Jezus zna serce człowieka. Najpierw płomienne, zakochane, gotowe góry przenosić. Ale potem z czasem codzienność przykrywa te górnolotne pragnienia i postanowienia. Miłość powszednieje, słabnie, z czasem zanika, jeśli nie jest pielęgnowana.

Dzisiejsza Ewangelia mówi wiele o Miłości.

Najpierw wzór relacji Miłości. Skąd czerpać definicję prawdziwej Miłości:
„Tak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem.”

Potem droga czy też zadanie związane z utrzymaniem prawdziwej Miłości:
„Trwajcie w miłości mojej.”

Jezus nie kończy na wizji. Idzie dalej – ku misji. Czyli podaje konkretne zadania, metody, działania budujące wytrwałość, a przez to i Miłość:
„Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej […]”

No i wreszcie dowód, motywację, że jest to wykonalne, dostępne i możliwe.
„[…] tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.”

Wreszcie efekt, czy też owoc takiej postawy:
„To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.”

Jezus daje nam przykazanie – ogromne zadanie. Ubiera Miłość w przykazanie – podstawę życia i postępowania. To jest coś nowego. To już nie zakazy i nakazy jak w Starym Testamencie, ale przykazanie, by Kochać!
„To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.”

Zmienia też optykę. Daje przykład największej Miłości i buduje z człowiekiem relację Bóg-Człowiek opartą na przyjaźni przepełnionej Miłością:
„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.”

Nie można jednak wejść w kumplostwo z Jezusem. On jest Bogiem Miłością i od Niego wszystko pochodzi. Każde ludzkie powołanie. To On jest początkiem:
„Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

(J 15,9-17)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

Mamo, która wychowywałaś Jezusa. U Ciebie On uczył się ludzkiego oblicza Miłości. Pragnę być Twoim niewolnikiem. Weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Pośredniczko darów Boga, przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.