T2.49. Ku doskonałej pokorze

Jak osiągnąć świętość już tu na Ziemi. Jaka jest konkretna instrukcja. Droga…

Podaje ją święty Ignacy. Świętość wiąże się ze wzrastaniem. To jakby wchodzienie po kolejnych stopniach. Nikt nie staje się świętym z dnia na dzień. Bóg szanujać prawo wzrostu – wychowuje nas powoli do rzeczy coraz większych. Taką prawidłowość zauważa też św. Ignacy formuując 3 stopnie pokory. Jedno z filarów ćwiczeń duchowych.

Pierwszy najważniajszy – żebym wogóle został Zbawiony. Konkret. Fundament:

[ĆD 165] Pierwszy rodzaj [stopień] pokory. Jest on konieczny do zbawienia wiecznego. A mianowicie [polega on na tym], żebym się tak uniżył i tak upokorzył, ile tylko mogę, abym był posłuszny prawu Boga i Pana naszego we wszystkim i to tak dalece, że choćby mię miano ustanowić panem wszystkich rzeczy na tym świecie, lub choćby chodziło o zachowanie własnego życia doczesnego, to i tak nie brałbym nawet pod rozwagę przekroczenia takiego przykazania czy to Boskiego, czy ludzkiego, które by mię obowiązywało pod grzechem śmiertelnym.

„Nie brałbym nawet pod uwagę!” to jest bardzo ignacjańskie podejście. Słynne Magis. Więcej niż inni. Nie że nie grezszę. Nie wchodzę nawet w takie rozważanie. Na tym polega prawdziwa Bojaźń Boża! Odrzucam grzech z pogardą. Zarówno ten nęcący do niesamowitych bogactw i sukresów, jak i ten straszący śmiercią i cierpieniem.

Ignacy wie, że ten, kto sie zaczyna przyglądać grzechowi. Zacyzna brać pod rozwagę. Targuje się ze złym duchem, ten prędzej czy później updanie w ten grzech.

Gdy już człowiek wdrapie się na ten pierwszy stopień to staje przed nim kolejny jeszcze wyższy i trudniejszy do wgramolenia się. Drugi stopień pokory:

[ĆD 166] Drugi rodzaj pokory. Jest to pokora doskonalsza niż pierwsza. A mianowicie jest ona wtedy, gdy znajduję się w takim stanie [ducha], że już nie chcę ani nie skłaniam się bardziej; do posiadania bogactwa niż ubóstwa, do szukania zaszczytów bardziej niż wzgardy, do pragnienia życia długiego raczej niż krótkiego, jeśli byłaby [w każdym wypadku] równa [co najmniej] służba Bogu i Panu naszemu i zbawienie mej duszy. [Jest ta pokora] także i wtedy, gdy za cenę wszystkich rzeczy stworzonych, ani gdyby mi nawet miano odebrać życie, nie brałbym pod rozwagę popełnienia jakiegoś grzechu powszedniego.

Pokora która całkowicie zdaje się na wolę Boga. Na Jego decyzję. Na to czego On zapragnie wobec wszytkiego tego co mam i posiadam. Czynię Boga Panem swego życia. Innymi słowy unikam za wszelką cene grzechu lekkiego.

ten stopueń pokory opisuje doskonałą wolność wnętrza człowieka. Totalne zawierzenie się Bogu.

Trzeci stopień to sam szczyt Golgoty i zjednoczenie z Jezusem w Jego zbawczej misji. Nikt nie wejdzie na ten stopień, nie pojmie jego głębi jeśli nie przeprowadzi tysięcy bitew by wdrapać się na stopień pierwszy a potem na drugi.

[ĆD 167] Trzeci rodzaj pokory. Ta pokora jest najdoskonalsza; a mianowicie zawiera w sobie pierwszy i drugi rodzaj pokory, a nadto w wypadku gdyby równa [przynajmniej] była cześć i chwała Boskiego Majestatu, chcę i wybieram raczej ubóstwo z Chrystusem ubogim, niż bogactwo; zniewagi z Chrystusem pełnym zniewag, niż zaszczyty; i bardziej pragnę uchodzić za obłąkańca i głupca z powodu Chrystusa, boć jego pierwszego za takiego miano, niż być uważanym za mądrego i roztropnego na tym świecie; a to wszystko dla większego naśladowania Chrystusa Pana naszego i dla większego w rzeczy samej upodobnienia się doń.

Tu juz wchodzi w grę heroiczność cnót. To już jest totalne zakochanie się w Jezusie. Pójście na całość duchową. Wejśćie w najgłębszą komunię z Chrystusem. Jak zakochani – jestem z Panem bez względu na cokolwiek. Chcę z Nim iść wszędzie – chcę z Nim nawet dzielic Golgotę.

Ten sotpień pokory to jakby szukanie okazji by coś ucierieć dla Pana. Poświecić się dla Umiłowanego.

I kazdy z tych stopniów POKORY jest ŁASKĄ! Tego się nie da wypracować, wyuczyć, wyćwiczyć. Tu potrzeba ogromnej łąski Boga. Te poszczególne stopnie pokory trzeba sobie wyprosić.

Ten trzeci stopień pokory kontemplujemy patrząc na Maryję pod krzyżem. Właśnie wtedy widzimy Ją tak mocno zanurzoną we współ-cierpieniu z Synem. Mater Dolorosa.

Pan wybiera i powoli wychowuje. Pragnie każdego z nas doprowadzić do świętości i nigdy ta droga nie jest dla nikogo zamknięta.

(Mk 3,13-19)
Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy: Synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskario-tę, który właśnie Go wydał.

Świętość to ŁASKA. To Jezus wybrał każdego z nas do tej drogi. To Jezus obdarza każdego z nas odpowiednimi łaskami i darami. To On prowadzi każdego z nas.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.48. Antywartości na piedestale

Za Jezusem podążają ogromne tłumy. Ludzie idą za Nim bo widzą wielkie cuda. Idą bo chcą dostać od Niego jakiś dar. Widzą, że on rozdaje łąski za darmo. Tłum jest potężny i ciśnie się na Niego – do tego stopnia, że Jezus każe im zostawić dla siebie łódkę na brzegu, by móc się ewakuować. Idą do Niego ci, którzy mają jakieś choroby fizyczne – chcieli Go dotknąć.

