47. Przewyższający godnością

Jezus – Baranek Boży. Baranek Paschalny. On jak baranek w czasie Paschy ma zostać złożony na ołtarzu krzyża. Przypieczony cierpieniem i słońcem w samo południe. Ma oddać życie w ofierze za ludzi. A Jego kości nie bedą łamane. Czy ja jestem godzien zwracać się do Niego?

Jezus jest BOGIEM – osobą Trójcy Świętej. Jest Stwórcą Wszechświata! Czy ja jestem godzin rozwiązać Mu choć rzemyk u sandałów?

Wiele współczesnych prądów w Kościele, wiele współczesnych duchowości wskazuje by zaprzyjaźnić się z Jezusem an sposó ludzki. Skumplować się. Ja Mu coś dam, pogadamy sobie. Wyjaśnie Mu to czy tamto – On przecież zrozumie, że musiałem przekroczyć, nagiąć przykazania…

Czy nie tracimy z oczu do KOGO się zwracamy. KIM ON JEST! CO ON ZROBIŁ dla ludzkości. To Bóg Wszechmogący, a ja jestem tylko stworzeniem…

(J 1,29-34)
Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi”. Jan dał takie świadectwo: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.

On zszedł do człowieka  – najniżej jak się da. W samo błoto. Zszedł do człowieka wyniszczajac siebie w POKORZE, UBÓSTWIE i POSŁUSZEŃSTWU OJCU do samego końca. Nauczył się POSŁUSZEŃSTWA przez to co wycierpiał w UBÓSTWIE i POKORZE. Oddał życie za każdego z nas.

Jego ostatnie słowa z krzyza wskazały nam drogę. Człowiecze weź Maryję do siebie. Mamo, ten człowiek to od dziś Twoje dziecko.

Tylko Ona – bez grzechu – Niepokalana – mogła wejsć w taka zażyłość z Bogiem. W taka bliskość. Tylko Ona nie wniosła w tą relację czułości, bliskości i delikatności żadnego grzechu. I tylko Ona potrafi nas wprowadzać w tą relację.

Przyjaźń z Jezusem pełną ogromnej CZCI, UNIŻENIA, POKORY. Nie kumplostwo. Ale prawdziwą głęboką przyjaźń serc. Przyjaźń pełną MIŁOŚCI. Miłości wymagajacej. Miłości zanurzonej W KRZYŻU. Miłości pobitej do upadłego. Pokiereszowanej za mnie.

Żeby moja droga była wzniosła i godna Boga potrzebuję przewodniczki w Maryi. Gdy oddaję się Maryi w niewolę miłości, moje wszelkie działania powinny być dla Maryi.

Duszo wybrana, strzeż się, byś nie myślała, że lepiej jest twe działanie i intencję kierować bezpośrednio do Jezusa, bezpośrednio do Boga. Jeżeli chcesz ku Niemu iść bez Maryi, twoje działanie i intencje nie będą miały dużej wartości. Kiedy natomiast idziesz przez Maryję, będzie to działanie w Maryi, stanie się ono bardzo wzniosłe i godne Boga. („Tajemnica Maryi”, pkt 50.)

Idąc przez Maryję człowiek odkrywa, że Przyjaźń z JEzusem polega na NAŚLADOWANIU. Na pokonywaniu swego JA. Na wchodzeniu w przestrzeń POKORY, UBÓSTWA i POSŁUSZEŃSTWA OJCU – czyli w same głębiny KRZYŻA:

(1 J 2,29-3,6)
Najmilsi: Jeżeli wiecie, że Bóg jest sprawiedliwy, to uznajcie również, że każdy, kto postępuje sprawiedliwie, pochodzi od Niego. Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiecie, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty. Każdy, kto grzeszy, dopuszcza się bezprawia, ponieważ grzech jest bezprawiem. Wiecie, że On się objawi po to, aby zgładzić grzechy, w Nim zaś nie ma grzechu. Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał.

Weź Mamo i przyjmij wszystko. Chcę być Twoim niewolnikiem. Chcę być nikim i mieć tylko w Bogu i u Boga wszystko to co mam i posiadam. Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć, rozum, męskość, seksulaność, osiagnięcia, pracę, talenty, dary, myśli, marzenia, plany. Weź wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie – o Wszechpośredniczko łask – wszystko to otrzymałem. Bogu, przez Twe matczyne ręce chcę to wszystko powierzyć. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupęłności mi wystarczą.

Weź mnie w Twoją niewolę, bo tylko wtedy moje życie nabierze sensu i właściwego kierunku. Pragnę być Twoim bez najmneijszych zastrzeżeń.

