Dobro i zło aż do żniw

Czasem Bóg pozwala by cnoty wraz z wadami były w nas latami. Może i przez całe życie. Takie rzeczy które sprawiają że nie popadniemy w pychę. Trudności, przeciwności które nas będą ograniczały i podkreślały naszą słabość kruchość i zależność od Bożej łaski.

(Mt 13, 24-30) Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”.

Czasem tam gdzie nam się wydaje że rośnie chwast, tak na prawdę rośnie pszenica. Ludzkie osądy bywają omylne. Bóg nieraz pozwala na to, by czas osądził co wyrośnie z najmarniejszej siewki na polu… Bóg będzie osłaniał wszelkie zalążki dobra i nie chce by zostały poświęcone w imię walki ze złem…

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki  Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce chcę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Daj łaskę dobrego rozeznawania.

Szczęśliwe oczy, uczy. Szczęśliwi obdarzeni potomstwem.

Szczęśliwe oczy, że widzą Syna Boga, szczęśliwe usz, ze Go słysza i mogą z Nim rozmawiać.

(Mt 13,16-17)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli”.

W wielu ludziach było pragnienie spotkania Boga twarzą w twarz, rozmowy z Bogiem, a nigdy nie dostąpili tej chwili. Dla uczniów Jezusa to poniekąd codzienność. Codzienność której nie doceniają.

(Syr 44,1.10-15)
Wychwalajmy mężów sławnych i ojców naszych według następstwa ich pochodzenia. Ci są mężowie pobożni, których cnoty nie zostały zapomniane, pozostały one z ich potomstwem, dobrym dziedzictwem są ich następcy. Potomstwo to trzyma się Przymierza, a przez nich – ich dzieci. Potomstwo ich trwa na zawsze, a chwała ich nie będzie wymazana. Ciała ich w pokoju pogrzebano, a imię ich żyje w pokoleniach. Narody opowiadają ich mądrość, a zgromadzenie głosi chwałę.

Cnoty, które pozostały z potomstwem…

Trudne to Słowo dla ludzi nie obdarzonych darem potomstwa. Cierpiących na niepłodność. Dla ludzi, którzy pragneliby dzieci, PO-TOMNYCH. Tych którzy będą swiadomi ich dziedzictwa i przyjdą po nich.

I tu podobnie jak w Ewangelii… Ludzie mający dzieci uważaja, że to ich prawo, że to takie naturalne, że im się należało. A tymczasem jest wielu, którzy pragnęliby spojrzeć w oczy swego dziecka, ale nie mogą. Bo nie przychodzi… Bo zmarło przed porodem…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przybnieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą. Przynieś dar docenieniea tego co od Boga otrzymałem. I umiejetnosć czekania na dar spotkania z Panem czy potomstwa – bez zniechecenia. Nie poddajac się zwątpieniu.

Wielkość w służbie

Mama przychodzi załatwić synom dobre stanowiska w Królestwie Niebieskim. Myśli po ziemsku. Widzi że synowie sobie nie radzą z tym zadaniem. W zasadzie w jej oczach tak jest. Zarówno Jakub jak i Jan radzą sobie doskonale – ale podążają za logika Jezusa. Kochają Pana całym sercem. Są blisko Pana i posługują. Ich matka chce dla nich władzy w rozumieniu ziemskim. Mają rządzić. Rozporządzać. Mieć władzę. Pozycję. Być znanymi. DOROBIĆ SIĘ na tym Królestwie Bożym… I to pragnienie jest skaza kościoła hierarchicznego po dziś dzień… Tak wielu szuka władzy, wpływów, dostatku w Kościele.

(Mt 20, 20-28)
Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: „Czego pragniesz?”. Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?”. Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.

Kluczem do wielkości w Królestwie Boga jest Droga ku wielkiej Świętości. Naśladowanie Jezusa. Droga POKORY i SŁUŻBY na wzór Pana. Posłuszeństwa Ojcu zamiast zarządzania i rozporządzania dobrami Boga. Uniżenie zamiast tronu, hołdu, znajomości. Służba i bycie ostatnim zamiast pierwszych strong gazet.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość o Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przynieś łaskę pokornej służby. W uniżeniu.

Chwast i zboże aż do żniw

Bóg nieraz pozwala, by chwast i zboże. Dobre i złe nawyki rosły w nas – czasem aż do końca życia.

