Antywartości źródłem szczęścia

(Łk 6,20-26)
W owym czasie Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy was zelżą i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.

Pań podnosi wzrok. Patrzy w oczy uczniów i mówi BŁOGOSŁAWIENI!

NAJSZCZĘŚLIWSI.

Ale Jezus mówi językiem.amtywartości świata. Ubodzy!? Głodujący?! Płaczący, znienawidzono, odrzuceni i wyłączeni ze wspólnot.

Biada pysznym.

Weź Mamo.i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć I rozum. Weżnwszustko ro co.mam.i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie to.otrzymałem.i.Bogu przez Twe ręce chcę to.oddać. zarządzaj tym a przynieś Miłość I Łaskę

Nastawienie serca

Paweł podejmuje cierpienia i tym dopełnia cierpień Pana. Będąc w Ciele Pana – w Kościele. Cierpi za Kościół. To jest pragnienie i przynaglenie które Paweł czuje. Które w nim działa – które go woła.

Paweł głosi Chrystusa. Głosi Kolosanom.

Paweł upomina. Naraża się. Cierpi. Pragnie by ludzie zobaczyli jak wielką walkę toczy on o Kościół. Nie chce tego dla własnej chwały ale dla pokrzepienia tych którzy może czują się osamotnieni. Nie zaopiekowani.

W Bogu jest cała mądrość – cały skarb mądrości.

(Kol 1,24-2,3)
Bracia: Teraz się raduję w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Jego sługą stałem się według zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa: mam wypełnić posłannictwo głoszenia słowa Bożego. Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was, nadzieja chwały. Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka okazać doskonałym w Chrystusie. Po to właśnie się trudzę walcząc Jego mocą, która potężnie działa we mnie. Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was i o tych, którzy są w Laodycei, i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mnie osobiście, aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku osiągnięciu całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga, to jest Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte.

Tylko do Boga wszytko ma dazyć. Tylko w Bogu człowiek powinien szukać spokoju i pokoju. Tylko do Niego kierować swe pragnienia.

(Ps 62,6-7.9)
REFREN: Pan jest opoką i zbawieniem moim

Jedynie w Bogu szukaj spokoju, duszo moja,
bo od Niego pochodzi moja nadzieja.
On tylko jest skałą i zbawieniem moim,
On moją twierdzą, więc się nie zachwieję.

W każdym czasie
Jemu ufaj, narodzie.
Przed Nim wylejcie wasze serca:
Bóg jest naszą ucieczką.

Ewangelia pokazuje nastawienie serca człowieka. Czy mam serce i umysł otwarty na różne możliwości? Czy potrafię zadawać pytania o Jezusa i potem szukać szczerze ODPOWIEDZI? A może projektuję z góry odpowiedź i próbuję swoimi pytaniami, działniami sprawić, by ta zaprojektowana odpowiedź się potwierdziła w Bogu. A jak Bóg robi mi na przekór – jak Bóg chce mnie dotknąć cierpieniem, wytrącić z tej strefy komfortu to się obrażam, gniewam, wpadam w szał…

Jezus przychodzi z uzdrowieniem. Dokonuje go jakby ze względu na tych faryzeuszów. Wie o człowieku z uschniętą ręką. Wie też, że Go śledzą i zna ich myśli. Oni szukaja powodu do oskarżenia. Szukają drogi do zdyskredytowania Jezusa.

Jezus więc stawia ich wobec tego pytania które noszą i daje im odpowiedź. Wskazuje gdzoe mają tej odpowiedzi szukać. Czy wolno w szabat czynić dobrze, czy źle. JAKI JEST SENS SZABATU…! Czy się nie zafiksowaliście na samym prawie pomijając człowieka! Czy nie jesteście strażnikami bezdusznego prawa. O to ich chce zapytać przez to wydarzenie i to uzdrowienie. Jezus pyta i natychmiast daje konkretną, żywą, bezprecedensową odpowiedź. Nawet nei czeka na słowo od ludzi. Pokazuje na czym polega dzień PANA!

Jednakże ci do których kierował to wydarzenie, ci którymi chciał wstrząsnać i ich nawrócić – wpadli w szał! Naradzali się jak dopaśc Jezusa… Poczuli się zdyskredytowani!

(Łk 6,6-11)
W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?” I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.