46. Bezinteresowność

Słowo stało się Ciałem. Bóg dał Syna ludzkości by ją Zbawić. Nie miał w tym żadnego interesu. Zrobił to z Miłości do człowieka. Przychodził ze swym Słowem i był odrzucany. Był marginalizowany. Jego posłańcy byli zabijani. On jednak tak kochał, że nie chciał zguby ludzi i ciągle pukał, cięgle przychodził. Ciągle na nowo przekazywał SŁOWO. Aż nadeszła pełnia czasu i SŁOWO stało się CIAŁEM. To Słowo zostało poparte SŁOWAMI świadectwa ostatniego z proroków – św. Jana.

Bóg chce byśmy żyli w samo południe, gdy Słońce świeci najjaśniej. W samym świetle. Widzieli wszystko jasno i wyraźnie. Nie byli zakłamani słowem złego ducha. Ale żyli w Słowie prawdy, Miłości. szczęścia, radości. Żyli na szczytach ŻYCIA a nie włóczyli się ciemnymi dolinami śmierci i beznadziei.

(J 1,1-18)
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.

To Słowo daje moc by stać się dziećmi Boga i dziećmi Maryi. Według testamentu Jezusa z krzyża.

I to u Maryi można się uczyć bezinteresowności:

Wszystkie swe uczynki należy spełniać dla Maryi, to znaczy, że będąc niewolnikiem
tej dostojnej Księżniczki, należy pracować tylko dla Niej i dla Jej chwały – jako
bezpośredniego celu, i dla chwały Bożej – jako celu ostatecznego. We wszystkim, co się czyni, trzeba wyrzekać się miłości własnej, która w sposób prawie niedostrzegalny staje się niemal zawsze celem i często powtarzać w głębi serca: O, Pani moja najdroższa, to dla Ciebie idę tu czy tam, dla Ciebie spełniam… to czy tamto, znoszę… ten trud czy tę niesprawiedliwość! („Tajemnica Maryi” pkt 49)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wole moja, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki boga, przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu, przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarcza.

45. Rodzicielka Boga

Matka Boga. Matka Jezusa. Przez Nią Bóg przyszedł w Ciele ludzkim na Świat. Tą samą drogą – właśnie przez Nią – człowiwk powinien iść do Boga. Jezus w Jej łonie był od Niej całkowicie zależny. Tak i my idąc do Boga powinniśmy się zanurzyć w taką zależność bez żadnych zastrzeżeń.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, Pamięć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie to wszystko otzrymałem. Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

44. Bez Słowa nie stało się nic, co się stało…

Słowo Boga jest motorem wszystkiego co się dzieje we Wszechświecie. To Bóg podejmuje decyzje. Posyła swe Słowo Miłości, by uszczęśliwić człowieka. By Dać mu drogowskaz ku wiecznemu szczęściu. Człowiek w swej wolnośći może to Słowo usłyszeć i przyjąć albo po pierwszysch wyrazach odrzucić, albo uszłyszeć i odrzucić. W skrajnym przypadku gdy jego serce wejdzie w wielką zatwardziałosć może Słowo odrzucić ze wzgledu na to od kogo pochodzi.

Bóg powiedział Słowo Zwiastowania do Maryi. Ona je przyjęła. I to Słowo stało się Ciałem. Maryja nosiła Jezusa pod swym sercem i urodziła. Słowo stało sie Ciałem i zamieszkało wśród ludzi. To Słowo które Bóg wypowiadał przez cały Stary Testament. Wszystkie zapowiedzi. Wszystkie proroctwa. Wiele smbolicznych wydarzeń. Całe to Słowo się Ucieleśniło w Jezusie.

(J 1,1-18)
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

To niesamowite jakim zaufaniem Bóg obdarzył Maryję i Józefa. Powierzył im Jezusa, Zaufał bezgranicznie. Dał im swojego Syna jako dziecko by oni się nim opiekowali, by Go wychowywali. By bydowali z nim więź i uczyli Go życia, pracy, modlitwy, relacji. Wiele zachowań Jezus wyniósł z domu! Maryja i Józef potrafią zaprowadzić każdego człowieka do Boga. Powoli wychowywać. To jest święta rodzina. To są małżonkowie którzy potrafią kształtować człowieka w niezwykły sposób – wystarczy się im zawierzyć. Szczególnie Maryja – Niepokalana. Ona nigdy nie odeszła od Boga nawet na krok. Ona zaprowadzi każdą zawierzajacą się Jej duszę do Nieba.

Do Pana naszego nie trzeba nigdy iść inaczej, jak tylko przez Jej wstawiennictwo i korzystając z zaufania, jakim Ona u Niego się cieszy, nigdy nie prosząc Go o nic samemu… („Tajemnica Maryi” pkt 48)

Tu nie trzeba się bać. Opierać. Wystarczy się Jaj zawierzyć bez zastrzeżeń. Bez cienia oporu.

W dzisiejszym świecie potrzeba takiej stałosci duchowej bo niezmiernie łątwo jest się pogubić i pobłądzić. Jest tylu fałszywych proroków, przewodników. Wielkich duchownych, którzy potem jak wielkie topole padają w błoto zabierajac ze sobą swych uczniów. Potrzeba kogoś komu można bezgranicznie zaufać. Tylko w Maryi można znaleźc taką osobę. Ona doprowadzi do całej Trójcy. Nigdy nie przesłoni Trójcy. Ona osłoni płaszczem przed złym duchem. Ona jest drogą przez krórą Bóg dał Światu Syna. Przez nią też Bóg pragnie, byśmy szli do Niego.

Nie można też się ociągac i odkłądać. Bo czas życia jest policzony. Może to już ostatni godzina. Ostatnia szansa.

(1 J 2,18-21)
Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha. Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi.

Jedyna bezpieczna i pewna droga to droga przez Maryję. Przez zawierzenie się JEJ bez zastrzeżeń. Totuus – totalnie!

Maryjo, przyjmij mnie jako sweog niewolnika. Zawierzam się Tobie bez zastrzerzeń. Weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje matczyne dłonie wszystko to pochodzi i Jemu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

43. We wnętrzu świątyni ducha

Symeon i Anna – bohaerowie ostatnich dni. Służą Bogu pragnąc spotkania z Nim. Żyją głębokim życiem wewnętrznym. Staruszkowie, którzy przywitali Zbawiciela w Domu Ojca.

W Świętyni było w tym dniu pewnie kilkaset osób. Kilkanaście młodych małżeństw skłądajacych ofiary. Byli rozmodleni ludzie. Byli kapłani i uczeni w piśmie.

Przychodzi uboga para. Przynosi najuboższy z darów które przepisuje prawo – bo na więcej ich nie stać. Przynoszą małego chłopca, by ofiarować Go Bogu. I witaja ich przedstawiciele Izraela. Dwóch kościołowych staruszków u progu śmierci! To a być procesyjne wejście samego Jezusa do kościoła. Bez orkiesry, bez procesji, pocztów sztandarowych, feretronów, bez dzisci sypiących kwiaty, bez złotych szat. Oklasków, tłumów…?

Tam gdzie brak paradoksów w działąniu Boga, tam trzeba być mocno podejrzliwym. Tu Bóg nas wprowadza w totalny paradoks. Chce pokazać wielką prawdę.

Symeon, Anna, Maryja i Józef. Spotkanie. Zewnętrznie klęska i klapa kompletna. Pośrodku nich w ubogim kawałku tkaniny śpi zawinięty Zbawiciel Świata. A Jednak bogactwo jest TAM, GDZIE NIE WIDAĆ. Bogactwo jest we wnętrzu ich serc. Tu jest przeogromne bogactwo duchowe. To są 4 dusze, które oddały się Bogu na przepadłe. Powiedziały swoje „FIAT” tak dalece jak tylko mogły. TO są cztery osoby które poświęciły swoje życie dla Boga! Tu są trąby i chóry anielskie, tu są Cherubini z połyskujacymi mieczami kroczący wokół. Tu jest potężna radośc. Wszystko to jednak w przestrezni duchowej. W przestrzeni dostępnej jedynie oczami WIARY. Poza światem namacalnym.

(Łk 2,36-40)
Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

I na tym właśnie polega budowanie życia duchowego. Na pielęgnowaniu świątyni wnętrza a nie ztrzymywaniu się na świecie materilanym. Na przebywaniu w naszej pięknej wewnętrznej świątyni. Najlepszą przewodniczką do tego jest Ta, która ma w sobie świątynię nieskazitelną. Której wnętrze jest światem i rajem Boga – Maryja. Najbardziej niezwykła i najpiękniejsza z kobiet na Ziemi. Ona pomoże. Oświetli wnętrze, oczyści brudne zakamrki, wymiecie pajęczyny z katów tej naszej swiątyni, Przyozdobi i przygotuje. A potem wraz z Jóżefem przyniesie nam tam Jezusa by go ofiarować Bogu.

Należy wszystko czynić W MARYI

Należy wszystko czynić w Maryi, to znaczy, trzeba stopniowo przyzwyczajać się do takiego wewnętrznego skupienia, by utworzyć w swym wnętrzu wyobrażenie czy duchowy obraz Najświętszej Dziewicy. Stanie się Ona Oratorium dla twej duszy i tam wznosić będziesz wszystkie modlitwy do Boga, nie lękając się ich odrzucenia. Ona stanie się Wieżą Dawidową, w której schronisz się bezpiecznie przed wszystkimi wrogami; zapaloną Lampą, oświecającą twoje wnętrze i płonącą miłością Bożą; świętym Ołtarzem, abyś razem z Nią oglądał Boga. I w końcu, będzie dla twej duszy jej Jedynym Wszystkim w Bogu i wszystką pomocą. Jeżeli dusza się modli, modli się w Maryi; Jeśli przyjmuje Jezusa w Komunii św., składa Go w Maryi, by tam się Nim radować. Jeżeli dusza będzie działać, to w Maryi; i wszędzie oraz we wszystkim będzie ona dokonywać aktów wyrzekania się samej siebie. („Tajemnica Maryi” pkt 47)

Gdy człowiek wejdzie na taką drogę, wówczas zaczyna zwyciężać. Zaczyna kroczyć w niesamowitej rzeczywistosci – w rzeczywistości ZWYCIĘZCY. Mimo, że zewnętrznie może być uznany za ostatniego przegranego!

(1 J 2,12-17)
Piszę do was, dzieci, że dostępujecie odpuszczenia grzechów ze względu na Jego imię. Piszę do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku. Piszę do was, młodzi, że zwyciężyliście Złego. Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca, napisałem do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku, napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, i zwyciężyliście Złego. Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.

Weź mnie Mamo w swoja niewolę Miłości. Weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamiec ir ozum. Weź wszystko to co mam i poiadam. Z Ręki Boga, przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem. Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

42. Wszystko zawierzyć

Symeon – poświęcił całe swoje życie na poszukiwanie Pana. Całym pargnieniem Jego życia był ten jeden moment  – spotkanie z Noworodkiem. Popatrzenie w oczy Pana. Uwierzył obietnicy Boga i wszystko dał na tą jedną kartę. Wykreślił siebie, swe marzenia, przagnienia zamiary i oddał to Bogu – a Bóg wywiązał się z obietnicy – On nigdy nie rzuca słów na wiatr:

(Łk 2,22-35)
Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Maryja i Józef oddają Jezusa Ojcu, zgodnie z przepisami Prawa. Jezus jednakze już jest osobą Twójcy. Tak na prawdę to Maryja i Józef zawierzają siebie Bogu. To jest ich ofiarowanie. Widać to szczególnie w ostatnim zdaniu Ewangelii. Maryja pójdzie całe życie za Synem i Jej serce przeniknie miecz. Nie dostała słodkiej obietnucy jak Symeon. Jej przepowiednia jest gorzka i ocieniona Krzyżem…

Doskonałe nabożeństwo do Maryi polega właśnie na takim przekreśleniu siebie i czynienia wszystkiego z Maryją. Każdej czynności. Na pójściu do swiatyni i zawierzeniu sebie – całego sweog życia – Matce. Wykreśleniu siebie przed Bogiem. Swych planów, dążeń w imię woli Boga. Jeśli taka będzie Jego wola.

Najważniejszą praktyką owego nabożeństwa jest pełnienie wszystkich czynności z Maryją. Oznacza to, że trzeba wziąć sobie Najświętszą Dziewicę za doskonały wzór wszystkiego, co należy czynić.
Dlatego, zanim podejmie się czegokolwiek, trzeba wyrzec się samego siebie oraz swych najlepszych zamiarów. Trzeba siebie przed Bogiem wykreślić, jako kogoś niezdolnego z siebie samego do wszelkiego nadprzyrodzonego dobra i wszelkich uczynków do zbawienia pożytecznych; trzeba uciec się do Najświętszej Dziewicy i zjednoczyć się z Nią i z Jej intencjami, chociaż nieznanymi. Trzeba przez Maryję zjednoczyć się z zamysłami Jezusa Chrystusa, to znaczy: złożyć siebie jako narzędzie w ręce Najświętszej Dziewicy, aby Ona działała w tobie, przez ciebie i dla ciebie, według swego upodobania, na chwałę swojego Syna, i przez swojego Syna Jezusa, na chwałę Ojca. Wówczas całe twoje życie wewnętrzne i aktywność duchowa uzależniać się będą tylko od Niej. („Tajemnica Maryi” pkt 45, 46)

Ona jest wzorem takiego zawierzenia. Symeon i Józef także są wzorami oddanie siebie Bogu, by wypełnić plan Ojca.

Początkiem drogi jest wykonywanie przykazań Boga. Kroczenie za Bogiem i Jego Słowem. Za nauką Pana.

(1 J 2,3-11)
Najmilsi: Po tym poznajemy, że znamy Jezusa, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: „Znam Go”, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała. Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował. Umiłowani, nie piszę do was o nowym przykazaniu, ale o przykazaniu istniejącym od dawna, które mieliście od samego początku; tym dawnym przykazaniem jest nauka, którąście słyszeli. A jednak piszę wam o nowym przykazaniu, które prawdziwe jest w Nim i w was, ponieważ ciemności ustępują, a świeci już prawdziwa światłość. Kto twierdzi, że żyje w światłości, a nienawidzi brata swego, dotąd jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć. Kto zaś swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności i działa w ciemności, i nie wie, dokąd dąży, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy.

Oddać się całkowicie Matce.

Siebie przed Bogiem wykreślić.

Wejsć w niewolę Miłośći. Zwierzyć Mamie bez zastrzeżeń.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moja, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje matczyne dłonie wszystko to otrzymałem. Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Oddaję się Tobie bez zastrzeżeń w niewolę Miłości. Zarządzaj wszelkimi askpekatami mojego życia. Przynieś mi tylko – o Wszechpośredniczko – Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

41. Wstań idź….

Niesamowita jest dzisiejsza Ewangelia gdy spojrzy się na Świętą Rodzinę. Są gdzieś w wiosce pod Jeruzalem. Odwiedzili ich mędrcy, pasterze. Aniołowie śpiewają chwała. Urodziło im się dziecko. Przeszli już tak wiele. Nie mają pojęcia co knuje Herod. Nie wiedzą że tam w pałącu w Jerozolimie sam król państwa pragnie zamordować właśnie ich Syna.

Dzieje się rzecz niezwykła. Józef idzie spokojnie spać i w nocy przychodzi do niego Anioł. Daje proste bezdyskusyjne polecenie. Wstań, idź. Trudno dyskutować z Aniołem podczas snu. Takich wizyt Anioła nieraz nam trzeba – facetom XXI wieku, którzy mają swoje zdanie, decyzyjność, dyskutują z poleceniami…

Józef wstaje i idzie. Maryja także. Posłuszna Józefowi. Mimo, że Anioł przyszedł do Niej i ogłosił Jej, że będzie Matką Boga. Mimo, że fizycznie Jazus nie począł się ze współżycia z Jóżefem ale z Ducha Świętego. Więc mogłaby ustawić Józefa do pionu. Postawić siebie w centrum. Ale nie – Ona jest posłuszna swemu mężowi. Więź małżonków ma niezwykłą wagę dla Boga i duchowości.

Józef dostaje polecenie absurdalne ale je wykonuje. Uciekajcie do Egiptu. TO tak jakby dziś Bóg powiedział do mnie w nocy. Wstań rano, spakuj się i jazda na Białoruś albo do Afganistanu. Tam będziesz najbezpieczniejszy. Wrócisz do Polski jak ci powiem.

Józef wypełnia bez wahania od razu, jakby z marszu, polecenie Anioła. Maryja jest mu posłuszna. Mimo, że niosą w pieluchach Zbawiciela Świata to idą przez krzyż. Potworne przeciwności.

Jeszcze większy krzyż dokona się w Jeruzalem i okolicach. Żołnierze dostają potworny rozkaz. ZABIĆ DZIECI.

(Mt 2,13-18)
Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

Dostali rozkaz z pałacu króla Heroda: „ZABIĆ DZIECI”! I to nie są żołnierze okupanta. To są żołnierze izraelscy – żołnierze Heroda. Nieraz krewni, rodacy tych rodziców, którym zabijano dzieci… Szatan w swej wściekłości wobec człowieka potafi siać tylko śmierć… Im większe zaślepienie tego kto dopuszcza się grzechu, tym potworniejsze spustoszenie będzie czynił w sumieniu człowieka. Będzie ciągnął ku takim grzechom, żeby człowiek nie wierzył już, że jest godzien miłosierdzia i przebaczenia Boga. Szatan chce doprowadzić jak największą rzeszę ludzi do ROZPACZY! Tak daleko, by człowieka przygniatał ogrom grzechu i sam siebie potępił… Jednakże to dziecko zostało ocalone, by nie było już żadnych granic miłosierdzia Boga. By raz na zawsze zgładzić wszelki grzech – nie jakiś wybiórczy. Każdy. WYstarczy że cżłowike przyjdzie i otworzy się na Jego Miłosierdzie.

Jezus prowadzi grzesznika bolesną drogą, ale drogą odkrywanai prawdy i stawania w prawdzie. Uleczenia ducha duszy i ciała.