Wbrew naszej pysze

(Mt 13,24-43)
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza. Inną przypowieść im powiedział: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Miłość potężniejsza niż śmierć

Maria Magdalena nie zmrużyła oka po śmierci Pana. Gdy tylko zbliżał się koniec szabatu – brzask kolejnego dnia – ona już poszła do grobu Jezusa. Ogromnie kocha.

Kocha tak, że nie zwraca uwagi na Aniołów! Płacze. Jest w swoisty sposób ślepa z miłości. Nawet Pana nie poznaje, gdy z nią rozmawia…

Mówi niedorzecznie – ona, kobieta – miałaby przenieść ciało dorosłego mężczyzny… jak!??

Bóg woła ją po imieniu – dopiero to budzi ją z tego letargu. Czyni z niej pierwszą głosicielkę Kerygmatu!

(J 20, 1. 11-18)
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty. Maria stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego w miejscu głowy, a drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?”. Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?”. Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”. Jezus rzekł do niej: „Mario!”. A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: „Nauczycielu”. Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie; jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: „Widziałam Pana i to mi powiedział”.

Miłość jet potężna. Potężniejsza niż śmierć. Nieprzejednana jak otchłań. Nieograniczona i zwycięzka.

(Pnp 8, 6-7)
Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak otchłań; żar jej to żar ognia, płomień Pana. Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko.

Taka Miłość to łaska która przychodzi od źródła Miłości – od Boga samego. Przychodzi w serca gotowe ją przyjąć. W serca otwarte i pełne żaru i pragnienia poznania Pana.

Przynieś Mamo Miłość i Łaskę – przynieś łaskę wzrostu Miłości.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj,aj tym wszystkim. Przynieś,ynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Schorowany obraz Boga

Czy Bóg ma tabelkę w Excelu z listą grzechów i powiększa tylko licznik po każdym ludzkim upadku. Robi tak od spowiedzi do spowiedzi?

Czy jest jak wojskowy, który musztruje i ćwiczy człowieka do granic możliwości. Surowo karze ża każdą niesubordynację i potknęcie?

To jaki obraz Boga człowiek nosi w sercu determinuje ludzką religijność. Wyznawanie Boga surowego, wymagajacego, takiego, którego można się tylko bać, kończy się schorowaną religijnością. Religijnością bez serdecznej relacji.

A Bóg jest Bogiem relacji, żyjącym W RELACJI w ŁONIE TRÓJCY. Takie się człowiekowi objawia – w Trójcy, jako ten, który jest. Pokazuje się jako OJCIEC. I takiego Boga objawiam nam Jezus. Boga który jest TATĄ. Owszem wychowuje i wpływa na rozwój swoich dzieci – ale robi to jako TATO – z miłością – a nie jak bezduszny pułkownik.

Owszem  – widzi nasze upadki – nie neguje ich, nie odwraca wzroku. Ale widzi je jako potknięcia swego dziecka, widzi je jako TATO. I pomoga wstać i otrzepać się z kurzu by iść dalej. Chyba że dziecko się zaprze i odrzuci Jego pomoc.

Bóg pragnie relacji. I pragnie byśmy naszym zyciem głosili Go jako Boga relacji. Ta relacja objawia się najpełniej w MIŁOSIERDZIU! W przebaczaniu, w podźwiganiu z ziemi. W podnoszeniu tych którzy sie poprzewracali.

Nie obawia się w postawie zgnojenia, pogrążenia, kopania leżącego. Nie obajwia się w podnoszeniu swojej wartości kosztem tych, którzy upadli i są w gorszym położeniu niż ja.

Bóg pragnie MIŁOSIERDZIA a nie OFIARY!

(Mt 12,1-8)
Pewnego razu Jezus przechodził w szabat pośród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść ziarna. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: „Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat”. A On im odpowiedział: „Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom? Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu”.

Inna prawda jaka płynie z tego fragmentu jest też taka, że Jezus jest PANEM, włądcą SZABATU. Świat nie wymyka mu się z rąk. On nie traci kontroli nad światem. Nie potrzebuje POLICJI religijnej. Nadwornych wytykaczy błędów. Nadwornych śledczych, poszukujacych winnych. On jest PANEM – to jest Jego kompetencja – tylko ON zna serce człowieka i potrafi zbadać jego stan i określić ciężar ludzkich upadków.