OTWARTOŚĆ – POSZUKIWANIE PRAWDY. To jest droga którą wskazuje mi dziś Pan.

Weź Mamo i rpzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weż wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Upomnij grzesznika

Niezwykle jest czytanie z księgi Ezechiela. Upomnij brata, który błądzi – bo za to będziesz odpowiadał przed Bogiem. Nie za to czy ten człowiek cię posłucha, czy też nie. To jest wolność drugiej osoby – i ta wolność szanuje Bóg.

Ja w mojej wolności mogę wybrać świadectwo przez upomnienie albo pozostać biernym i milczącym. Za tą drugą z postaw – za moje milczenie w obliczu zła – to ja poniosę konsekwencje i odpowiedzialność.

Mam byc obroncą grzesznika przed śmiercią.

(Ez 33, 7-9)
Tak mówi Pan: „Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia, przestrzegał ich w moim imieniu. Jeśli do występnego powiem: Występny musi umrzeć – a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie. Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił, on jednak nie odstępuje od swojej drogi, to on umrze z własnej winy, ty zaś ocaliłeś swoją duszę”.

Milczenie wobec głosu Boga jest formą zatwardziałości serca. Bierność wobec Bożego powołania i wołania- to forma zatwardzenia serca i zobojętnienia na Stwórcę który mnie miłuje.

(Ps 95 (94), 1-2. 6-7c. 7d-9)
REFREN: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze,
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

Oczywiście Słowa napomnienia nie mogą być tylko pustym gadaniem ale muszą być w harmonii z moim życiem. Jeśli napominam a nie pokazuje tego moim życiem staję się hipokrytą. Czasem samo moje życie i postępowanie staje się świadectwem, które woła głośniej i intensywniej niż tysiące słów. Przykład życia to też przekaz, który wybiją grzesznika z jego strefy komfortu i uciszenia wyrzutów sumienia. Najczęściej ludzie usprawiedliwiają swe czyny stwierdzeniem: bo inni tak robią” albo co gorsza, bo księża, osoby zakonne, czy żyjące blisko kościoła też tak robią…

Święty Paweł woła nas do świadczenia życiem wobec innych ludzi.

(Rz 13, 8-10)
Bracia: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: „Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj” i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!” Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

Takie działanie jest wyrazem Miłości.

Jezus idzie jeszcze dalej – daje swoistą instrukcje upominania człowieka. Najpierw w c,tery oczy. Nie publicznie, na łamach gazet czy z ambony. W cztery oczy. Jak cię nie posłucha to wtedy weź ze sobą świadków. A jeśli dalej nie słucha to wtedy donieś Kościołowi. Jak.i Kościoła nie posłucha to wówczas straktuj go jak poganina.

(Mt 18, 15-20)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.

Upominanie to.wyraz Miłości. Przejaw troski o zbawienie drugiej osoby, który jest obecnie ogromnie bombardowany. Każdy ma być tolerancyjny. Także tolerancyjny na to co jest złe. Ma poświęcić swoje reguły i zasady w imię uspojenia sumień ludzi. Wyciszenia głosu wyrzutów sumienia. Nie potęgowania ich.

Upomnienie to miłość. To wyraz troski o druga osobę. To ratowanie drugiej osoby od śmierci więcznej.

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją i pamięć. Weź wszystko to co mam I posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem I Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Ogień żarzący sie w ciele…

„Ty wiekuisty BOże, JESTEŚ, KTÓRY JESTEŚ,
spraw bym ja był tym, którego nie ma”. Całkowicie zanurzony w Tobie. Prowadź mnie Mamo przez tą kontemplację.

Bóg prowadzi człowieka. Jeremiasz żali się, że został przez Boga uwiedziony, że został ujarzmiony i pokonany Jego mocą. Poszedł za Panem. Podążył Jego drogami. Poddał się Jego prowadzeniu. Jego życie nie stało się prostsze, łatwiejsze, wygodniejsze. To nie jest Raj na ziemi. Wręcz przeciwnie. To ciągłe zmaganie. Ciągła walka. Jeremiasz stał się pośmiewiskiem, CIERPI. Ludzie go odrzucają i Mu urągają. Wyśmiewają się z Niego. Jeremiasz nie przynosi ludziom dobrej spokojnej nowiny. Jest głosem, który ich wytrąca z otępienia sumienia. Który jest głosem wyrzutu. Jeremiasz woła: GWAŁT i RUINA” Nawróćcie się. Zawróćcie ze złej drogi.

