzie nie ma paradoksu trzeba być co najmniej ostrożnym.

Jezus odwołuje się też do swej jedności z Ojcem i tej relacji Uwielbienia. On Uwielbi Ojca wykonując wolę Boga do ostatniej kropki. Do końca. Ojciec zaś uwielbi Go potem cudem Zmartwychwstania w ciele Uwielbionym. Jezus żyje ponad czasem i przestrzenią. W Wieczerniku odprawił pierwszą Mszę Świtą mocą wydarzeń, które dopiero dokonają się za kilkadziesiąt godzin. Tu w Wieczerniku mówi też, że Bóg zaraz Go uwielbi…

Jezus wciąż zachowuje tą hierarchię. Od Ojca do człowieka. Mówi o swej relacji do Ojca a potem spogląda na człowieka i tłumaczy człowiekowi. Już długo z wami nie będę. Idę w miejsce gdzie żaden z was pójść nie może. W same głębiny otchłani w ciszy Wielkiej Soboty, by wyrwać stamtąd Adama. W sen śmierci, by z niego powstać do Ciała Uwielbionego. Żaden człowiek idąc w otchłań, sam z niej wrócić nie może. Żaden człowiek, bez Zmartwychwstania Jezusa, bez Jego Bosko-Ludzkiej natury, bez Jego Wniebowstąpienia i Królowania w Niebie razem z nasz ludzka naturą, nie mógłby pójść ta drogą co On. Nie Zmartwychwstałby po śmierci Krzyża.

Jezus daje przestrogę na przyszłość. MIŁUJCIE SIĘ NAWZAJEM. Pokazał w Wieczerniku na czym ma polegać ta miłość. Na codziennym krzyżu. Na codziennym schylaniu się przed drugim człowiekiem u umywaniu mu nóg. Na tym właśnie polega Jego Królowanie. Na byciu ostatnim ze sług! I tak my mamy się wzajemnie MIŁOWAĆ. Na ten właśnie wzór. Znów Paradoks! Znów Boży zamysł. Antywartość staje się drogą do wiecznego szczęścia! Ale to właśnie służebne miłowanie się nawzajem i służba jeden drugiemu będzie magnetyzowało, będzie przyciągało innych. Po tum ludzie poznają chrześcijan, że się wzajemni miłują.

(J 13, 31-33a. 34-35)
Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: ”Syn Człowieczy został teraz uwielbiony, a w Nim został Bóg uwielbiony. Jeżeli Bóg został w Nim uwielbiony, to Bóg uwielbi Go także w sobie samym, i zaraz Go uwielbi. Dzieci, jeszcze krótko – jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

Jezus mówi, że jest już Uwielbiony przez Ojca, bo zanurza się w innej rzeczywistości. Jest ponad czasem i przestrzenią. W Nowym Niebie i Nowej Ziemi. Wie już, że Judasz poszedł go wydać i za parę godzin po modlitwie w Ogrójcu będzie pojmany. To Doprowadzi do największego przełomu w dziejach świata. Do nowego początku. za kilkadziesiąt godzin On wyjdzie z grobu otwierając ludzkości drzwi do nowego świata. Te drzwi zamknięte przez tysiące lat. Drzwi do Raju! Świata niezwykłego. Pełnego radości, uśmiechu, szczęścia. Bez śmierci, bólu, łez, cierpienia, strachu:

(Ap 21, 1-5a)
Ja, Jan, ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: „Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie „Bogiem z nimi”. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły”. I rzekł Zasiadający na tronie: „Oto czynię wszystko nowe”.

Zadanie dla nas – to tylko WZAJEMNIE SIĘ MIŁOWAĆ, JAK ON NAS UMIŁOWAŁ. I tą postawą przyciągnąć jak najwięcej ludzi do tego nowego świata.

Gdy prawdę tą się przyjmie i zrozumie. Gdy wejdzie ona w krew, wówczas człowiek ni potrafi usiedzieć na miejscu. Działa. Idzie. Głosi. pokazuje swoim życiem, przykładem, służbą, zaangażowaniem, miłością. Tak jak robili to Paweł i Barnaba:

(Dz 14, 21b-27)
Paweł i Barnaba wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary.

Mama która wychowywała Jezusa od momentu Wcielenia i trwała przy nim aż do Jego ostatnich chwil a krzyżu, Ona potrafi także nas wychować do głębokiej, pięknej Miłości.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce chcę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.