1 J 1,5-2,2)
Umiłowani: Nowina, którą usłyszeliśmy od Jezusa Chrystusa i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg będąc wiernym i sprawiedliwym odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli powiemy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki. Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.

Jak iść właściwie drogą ku Zbawieniu nie poddając się szatańskim pokusom i wyniszczeniu. Najlepiej kroczyć z tą, która jak tylko usłyszała że Józef dostał polecenie od Anioła, wzięła i zaczęła się pakować w drogę. Posłuszną, pokorną i ubogą Złużebnica Pana.

Najważniejszą praktyką owego nabożeństwa jest pełnienie wszystkich czynności z Maryją. Oznacza to, że trzeba wziąć sobie Najświętszą Dziewicę za doskonały wzór wszystkiego, co należy czynić. („Tajemnica Maryi” pkt 45)

Zawierzyć Jej wszystko – bez cienia zastrzeżeń i wyłączeń. Wszystko TOTALNIE.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź moją więź małżeńską, relację, bliskość, seksulaność. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem. Jemu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosći mi wystarczą.

40. Boże Narodzenie i grób?

Dziś w Oktawie Bożego Narodzenia Kościół w święto św. Jana prowadzi do Grobu Jezusa. Świętujemy narodziny Jezusa, ale one mają pełnię sensu dopiero w kontekście tego GROBU. On się rodzi jako ZBAWICIEL ŚWIATA. Kościół nie pozwala nam odsunąć sprzed oczu Krzyża. Wejść w cukierokowe i landrynkowe słodkie patrzenie na szopkę. Szopka to już jest krzyż! Całe życie Jezsa jest naznaczone krzyżem. Matka i Opiekun Jezusa cierpią i to cierpienie odczuwa także i On – maleńki Jezus. Zimno, smród, brak higieny. Totalne ubóstwo. Dzisiejsza perykopa i dzisiejsze święto stawia nas we włąściwej perspektywie.

(J 20,2-8)
Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena pobiegła i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.

Mamy stanać w grocie narodzenia i zobaczyć tam nasze nędze. Zobaczyć nasz pziom pokory, ubóstwa, posłuszeństwa Ojcu. Najlepszymi nauczycielami są tu Józef i Maryja. Tysiace świętych uczyło się od Nich. Tysiące odkrywało Tajemnicę Mary i kroczyło drogą ku prawdziwej swiętości. Św. Ludwik npisze w Tajemnicy Maryi:

Potwierdzając prawdziwość tego nabożeństwa, należałoby tu zebrać wszystkie bulle i odpusty papieskie, listy biskupów przemawiające na jego korzyść; wyliczyć bractwa założone na jego cześć; podać przykład wielu świętych i wielkich osobistości, które owo nabożeństwo praktykowały. Wszystko to jednak pomijam milczeniem. („Tajemnica Maryi” pkt 42)

Trudno zebrać i zobaczyć jak wielu podążajacych z Maryja ku Bogu odkrywało tajemnicę krzyża. Zanurzało się w krzyż by isć drogą ku Zawieniu. Chodzi o to by stanac wreszcie u progu otwartego grobu, ZOBACZYĆ i UWIERZYĆ. Wiara sama nie przyjdzie. POtrzeba aktuy ludzkiej woli w ludzkiej wolności. Tą która może doprowadzić człowieka do Wiary ejst Maryja. Ona krok po kroku zaprowadzi nas do Grobu Syna…

Dlatego też trzeba nie odstępować Jej na krok. Odkrycie Jej tajemnicy polega na ciagłym trzymaniu się blisko. Kurczowym trzymaniu rąbka jej płąszcza jak małe dziecko:

„Powiedziałem, że owo nabożeństwo polega na pełnieniu wszystkiego z Maryją, w Maryi, przez Maryję i dla Maryi.

Nie wystarczy raz jeden tylko oddać się Maryi w niewolę. Nie wystarczy nawet czynić tak co miesiąc czy co tydzień; nabożeństwo to byłoby wówczas zbyt powierzchowne, nie wyniosłoby duszy do doskonałości, do jakiej jest zdolne ją wynieść. Nietrudno jest zapisać się do bractwa, odmawiać codziennie kilka różnych modlitw; lecz prawdziwą trudność stanowi wniknąć w ducha tego nabożeństwa, które ma wewnętrznie uczynić duszę niewolniczo zależną od Najświętszej Dziewicy, a przez Nią – od Jezusa. Spotkałem wielu, co z podziwu godną żarliwością oddali się w Ich świętą niewolę, lecz tylko zewnętrznie. Bardzo rzadko natomiast spotykałem takich, którzy przyjęli ducha tego nabożeństwa, a jeszcze rzadziej takich, którzy w nim wytrwali.(„Tajemnica Maryi” pkt 43, 44)

Niewola Maryi. Bycie ciągle Jej niewolnikiem. Jej duchowym dzieckiem i trwanie w tej neiwoli Miłości.

Św Jan, który wział Maryję do siebie po tym jak usłyszał testament Jezusa z krzyża prowadzi dziś włąśnie w tą przestrzeń. Wziąć Ją do siebie. Funkcjonowac cały czas majac Ją w pobliżu. I trwać. Ciągle do przodu. Mimo burz, przeciwności. Trwać przy Matce. Tylko zniechęcenie jest prawdziwą przegraną.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to pochodzi i Jemu przez Twe ręce pragnę to oddać jako wyraz mojej miłości i pokory. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

39. Iść krokami duchowego olbrzyma

„Królu narodów, Kamieniu węgielny Kościoła, przyjdź i zbaw człowieka, którego z mułu utworzyłeś.”

Co daje oddanie się Maryi…?

Pozwala człowiekowi isc krokami duchowego olbrzyma… Ponieważ daje człowiekowi głębię wolności. Prawdziwą wolność. Maryja rozszerza serce. Wchodzi do wnętrza i je powiększa. Powiększa zdolność kochania i wypełniania przykazń Boga. POmaga w spełnianiu przykazań Boga. Odsuwa znużenie duchowe.

To nabożeństwo czyni duszę prawdziwie wolną wolnością dzieci Bożych34. Jeżeli z miłości dla Maryi dusza oddaje się Jej dobrowolnie w niewolę, to owa Najdroższa Pani, z wdzięczności, rozszerza nasze serce i sprawia, że dusza idzie krokami olbrzyma drogą przykazań Bożych. Ona oddala znużenie, uwalnia od smutku i skrupułów. Tego właśnie nabożeństwa nauczył Pan nasz Agnieszkę de Langeac35, jako środka pewnego uwolnienia się od wielkich trudności i niepokojów, w jakich się znajdowała. Powiedział do niej: Zostań niewolnicą Mojej Matki i noś łańcuszek, co też uczyniła. Wtedy też wszystkie jej troski ustąpiły. („Tajemnica Maryi” nr 41)

Najbardziej niezwykła cechą tego nabożeństwa jest UWOLNIENIE. Uwolnienie do znużenia, od skrupułów, czy smutku. Jest jak przytulenie do Najlepszej Mamy, które uspokaja walące serce dziecka. Które wprowadza bezpieczeństwo. Które przynosi ukojenie niepokojów.

Człowiek staje się Mocny w swych decyzjach i postanowieniach. Chcę iść za wolą Boga, choć jej nie rozumiem… Tak jak bohaterowie dzisiejszej Ewangelii. Bóg powiedział, że ma mieć na imię Jan – to będzie Jan!

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał jej tak wielkie miłosierdzie, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Ale matka jego odpowiedziała: „Nie, natomiast ma otrzymać imię Jan”. Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc na migi jego ojca, jak by chciał go nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I zdumieli się wszyscy. A natychmiast otworzyły się jego usta i rozwiązał się jego język, i mówił, błogosławiąc Boga. Wtedy strach padł na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim. (Łk 1, 57-66)

Tak bardzo potrzeba takiej wewnętrzej mocy dzisiejszym chrześcijanom. Tak bardzo potrzeba jasnego, PROSTEGO myślenia. Myślenia z miłością i czułością o drugim człowieku. Nie potrzeba nam wszczynania nowych krucjat i walk przeciwko tym, których wielu ludzi kościoła wskazuje jako wrogów.  Tak bardzo potrzeba ludzi dających przykład – tak jak Jan. Ludzi wskazujacych na Pana swoim życiem. Ludzi w których zyciu widać prawdziwą wolność, radość, prostotę i pokorę. Takich właśnie ludzi kształtuje Maryja, gdy tylko oddają się w Jej Niewolę Miłości.

Weź Mamo i przyjmij całą wolnośc moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to pochodzi. Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj ty wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

38. Cedry w błocie i orły zmieniające się w nocne ptaki

MAryja dziś w Ewangelii wyśpiewuje przepiękny Hymn Magnificat. Widać, że jest przepełniona Duchem Śiwętym, który objawia Jej niezwykłe tajemnice dokonującej się z Jej udziałem. Maryja – nie pokalana żadnym grzechem – ma niezwykłą otwartość na Ducha Świętego. Bóg objawia Jej swoje plany. Pójście drogą za Panem daje ogormną radość. Niezwykłe wewnętrzne szczęście.

Maryja RADUJE SIĘ, bo BÓG UCZYNIŁ JEJ WIELKIE RZECZY.

Maryja widzi dalej niż tylko macierzyństwo. Przeczuwa całą sobą owoce misji Jej Syna – rozproszenie pychy, wyniosłości i przyjście do małych i pokornych ludzi.Maryja wie, że wypełniaja się włąśnie wszystko to ZAPOWIEDZIAŁ BÓG przez proroków.

(Łk 1, 46-56)
W owym czasie Maryja rzekła: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a Jego imię jest święte. Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją. Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił. Ujął się za swoim sługą, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie. Jak obiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”. Maryja pozostała u Elżbiety około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

Maryja oddaje swojego Syna Bogu – wie, że Jezus będzie całkowicie oddany Bogu. Oddaje też każdego z nas tak jak zrobiła to Anna – matka Samuela – w dzisiejszym I czytaniu:

(1 Sm 1, 24-28)
Gdy Anna odstawiła Samuela od piersi, wzięła go z sobą w drogę, zabierając również trzyletniego cielca, jedną efę mąki i bukłak wina. Przyprowadziła go do domu Pana, do Szilo. Chłopiec był jeszcze mały. Zabili cielca i poprowadzili chłopca przed Helego. Powiedziała ona wówczas: „Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany Panu”. I oddali tam pokłon Panu.

Jedynym warunkiem by Maryja mogłą nas zawierzyć Bogu jest to, byśmy my okazali pokorę sługi i oddali się Jej całkowicie i na przepadłe. Wówczas zaczynają się dziać niesamowite cuda… Niesamowita jest modlitwa św. Ludwika zawarta w tym punkcie jego dzieła:

To nabożeństwo zabezpiecza nasze łaski, zasługi i cnoty, czyniąc Maryję ich Powierniczką. Mówimy do Niej: Weź, o moja Najdroższa Pani, to, co dzięki łasce Twojego Syna uczyniłem dobrego. Ja nie potrafię tego zachować z powodu mej słabości i niestałości, z powodu wielkiej liczby i złośliwości mych nieprzyjaciół, atakujących mnie dniem i nocą.
Niestety! Codziennie widzi się cedry Libanu, padające w błoto, i orły unoszące się ku słońcu, które stają się później nocnymi ptakami; tysiąc sprawiedliwych upada po mojej lewicy, a dziesięć tysięcy po prawicy. Ale Ty, moja można i najpotężniejsza Królowo, podtrzymuj mnie, abym nie upadł. Strzeż całego mego dobra, aby mi go nie ukradziono. Powierzam Ci wszystko, co posiadam: „Depositum custodi”! — „Scio cui credidi”: Wiem dobrze, kim jesteś, i dlatego cały się Tobie powierzam. Jesteś wierna Bogu i ludziom i nie pozwolisz, by zginęło coś z tego, co powierzam Tobie. Jesteś zbyt potężna i nikt Cię nie zwycięży, ani nie wyrwie tego, co trzymasz w rękach.
„Ipsam sequens, non devias; ipsam rogans, non desperas; ipsam cogitans, non erras; ipsa tenente, non corruis; ipsa protegente, non metuis; ipsa duce, non fatigaris. Ipsa propitia, pervenis” (święty Bernard, Inter flores, De Maria Virgine): „Idąc za Nią, nie zboczysz z drogi. Modląc się do Niej, nie stracisz nadziei. Myśląc o Niej, nie pomylisz się. Jej się trzymając, nie zginiesz. Kiedy Ona cię strzeże, nie trwożysz się. Gdy cię prowadzić będzie, nie zmęczysz się. Kiedy ona łaskawa ci będzie, dotrzesz do celu”.
I gdzie indziej: „Detinet Filium ne percutiat; detinet diabolum ne noceat; detinet virtutes ne fugiant; detinet merita ne pereant; detinet gratiam ne effluant”: „Maryja wstrzymuje Syna, by nie karał. Wstrzymuje diabła, by nie szkodził. Cnoty wstrzymuje, by nie uleciały; zasługi, by nie zginęły; łaski, by nie minęły”. Tekst ten to słowa św. Bernarda, które wyrażają istotę wszystkiego, co powiedziałem. Gdyby istniał tylko ów jedyny powód zachęty do tego nabożeństwa jako najpewniejszego środka uchowania się w łasce Bożej oraz jej wzrostu, już powinienem go pragnąć żarliwie. („Tajemnica Maryi” pkt 40)

By to wszystko mogło się wydarzyć w życiu człowieka potrzeba tylko jednego. Głębokiego zawierzenia człowieka wobec Matki. Zawierzenia się Jej całkowicie i na przepadłe.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Jemu to pragnę, przez twe dłonie oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnośći mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi