Tyle. Zaproszono tam Jezusa. Po prostu. W radość ważnego życiowego wydarzenia. Tak prosto. Bez intencji cudu. Zaproszono także Maryję – Pośredniczkę mającą niezwykły dostęp do Syna.

Ludzie doświadczają braku i kompromitacji. Mała ilość wina wynikała może z ich małych funduszy weselnych – swoistego ubóstwa…

Jezus wchodzi w ten niedostatek. Droga jednakże wiedzie przez Maryję. Ona – wrażliwa na ludzkie potrzeby (wrażliwa na potrzeby Elżbiety) – teraz słyszy o problemie nowożeńców. I od razu idzie do Syna!

Jezus zna jej serce. Ona prosi Go o pomoc mając w intencji cud… Świadczy o tym przedziwna odpowiedź Jezusa. Jakby nie na pytanie o samo wino… Zwłaszcza te słowa, że nie nadeszła Jego godzina…

Jednakże mimo tak oschłej odpowiedzi Ona wydaje rozporządzenia sługom… Znów przedziwna reakcja. Ona wie że Syn Jej nie odmawia. Ich serca, ich spojrzenia Miłości nie skażonej grzechem, nie wymagają żadnych słów.

Maryja wie, że Syn zaradzi jakoś temu problemowi. Ale niczego nie narzuca. Zróbcie co wam powie… Ona Pośredniczka – zanosi ból serca do Jezusa.

Dochodzi do cudu. Zadziwiającego. Pełnego paradoksu. Woda w wino. Lepsze wino po gorszym (co też świadczyło o niskiej zamożności nowożeńców)

W paradoksie rodzi się wiara. Zaczyna się od pokornej prośby do Boga zanurzonej w ubóstwo serca.

 

(J 2, 1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Weź mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twe dlonie. Ty Mamo tym wszystkim rozporządzaj według wolo Boga. Przynieś tylko miłość i łaskę, a one w zupelności mi wystarczą.