Owszem pragnie byśmy byli przedłużeniem Jego rąk. Byśmy współdziałali z Nim. Ale w dziełach MIŁOSIERDZIA. Byli dłońmi przepełnoinymi MIŁOŚCIĄ i TROSKĄ! A dłońmi wytykajacymi błędy i trzymajaćymi bicz by ukarać grzesznika.

Szacunek do Bożego prawa jest dobry. Post jest dobry. Praca nad sobą jest dobra. Ale nie może być upadlajaca. Doprowadzajaca do głodowania. Te działania mają wspomagać człowieka a nie upadlać go.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Łaskę rąk pełnych troski, pomocy, miłości. Łaskę bycia miłosiernym wobec drugich.

Miecz i ogień

Krzyż będzie aż do Paruzji Chrustysa znakiem sprzeciwu i powodem napięć.

Człowiek bedzie w ciągłm ogniu napięć. I to napięć tam gdzie one najdotkliwiej bolą. Podążanie drogą za Panem będzie przynosiło poróżnienia w rodzinach, w relacjach. State pokolenie poróżni się z młodym pokoleniem. Nowe Stworzenie ze starym. W słowach Jezusa pojawiaja się napięcia miedzy starszym pokoleniem na młodszym.

Kto nie bierze SWOJEGO krzyża i nie idzie za Jezusem nei ejst Go godzien!

Przyjećie drogi Jezus, przyjecie samego JEzusa jest przyjeciem samego Boga.

(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”. Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.

Od wieków w człowieku narasta strach przed tym co przychodzi z zewnątrz. Przed tym co nowe. Przez Nową Kulturą opartą na Bożym ładzie. Człowiek zamiast podjać dialog często woli zniszczyć to zagraża jego komfortowi i statusowi. Niezwykle oddaje to pierwsze czytanie:

Strach rodzi ucisk i prowadzi w końcu do nienawiści i przelewania krwi dzieci….

Bo może kiedy ci cudzoziemcy…. BO NAM ZAGROŻĄ!!!

Skutek jest ODWROTNY… Bacz czy walcząc z innymi ludźmi nie walczysz z Bogiem!

(Wj 1,8-14.22)
Rządy w Egipcie objął nowy król, który nie znał Józefa. I rzekł do swego ludu: „Oto lud synów Izraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W wypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami w walce przeciw nam, aby wyjść z tego kraju”. Ustanowiono nad nim przełożonych robót publicznych, aby go uciskali ciężkimi pracami. Budowano wówczas dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramses. Ale im więcej go uciskano, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał, co jeszcze potęgowało wstręt do synów Izraela. Egipcjanie nielitościwie zmuszali synów Izraela do ciężkich prac i uprzykrzali im życie przez uciążliwą pracę przy glinie i cegle oraz przez różne prace na polu. Do tych wszystkich prac przymuszano ich nielitościwie. Faraon wydał wtedy całemu narodowi rozkaz: „Wszystkich nowo narodzonych chłopców Hebrajczyków należy wyrzucić do rzeki, a dziewczynki pozostawić przy życiu”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaske a one w zupełnosći mi wsytarczą.

Przynieś mi łaskę trawania i nesienia mojego krzyża. Trwania przy Bożym prawie i przykazaniach i podejmowania drogi zgodnej z przykazaniami. Nie zniechecania się gdy to kosztuje. Gdy powoduje potworne napiecia, rany i tarcia.

Postawy wobec Słowa

Słowo. Żywe i skuteczne. Przenikające do szpiki kości. Wiercące w twardych skałach skamieniałych serc. Wypalające to co chore we wnętrzy i oczyszczające człowieka.

Jezus mówi przypowieść do ludzi ZASŁUCHANYCH w Niego! Przyszlo tłumnie. Tak ivh dużo że Jezus musi wejśc do łodzi.

