Prosić usilnie – z wiarą i pokorą

Czy można za mało prosić?

Czy można za mało nastawać na Pana z naszą prośbą?

Dlaczego Bóg nie wysłuchuje – gdy prosimy nawet o dobre – bardzo dobre rzeczy…

Co złego jest w zdrowiu córki, co złego jest w nawróceniu najbliższego, w poczęciu dziecka w małżeństwie, czy w ustaniu przelewu krwi w bratobójczej wojnie…?

A jednak nieraz prosimy latami … i nic.

Czy Bóg milczy?

Czy ja proszę o coś niezgodnego z Jego wolą…?  Być może… Ale to wie tylko ON i tylko ON może na to odpowiedzieć…

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje też że Łaską Boga wymaga wiary, pokory, oczyszczenia intencji. Że to Bóg decyduje, czy jej udzielić. I to ON jest całkowicie wolny. Wolny to znaczy – ma takie samo prawo nam daru udzielić, jak i go nie udzielić.

Ewangelia pokazuje tez ciekawe slowa Jezusa. Toz co mówi o kobiecie wydaje się odzwierciedlać sposob myslenia żydów -towarzyszy Jezusa. Oni się nie wstawiaja za ta kobietą by Jezus uzdrowił jej dziecko. Proszą Jezusa by ją odprawił – odpedził…

Jezus w swoisty sposób prowadząc dialog z kobietą podejmuje myśli towarzyszy. Ten dialog unaocznia im wiarę tej kobiety. Wskazuje na to, że Bóg moze udzielić łask komu zechce.

(Mt 15, 21-28)
Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. On jednak odparł: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa.

Nieprawdopodna jest determinacja tej kobiety. Jezus bada jej motywy, wydobywa jej niesamowita pokorę. Pokazuje zebranym jej wiarę. On zna jej serce – zanim zaczął się ten dialog znał jej determinację. Chciał pokazać uczniom, że ich myślenie jest zawężone. Że jest malostkowe. Za kilkadziesiąt miesięcy po Zesłania Ducha posle ich do WSZYSTKICH narodów. Paweł pod natchnieniem Ducha pójdzie do pogan…

Ewangelia jest dla każdego… nikt nie jest wyłączony. Jezus był posłany DO WSZYSTKICH ludzi.

Wytrwała modlitwa prośby – pełna pokory i wiary… Tego uczy dziś ta kobieta.

Już zapowiedzi z Izajasza pokazują, że.Jezus wypowiedział Słowa o swoim posłaniu trochę z przekorą, by pokazać ludziom wokół, że jest posłany do.wszystkich.

(Iz 56, 1. 6-7)
Tak mówi Pan: „Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwości, bo moje zbawienie już wnet nadejdzie i moja sprawiedliwość ma się objawić. Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i aby miłować imię Pana i zostać Jego sługami – wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moją świętą górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów”.

Mógł tą kobietę odprawić i przepędzić. Chciał.kednak wejść z nią w.dialog bo znał jej serce. Pelne pokory unizejia i wiary.

Przygotowuje uczniów do odpowiedniego stosunku i podejścia do pogan:

(Rz 11, 13-15. 29-32)
Bracia: Do was, pogan, mówię: „Będąc apostołem pogan, przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim w nadziei, że może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia. Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia? Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie”.

Weź Mamo u przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga prze Twe dłonie wszystko to.otrzymalem o Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Daj przykład

Jezus zapowiada swoją mękę i śmierć. Robi to całkiem otwarcie. Mówi też z Zmartwychwstaniu. O powstaniu z mar – powstaniu że śmierci. Nie ukrywa ani męki ani śmierci ani Zmartwychwstania. A jednak gdy się to wydarza to uczniowie się rozpraszają. Uciekają. Potem gdy dokonuję się Zmartwychwstanie – nie wierzą!

Uczniowie słuchali! Słuchali uważnie tych słów – bo bardzo się zasmucili…!

Potem wchodzą do Kafarnaum gdzie Piotra spotyka policja podatkowa tego miasta. Mówi do Piotra, że zarówno on jak i Jezus nie płacą podatków. Piotr szczerze i zgodnie z prawdą odpowiada – TAK! Nie płacimy.

Gdy Piotr wchodzi do domu – może w emocjach – gotów powiedzieć swoje o podatkach – Jezus Go uprzedza. Pyta o wolność i sprawiedliwość w poborze podatków – kto jest uciemiężony, od kogo pobierają podatki, a od kogo nie? Synowie swoi są wolni, obcy są uciemiężeni.

Ale Jezus pragnie pozyskać wszystkich jako swoich Synów. Ważniejsze  niż podatek jest dla Niego nie siać zgorszenia i pozozstać w dobrej relacji z poborcami podatku. Bo ich także chce zbawić. Pomaga Piotrowi w cudowny sposób zapłacić podatki i za Siebie i za niego.

 

(Mt 17, 22-27)
Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie”. I bardzo się zasmucili. Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy didrachmy z zapytaniem: „Wasz Nauczyciel nie płaci didrachmy?” Odpowiedział: „Tak”. Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: „Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?” Gdy Piotr powiedział: „Od obcych”, Jezus mu rzekł: „A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą złowioną rybę, a gdy otworzysz jej pyszczek, znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie”.

Bóg wyzwala z niewoli i pozwala świadczyć wśród innych narodów – w największej nawet niedoli:

(Pwt 10, 12-22)
Mojżesz powiedział do ludu: „A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, Bóg twój? Tylko tego, byś się bał Pana, Boga swojego, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył Panu, Bogu twemu, z całego swojego serca i z całej swej duszy, strzegł poleceń Pana i Jego praw, które ja ci podaję dzisiaj dla twego dobra. Do Pana, Boga twojego, należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej. Tylko do twoich przodków skłonił się Pan z miłością; spośród wszystkich narodów wybrał ich potomstwo, czyli was, jak jest dzisiaj. Dokonajcie więc obrzezania waszych serc, nie bądźcie nadal ludem o twardym karku, albowiem Pan, Bóg wasz, jest Bogiem nad bogami i Panem nad panami, Bogiem wielkim, potężnym i straszliwym, który nie ma względu na osoby i nie przyjmuje podarków. On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia. Wy także miłujcie przybysza, bo sami byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Bójcie się Pana, Boga swego, Jemu się oddajcie, służcie Mu i na Jego imię przysięgajcie. On waszą chwałą, On waszym Bogiem, On dla was uczynił te rzeczy straszliwe, które widziały wasze oczy. W liczbie siedemdziesięciu osób zstąpili przodkowie wasi do Egiptu, a teraz Pan, Bóg wasz, uczynił was licznymi jak gwiazdy na niebie”.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Czy widział kto kiedyś coś takiego…

Mojżesz spogląda wstecz na ogromne dzieło Boga. Na Exosdus i nie może wyjsć z podziwu…

Ta droga dokonała się dzięki pokorze i zaufaniu Mojżesza. Dzięki jego wierności wobec Pana.

(Pwt 4, 32-40)
Mojżesz tak powiedział do ludu: „Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą, zaczynając od dnia, w którym Bóg stworzył człowieka na ziemi, zapytaj od jednego krańca niebios do drugiego, czy nastąpiło tak wielkie wydarzenie jak to lub czy słyszano o czymś podobnym? Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy? Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój, w Egipcie na twoich oczach? Widziałeś to wszystko, byś poznał, że Pan jest Bogiem, a poza Nim nie ma innego. Z niebios pozwolił ci słyszeć swój głos, aby cię pouczyć. Na ziemi dał ci zobaczyć swój ogień ogromny i słyszeć swoje słowa spośród ognia. Ponieważ umiłował twych przodków, wybrał po nich ich potomstwo i wyprowadził cię z Egiptu sam ogromną swoją potęgą. Na twoich oczach, ze względu na ciebie wydziedziczył obce narody, większe i silniejsze od ciebie, by cię wprowadzić w posiadanie ich ziemi, jak to jest dzisiaj. Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie wypełniać; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój”.

Jezus jakby rozwijał wypowiedź Mojżesz – zaprzyj się. Uprzyj się. Podejmij trud i krzyż. Walcz. Co za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał a na duszy poniesie szkodę.

(Mt 16, 24-28)
Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim”.

Kto chce zachować swoje życie – STRACI JE. A kto srtaci swe życie z powodu Jezusa – ten je zachowa na WIECZNOŚĆ.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez twe ręce pragnę je oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporządaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Zaufać Panu

Piotr spuścił wzrok z Pana i zaczął się rozglądać. Przeląkł się silnego wiatru…

Przestał kontemplować oblicze Najświętszego i zaczął tonąć…!

(Mt 14, 22-36)
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: „Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!” Na to odezwał się Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!” A On rzekł: „Przyjdź!” Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie!” Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?” Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”. Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, posłali po całej tamtejszej okolicy i znieśli do Niego wszystkich chorych, prosząc, żeby ci przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

Jezus nasycił tłum pokarmem. Potem odprawił uczniów. Wreszcie mógł zostać sam na sam z Ojcem. KOntemplować oblicze Ojca. Ale też mógł wejść w żal i przeżyć żal po śmierci Jana. Jezus odprawił uczniów a sam odprawił potem ludzi. Sam wział na siebie trud… Pozwolił uczniom odetchnąć. Sam poszedł się modlić.

Ewangelista mocno podkreśla że Jezus przebywał tam SAM. Sam na sam z Bogiem Ojcem.

Uczniowie przeprawiaja się przez złą pogodę – przez sztorm i wichurę. Mają przeciwny wiatr. Wokół panuje ciemność. To obraz tak bardzo bliski wilu ludziom. Ciemność wokół, sztorm. Przeciwny wiatr.

W samym środku nocy, w samym środku tej ciemnośći i zmagania przychodzi światłość. Zaskakująco. Niespodziewanie przychodzi Pan. Bardzo zaskakujaco – na tyle że uczniowie są zaskoczeni i zagubieni. Lękają się że to zjawa. Jezus uspokaja… Pośród tego mroku pozwala człowiekowi przekroczyć granice. Granice fizyki. Pozwala Piotrowi iść po tafli jeziora… Tak długo jak Piotr wpatruje się w oblicze Pana, tak długo może iść po jeziorze. W momencie gdy się rozgląda, spuszcza oblicze Pana z oczu, wówczas zaczyna tonąć. Piotr uznaje swoja słabość i bezradność – PANIE RATUJ MNIE! Wówczas Pan wyciąga do niego rękę.

Docierają do ziemi Genezaret na drugi brzeg. Tam ludzie się zbiegają i przynoszą chorych…

Słowo potrafi zabijać. Słowo potrafi kosztować wiele. Słowo obmowy, obelgi. wyśmiewania. Trąd to synonim grzechu. Bóg pokazuje, że słowa to grzech, wielki grzech. Nawet te wypowidane w zaciszu iw  ukryciu.

(Lb 12, 1-13)
Miriam i Aaron mówili źle o Mojżeszu z powodu Kuszytki, którą wziął za żonę. Rzeczywiście bowiem wziął za żonę Kuszytkę. Mówili: „Czyż Pan mówił z samym tylko Mojżeszem? Czy nie mówił również z nami?” A Pan to usłyszał. Mojżesz zaś był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, jacy żyli na ziemi. I zwrócił się nagle Pan do Mojżesza, Aarona i Miriam: „Przyjdźcie wszyscy troje do Namiotu Spotkania”. I poszli wszyscy troje, a Pan zstąpił w słupie obłoku, zatrzymał się u wejścia do namiotu i zawołał na Aarona i Miriam. Gdy obydwoje podeszli, rzekł: „Słuchajcie słów moich: Jeśli jest u was prorok, objawię mu się przez widzenia, w snach będę mówił do niego. Lecz nie tak jest ze sługą moim, Mojżeszem. Uznany jest za wiernego w całym moim domu. Twarzą w twarz mówię do niego – w sposób jawny, a nie przez wyrazy ukryte. On też postać Pana ogląda. Czemu ośmielacie się źle mówić o moim słudze, o Mojżeszu?” I zapalił się gniew Pana przeciw nim. Odszedł Pan, a obłok oddalił się od namiotu, lecz oto Miriam stała się nagle biała jak śnieg od trądu. Gdy Aaron do niej się zwrócił, spostrzegł, że była trędowata. Wtedy rzekł Aaron do Mojżesza: «Proszę, panie mój, nie karz nas za grzech, którego nierozważnie dopuściliśmy się i jesteśmy winni. Nie dopuść, by ona stała się jak martwy płód, który na pół zgniły wychodzi z łona swej matki”. Wtedy Mojżesz błagał głośno Pana: „O Boże, spraw, proszę, by znowu stała się zdrowa”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Odpocząć i odzyskać siły przy Jezusie

Tylko On potrafi nas nakarmić na pustkowiu. Tylko On mimo swego przygnębienia po śmierci kuzyna potrafi zobaczyć większy ból i głód każdego z nas. Tylko On potrafi spojrzeć w nasze zgłodniałe Boga serca i zlitować się nas nami. Tylko ON – JEZUS.

(Mt 14, 13-21)
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności”. Lecz Jezus im odpowiedział:”Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!” Odpowiedzieli Mu: „Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”. On rzekł:”Przynieście Mi je tutaj”. Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Jezus który dowiaduje się o tragedii. Tyran zabija Jego kuzyna – Jana. Morduje w imię swojego dobrego imienia i utrzymania władzy. Chce przeżyć żal. ODejsc na pustkowie. Odetchnąć. Ludzie nie dają Mu odetchnąć. Idą. Nie pozwalają na osobność. On płynie łodzią – ludzie zgłodnaili spotkania z Panem obchodza Jezioro pieszo – na około – niestrudzenie szukaja spotkania z Jezusem. Musieli iść szybko i wielkim zapałem pokonujać wiele więcej kilometrów niż łódź Jezusa. Jezus widział ich wysiłek i trud. Znał ich serca. Wysiadł i ZLITOWAŁ SIĘ! Jak mógłby odesłać ich z powrotem. Chce ich nakarmić. Już późno. Cały dzień szli… Jezus karmi ich głód. Dodaje sił.

Jezus też sprawdza uczniów. Daje im zadanie ponad ich siły. Ponadludzkie. Nakarmcie pare tysiecy ludzi…! Oni mają tylko pare chlebów i ryb – w sumie ledwie dla 3..4 osób…

Jezus każe im je przynieść i pomnaża je… Apostołowie szczerze pokazali takze swoja biedę i bezradność. Przynieśli ją do Jezusa i pozwolili Jemu zadziałać.

Wszysycy jedli DO SYTA…. I jeszcze ebrali 12 koszów ułomków! 5000 rodzin! Jezus z tej garstki pokarmu nakarmił około 15 do 20 tyś ludzi! Nakarmił ich słowem a potem fizycznym pokarmem. Nasycił ich zgłodniałe serca i żołądki.

Zupełnie inaczej niz Izraeilici, którzy nei stawali w prawdzie przed Bogiem. Idealizowali czas niewoli. Pokazywali że tam w niewoli byli syci, a teraz z Bogiem przymieraja głodem!

Mojżesz wylewa swe szczere serce przed Panem.

b 11, 4b-15)
Na pustyni Izraelici mówili: „Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, które darmo jedliśmy w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Teraz zaś jesteśmy wycieńczeni, nie mamy nic, nie widzimy niczego prócz manny”. Manna zaś była podobna do nasion kolendra i miała wygląd bdelium. Ludzie wychodzili i zbierali ją, potem mełli w ręcznych młynkach albo tłukli w moździerzach. Gotowali ją w garnkach lub robili z niej podpłomyki; smak miała taki jak ciasto na oleju. Gdy nocą opadała rosa na obóz, opadała równocześnie i manna. Mojżesz usłyszał, że lud narzeka rodzinami – każda u wejścia do swego namiotu. Wtedy rozpalił się potężnie gniew Pana, a także Mojżeszowi wydało się to złe. Rzekł więc Mojżesz do Pana: „Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim, czemu nie darzysz mnie życzliwością i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, że mi powiedziałeś: „Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom”? Skąd wezmę mięsa, aby dać temu całemu ludowi? A przecież przeciw mnie podnoszą skargę i wołają: „Daj nam mięsa do jedzenia!” Nie mogę już sam dłużej dźwigać troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Skoro tak ze mną postępujesz, to raczej mnie zabij, jeśli darzysz mnie życzliwością, abym nie patrzył na swoje nieszczęście”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przemiana

Jezus zabiera ze sobą uczniów – Piotra Jakuba i Jana. Trzech najbliższych. Przyszłego Papieża i synów Zebedeusza, którzy są mu szczególnie bliscy. Prowadzi ich na górę. Na dużą WYSOKOŚĆ. Góra to znak przymierza. Wysoka góra – oznaczała coś bardzo ważnego. Wspięcie się prawie „do Nieba”. Tam Jezus ukazuje im rąbek Nieba. Pokazuje im swoije przemienione Ciało. Ciało uwielbione… Prowadzi ich poza Zmartwychwstanie. Z resztą do Zmartwychwstania zakazuje im mówić o doświadczeniu przemienienia.

Przemiana niezwykłą – twarz Jezusa jaśnieje jak Słońce – promienieje. Promienieje jak Twarz Mojżesza po rozmowach z Bogiem. Promienieje odblaskiem Boga.

Odzienie staje się białe jak światło. Trudno na Jezusa patrzeć. Świeci, lśni, promienieje.

Poza przemianą wygladu Jezus przenosi ich w zupełnie inną przestrzeń. Jest obłok taki jak u Mojżesza. Obłok ołsłaniający Namiot Spotkania. Są i Mojżesz i Eliasz. Ci którzy w niezwykły sposób spotkali Boga.

Tak jak Mojżesz i Eliasz byli „na wyciągnięcie ręki” od Boga. Tak i teraz Jezus daje Apostołom znak, że znaleźli się w takim właśnie miejscu i wobec takiego spotkania. Tak jak Mojżesz i Eliasz – staja teraz wobac Boga – widzą boską naturę Jezusa skrywaną w ludzkim ciele.

Musieli być zmieszani, zagubieni. Nie wiedzieli co z sobą zrobić i gdzie się tam podziać. Piotr chce tam zostać – zamieszkać w tym miejscu. Mówi o namiocie. A tymczasem oni są we wnętrzu Mojżeszowego Namiotu Spotkania. W samym srodku Obłoku. Piotr chce postawić trzy namioty – jeden dla Jezusa i po jednym dla Eliasza i Mojżesza. Oni już są w innej przestrzeni. W Niebie. Tam sam Bóg troszczy się o mieszkania dla zbawionych dusz.

Pojawia się obłok świetlany. EPIFANIA. Objawnienie się Boga. Bóg Ojciec mówi – tak jak mówił do Eliasza i Mojżesza. Tak jak mówił w Chrzcie Jezusa. „TO JEST MÓJ SYN UMIŁOWANY, W KTÓRYM MAM UPODOBANIE, JEGO SŁUCHAJCIE”. Ojciec świadczy o Synu. Bo i Syn przyszedł na Ziemię zaświadczyć o Ojcu.

Uczniowie padają na twarz. Są przelęknieni. Wiedzą, że spojrzenie na twarz Boga kończy się śmiercią. Żaden człowiek nie wytrzyma spojrzenia w twarz samej Miłości. To by człowieka zabiło.

Jezus podchodzi do nich, dotyka ich, by podnieśli głowy. Mówi im” Wstańcie nie lekajcie się!” Oni podnoszą głowy otwierają oczy i widzą już tylko samego Jezusa na szczycie Góry.

Jezus przykazuje im w drodze powrotnej by nikomu nie opowiadali o tym wydarzeniu aż do Zmartwychwstania.

(Mt 17,1-9)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

Niesamowicie doświadczenie z Góry Przemienienia rezonuje z doświadczeniem snu Daniela. Ojcowie Kośćioła prowadzą nas dziś w liturgii właśnie w ten tekst. Pokazują jakby bopełnienei obrazu, opowiadania Apostołów, które spisał Ewangelista.

Daniel przekazuje więcej szczegółów.

Jednak w każdej z opowieści o wyglądzie Boga jest mnóstwo słów „JAK” i „JAKBY”… Boga nie da się do niczego porównać. Ciągle jest coś jakby…. Ale nie da się sprecyzować tego co się widzi.

Daniel już wtedy widzi SYNA CZŁOWIECZEGO – który przybywa przed tron Boga Ojca i otrzymuje władzę i chwałę królewską.

(Dn 7,9-10.13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

Bóg daje doswiadczenia. Doświadcza człowieka a potem się wycofuje. Pozwala człowiekowi „przetrawić” to doświadczenie. „Przetrawić” je duchowo. Tak Bóg buduje doświadczenie „NAOCZNYCH ŚWIADKÓW”. Nas. Ludzi, którzy sami doświadczyli na własnej skórze, na własne oczy, ogromu działania łąski Boga. Apostołowie którzy doświadczayli przemiany Jezusa pokazują, że jeszcze ważniejsze od samego doiświadczenia jest TRWANIE. TRWANIE W SŁOWIE BOGA. Trwanie jak przy lampie, która świeci.

(2 P 1,16-19)
Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale /nauczaliśmy/ jako naoczni świadkowie Jego wielkości. Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej. Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach

Trzeba mi ciagle być otwartym na oswiadczenie Boga. Na Spotykanie Pana. W drugim człowieku, w Słowie w Sakramentach. Zachowywanie tych chwil. „Przetrawiania” tych sotkań…

Bez wytrwałego poszukiwania spotkania z Bogiem. Bez wytrwałego życia sakramentami. Bez wytrwałego przetrawiania Słowa. Bez spotykania z drugim człowiekiem – nie uda mi się sotkać z Bogiem przemienionym. Bez wejścia na WYSOKĄ GÓRĘ – bez tego mozołu wspinaczki – nie doświadczę tego spotkania i tej przemiany.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga prze Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Przynieś łąskę wytrwałego wspinanai się na Górę Tabor.

Władza za wszelką cenę

(Mt 14, 1-12)

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: «To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają».

Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wtrącić do więzienia z powodu Herodiady, żony brata jego, Filipa. Jan bowiem upominał go: «Nie wolno ci jej trzymać». Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka.

Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: «Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela!» Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce.

Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

Heroda dręczą ogromne wyrzuty sumienia po zabójstwie które zlecił. Wierzy w to, że Jan Chrzcicel był kimś ważnym wielkim. Że Bóg w nim działał! Teraz obawia się. Pewnie wypowiada swoje słowa z drżeniem. Jan Zmartwychwstał! Moc Boga działa w nim!

Herod! Zapowiada i wierzy w ZMARTWYCHWSTANIE. Choć wierzy ze STRACHU i BRAKU PRZEBACZENIA.

Dokonał okrutnego czynu. Zabił człowieka w imię władzy, w imię przysięgi, w imię utrzymania stanowiska i dobrego imienia. Pociągniety żądzą obiecał Herodiadzie, że spełni jej życzenia. Nie spodziewał się takiej prośby. Był gotów na jakieś kosztowności, na jakieś fanaberie rozpiszczonej dziewczyny. Ale nie na żądanie zabójstwa.

Herod chciał Jana zabić – uciszyć – ale bał się ludu. I w jakiś sposób czuł że słowo wypowiadane przez Jana nie jest tylko słowem człowieka. Że jest on prorokiem i że za Janem stoi Duch Boży! Wiedział, że Jak mówi PRAWDĘ. Problem w tym, że ta prawda był bolesna i nie w smak Herodowi. Jak mówił głośno o jego występkach, o jego nieprawnym ślubie.

Herod zasmucił się na prośbę dziewczyny, ale nic więcej nie zrobił. Ważniejsze od życia człowieka było dotrzymanie słowa, utrzymanie swego dobrego imienia przed współbiesiadnikami…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a  one w upełności mi wystarczą.

Patrz na CEL

Jezus w dzisiejszej przypowieści proadzi nas znów na sam koniec świata! Podobne jest Królestwo Niebieskie… i pokazuje sam koniec świata… Podkreśla, że spoglądanie w dal, na kres życia jest najważniejsze. Na to jakim stanę w ostatnij chwili dnia przed Bogiem. Jaki będę wyłowiony przez Aniołów z morza świata. Czy będę dobrą rybą trafiającą do naczynia na stół Pana, czy może złą, niezdatną do spożycia, odrzuconą i wrzuconą w płomienie.

By być dobrą rybą, dobrym człowiekiem, potrzba ciągle TRWAĆ w dobrym. Starać się trzymać Boga. Ćwiczyć swe dobre nawyki. Trenować swe serce. Zarówno odkładanie pracy duchowej na koniec życia jak i balansowanie między dobrem i złem w swoim życiu są metodami wprowadzającymi ogromne ryzyko. Ryzyko tego że się nie zdążę poprawić przed końcem życia. Ryzyko tego, że z którejśc z podróży w stronę ciemnośći już nie wrócę… Trwanie w dobrym w pokorze jest najbezpieczniejsze. Bo Bóg wspomaga. Nawet jak człowiek się potyka, to On pomaga wstać…

Kolejny obraz to uczony w Piśmie. Jeśli będę budował moje życie na Bogu zbuduję sobie skarbiec. Zacznę lepiej i lepiej rozuimeć Słowo Boga. Zapowiedzi Starego Testamentu, które się wypełniają w osobie Jezusa. Moja wiedza i doswiadczenie życia stanie się skarbcem z którego będę mógł wyciągać.

(Mt 13, 47-53)
Jezus powiedział do tłumów: „Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?” Odpowiedzieli Mu:”Tak”. A On rzekł do nich: „Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare”. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

Bóg z tymi, którzy przy Nim trwają współdziała we wszytkim. Wspomaga. Ochrania. Prowadzi. Trwa i mieszka przy tych, którzy są Mu wierni. którzy wypełniają Jego wolę. Nawracają się i idą z NIM przez pustkowia życia. Taki obraz pokazuje dzisiejsze czytanie.

Bóg potezy który trwa przy swm narodzie. I Naród który wsłuchuje się w rytm Pana. Nie idą tak długo, aż obłok nie uniesie się znad Namiotu Spotkania. Trwają w jednym miejscu tak długo, jak długo chce ich tam zatrzymać Pan.

(Wj 40, 16-21. 34-38)
Mojżesz wykonał wszystko tak, jak mu nakazał Pan. Wzniesiono przybytek pierwszego dnia pierwszego miesiąca roku drugiego. Postawił Mojżesz przybytek: założył podstawy, ustawił deski, umieścił poprzeczki oraz ustawił słupy. I rozciągnął namiot nad przybytkiem, i nakrył go przykryciem namiotu z góry, jak to Pan nakazał Mojżeszowi. Następnie wziął Świadectwo i położył je w arce, włożył też drążki do pierścieni arki i przykrył arkę z wierzchu przebłagalnią. Wniósł następnie arkę do przybytku i zawiesił zasłonę zakrywającą, i zakrył nią Arkę Świadectwa, jak Pan nakazał Mojżeszowi. Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek. I nie mógł Mojżesz wejść do Namiotu Spotkania, bo spoczywał na nim obłok i chwała Pana wypełniała przybytek. Ile razy obłok wznosił się nad przybytkiem, Izraelici wyruszali w drogę, a jeśli obłok nie wznosił się, nie ruszali w drogę aż do dnia uniesienia się obłoku. Obłok bowiem Pana za dnia zakrywał przybytek, a w nocy błyszczał jak ogień na oczach całego domu izraelskiego w czasie całej ich wędrówki.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie otrzymałem to od Boga i przez twoje matczynie ręce chcę to Bogu oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Dlaczego na świecie jest zło?

Pytanie: „Dlaczego Bóg pozwala by na świecie było zło?” nurtuje ludzi od samego początku. Bóg ma inną logikę niż ludzie. Jego drogi nie są naszymi drogami.

Dwie prawdy trzeba tu przywołać:

Po pierwsze: Bóg dał człowiekowi WOLNOŚĆ wyboru. Nie zniewolił człowieka do czynienia tylko dobra.

Po drugie Bóg pragnie uświęcić każdego człowieka – nawet tego czyniącego dziś zło. Kto wie, obłożę nawozem.i pozwolę dalej rosnąć- może za rok zaowocuje – mówi jedna z przypowieści. Bóg czeka do końca.

Taką niesamowitą wymowę ma.przypowieść, którą Jezus dziś wyjaśnia. Na jednym polu – ZIEMI – rosną i dobre i złe rośliny. Rosną aż do samego końca. Dopiero na końcu czasów ANIOŁOWIE znający duchową stronę człowieka – na polecenie Pana – wyrywają tych którzy się nie okazali dobrą rośliną. Tacy trafiają w ręce Aniołów ciemności – w płomień i przetażenie.

Tych którzy wydali owoc zbierają Aniołowie Światłości i zabierają przed tron Ojca.

Bóg dał człowiekowi WOLNOŚĆ – do samego końca. I to na samiutkim końcu liczy się kim człowiek jest. Czy owocuje. Czy sprzeniewierzył swój potencjał.

(Mt 13, 36-43)
Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. On odpowiedział: „Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!”

Niezwykły w tej Ewangelii jest też obraz uczniów przychodzących do Jezusa na osobności. Przychodzących po wyjaśnienie Słowa Bożego.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce chcę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą

Ile jesteś w stanie oddać za Królestwo Niebieskie

Czy oddasz wszystko co masz?

Czy zainwestujesz – sprzedasz wszystko co masz – stracisz bezpowrotnie?

Czy zaryzykujesz na przepadłe?

O to pyta dziś Jezus…!

(Mt 13,44-52)
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare.

Pójście na przepadłe. Zainwestowanie wszystkiego WZBOGACA.

Uczony w Piśmie który podążył drogą Królestwa wzbogaca się niesamowicie. Jego znajomość Starego Przymierza pomaga mu odnaleźć perły. Zapowiedzi, które w niesamowity sposób wypełniają się w Nowym Przymierzu.

Czy warto zainwestować…?

Dlaczego w ogóle warto wejść w to na przepadłe…?

I tu jest środek przypowieści. Bo będzie połów na końcu czasów… Nasze życie to tylko chwila. Ale od tej chwili zależy cała wieczność. Od inwestycji dzisiaj zależy wieczne życie… Albo w światłości albo w płomieniach NA WIEKI!

A Królestwo Boże nie jest TANIE. Jest Bezcenne. Jest Drogocenne. Dlatego trzeba zainwestować wszystko co się ma i posiada. Całego siebie oddać. Całe życie spłacać DŁUG wobec Pana. Spłacać ten KREDYT ZBAWIENIA, którego On nam udzielił.

Gdy tylko przyjdzie się do Bankj Królestwa Bożego z zamiarem zainwestowania, od razu pojawia się doradca. Jezus. Któremu trzeba bezgranicznie zaufać. On udziela łask. On będzie z nami współdziałał żebyśmy odnieśli sukces i weszli na końcu życia do Królestwa Boga:

(Rz 8,28-30)
Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał – tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą.

Bóg z tymi, którzy GO MIŁUJĄ współdziała we wszystkim DLA ICH DOBRA. Bóg nie spełnia zachcianek. Nie daje łask jeśli nie prowadzą do dobra. Gdyby miały człowieka prowadzić do pychy i wyniosłości – nie udzieli ich. On pragnie tylko i wyłącznie ludzkiego dobra. On powołuje – ma zamiar wobec człowieka. Woła po imieniu. Woła do specyficznych działań, posług, dróg. Najważniejszym powołaniem które daje – to stać się na wzór i podobieństwo Jego Syna.

Jeśli człowiek zmierza we właściwym kierunku i się potyka i się przewraca, to sam Bóg USPRAWIEDLIWIA człowieka.

Pójście za Panem to przejaw mądrości i wiary. Sięgających daleko poza to doświadczenie które mamy dziś. To miejsce  gdzie dziś jesteśmy… Trzeba Boga prosić o łaskę mądrości, dobrych wyborów. Prosić w POKORZE z ogromną świadomością swej małości bezsilności mi kruchości.

(1 Krl 3,5.7-12)
W Gibeonie ukazał się Pan Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: Proś o to, co mam ci dać. Teraz więc, o Panie, Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia! Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać, z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny? Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Przynieś łaskę Mądrości serca, łaskę Odwagi do poświęcenia wszystkiego w imię zdobycia Królestwa Bożego.

Przejdź do paska narzędzi