Słowo Boga stało się żródłem zniewag i odrzucenia dla Jeremiasza. Osamotniony. Nie rozumiany. Cierpiący.

Jeremiasz ma dość. Jest tym zmęczony. Chce przestać. MILCZY. Nie mówi nic. Trwa w tym milczeniu. Ale jego wnętrze zaczyna trawić potworny ogień. Żar palący wnętrze.

Jeremiasz próbuje ten żar stłumić ale nie potrafi. Nie potrafi nie głosić Słowa. Mimo konsekwencji. Jezus w Ewangelii wyjaśni ten stan. Lepiej stracić ciało, życie, żyć w urągniu, niż pozwolić się trawić temu ogniowi od srodka.

(Jr 20, 7-9)
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: „Gwałt i ruina!» Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

Pragnienie Boga jest zakorzenione w głębi człowieka. W duszy człowieka. To Bóg jest moim Stwórcą i on utworzył każdą komórkę mego ciała. On daje mi każdy oddech i uderzenie serca. To do Niego dąży cała moja istota. I walcząc z głosem Boga z głoszeniem Jego Słowa zaczynam walczyć z samum sobą.

Moja dusza tęskni za Bogiem. Tak mocno pragnie spotkania i bycia z Nim. On jest spełnieneim wszelkich marzeń i najgłębszych pragnień człowieka.

(Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9)
REFREN: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza

Boże, mój Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą
jak zeschła ziemia łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.

Moje serce lgnie do Boga. TĘSKNI! Potwornie tęskni za Nim. Chce być z Nim i zanurzone w Nim. Ale to co ma tak ogromną wartość wiele kosztuje. Kosztuje oddanie życia. Oddanie ciałą i cielesności na ofiarę. Ofiarę żywą, Bogu przyjemną  i jemu miłą. A tą ofiarą jest SŁUŻNA BOGU. Służenie rozumne. Nie jak zombie. Bezmyślnie – wykonujac tylko Jego rozkazy. To jest nieraz zmaganie się z sobą i wolą Boga. Poszukiwanie prawdy. Tak jak Jeremiasz w dzisiejszym czytaniu. Zmaga się. Boje się ze swymi myślami, pragnieniami.

Oddanie ciała na ofiarę Bogu to kształtowanie tej cielesności by była bliższa Bogu. By stawała się podobna do obrazu Jego Syna. Walka z grzechem i pokusami. To praca wewnętrzna i przemianianie się. NIE BRANIE WZORU ZE ŚWIATA ale sięganie do korzeni STWORZENIA. Do WZORU, względem któego zostaliśmy wykreowani – do Jezusa.

Ta droga kształtowania, walki duchowej, budowania siebie prowadzi z czasem do rozpoznania WOLI BOGA. Do podążenia za wolą Ojca. Odnalezienai Siebie. Odnalezienia harmoni wnętrza – mimo ciężaru cierpienia i krzyża, jaki niesiemy na ramionach.

(Rz 12, 1-2)
Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe.

Bóg oświeca światłem duszę, która pragnie za Nim iść i podążać. Daje światło.

Aklamacja (Ef 1, 17-18)
Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

Jezus pokazuje jak wielka powinna być determinacja do pójścia za głosem Boga. Jak silnie będzie atakowana taka droga. Jak mocno w człowieku jest zakorzenione uciekanie od ciepienia i  od trudu.

Jezus mówi uczniom otwarcie o swej drodze do JErozolimy i o tym co go tam spotka. Cierpienie  i śmierć! Na to zgodził się w łonie Trójcy Świętej. Taką drogę odkupienia wybrał jako Bóg w łonie Trójcy. Mówi też o Zmartwychwstaniu. Pokazuje, że pójście za tym głosem Boga prowadzi do szczęśliwego końca.

Ale Piotr – w swoim wzorze ze świata – ludzkim myśleniu – w swoim pragnieniu tego, by Mesjasz był królem Izraela i pokonał w końcy rzymian – bierze Pana na bok i czyni mu wyrzuty! ZAWRACA GO Z DROGI POWOŁANIA! Jezus odwraca się w strone tej drogi. Nie chce patrzeć na Piotra – bo to nie do Piotra chce skierować swe Słowa tylko do tego, który Piotra skusił – do Szatana. Jezus jest twardy i stanowczy. Zejdź miz  oczu Szatanie! Powie, że szatan stara się być zawadą, sprowadza do myślenia ludzkiego odwracajać od myślenia po Bożemu.