Usiadł. Jezus siada by nauczać. Jest Królem Zasiada na tronie. Usiadł na Górze. Usiadł w łodzi. W oddaleniu od tlumu. Pokazał im – patrzcie – między Siewcą a glebą jest pewien dystans. Apostolowie sa juz ze mną w łodzi. Wy słuchacie Słowa podawanego jak mleko niemowleciu.  Mimo wszystko nie wszysycy będziecie skłonni przyjąć ten pokarm. Jezus mówi do nich w przypowieściach. Mówi bardzo prosto i obrazowo. Jeśli kogoś pociagna te Słowa zapragnie wyjaśnienia – OD PANA – na modlitwie. Jeśli ktoś sam będzie interpretował pogubi się – znajdzie się między cierniami albo na kamieniach.

Na koniec Jezus wyjaśniając przypowieść daje niezwykle wskazówki dotyczące zagrożeń przy słuchaniu i wypełnianiu Słowa.

1. Droga – sluchanie bezrozumne. Bez wchodzenia w glebie. Jedym.uchem wleci, drugim wyleci. Słowo domaga się czasu, skupienia i zasłuchania.

2. Skały – stałość! Wytrwalosć. Jedyyna przegrana w zyciu duchowym jest zniechecenie. Wielu jest entuzjastów. Daja sie poczatkowo porwać Slowu z ogromem emocji i entuzjazmu. Gdy jednak przychodzi codziennosć ktora wymaga dtałosci, regularnosci i emocje gasną. Wowczas szukaja dalej – czegos innego co przyniesie im emocjonalne uniesienie. Wystarczą pierwsze przeciwności – zaplacenie ceny za Słowo i człowiek się załamuje.

3. Ciernie – gdy jest czas na Slowo ale to jest czas osobny od zycia. Slucham Słowa. Wyciagam wnioski. Zamykam Slowo i wracam do codzienności. Dalekiej od Slowa. Tutaj Jezus podkresla pielegnowanie Slowa o modlitwy w ciągu dnia. Wracanie do Slowa. Rezonowanie z tym Slowem.

4. Żyzna ziemia – to ci ktorzy drążą w Slowie. Pozwalaja Slowu drąży  i palic swe wnetrze. ROZUMIEJĄ Slowo. Czyli wchodza w jego glebokosć. Nie poruszaja sie tylko po szerokosci i dlugosci – po powierzchni – ale schodzą w glebiny Slowa.

Czy Jezus dal ludziom przeznaczenie do upadku?

Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił.

Bóg pragnie każdego pociągnąć. Skąd więc takie Słowa przepowiedni. Jakby przeznaczenia do upadku?

Bóg nie jest taki. To człowiek w swej wolności może wybrać upadek. Jeśli tylko zwróci się do Boga i Bogu zaufa – Ten wyciagnie człowieka na same wyżyny ducha.

(Mt 13,1-23)
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to.otzrymalem.i Bogu przez Twe ręce pragnę to.oddac. Ty Mamo.rozporzadzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Przynieś Łaskę zanirzenia i zasluchania w Spowiedź.Laske rozumienia Słowa, a także stałości i wiernosci Slowu.

Kto się przyzna przed ludźmi

(Mt 10,24-33)
Jezus powiedział do swoich apostołów: „Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy uczniowi, jeśli będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie jawnie, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.

Kto kocha, kto żyję w prawdziwej wolności nie boi się prawdy. Ten kto próbuje ukrywać, chować, mówi w ciemności i ukryciu – boi się prawdy. Nieraz żyję w kłamstwie.

Weź Mamo.i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem.i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłośc i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

Kto wytrwa do samego KOŃCA!

Gdyby lider w pracy powiedział mi,

Posyłam Cię jak owcę pomiędzy wilki. W sam środek niebezpieczeństwa zagrażajacego twemu życiu. Na sam środek frontu. To chyba byłbym przynajmniej sceptyczny do przyjecia takiej drogi.

Jezus daje swoim uczniom przestrogi. Mają się zdać na łąskę i pomoc Ducha Świętego, ale Bóg nie chce mieć bezmyślnych marionetek gotowych na wykonywanie wszelich rozkazów. Bóg chce mieć WSPÓŁ-PRACOWNIKÓW. WSPÓŁ-TWÓCRCÓW Królestwa Bożego. pragnie by człowiek polegał na 100% na Bożej Łaske ale by też używał swej inteligencji, sprytu, roztropności. By WSPÓŁ-DZIAŁAŁ z Bogiem.

Roztropni jak węże – jak trzeba ukryjcie się, przeczkejcie cierpliwie.

Nieskazitelni jak gołębie – bo Bóg wie że to nie słowa pociagają ludzi ale przykład życia. W Dziejach Apostolskich przeczytamy – że wszyscy wokół widzieli jak CHRZEŚCIJANIE się MIŁOWALI. Inni nie skupiali sie na tym co chrześcijanie mówili, jakie prawdy głosili. Najpierw patrzyli na OWOCE MIŁOŚCI. Na AUTENTYCZNOŚĆ.

Ale życie zgodne z Bożym planem to życie w cieniu krzyża. Z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że krzyż był, jest i będzie zawsze znkiem rozstzrzygajacym. Znakiem sprzeciwu. Będzie wprowadzał swoisty konflikt. I efektem tego konfliktu i napiecia jest nieraz chęc uciszenia głosu krzyża – czyli GŁOSICIELI. Dlatego biczowania, oskarżenia, cierpienia głosicieli Krzyża. Jezus podkreśla że te prześladowania to SPOSOBNOŚC DO ŚWIADECTWA! Wtedy już trzeba polegać na DUCHU ŚWIĘTYM. Nieraz przez przeciwników będzie mówił inteligentny duch kłamstwa. Anioł ciemnosći o wiele inteligentniejszy od człowieka. Dlatego właśnie wtedy trezba odłożyć swój spryt i ludzkie umiejetności i polegać na Duchu Świętym. Na samym Bogu który jest większy od Anioła Ciemności i który już go pokonał. Ludzkie siły w walce ze złym duchem są niewystarczające.

Potem Jezus idzie w bardzo trudne doświadczenia które czekają chrzecijan. Autentycznych chrześcijan. Zdrada przez najbliższych, fałszywe oskrażenia. Wydanie na śmierć. Nienawiść u WSZYSTKICH. Wyrzutek społeczeństwa!

KLUCZEM JEST WYTRWAŁOŚĆ. Kto WYTRWA DO KOŃCA. Ten włąśnie bedzie zbawiony. Kto nie zawróci. Kto się nie podda w walce. Do ostatniej chwili będzie walczył. Jezus ciągle będzie nas wspomagał w tej drodze i w tej walce.

(Mt 10,16-23)
Jezus powiedział do swoich apostołów: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy”.

Drogi Boga są zadziwiające. Prowadzi w miejsca i pisze takie scenariusze ktrych nikt by sobie nawet nie wymyślił. Zdradzony Brat! Wychowany na dworze Faraona. Ratuje cały swój naród. Naród który go zdradził…!

(Rdz 46,1-7.28-30)
Izrael wyruszył w drogę z całym swym dobytkiem. A gdy przybył do Beer-Szeby, złożył ofiarę Bogu ojca swego, Izaaka. Bóg zaś w widzeniu nocnym tak odezwał się do Izraela: „Jakubie, Jakubie!”. A gdy on odpowiedział: „Oto jestem”, rzekł do niego: „Jam jest Bóg, Bóg ojca twego. Idź bez obawy do Egiptu, gdyż uczynię cię tam wielkim narodem. Ja pójdę tam z tobą i ja stamtąd cię wyprowadzę, a Józef zamknie ci oczy”. Potem Jakub wyruszył z Beer-Szeby. Synowie Izraela umieścili ojca swego, Jakuba, swe dzieci i żony na wozach, które faraon przysłał dla przewiezienia go. Zabrali też swe trzody i swój dobytek, który nabyli w Kanaanie. Tak przybył Jakub do Egiptu wraz z całym swym potomstwem: wziął ze sobą do Egiptu synów, wnuków, córki i wnuczki, całe swe potomstwo. Wysłał on przed sobą Judę do Józefa, aby ten mógł go wyprzedzić do Goszen przed ich przybyciem. A gdy przybyli do ziemi Goszen, Józef kazał zaprząc do swego wozu i wyjechał na spotkanie Izraela, ojca swego, do Goszen. Kiedy zobaczył go, rzucił mu się na szyję i długo szlochał na jego szyi. Wreszcie Izrael odezwał się do Józefa: „Teraz mogę już umrzeć, skoro zobaczyłem ciebie, że jeszcze żyjesz”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonei wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wole Ojca rozporządzja tym wszytkim. Przynieś mi tylko miłość i łaske a one w zupełności mi wystarczą. Amen

Przejdź do paska narzędzi