Gdy wyrzucał złe duchy, te oznajmiały ludziom Kim On jest, a Jezus je uciszał. Chciał by ludzie sami to odkryli. Nie jako tłum podążajacy za jakimś sloganem, ale weszli w relację z nim w ciszy i samotności – na głębinach swego serca.

(Mk 3, 7-12)
Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

Najistotoniejszą drogą jest uzdrowienie wnętrza. Oczyszczenie z grzechów. Jezus to niezwykły arcykapłan składajacy ofiarę z samego Siebie za nas wszytkich. Kapłani na ziemi maja tylko wzorce, kopie rzeczywistosci niebieskich. Podążają jedynie za symbolicznymi przedstawieniami. Natomiast Jezus jako Syn Boga sam jest Bogiem. Jego Ciało jest doskonałą światynią. Jako Stwórca ma pełną władzę nad człowiekiem. Jest Arcykapłąnem w pełnym słowa tego znaczeniu.

(Hbr 7, 25 – 8, 6)
Bracia: Jezus może całkowicie zbawiać na wieki tych, którzy przez Niego przystępują do Boga, bo wciąż żyje, aby się wstawiać za nimi. Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest zobowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie. Prawo bowiem ustanawiało arcykapłanami ludzi obciążonych słabością, słowo zaś przysięgi, złożonej po nadaniu Prawa, ustanawia arcykapłanem Syna doskonałego na wieki. Sedno zaś wywodów stanowi prawda: takiego mamy arcykapłana, który zasiadł po prawicy tronu Majestatu w niebiosach, jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku zbudowanego przez Pana, a nie przez człowieka. Każdy bowiem arcykapłan ustanawiany jest do składania darów i ofiar, przeto trzeba, aby Ten także miał coś, co by ofiarował. Gdyby więc był na ziemi, to nawet nie byłby kapłanem, gdyż są tu inni, którzy składają ofiary według postanowień Prawa. Usługują oni obrazowi i cieniowi rzeczywistości niebieskich. Gdy bowiem Mojżesz miał zbudować przybytek, został w ten sposób pouczony przez Boga: „Bacz, abyś uczynił wszystko według wzoru, jaki ci został ukazany na górze”. Teraz zaś Chrystus otrzymał w udziale o tyle wznioślejszą służbę, o ile też stał się pośrednikiem lepszego przymierza, które oparte zostało na lepszych obietnicach.

Złoży doskonałą ofiarę za grzechy ludu. A wczęsniej bedzie mówił do serca ludzu. Będzie jako arcykapłan wypowiadał swoje Kazanie na Górze. Opowie o przymierzu z Bogiem. Znów zaprowadzi ludzi w przeogromny paradoks. Unosząc 8 antywartosci do rangi źródeł szczęścia. To kolejny element walki z Diabłem i jego „wartośćiami”, którymi odrywa ludzi od Prawdy. Którmi zatruwa ludzkie serca. Wymiania Boga na rzeczy, dażenia, materialne zabawki.

Z jednej strony 8 błogosławieńst potrafi człowieka odstreczać. Z drugiej strony polecenia wydają się być łątwe do spełnienia – jeśli zaufa się BOGU jak dziecko.

Tak nas uczy Ignacy – PROSIĆ, PROSIĆ, PROSIĆ. Parafrazujać modlitwa wprowadzenia mówi: „Aby wszytko w nas zmierzało wyłącznie ku większej chwale Boga. Żebyśmy żyli w prawdzie wobec nas samych…”. Tak na prawdę jest to prośba o otwartość na 8 błogosławieństw. Na życie tą kartą Bożych dróg.

Jezus nauczał w różnych miejscach. Ale wydarzenia na górze – na szczycie góry zawsze mają charakter podniosły i wyjątkowy. Bóg zawsze objawiał siebie na Górze. Jezus ogłasza 8 błogosławieństw na górze, przemienia się na Górze, oddaje za nas życie na Górze. Trzeba się na tą górę wdrapywać. Dać się porwać Bogu do tej wędrówki – bo tam się dzieją rzeczy niezwykłe.

Mowa Jezusa odwraca wszystko do góry nogami. To co w starym testamencie było źródłem błogosławieństwa, w kazaniu na górze traci znaczenie, a do źródeł błgoslawieństwa wynoszone jest to czego ludzie się wystrzegali jak ognia. Totalny paradoks. TO w kazaniu na Górze najsilniej zarysowuje się ogormna różnica między STARYM i NOWYM Testamentem. Między SŁOWEM STAREGO PRZYMIERZA a NOWYM PRZYMIERZEM opartym na MIŁOŚCI. Potężna róznica. Dlatego Jezus tak podkreślał, że nie da się wlać młodego wina do starych bukłaków. Ani nowej łaty do starego ubrania. One po prostu nie będą pasowały. Powstanie jakiś potworek. Dopiero będąc w Nowym Przymierzu można jak Ojciec rodziny sięgnać do Słowa Starego przymierza – i jak ten ojciec wyjac ze skrzyni perły – piękny album ze starymi zdjećiami. Widzieć jak historia Starego Przymierza zarysowywała wydarzenia Nowego Przymiera. Zobaczyć jak Jezus wypełnia zapowiedzi Starego przymierza.

W Kazaniu na Górze nie ma sankcji… W przeciwieństwie do Starego Testamentu – człowiekowi nie grozi kompletnie nic za nie wypełnienie 8 błogosłąwieństw. Nie grozi nic na ziemi! Ale może utracić coś więcej – całą wiecznosć. Bo zapłatą za życie zgodne z Kazaniem na Górze jest szczęście wieczne. Błogosławieństwo na wieki w zjednoczeniu z Bogiem.

Bóg jest Ojcem. Wie, że Jego dzieci cierpią głód i prześladowanie. Nie chce być Bogiem dalekim. Wyniosłym. Łamiącym kręgosłupy. Zadziwiajace – Bóg chce być przez ludzi czczonym tą właśnie prośbą o chleb, czy sprawiedliwosć. Modlitwą prostą płynącą z serca. Modlitwą DZIECKA. I ciągłym uznawaniem siebie za dziecko Boga.

„Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy was zelżą i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.

Jak coś pcha mnie ze szczytu to jeszcze więcej trwania jeszcze więcej modlitwy. Jeszcze usilniej musze się trzymać tej wspinaczki na szczyt. Jak zawrócę to spadnę. Im trudniej tym usilnij trzeba się przedzierać. Przecież Bóg nie gadałby głupot.