Jezus dopełnia te Słowa mówiąc o Krzyżu. Krzyż to SAMOZAPRCIE. Pokonanie SIEBIE SAMEGO. Główna przeszkodą na drodze Krzyża jestem JA SAM. Bo tylko ZNIECHECENIE JEST PRAWDZIWĄ PRZEGRANĄ. Nie żaden upadek, nie słabości, nie potkniecia. ZAWRÓCENIE i ZNIECHECENIE! Wziąć krzyż i nasladować Pana. STRACIĆ ŻYCIE DLA PANA! Patrz w dal! NA CEL. Ciągle na CEL!!!

(Mt 16, 21-27)
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko co mam i posiadam. Pragnę być twoim niewolnikiem. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko otrzymałem i Bogu przez Twe ręce chcę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę  a one w zupełności mi wystarczą. Przynieś łaskę podejmowania krzyża. Siłę SAMOZAPARCIA. Dar podążania za głosem Pana. Umiejetnosc podejmowania Jego wołania. Zarządzaj Mamo moim życiem. Pomóż mi iść we włąściwym kierunku. Staje ku Zbawieniu. Ku celowi. Ku świętości.

Walka SŁOWA z okrucieństwem – rozeznawanie duchów

Jan upomina człowieka, brata ze swego narodu. Tym bratem jest król Izraelski – Herod. Wobec Boga są równi. Nic się nie różnią. Jan walczy Słowem a Herod mieczem…

Skąd u Jana taka postawa. Jest powołany przez Boga. Woła w mocy Ducha Świętego i przygotowuje drogę dla jeszcze większego znaku sprzeciwu. Dla Jezusa i Jego krzyża. Krzyża który spolaryzuje świat. Uwydatni granicę między dobrem i złem.

Jan ma tą moc i siłę od Boga. Nie ma lęku bo postawił na Pana – Boga swego. Pana, który jest większy od wszystkich ludzi na Ziemi. Jan stał się takim murem, kolumną ze stali. Tylko wypowiada Słowa – nie atakuje Heroda. Zaprasza go do nawrócenia.

(Jr 1, 17-19)
Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać.”

To SŁOWO PRAWDY nie pozostaje obojętne dla Heroda. Kiełkuje. Gdzieś tam daje światło zmiany życia na lepsze. Ewangelista mówi, że Herod CHĘTNIE GO SŁUCHAŁ. SŁUCHAŁ GO…! Powodem uwięzienia była chęć ograniczenia głosu Jana. Ograniczenia tego, by roznosiła się wieść o grzechu Heroda. Tak działa grzech – chce zostać NIE-ODKRYTY. Chce być NIE-JAWNY. Chce pozostawać w mroku.

Ta ewangeli jest doskonały opisem reguł rozeznawania duchów św. Igancego.

Duch dobry będzie „męczył” nasze sumienie gdy popełnimu grzech. Będzie Słowem rezonujacym we wnętrzu. Ale nie będzie potępiać. Nie będze upadlać. Nie będzie zabijać. Duch dobry będzie stawiał nas w prawdzie. Ale też wskazywał drogę wyjścia. Będzie łagodny ale stanowczy.

Duch zły będzie upadlał. Będzie chciał wciągać w spiralę coraz większych grzechów. Będzie wykorzystywał nieuporządkowane emocje i zmysły by nas trzymać w złym. Herod widzi talent córki Herodiady wówczas wypowiada w emocjach obietnice które wciągają go w spiralę zła. Duch zły pociaga w dół. Chce uśmiercać, bo nie potrafi nic więcej. Nie jest twórczy, kreatywny. Jest duchem upadlajacym prowadzącym ku rozpaczy i wiecznej śmierci. Inną cechą złego ducha jest pośpiech i przynaglenie. Wszystko dzieje się OD RAZU. ZARAZ. Przynieś mie TU! i TERAZ!.

Wystarczy tu porównać postawę Maryi i sytuację z dzisiejszej Ewangelii. Maryja bierze Słowo. Słucha tak jak Herod – dobrego Słowa. Oboje lubią go słuchać. Tylko że Maryja je zachowuje w sercu. Rozważa. Czeka cierpliwie aż ono wykiełkuje. Nawet takie Słowo, które zapowiada miecz przenikajacy Jej serce. Herod niestety Słucha ale z drugiej strony chce uciszyć. Zagłuszyć ten głos. A potem działa gwałtownie. Tego chce zły duch – BY CZŁOWIEK SIĘ NIE ZASTANOWIŁ! By zadziałał w porywie. Zły duch wie, że Bóg daje człowiekowi mądrość i łaski rozeznania. Jak człowiek sie zastanowi głębiej to odkrywa pułapki złego.

Dobry Duch prowadzi KU WILNOŚĆI od ziemksich przywiązań. Dzieje się tak, bo zły duch będzie takie przywiązania wykorzystywał. Przywiązania do przysięgi, do władzy, do dobrej zabawy, do toksycznych związków… Tak jest w przypadku Heroda. Zły zaatakował z wielu kierunków i wykorzystał duchowe słabości Heroda… Owocem jest ŚMIERĆ NIEWINNEGO! Jak zawsze w przypadku grzechu… My dziś wiemy, że owocem grzechu jest śmierć niewinengo BARANKA!

(Mk 6, 17-29)
Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mię, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Boga wobec mnie rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Łaskę rozważania Słowa Boga. Łaskę cierpliości w oczekiwanu na działanie Słowa. Łaskę uwalnianai serca z nieuporządkowanych przywiązań.

Pytanie zakochanego – kim dla Ciebie jestem?

(Mt 16, 13-20)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

Jedno z najważniejszych pytań. Pytań bezpośrednich, które zadaje człowiekowi Bóg. Pytań na które człowiek stałe musi sobie i Bogu odpowiadać.

Pytanie ZAKOCHANEGO do szaleństwa Boga. Zakochanego w człowieku. Kim dla Ciebie jestem – pyta Bóg… Co dla ciebie znaczę? Czy masz swoją opinię na mój temat dyktowana sercem, czy może powielasz opinie ludzi wokół. Nie zastanawiasz się. Czy żyjesz w świecie znając opinie i podejście świata?

Kim dla ciebie Jestem? Za Kogo mnie uważasz?

Odpowiedź można znaleźć tylko w Duchu Świetym!

Centrum – to co najważniejsze

W centrum stoi MIŁOŚĆ.

W centrum tej rozmowy stoi WCIELONA MIŁOŚĆ….

I ta wcielona MIŁOŚĆ mówi o sobie – to On Bóg jest najważniejszy – PIERWSZY.

A z tej Miłości naturlanie wynika Miłość bliźniego. Nie ma jednej bez drugiej…

(Mt 22, 34-40)
Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?” On mu odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy”.

Jeśli Bóg jest na właściwym miejscu w życiu człowieka to wszystko inne jest na właściwym miejscu. Ale to musi byc BÓG a nie obraz Boga, nie karykatura Boga, którą sobie człowiek wytworzył na swój wzór i podobieństwo. To ma być Bóg którego człowiek odkrywa, pyta, poznaje, stara się zrozumieć i pojąć.

Tylko ONA w pełni otworzyła się na prawdę o Bogu. Otworzyła się na Jego działanie i Ona potrafi nas nauczyć Boga.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i BOgu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Zbliżać się do Pana bez podstępu

(J 1, 45-51)
Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?” Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!” Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: „Widziałem cię pod drzewem figowym?” Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

Bóg zna moje serce na wylot. Zna moje intencje. Wie czy podchodzę do Niego z podstępnym nastawieniem, chcąc Go sprawdzać, czy załatwić jakieś sprawy. A może podchodzę z otwartym sercem. Gotowy na Jego działanie i przyjście. Na Jego obecność i moc.

Jeśli jestem otwarty On wchodzi ze mną w dialog. wchodzi w porozumienie serc. Woła do głębi mojego serca. Przywołuje czas, gdy rozważałem Jego działanie i obecność. Gdy kontemplowałem o Nim. On mnie zna. Widzi mnie w intymnych smaotnych chwilach. Nie wiem co Natanael rozważał pod figowcem, jakie było jego spotkanie, może rozmowy, a może myśli. Musiało to być coś bardzo znaczącego, skoro tak dotknęło Natanaela… Pan nas zna. Zna na wskroś… Jego nie da się oszukać czy okłąmać, czy tym bardziej przechytrzyć. Tylko prawda możne nas do Niego zbliżyć i tylko prawda otwiera nas an dialog z Nim.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Królowa

Trudno słowami wyrazić niezwykłość Maryi.

Ona, bez grzechu – NIEPOKALANA.

Nigdy nie opuściła RAJU.

Ale mało – stała się RAJEM BOGA – bo w Niej począł się Bóg-Człowiek – Syn Boga.

BOGA-RODZICA.

Ściśle związana z Ojcem i Duchem. Z Ducha Świętego począł się w Jej łonie Syn Boży. Ona w neisamowity sposób żyje w bliskości Trójcy Świętej. Oblubienica Ducha. Oblubienica dziedziczy po oblubieńcu nazwisko. A Nazwiskiem Ducha Świętego jest Niepokalane Poczęcie, jest ciągłe Tworzenie i Rodzenie. I tym Nazwiskiem przedstawia się Maryja w objawianiach – Ja jestem NIEPOKALANE POCZĘCIE. Sama o Sobie tak mówi!

Bóg nie naruszył Jej wolnośći. Ona na prawdę mogła powiedzieć NIE i Bóg by to uszanował. Ale Maryja to stolica MĄDROŚCI. Ona słysząc głos Pana nie jest w gorącej wodzie kąpana. Nie strzela od razu odpowiedzią. ROZWAŻA W SWYM WNĘTRZU. Rozeznaje duchy.

(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.

Maryja pośrednicza łask Boga. Gdy my wołamy Maryjo! Ona jest jak przezroczysta. Natychmiast przekazuje nasze błagania Bogu. Św Ludwik dopowie. My marne i grzeszne stworzenia ośmielamy się prosić o coś Boga. O ileż bardziej godnie brzmi ta prośba z ust bezgrzesznej Oblubienicy Boga. To robaczywe jabłko naszej prośby Maryja kładzie na srebrnej tacy i przyozdabia tak, że Bóg nie potrafi odmówić.

Boża rodzicielka – Maryja – przyniosła światu światłość. I Bóg na jej Fiat – na jej TAK zawiesił wszystko. Tak bardzo Ją kocha i Jej ufa.

(Iz 9, 1-3. 5-6)
Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują w żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemięzcy, jak w dniu porażki Madianitów. Albowiem dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: „Przedziwny doradca, Bóg Mocny, odwieczny ojciec, Książę Pokoju”. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad jego królestwem, które on utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana zastępów tego dokona.

Dlatego trudno wyrazić słowami uwielbienie i zachwyt nad tymi prawdami:

REFREN: Niech imię Pana będzie pochwalone

Chwalcie, słudzy Pańscy,
chwalcie imię Pana.
Niech imię Pana będzie błogosławione
teraz i na wieki.

Od wschodu aż do zachodu słońca
niech będzie pochwalone imię Pana.
Pan jest wywyższony nad wszystkie ludy,
ponad niebiosa sięga Jego chwała.

Kto jest jak nasz Pan Bóg,
co ma siedzibę w górze,
co w dół spogląda
na niebo i ziemię?

odnosi z prochu nędzarza
i dźwiga z gnoju ubogiego,
by go posadzić wśród książąt,
wśród książąt swojego ludu.

Można tylko oddać się w Jej niewolę. Powolić się Jej poprowadzić do Boga. Ona najlepiej wie jak tego dokonać.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Bóg poczuł wstęt do swego dziedzictwa

Człowiek gdy jest w niewoli to szuka pomocy Boga. Błaga. Prosi o wyzwolenie. Gdy Bóg działa – to człowiek jest zachwycony, Jeszcze przez jakiś czas czuje wdzięczność. Ale z czasem przwyczaja się do swej nowej – komfortowej sytuacji. Do swej wolności. A z czasem szuka innych – „ciekawszych” bóstw…

Cudzołoży z innymi bożkami – jak to określa dzisiejsze Słowo.

Czasem ta sytuacja jest tak bardzo dyskretna. Jak przywiązanie młodzńca z dzieijszej Ewangelii.

(Sdz 2, 11-19)
Izraelici czynili to, co złe w oczach Pana, i służyli Baalom. Porzucili Boga swoich ojców, Jahwe, który ich wyprowadził z ziemi egipskiej, i poszli za cudzymi bogami, którzy należeli do ludów sąsiednich. Oddawali im pokłon i drażnili Pana. Porzucili Pana i służyli Baalowi i Asztartom. Wówczas zapłonął gniew Pana przeciwko Izraelitom, tak że wydał ich w ręce ciemięzców, którzy ich złupili, wydał ich na łup nieprzyjaciół, którzy ich otaczali, tak że nie mogli im się oprzeć. We wszystkich ich poczynaniach ręka Pana była przeciwko nim na ich nieszczęście, jak to Pan przedtem im zapowiedział i jak im poprzysiągł. I tak spadł na nich ucisk ogromny. Wówczas Pan wzbudził sędziów, by wybawili ich z ręki tych, którzy ich uciskali. Ale i sędziów swoich nie słuchali, gdyż uprawiali nierząd z cudzymi bogami, oddawali im pokłon. Zboczyli szybko z drogi, po której kroczyli ich przodkowie, którzy słuchali przykazań Pana: ci tak nie postępowali. Kiedy zaś Pan wzbudzał sędziów dla nich, Pan był z sędzią i wybawiał ich z ręki nieprzyjaciół, póki żył sędzia. Pan bowiem litował się, gdy jęczeli pod jarzmem swoich ciemięzców i prześladowców. Lecz po śmierci sędziego odwracali się i czynili jeszcze gorzej niż ich przodkowie. Szli za cudzymi bogami, służyli im i pokłon im oddawali, nie wyrzekając się swych czynów ani drogi zatwardziałości.

Niesamowite, że Bó cały czas stara się człowiekiem wstrząsnać. posyła sędziów. Próbuje nawrócić człowieka. A ten mimo wszytko pozostaje zatwardziały i uparty w swej błędnej drodze. Błądzi i błądzi. I szuka czegoś co go rozemocjonuje. Odrzuca miłość i szansę szczęścia ponad wszytko a bignie za bałwanami i wydmuszkami.

Dzisiejszy psalm jest pełen wyrzutu wobec Izraela – właśnie w tej kwestii:

(Ps 106 (105), 34-35. 36-37. 39-40. 43ab i 44)
REFREN: Pamiętaj o nas i przyjdź nam z pomocą

Izraelici nie wytępili narodów,
jak im to Pan nakazał,
ale zmieszali się z poganami
i uczyli się postępować jak oni.

Poczęli czcić ich bałwany,
które stały się dla nich pułapką.
Składali w ofierze swych synów
i swoje córki złym duchom.

Splamili się swoimi czynami
i dopuścili się wiarołomstwa przez swoje występki.
Gniew Pana zapłonął przeciw Jego ludowi,
aż poczuł wstręt do własnego dziedzictwa.

Uwalniał ich wiele razy,
oni zaś buntowali się przeciw Jego zamysłom.
Lecz wejrzał na ich utrapienie,
wysłuchał ich modlitwy.

Wbrew pozorom – wbrew wspóćłżesnemu myśleniu – nie wszytko da się połączyć. KRZYŻ BYŁ, JEST I BĘDZIE znakiem sprzeciwu. Wyrzutem wobec ludzi idących drogą zatracenia. Nie da się uspokoić sumienia nekanego przez złego Duca i wołanego przez dobrego ducha do nawrócenia. Tylko idąc dobrą drogą – dobry duch jest jak kropla na gąbkę. Zaś nękanei złęgo jak kropla na skałę. Ale dobry duch nie upadla, nie zaneca, nie odbiera chęci życia. Raczej podnosi i pociąga ku lepszym sprawom.

Młodzieniec odchodzi zasmucony ale może z czasem zrozumie i wróci – nie wiemy.

Bóg to doskonały dydaktyk. Jak bedzimey przy Num trwali to nasze serce wejdzie w płomienie. Ale jak wtrwamy to wyjdzie oczyszczone jak złoto. Może nieraz odejdziemy ze smutkiem ale jak tylko na chwilę. Przemyślimy i wrócimy – to wygrywamy. Tylko zawrócenie całkowite i zniechecenie jest totalną przegraną czlowieka.

(Mt 19, 16-22)
Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” Odpowiedział mu: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania”. Zapytał Go: „Które?” Jezus odpowiedział: „Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego”. Odrzekł Mu młodzieniec: ” Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?” Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięc i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga prze Twoije dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę OJca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi