Wiele dostałem, tym więcej się po mnie Bóg spodziewa

(Mt 11,20-24)
Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły. Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie.

On pragnie serca a nie pustych rytuałów

Niezwykłe jest wołanie Boga z I czytania. Skarga i wyrzut do nas, ludzi, którzy wykonują czynności liturgiczne mechankcznie, albo co gorsza by innym się przypodobać…

Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! „Co Mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów Mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce? Zaprzestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań. Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem, sprzykrzyło Mi się je znosić! Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choć nawet mnożylibyście modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się i oczyśćcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobru! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!” (Iz 1,10-17)

To mocne serce nest potrzebne do duchowej walki. Walki, której front potrafi przebiegać przez sam środek domu.

Jezus powiedział do swoich apostołów: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; „i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy”. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”. Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach. (Mt 10,34-11,1)

 

Przyciąga ludzkimi więzami, a są to więzy miłości

Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać. (Oz 11,1.3-4.8c-9)

Niesamowita jest miłość Boga do człowieka. Ogromna. Szalona. Pełna czułości i troskliwości…

Błogosławiona wątpliwość

Tagi

, , , , , ,

Gdyby nie Tomasz i jego niedowierzanie. Gdyby nie wątpliwości Apostołów. Gdyby nie pytania i mówienie, że Zmartwychwstanie to czcza gadanina, sam fakt Zmartwychwstania byłby o wiele mniej wiarygodny. Ta wątpliwość Apostołów potrzebna jest szczególnie nam. Widzimy, że Apostołowie nie wymyślili Zmartwychwstania w zbiorowej halucynacji, czy histerii. Widzimy, że dochodzenie do tego faktu zajęło im wiele czasu. Spełnili swoje zadanie jak przystało na kościół hierarchiczny. Nie dowierzali. Badali. Sprawdzali. Tomasz jest tu mistrzem. Chce dotknąć sprawdzić. On chce zrobić to namacalnie i naocznie a dzięki Niemu my możemy być tymi błogosławionymi, którzy nie widzieli fizycznie, a uwierzyli…

Tomasz jest też dość specyficznym przykładem człowieka wiary, któremu umyka coś ważnego, bo nie trwa we wspólnocie Kościoła. Nie było go z Kościołem w wieczór Zmartwychwstania. Był gdzieś poza wieczernikiem pochłonięty swoimi sprawami. Znalazł coś ważniejszego, a umknęło mu najważniejsze spotkanie życia.

Bóg z każdej sytuacji potrafi wyprowadzić niezwykłe dobro

Jeszcze jedna lekcja jaką odczytuję z historii Tomasza to droga powierzenia wątpliwości Bogu. Droga zmierzenia się ze swoimi wątpliwościami. Poszukiwanie odpowiedzi. Trwanie w pytaniu które się zrodziło i szukanie odpowiedzi u Boga – razem ze wspólnotą Koscioła.

 

Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. (J 20,24-29)

Jezu cichy iserca pomornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Ucz mnie cierpliwie szukac odpowiedzi na trapiące mnie pytania. Szukać tych odpowiedzi przy Tobie i wraz z Tobą.

 

Co o Mnie myślisz?

Tagi

, , , , , ,

„Ty Jesteś, który Jesteś,
spraw bym ja był tym, którego nie ma”
(modlitwa św. Teresy)

Spraw Boże bym tak się w Tobie zatnurzył byśmy byli nierozróżnialni.

Niezwykle wybrzmiewa to dzisiejsza Ewangelia dzień po wyborach prezydenckich. Jezus prowadzi badanie opinii publicznej. Pyta za kogo Go ludzie uważają. Pyta swych uczniów o to, jaki ejst stan ludzkich serc. Jakie są opinie tych, do których ich posłał.

Jezus, który przenika wszystkie ludzkie serca i zna je lepiej niz ich posiadacze nie musiał zadawać tego pytania, bo sam doskonale znał na nie odpowiedź. zadaje to pytanie by przejść do pytanai zakochanego:

„A ty za kogo mnie uważasz?”

To jedno z najintymniejszych pytań, gdy w grę wchodzi Miłość. Jak mnie postrzgasz? Kim dla Ciebie jeste? Jaką dla Ciebie przedstawiam wartość? To pytania które padają w najintymneijszych międzyludzkich relacjach. To pytania bardzo delikatne – o stan serca – a zarazem bardzo potężne w swej wymowie.

Jezus pyta o obraz Boga, jaki każdy z nas w sobie nosi. Bez tej refleksji można się minąć z Niebem. Zły obraz Boga prowadzi na manowce, w wykrzywioną, zniekształconą i skarłowaciałą religijność. Czasem zły obraz to nie wina człowieka – taki obraz mu przkazano, taki wykształcił się przez zranione realcje rodzinne.

Jednakże obrzu Boga – relacji serca z Bogiem – nie da się naprawić, jeśli najpierw na nią się nie spojrzy i nie poszuka się odpowiedzi na pytanie: „Za kogo ja uważam Jezusa?”

Jeszcze jeden element dzisiejszej Ewangelii podpowiada sposób oczyszczenia obrazu Boga w sercu w wstawienia go na właściwe tory – to trwanie blisko przy Bogu – blisko modlitewnie. To poznawanie Jezusa nie tylko w faktach historycznych ale wchodzenie w głębię Słowa – w mocy Ducha Świętego. Uzdrowiony obraz Boga to łaska i dar Ducha:

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 16,13-19)

Jezus wskazuje też na Kościół jako na miejsce, w którym są KLUCZE. Jest władza ale i obowiązek rozstrzygania elementów obrazu Boga.

Pytanie zakochanego: „A ty, za kogo mnie uważasz?” „Kim dla Ciebie jestem?”

Być godnym Pana

Tagi

, , , , , ,

Dzisiejsze słowa Jezusa wydają się być ekstremalnie trudne do wypełnienia. On jest Bogiem – MIŁOŚCIĄ – dlatego może nas wzuwać ciągle dalej i wyżej – ku jeszcze większej miłości.

Jezus wzywa by Go naśladować. By podjąć swój krzyż i pójść za Nim. Zaprasza do tego, by skupić swe wysiłki w pójściu za Nim.

Jezus powiedział do apostołów: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. (Mt 10,37-42)

Jezus utożsamia się z tymi, którzy za Nim podążają. Kto przyjmie człowieka podążającego za Jezusem, przyjmuje samego Jezusa. Otrzymuje też nagrodę.

Taką sytuację opisuje pierwsze czytanie:

Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. Powiedziała ona do swego męża: Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój górny, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda. Gdy więc pewnego dnia Elizeusz tam przyszedł, udał się do górnego pokoju i tamże położył się do snu. Mówił dalej: Co więc można uczynić dla niej? Odpowiedział Gechazi: Niestety, ona nie ma syna, a mąż jej jest stary. Rzekł więc: Zawołaj ją! Zawołał ją i stanęła przed wejściem. I powiedział: O tej porze za rok będziesz pieściła syna. (2 Krl 4,8-11.14-16a)

Kobieta rozpoznała wysłannika Boga w proroku Elizeuszu i otrzymała niezwykłą nagrodę …

Jezu cichy i serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Pokorna modlitwa wstawiennicza

Tagi

, , , , , , , ,

Setnik pokazał niezwykłą pokorę i wiarę.

Najpierw usłyszał o Jezusie, pewnie dowiedział się więcej. Spotkał się ze świadkiem Jezusowego działania.

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, on uwierzył. Spojrzał poza zasłonę tego co widzialne. Poza widzialną postać Jezusa-człowieka i zobaczył w Nim cudotwórcę. Na tym polega wiara. Wyjść poza widzialne znaki i spojrzeć w przyszłość. Czasem mimo paradoksów i rodzących się pytań.

Setnik pokazał swą niezwykłą pokorę w rozmowie z Jezusem. Nie jestem godzien! Ale powiedz tylko Słowo…

Ojcowie Kościoła zobaczyli także niezwykłą wiarę Setnika i umieścili ten dialog w Eucharysti. Jako jeden z ostatnich przed przyjęciem Ciała Pańskiego. „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko Słowo…”

Inny niezwykły aspekt, który rezonuje w tym Słowie to wstawiennictwo. Setnik wstawia się za swoim sługą. Piotr za swą teściową. Wieczorem ludzie PRZYPROWADZSJĄ i PRZYNOSZĄ ludzi cjorych fizycznie, psychicznie i duchowo.

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go . Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! – a idzie; drugiemu: Chodź tu! – a przychodzi; a słudze: Zrób to! – a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby. (Mt 8,5-17)

W rozmowie z setnikiem Jezus podkreśla kontekst tych uzdrowień i działań. Pokazuje, że uwalnianie to jedna z form walki duchowej. Wojny, którą On prowadzi z Lucyferem walcząc o dusze ludzi. Jezus mówi o wierze i od razu nawiązuje do zupełnie innej rzeczywistości – do uczty w Niebie. Kieruje nasz wzrok na rzeczywistość walki w świecie ducha.

Wstawianie się za innymi u Jezusa, przyprowadzanie do Noego tych którzy są chorzy coeleśnie, psychicznie, czy duchowo to element walki z szatanem którą prowadzimy ramię w ramię z naszym Królem i Mesjaszem.

Panie wlej w me serce wiarę i pokorę. Ucz mnie wstawiać się ze ludźmi wokół – przyprowadzania ich do Ciebie. Jezu cichy i serca pomornego, uczyń serce moje na wzór serce Twego. Ucz mnie świętości i miłości.

53. Radość Syjonu

Tagi

, , ,

Maryja – Matka Kościoła. Ta, która była zapowiadana od wieków.

Księga Sofoniasza zwiera Słowa wzywające do wielkiej radości Córę Syjonu, Córę Jeruzalem. Wzywające do radości cały świat. Powodem jest przyjście Króla Izraela. Uwolnienie!

Wyśpiewuj, Córo Syjońska!
Podnieś radosny okrzyk, Izraelu!
Ciesz się i wesel z całego serca,
Córo Jeruzalem!
Oddalił Pan wyroki na ciebie,
usunął twego nieprzyjaciela:
król Izraela, Pan, jest pośród ciebie,
nie będziesz już bała się złego.
Owego dnia powiedzą Jerozolimie:
«Nie bój się, Syjonie!
Niech nie słabną twe ręce!»
Pan, twój Bóg jest pośród ciebie,
Mocarz – On zbawi,
uniesie się weselem nad tobą,
odnowi swą miłość,
wzniesie okrzyk radości,
<jak w dniu uroczystego święta>.
Zabiorę od ciebie niedolę,
abyś już nie nosiła brzemienia zniewagi (So 3,14-18)

Tekst wzywający do ogromnej radości powtarza się w stosunku do Maryi. Niesamowite jest podobieństwo między wersetami z księgi Sofoniasza, a słowami, które wypowiada Anioł w czasie Zwiastowania:

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, [błogosławiona jesteś między niewiastami]. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam pożycia z mężem? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa. Wtedy odszedł od Niej anioł (Łk 1,26-38)

Bóg wszystko zapowiedział i wypełnił w Maryi i przez Jej życie…

52. Radość spotkania

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Jezus w dzisiejszej Ewangelii zaczyna od słów o relacjach międzyludzkich. On trwa w relacji Miłości Trójcy Świętej i pragnie by wszyscy ludzie trwali w podobnych relacjach. Zdaje sobie sprawę z ludzkiej wolności do wyborów. Szanuje ludzka wolność i pozwala ludziom wybierać drogę zranienia drugiego człowieka. Jednak mówi do nas o naszych wyborach. Tam gdzie ja wybieram – powinienem wybierać Boga. Wtedy ukierunkuję właściwie moją wolność. Nie mogę się też bać ludzi, bo tak na prawdę to Bóg jest moim celem. To do życia wiecznego dążę  – nie do uznania i aprobaty w oczach ludzi. Gdy więc wybór jest między względami ludzkimi, a życiem wiecznym – szczęście da mi wybór Boga i życia wiecznego. Moim świadectwem mogę tylko pomóc temu kto mnie atakuje. Moje przyznanie się do Boga powinno być dla drugiego przynajmniej powodem do zadania sobie pytania:

Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. (Mt 10,26-33)

Jednym z najbardziej niezwykłych spotkań dwóch ludzi dotkniętych Miłością Boga jest Nawiedzenie świętej Elżbiety. Dwie osoby dotknięte niesamowitym darem Boga – darem potomstwa dzielą się tą radością. Raduje się także Jan Chrzciciel tańcząc w brzuch świętej Elżbiety na spotkanie Jezusa, który przybył do Niego w żywej Monstrancji – Maryi – noszącej pod sercem Zbawiciela. Niesamowite relacje i spotkania i świadectwa. Część z nich wyrażona w słowach część tylko w gestach, ruchach. Tak wygląda eksplozja Miłości – radość z przyznania się do Jezusa.

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała:
„Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.
Wtedy Maryja rzekła:
„Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
święte jest Jego imię,
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak przyobiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”.
Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.(Łk 1,39-56)

Spotkanie – dzielenie się doświadczeniem Boga – pełne okrzyków radości – twórczości ludzkiej – wyśpiewywania radości poprzez Magnifcat.

Maryja – zanurzona w łasce Boga. Śpiewa hymn uwielbienia.

Radość Maryi zapowiadała już radość jaką okazywał Dawid świadcząc o swym doświadczeniu miłosierdzia Boga. Dawid, który jak Jan tańczy przed przybytkiem.

Doniesiono królowi Dawidowi: «Pan obdarzył błogosławieństwem rodzinę Obed-Edoma i całe jego mienie z powodu Arki Bożej». Poszedł więc Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obed-Edoma do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską, wśród radosnych okrzyków i grania na rogach.
Kiedy Arka Pańska przybyła do Miasta Dawidowego, Mikal, córka Saula, wyglądała przez okno i ujrzała króla Dawida, jak podskakiwał i tańczył przed Panem: wtedy wzgardziła nim w sercu.
Przyniesioną więc Arkę Pańską ustawiono na przeznaczonym na to miejscu w środku Namiotu, który rozpiął dla niej Dawid, po czym Dawid złożył przed Panem całopalenia i ofiary biesiadne. Kiedy Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar biesiadnych, pobłogosławił lud w imieniu Pana Zastępów. Dokonał potem podziału między cały naród, między cały tłum Izraela, między mężczyzn i kobiety: dla każdego po jednym bochenku chleba, po kawałku mięsa i placku z rodzynkami. Potem wszyscy ludzie udali się do swych domów.
Wrócił Dawid, aby wnieść błogosławieństwo do swego domu. Wyszła ku niemu Mikal, córka Saula, i powiedziała: «O, jak to wsławił się dzisiaj król izraelski, który się obnażył na oczach niewolnic sług swoich, tak jak się pokazać może ktoś niepoważny».Dawid odpowiedział Mikal: «Przed Panem, który wybrał mnie zamiast ojca twego i całej twej rodziny i ustanowił mnie wodzem ludu Pańskiego, Izraela, przed Panem będę tańczył. I upokorzyłbym się jeszcze bardziej. Choćbym miał się poniżyć w twoich oczach, to u niewolnic, o których mówisz, sławę bym jeszcze zyskał».
Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci. (2 Sm 6,12-23)

Słowo dzisiejszej Ewangelii niesamowicie koresponduje z wydarzeniami opisanymi w księdze Samuela. Jak gdyby Jezus mówił te Słowa do Dawida. Króla, który się upokorzył przed całym narodem żeby pokazać swą zażyłość i wiarę w Boga. Nie były dla niego istotne względy ludzkie ale sam Bóg!

Podobnie niesamowicie współgra to Słowo z Ewangelią o Nawiedzeniu. Z tańcem św Jana w brzuchu Elżbiety. Arka przymierza przybyła do domu. ta, która  w swoim łonie niesie odwieczne SŁOWO BOGA. Maryja – ta która jest żywą ARKĄ PRZYMIERZA – zawitała pod dachem Zachariasza, Elżbiety i Jana. To już nie skrzynia pozłacana z kamiennymi tablicami. Ale Ciało – Matka – złączone z ciałem – Synem. Żywa Arka Przymierza złączona z żywym Bogiem.

Arko Przymierza, Królowo Nieba, Pani Niebieska – Mamo – wstawiaj się na nami u Boga. Wspomagaj nas w naszych staraniach i świadectwie. Przemieniaj nasze życie.

Jezu cichy i serca pokornego – Ty który jako niemowlę powierzyłeś się totalnie opiece i trosce Matki – uczyń serce moje na wzór serca Twego. Uczyń moje serce jak serce dziecka – wołające Totus Tuus – zawierzające się Matce, by nieść Ciebie światu.

Przejdź do paska narzędzi