Po ludzku nie da się pojac tego paradoksu. Potrzeba Bożego światła i łaski. Kazanie na Górze trzeba rozważać modlitewnie. I tylko tak. Jak dziecko ufajace Tatcie.

A NAJISTOTNIEJSZE JEST TO KTO TO GŁOSI. Zaczynajać od samej treści człowiek się pogubi. Bóg Człowiek. Ludzki. Płacze, cierpi, jest najuboższy z ubogich – nie am nic. Jest pokorniutki. Zależny od Ojca – wszystko konsultuje z Tatą – wstaje po nocach, by skonsultować kolejne kroki z Ojcem. Jeśli ktoś zna prawdę to tylko ON!

I nie ma co udawać, że te słowa są proste… Są ogromnie trudne do wypełnienia. Człowiek musi złamać swoje przekonania doążenia do wygody. To wcale nie jest takei proste jeśli potraktuje się te słowa Śmiertelnie na SERIO. A tak trzeba je traktować. Bo one rozstrzygaja o życiu po ŚMIERCI!. Jezus wszytkie te błogosławieństwa wypełnił na sobie. To nie jest nakaz z góry od wyidealizowanego bożka. Jezus mówi i wypełnia najdoskonalej jak się da. Jest prawdziwym Liderem, który przeciera szlaki. Jezus tym którzy przylgną do Niego da siłę do pokonania takich samych, a i większych przeciwności.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wole moją, pamięć i rozum. Weź wszytkot o co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

T2.47. Motywacje

(Mk 3, 1-6)
W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Jezus gniewa się na uczonych w piśmie bo poszli w „pewnosć swoich racji” tak dalece, że nie chcą się otworzyć na Słowo Boga. Uważaja ze mają rację i idą drogą zatwardziałości serca. Na koniec planują wręcz zabić Jezusa, bo jego przekonania nie zgadzają się z ich przekonaniami. Bo nie przyznał IM racji – bo wygrał z nimi w potyczce słownej… Straszliwa postawa….

Ale w taką postawę chce nas wciagnać Szatan. Niepokoi. Wytrąca ze spokoju i pewności Boga. Chce byśmy zaczęli polegać tylko an sobie i żyli tylko pewnością siebie, odrzucajać PEWNOŚĆ BOGA i JEGO MIŁOŚCI i JEGO PLANÓW WOBEC NAS.

Mamy zachować pokój nawet przy największych burzach i falach na morzu. Bóg z czasem człowiekowi który ćwiczy udziela coraz większych i subtelniejszych łask, ale też wystawia go na intensywniejsze próby i większe burze życiowe – bo wierzy zę ten człowiek będzie wpsółpracował z łaską i da radę. Człowiek zawsze będzie nie przygotowany na potyczki duchowe. Im gorzej tym lepiej, bo to znaczy że idziemy w dobrym kierunku. Im więcej walk trzeba stoczyć. Im więcej ciemności i bezradności w trwaniu przy Bogu tym lepiej. Doświadczenie zawsze przychodzi jako bolesne, w ciemności i cierpieniu.

Im gorzej im ciemniej tym więcej trzeba wiary – tym więcej modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy. Modlitwy o umocnienie powołania byśmy nie byli chwiejni. Chodzi o to by trwać na skale. Twardo stać na skale, którą jest Chrystus. A powołanie zawsze ma źródło w Miłości Boga. A miłość woła z krzyża – w POKORZE, UBÓSTWIE i ZALEŻNOŚCI od Boga. Taka Miłość wypala brud i czerń – oczyszcza i krystalizuje. Jedynie kryształ nie zatrzyma na sobie poteżnej energii swiatła i nie spłonie pochłaniając i przesłaniając to swiatło. Krystalicznie czysty człowiek będzie przepuszczał swiatło dalej.

Widać to w drodze Apostołów. Zaczynają z wizją dotyczącą Jezusa ich włąsna wizją. Zaczynają z miłoscią egoistyczną, ziemską, naturalną. Z czasem Jezus ich wychowuje. Poddaje próbom. Karci surowo. Na końcu Piotr woła – „Ty wszystko wiesz, ty wiesz, że Cię kocham”.

Miłość idzie drogą ofiary – pokazął to Jezus przez Golgotę. Miłość która odpowiada na powołanie Pana, musi KOSZTOWAĆ. Jeśli powołanie mnei kosztuje i to dużo kosztuje – to dobrze. Jeśli niewiele kosztuje – to warto się mu bliżej przyjrzeć.

Nie ma świętości:
– Bez wysiłku i wielkiej ceny
– Bez potykania się i patrzenia w dół pod nogi a nie cały czas w górę
– bez mozolnego kroczenia po ziemi
– bez ataków złego
– bez kuszeń
– bez przedzierania się przez mrok
– bez wątpliwości

JEŚLI WYBRAŁEŚ – ZDECYZDOWAŁEŚ – stań an nogi i idź… Tkwij zakorzeniony w Jezusa jak stare drzewo – z wielkimi nienaruszalnymi korzeniami. Trwaj mimo gradów, największch mrozów, deszczy, nocy…

Aby trwać trezba być ZADOWOLONYM z Pana. Z Jego wezwania, powołania, choćbym go nie rozumiał. Być ufnym jak dziecko. Bóg to źródło POKOJU. Bóg to źródło SZCZĘŚCIA. Bóg to źródło ŁASK i skutecznego APOSTOLATU.

Tacy ludzie przyciągają swą prostotą i radością. Promienieją. Przyciągają pokaleczonych, poranionych. A sam moż ecierpi głębiej i doktliwiej niz oni.

Tak ważne są DZIĘKCZYNIENIE i UWIELBIENIE Boga za łąski dnia.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.46. Pan, który woła

Chrystus tworzy podwaliny kościoła – połuje uczniów. Bóg jest Miłością – a miłość wyraża się w relacji. Datego Bóg woła do relacji z Nim. Jezus to wcielone SŁOWO, dlatego też kieruje SŁOWO do człowieka. Bóg też jest Stwórcą i nadaje IMIĘ. A Imię zawiera w sobie sens człowieka. Jego najgłębszw powołanie.

Bóg woła i czeka na odpowiedź człowieka. Wołanie Miłości i odpowiedź miłością sprawia, że Królestwo Boga staje się an ziemi. Ziemia napełnia się pulsowaniem miłości. Tego niezwykłego dialogu ludzi i Boga. Dialogu Miłości.

Powołanie to dar  – zupełnie WOLNY – to jest ŁASKA BOGA. Nie da się na nią zparacować. Nie da się jej wysłużyć. Nie można się zgłosić. Trzeba otrzymać od Boga specjalną ŁASKĘ. Bóg znajduje sposób by dać tę łaskę człowiekowi. Ile powołań tyle dróg dojścia do tego powołania i do przyjęcia tej łaski. Ale nieraz ta miłość wołająca człowieka spotyka się z odmową i odrzuceniem. Te dary są dla człego ludu, dla ludzkości, dla całego Kościoła a nie tylko dla danego człowieka. Wybrany staje się narzędziem Boga. WOLNYM narzędziem. Jaki może być wznioślejszy cel zycia człowieka niż bycie współpracownikiem Boga.

Powołanie wywodzi się z miłości – Jezus spogląda na powoływanych z MIŁOŚCIĄ. Jezus mówi – UMIŁOWAŁEM CIĘ – dlatego CIĘ POWOŁAŁEM. Bóg się nie myli gdy powołuje – Jego Miłość potrafi wszystko oczyścić, wyalić, uzdrowić. On potrafi naprostować najbardziej pokręcone drogi. Jedyne co człowiek powstrzymuje to LĘK.

Powołanie bywa różne. Na przykłąd powołanie Piotra i Andrzeja. Najpierw idą za Janem Chrzcicielem. Potem Jan wskazuje na Pana. Pan zabiera ich do siebie – ale oni wracaja do codziennosći. Potem znów przychodzi po nich i znów zabiera ich ze sobą. To powołanie przebiega etapami. Oni uczą się siebie nawzajem.

Wielka łaska to też ogromna wojna ze strony złęgo ducha. Kuszenia przeciw. Bóg chce być wybrany w WOLNOŚCI! Będzie straszył, kusił, nęcił. Będzie dawał setki pytajników. Będzie zwodził. A drogi Boga nie są drogami człowieka. Inne przyciąganie, które tak mocno dziś działa to rzeczy materialne, bogactwa, umowy, zależności ludzkie.

GDY CZŁOWIEK WYBRAŁ – powinien przylgnąć ściśle do tego wyboru. Jeśli wybór zapieczętowany jest łaską sakreamntu. Szczególną łaską Sakramentu – to wóczas trzeba przylgnąć i tą łąskę wykorzystać. Nawet jeśli wcześniej Bogu powiedziało się NIE.

To Jezus jest Panem. Panem wszytkiego. Ludzkich praw, relacji, obowiazków. To On pociąga. On jest Panem szabatu.

(Mk 2, 23-28)
Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?” On im odpowiedział: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom”. I dodał: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.45. Nowe…

(Mk 2, 18-22)
Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”.

Jezus przez całą swą publiczną działalność prowadzi bitwę ze złym duchem. Walczy z szatanem. Od Jordanu, przez kuszenie na pustyni aż po ostatnie tchnienie na Golgocie.

Jezus walczy na czterecz szczególnych polach:
1. Walczy z tępotą uczniów, z ich niewłaściwym zrozumieniem Jego misji jako Mesjasza
2. Walczy w polemice z faryzeuszami i Uczonymi w Piśmie
3. Walczy z chorobami ducha i ciała – uzdrawiając ludzi
4. Walczy z opętaniami człowieka przez szatana – prowadząc egzorcyzmy

Jezus przez Egzorcyzmy, czy uzdrowienia w namacalny sposób pokazuje że Jest PANEM ŻYCIA. Że jest panem wszystkich Aniołów. Także te upadłe muszą się Go słuchać. Ale Jezus też wchodzi w potyczki słowne. Nawet gdy miał 12 lat w świątyni w Jerozolimie, Uczeni w Piśmie nie mogli się nadziwić Jego madrości i inteligrncji.

Najboleśniej jednak ranią najbliżzsi. Uczniowie i apostołowie. Mają uszy a nei słyszą. Mają oczy a nie potrafią dostrzec.  Oni zamiast widzieć głębiej biją się o władzę. Pouczają Pana – jak św Piotr, który usłyszał „zejdź mi z oczu szatanie…”

Tyle modlitwy, książek, rekolekcji, rozmów – a i tak Chrześcijanin chce postawić na swoim. Szatan wchodzi w ludzkie uczucia i wukorzystuje je. Szatan nie może sobe ot tak wejsć do serca człowieka. Musi na czymś podróżować – najczęściej są to uczucia i emocje. Słaby jest tam gdzie jest pokora, ubóstwo duchowe, posłuszeństwo Bogu. Tam, gdzie jest wiara. On nie potrafi tego wykorzystać bo sam był pokorny, wyniosły i sprzeciwiał się Bogu. Stawiał na samego siebie a nie w ubóstwie ducha, na samego Boga.

Natura, uczucia, emocje – NIE SĄ ZŁE. Cała sztuka polega na ich włąściwym używaniu. Na uporządkowaniu. Trzeba je ciagle ćwiczyć!

TAKĄ OGROMNĄ MOC MA POST. Walka z samym sobą. Porządkowanie i uczenie samego siebie powściągliwości. Spojrzenia wokół a nie szukania tylko tego, co dogadza moim zysłom i mojej przyjemności.

Najlepiej decyzje podejmować w swoistej emocjonalnej i uczuciowej „obojętności” tak na sucho. Uczuc nie nalezy przekreślać ale też nie należy na nich budować.

Decyzje zaczynaja się od WOLI – bo to wola rozstrzyga o grzechu, o tym, że coś będzie grzechem, czy zaśługą człowieka.

Potem pojawia się pragnienie, badanie , intensyfikacja tego pragnienia.

By w końcu wola przerodziła się w czyn. Czyn na miarę możliwosci człowieka wsppomaganych łaską od Boga.

Weź Mamo i pryjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, kóra znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.44. Pokusy

Jezus przyjmuje chrzest z rąk Jana. Objawia swe prawdziwe imię, swe prawdziwe pochodzenie. Dokonuje się Epifania. Jak to podkreśla Jan – Jezus daje się poznać.

Daje się poznać jako Syn Boży – osoba Trójcy Świętej. Jak mówi o Bogu Ojcu, Duchu i Synu. Jan po ludzku potwierdza świadectwo Boga o Synu w mocy Ducha. Podkreśla też, że Jezus będzie chrzcił – ale już w inny sposób – będzie chrzcił Duchem Świętym.

(J 1, 29-34)
Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi”. Jan dał takie świadectwo: „Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.

Po chrzcie Jezus węruje na pustynię. Przechodzi wielkie rekolekcje. Poszukuje swego „powołania” swej tożsamości w ciszy i na głębinach serca. DALEKO OD ŚWIATA…

Dziś świat tak rzadko potrafi odejsć od hałąsu codzienności i zanurzyć się w ciszy!

Gdy już wszytko przepracował, po 40 dniach przychodzi kusiciel. Jezus chce nam pokazać, że po odkryciu powołania, odkryciu głosu Boga trzeba się spodziewać kuszeń. Trzeba się spodziewać walki duchowej – bo człowiek który odkrył swoje Imię, otworzył się na Ducha Świętego jest szczególnie niebezpieczny dla piekła.

Po pokonaniu pokus szatan odstępuje od Jezusa, ale tylko do czasu… Do czasu męki. Na pustyni sztan nęci, stara się odciagnać Jezusa od pójścia drogą Boga. za 3 lata będzie straszył, katował, próbował odstraszyć Jezusa od pójścia drogą Boga aż do samego końca, az do ostatniego tchnienia na krzyżu, będzie Go nawoływał, zęby to skończył. Całe życie leży w tej walce a bronią jest Słowo Boga i Krzyż Pana.

Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód.

Rzekł Mu wtedy diabeł: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem”. Odpowiedział mu Jezus: „Napisane jest: «Nie samym chlebem żyje człowiek»”.

Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje”. Lecz Jezus mu odrzekł: „Napisane jest: «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»”.

Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»”. Lecz Jezus mu odparł: „Powiedziano: «Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»”. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu. (Łk 4,1-13)

Pustynia to wspomnienie drogi Izraela z niewoli do ziemi obeicanej. Drogi ku WOLNOŚCI. 40 dni Jezusa odnosi się do 40 lat Izraela na pustyniw  drodze z Egiptu. Tak samo jako pokusy dotykały Izraela i powodowały, że Izrael błądził. tak też pokusy spadają na Jezusa.

Pokusy są bardzo podobne…

  1. POKUSA ŁATWEGO CHLEBA
    „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym SŁOWEM, które pochodzi z ust Boga” Bóg daje chleb, ale nie łatwy. Wymagajacy wysiłku. Daje chleb na każdy dzień. A człowiek XXI wieku goni za bogactwem i garnakami pełnymi mięsa, za popularnością i setkami wielbicieli – ale ceną jest niejednokrotnie dusza!!! Bóg wychowuje człowieka do rzeczy większych – pokazuje co jest NAJWAŻNIEJSZE. Wobec Boga jedyna sensowna postawa to postawa dziecka! BEzgraniczne zaufanie Tacie. Ta pokusa pokazuje też na moc NOWEGO CHLEBA – CIAŁA PANA w EUCHARYSTII!
  2. POKUSA NADZWYCZAJNYCH DRÓG I ZNAKÓW
    Szatan atakuje powykręcanym Słowem Boga. Ale Jezus się broni – NIE WYSTAWIAJ BOGA NA PRÓBĘ. Swiat XXI wieku wraca do czarów, do pogaństwa, do magii. Proponuje leki cud, „nieśmiertelność” farmakologiczną, receptę na każdy ból, łącznie z samozagładą – zabijaniem dziecka, gdy pojawia się problem jego poczęcia, albo z pięknym samobójstwem, gdy czuję się niepotrzebnym na świecie. A wszystko ubrane w kontekst humanitaryzmu. Pomocy. wielkiej „miłości” do człowieka. Wykręcajać Słowo Boga! Jezus mógłby przecież zostać celebrytą. Sfrunąć z narożnika światyni otocony aniołami – wszytkie media ówczesnej JErozolimy ogłosiłyby Go Królem. Mógłby wyzwolić ten anrów z okupacji… Ale drogi Boga sięgały daleeeeko poza ten horyzont
  3. POKUSA UKŁADÓW I KOMPROMISÓW
    Są tylko dwa sztandardy, a miedyz nimi pole bitwy. Nie ma trzeciego spokojnego miejsca, gdzie możnaby pertaktować i z jednymi i z drugimi. Z Bogiem i z Szatanem. Nie da się nać Bogu świeczki a Diabłu ogarka. W KAŻDYM LUDZKIM SERCU TRWA ZACIEKŁA WOJNA. Pokój serca jest tylko i wyłącznie po stronie Jezusa i w Jego armii. I nie obędzie się bez walki, wysiłku. A XXI wiek pokazuje że wszystkie strony można ze sobaz bratać. Pomieszać pojęcia. Namącić. Korporacje, państwa, unie… Wszyscy próbują stworzyć swojego bożka – takiego gdzie wszystkim bedzie w miarę dobrze. Może nie do końća super. Próbuje się znajdować kompromisy tam, gdzie ich nie ma… Jezus broni się znów Słowem – „Idź precz Szatanie. Bogu będę oddawał pokłon – i tylko Bogu”.

Współczesny siat ciagne nas otacza swymi bożkami. Swymi małymi pokusami. Tymi ogarkami, które mamy zapalić szatanowi, by wreszcie zaufać sobie a nie Bogu. By pójść za miłosćią włąsną a nie Miłością do Boga.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

T2.43. Chrzest Pana

(Mt 3, 13-17)
Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” Jezus mu odpowiedział: „Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Jezus schodzi do wody. Wychodzi spomiędzy tłumu ludzi – grzeszników – i podejmuje chrzest. Pokazuje ludziom drogę do Boga. Przez wiarę przez chrzest…

Potem na krzyżu da ludzkości chrzest jako SAKRAMENT. Sakrament niesamowity – jeden z najważniejszych – bo włącza nas w ciało Chrytusa. Choćby człowiek przyszedł z przeogromnym bagażem grzechów chrzest wszystko zmywa. Chrzest to nowy początek. Od tego momentu człowiek staje się Nowym Człowiekiem. Rodzi się na nowo. To Jezus cały czas przepowiada i do tej rzecywistosci na okrągło wraca. Przyszedł powoływać grzeszników a nie świętych… Tą swoja misję uwypukla dziś w Ewangelii:

(Mk 2, 13-17)
Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną!” Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: „Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?” Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

Powołuje Apostołów – przedłużenie swoich dłoni na Ziemi, by byli szafarzami sakramentów-  by chrzcili!

Jezus w swoim Chrzcie stąpa po głowie węża – woda w Starym Testamencie jest siedliskiem demonów. Obmycie z wody. Jezus wchodzi w wodę i odpędza złęgo ducha. Woda stjae się narzędziem obmywania z brudu grzechów.

Znamienne jest że Jezus właśnie do tego rozpoczął swoją działalność. Od Chrztu. Opuścił dom. Rozpoczał oficjalną misję i zaczął ją od chrztu – od swoistego pokazania, że swoją drogę trzeba rozpocząć od stania się chrześcijanianem – czyli ochrzczonym człowiekiem. Nowo narodzonym. obmytym z grzechów.

Jezus nie potrzebuje chrztu ale wchodząc w tą wodę bierze na siebie wszelkie ludzkie grzechy – te wszystkie demony, które z ludzi zostały zmyte przez grzech. Bierze to wszytko i niesie na swych barkach aż na Golgotę – by to wszystko zgładzić przez przelanie swej krwi.

Tu zanurzony w Jordanie – w wodach Jordanu – obmyty ich wodami. Na krzyżu zanurzony w męcę – w oceanie cierpienia – pbmywany strugami swojje własnej krwi – krwi Baranka Paschalnego. On jest ponad czasem. Zwym wejściem w Jordan już uświęca chrzest poprzez swoją mękę na krzyżu, która będzie miałą miejsce za 3 lata.

Dokonuje się jedna z wielkich EPIFANII Boga. Otwierają się Niebiosa i Bóg mówi o swym Synu. To Jest mój Syn umiłowany – Jego słuchajcie. Nad każdym ochrzczonym Bóg otwiera niebiosa i mówi o nas – TO JEST MÓJ SYN. Każdy z nas we chrzcie była namaszczony na PROROKA, KAPŁANA i KRÓLA!

Jego Słuchajcie!!! Od Chrztu staję się chrześcijaninem  – teraz już moim Panem jest Jezus – JEGO MAM SŁUCHAĆ, by wypełnić swe życiowe powołanie – by być prawdziwie szczęśliwym człowiekiem.

(Hbr 4, 12-16)
Bracia: Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by dla Niego było niewidzialne; przeciwnie, wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek. Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz poddanego próbie pod każdym względem podobnie jak my – z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia i znaleźli łaskę pomocy w stosownej chwili.

Duch zstępuje na Jezusa, gdy Ojciec Mówi. CAŁA TRÓJCA JEST W TYM WYDARZENIU! Duch spoczywa i pozostaje na Jezusie. Namaszcza Jezusa. Gdy Bóg posyła do czegoś, to też wyposaża człowieka w dary Ducha do spełnienia tego posłannictwa. Do wypełnienia woli Boga. Uzdalnia przez dary Ducha Świętego. Żeby wykorzystać w pełni te dary, trzeba być POKORNYM. Do głębi POKORNYM. Wtedy Duch Święty może działać w pełni w naszym sercu. Wylewać swe dary a my w pokorze będziemy z nich korzystali.

Jezus jest solidarny z ludźmi – miesza się z tłumem. Ale jako Przewodnik – wychodzi i pokazuje kierunek – PRZEZ CHRZEST!. Przez Chrzest do nowego życia!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.42. Postawy ludzi

Ludzie mogą mieć przeróżne postawy wobec Słowa Bożego, wobec Boga a takżę wobec drugiego człowieka. Postawa i przekucie Słowa w czyny charakteryzuje ludzi podążajacych za głosem Boga. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje przeróżnych ludzi. Są tacy, którzy przyszli zobaczyć ciekawe wydarzenie, posłuchać, ale w zasadzie to dla nich teatrzyk, coś ciekawego dzieje się w miasteczku – jakaś rozrywka – przyszedł uzdrowiciel. Jest paralityk, który ma głęboką potrzebę uzdrowienia w sercu, ale nie może jej zrealizować, bo nie potraifi dotrzeć na spotkanie z Jezusem. Są też przyjaciele tego paralityka, WSTAWIENNICY. Ludzie, którzy zabierają tego człowieka przed Jezusa i to w dodatku wykorzystujać swój spryt i twórczą naturę. Są i tacy, którzy uważają ze mają monopol na interpretację i głoszneie Słowa. Oni walczą z Jezusem i tymi wydarzeniami, które są efektem wizyty Jezusa. Nie chcą stracić swego sattus quo.

(Mk 2, 1-12)
Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy”. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: „Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?” Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: „Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!” On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: „Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego”.

Co ciekawe uzdrowienie którego dokonuje Jezus kieruje właśnie w stronę najbadziej zatwardziałych niedowiarków. W kierunku tych, którzy są mu najbardziej rpzeciwni. Chce właśnie nimi wstrząsnać. Przemienić ich serca i podejście do Ewangelii.

W tym kontekście i w takich realiach zbudowane jest też rozważanie św. Ignacego Loyoli o trzech parach ludzi [ĆD 149-157]

Modlitwa przygotowawcza zwyczajna.
Wprowadzenie 1. Historia. Tu o Trzech parach ludzi. Każda z tych par zdobyła 10.000 dukatów, ale nie w sposób czysty i należyty [jak to przystoi z pobudki] miłości ku Bogu. Wszyscy oni chcą się zbawić i znaleźć Boga, Pana naszego, w pokoju duszy, zrzucając z siebie ciężar i przeszkodę do tego, to jest przywiązanie [nieuporządkowane] do tej rzeczy nabytej.
Wprowadzenie 2. Ustalenie miejsca jakby się je widziało. Tutaj widzieć samego siebie, jak stoję przed Bogiem, Panem naszym, i przed wszystkimi jego Świętymi, aby pragnąć i poznać to, co jest milsze jego Boskiej Dobroci.
Wprowadzenie 3. Prosić o to, czego chcę. Tutaj błagać o łaskę do wybrania tego, co bardziej jest [pomocne] do chwały jego Boskiego Majestatu i do zbawienia mojej duszy.
Pierwsza para ludzi. Chcą oni zrzucić z siebie przywiązanie do rzeczy nabytej, aby znaleźć Boga, Pana naszego, w pokoju duszy i móc się zbawić, ale nie stosują [żadnych] środków aż do godziny śmierci.
Druga para ludzi. I oni chcą zrzucić z siebie przywiązanie, ale tak je chcą zrzucić, żeby jednak pozostać w posiadaniu rzeczy nabytej i żeby raczej Bóg poszedł za tym, czego chcą oni sami. I nie decydują się na porzucenie tej rzeczy, aby iść ku Bogu, chociażby ten stan [wyrzeczenia] był dla nich najlepszy.
Trzecia para ludzi. Oni chcą zrzucić z siebie przywiązanie, ale tak je chcą zrzucić, aby nie mieć przywiązania ani do zatrzymania tej rzeczy nabytej, ani do jej utracenia. Chcą bowiem jej chcieć, albo jej nie chcieć, zależnie od tej woli, jaką sam Bóg, Pan nasz, im da i jak im się to wyda lepsze dla służby i chwały jego Boskiego Majestatu. A na razie [przed decyzją wyboru] chcą się uważać za takich, co już uczuciem wszystko porzucili i wytężają siły, aby ani tej rzeczy, ani żadnej innej nie chcieli, chyba że skłania ich do tego jedynie służba Bogu i Panu naszemu. Chodzi bowiem o to, by jedynie pragnienie lepszej służby Bogu i Panu naszemu skłaniało ich do przyjęcia lub porzucenia danej rzeczy.
Trzy rozmowy końcowe. Odprawić te same trzy rozmowy, które odprawiło się w kontemplacji poprzedniej o Dwóch sztandarach.
Uwaga. Trzeba zauważyć, że gdy odczuwamy uczucie niechęci i odrazy do ubóstwa rzeczywistego [i zewnętrznego], gdy nie jesteśmy równie obojętni w stosunku do ubóstwa i do bogactwa, wtedy wielce pomocną jest rzeczą do wygaszenia w nas takiego nieuporządkowanego uczucia prosić w rozmowach końcowych [mimo że to jest przeciwne naszej cielesnej naturze]; aby Bóg wybrał nas do ubóstwa rzeczywistego [i zewnętrznego] i [oświadczyć mu], że tego chcemy, że o to go prosimy i błagamy, byleby to było ku służbie i chwale jego Boskiej Dobroci.

Pierwsza para ludzi ot tacy, którzy CHCIELIBY – ale nie robią nic

Druga para ludzi to tacy którzy CHCĄ PO SWOJEMU – i pragną by Bóg się do tego dostosował

Trzecia para ludzi to tacy, którzy CHCĄ POZNAĆ WOLĘ BOGA i trwają w otwartości na Bożą wolę.

Trzeba się SPIESZYĆ by wejśc do odpoczynku Boga. POdejmować WYSIŁKI.

(Hbr 4, 1-5. 11)
Bracia: Lękajmy się, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Bożego odpoczynku, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony. Albowiem i my otrzymaliśmy dobrą nowinę, tak jak i tamci, lecz tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. Wchodzimy istotnie do odpoczynku my, którzy uwierzyliśmy, jak to Pan powiedział: „Toteż przysiągłem w swym gniewie: Nie wejdą do mego odpoczynku”, aczkolwiek dzieła były dokonane od stworzenia świata. Powiedział bowiem Bóg na pewnym miejscu o siódmym dniu w ten sposób: „I odpoczął Bóg w siódmym dniu po wszystkich dziełach swoich”. I znowu tamże: „Nie wejdą do mego odpoczynku”. Śpieszmy się więc wejść do owego odpoczynku, aby nikt nie poszedł za tym samym przykładem nieposłuszeństwa.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.41. Wbrew Panu

Reguły rozeznawania duchów pokazują jak łatwo jest człowiekowi pobłądzić, albo raczej należałoby powiedzieć pomieszać to co Boże z tym co jest pokusą. Często przez własną głupotę i bycie człowiekiem w „gorącej wodzie kąpanym”.

Dziś Ewangelia pokazuje scenę uzdrowienia trędowatego. Początek przepiękny. Wiara trendowatego, która prowadzi do uzdrowienia. Ale potem Jezus daje mu konkretny nakaz. Konkretną instrukcję działania. A on robi dokładnie an odwrót. Dopiero co rozmawiał z Jezuse, wyznał wiarę, doświadczył niesamowitego działania Boga, a za moment przekracza bezpośredni nakaz Boga… Daje się ponieść emocjom. Uważa że Boga trzeba zareklamować, bo on taki pokorny, słaby i nie dba o swój PR.

(Mk 1, 40-45)
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony”. Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Skutkek był dokładnie odwrotny do zamierzonego. Zamiast dotrzeć do SERC ludzkich z nowina o Zbawieniu, Jezus musiał stamtąd uciekać. Bo stał się lokalnym celebrytą i szamanem… Drogi Boga nie są drogami ludzkimi. Zamysły Boga dalekie są od ludzkich myśli.

Diabeł działa – przekłamuje. Podpowiada, że człowiek wie lepiej od Boga. Że człowiek odniesie sukces jak zrobi po swojemu i pomoże Bogu przez swój spryt i umiejeności stać się bardziej popularnym na świecie. Szatan próbuje przez intelektualizację, „postęp” zabić Boga w człowieku. A na koniec zabić samego człowieka, bo przecież jest stworzony na obraz Boga – obraż odrażający dla Diabła.

Szatan buduje prądy myślowe, logiczne wywody i wpaja je człowiekowi tak, by człowiek zabijał drugiego i jeszcze bił brawo, żę jest taki postępowy i taki nowoczesny i taki „humanitarny”. Wmówić człowiekowi ze pustkę można wypełnić czasoumilaczami, nałogami, rzeczami. Wpychać człowieka w przepaść egoizmu i samozadowolenia.

Szatan też wie jak podważyć wiearygodność Kościoła  – wprowadzić tam konie trojańskie. Wystarczy kilku, którzy się sprzeniewierzą, upadną – a potem tylko to ogłośnić. I już większosc ludzi będzie miało gotowe ALE. Wierzę ALE nie żyję sakramentami. Kościół tak ALE nie praktki. I tak dalej…

JAK ZATEM WALCZYĆ….

Szatan to DUCH – istota inteligentniejsza od człowieka. Nie możemy walczyc orężem intelektu i rozumu – bo bedziemy z góry skazani na porażkę.

Orężem jest MODLITWA i CZUJNOŚĆ. Stale ćwiczone.

(Hbr 3, 7-14)
Bracia: Postępujcie, jak mówi Duch Święty: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu, w dzień kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mnie ojcowie wasi, wystawiając na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez lat czterdzieści. Rozgniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą w sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, toteż przysiągłem w swym gniewie: Nie wejdą do mego odpoczynku”. Baczcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co zwie się „dziś”, aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Jesteśmy bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną.

Serce wyczula się na pokusy, gdy obcuje z prawdą i zaczyna stawiać sprawy zycia względem i wobec prawdy – kontemplacja Słowa Bożego

Rachunek sumienia – pozwala zbierać wnioski z własnych doświadczeń. Gdzie, jak zostałem skuszony. Od czego się zaczęło. Jak się na przyszłośc chronić. Kiedy mówić STOP.

Uczyć się też od doświadczenia innych – we wspólnotach, rekoloekcjach.

Praca nad swoja osobą, czujnośćią. No i przemodlenie – przemodlenie zmian życiowych. Wypraszanie SIŁ!

Siłę można znaleść w NIEPOKALANEJ – ONA jest postrachem Piekła. Nigdy nie oderwała się nawet na milimetr od Pana – nigdy nie uległa pokusie.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T2.40. Duchowa musztarda po obiedzie

Ignacy Loyola w II serii reguł rozeznawania duchów przedstawia ostatnią z reguł w następujacy sposób:

Reguła 8. Kiedy pocieszenie jest bez przyczyny uprzedniej, to choć nie ma w nim podstępu, bo jak się rzekło, pochodzi od samego Boga [330], niemniej człowiek duchowny, któremu Bóg daje takie pocieszenie, powinien z wielką czujnością i uwagą rozważyć i rozróżnić właściwy czas takiego, aktualnie trwającego, pocieszenia od czasu, który po nim następuje, gdy dusza jest jeszcze rozpalona i odczuwa dobroć [Boga] i jakby resztki minionego pocieszenia. Często bowiem w tym drugim czasie przez swoje własne rozważania płynące ze związków i wniosków między pojęciami i sądami, albo pod wpływem dobrego lub złego ducha, czyni dusza postanowienia i urabia sobie różne opinie, które nie są bezpośrednio dane od Boga, Pana naszego. I dlatego trzeba je bardzo starannie badać, zanim się im da pełną wiarę i zanim się je wprowadzi w czyn.

Nieraz widzi się ludzi zapalonych duchowo, którzy idą na fali. Zauroczeni. Walczyli usillnie pilnowali się ale gdy juz przyszło pocieszenie i eksplozja radości to idą już bez hamulców na fali tych emocji, uniesień i uczuć. Hmaulce puszczają a zły duch tylko czeka na taka ogromna neiostrożność. Każde pokusy które teraz takiej osobie podda będą niejako pomieszane z emocjami wynikajacymi z przeżywania wcześniejszej ekstazy duchowej. Człowiek wóczas może się łątwo pogubić. Przypisać Bogu pragnienia, decyzje, wołanie, które nie pochodzi od Niego.

I znów Ignacy proponuje metodę małych kroczków podpartą drogą O TYLE O ILE. Dostajesz pocieszenie masz jakieś postanowienia i decyzje. Chcesz zrobić krok w przód – zrób go ale rozważ czy cel jest właściwy albo przynajmniej obojętny. I tak z każdym kolejnym. Nie rozpędzaj się i nie płyń na fali. Birgnąc bez zastanowienia. Bo wtedy jak statek na możu mozęsz być łatwo zepchnięty bocznym wiatrem i trafić na mieliznę… Nawet się nie spostrzeżęsz że zmieniasz kierunek.

Bądź krytyczny duchowo.

Takie postawy pokazywał na przykład bł. ks. Sopoćko – spowiednik siostry Faustyny. Słuchał. Czasem podważał. Nie przyjmował bezkrytycznie. Badał poruszenia serca Faustyny. Prowadził ją krok po kroku.

Pięknie obrazuje to też dzisiejsza Ewangelia. Jezus jest na fali. Apostołowie są na fali niesamowitego niesienia tłumem. Nieprawdopodobny łądunek emocji widać w zachowaniu ludzi i w opisach wydarzeń, które mają miejsce po uzdrowieniu teściowej Piotra…. Apostołowie chcą iść na tej fali. Biegną zdyszani za Jezusem bo chcą tych emocji.

A Jezus – wymyka się nad ranem i idzie KU WIĘKSZEJ SPRAWIE… Idzie ku kolejnemu zadaniu od Ojca. Nie stoi w tych wszytkich emocjach, które spalą się za chwile jak słoma. Każdy dostanie to po co przyszedł i większość odejdzie… Zostawił ich lekko głodnymi… Każe im wykorzystać te emocje ku dobremu. Kto się odważy zaryzykować, zostawić wszytko i isć Go szukać. Kto podejmie drogę i nie zakończy przygody z Jezusem tylko na czczeniu Go jako lokalnego celebryty… Kto będzie chciał zbadać KIM ON JEST?

(Mk 1, 29-39)
Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Przyszło potężne pocieszenie duchowe na to miasteczko…. Ale Tak samo jak JEzus przybył nagle do teściowej Piotra, tak samo jeszcze pod osłoną nocy poszedł dlaej…

Tak jak to pokazywał Ignacy – Bóg w swej wolności ma prawo przyjść i WYJŚĆ z duszy kiedy chce… Doświadczenie pokoju serca, ciszy, napełnienia duchem jest tak cudowne że człowiek chciałby by trwało wiecznie….

To jak doświadczenie Taboru… Bóg przyszedł. Pokazał prawdę o sobie – dokonał Epifanii… i tak samo nagle poszedł… Mgła zabbrała im to wszytko sprzed oczu.

Droga duchowa chrześcijanina ma być spokojnym trwaniem u stóp tronu Pana. Mogą w niej być liczne emocje, ale nie mogą one kierować naszym działaniem i naszymi decyzjami.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która zmasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi