Skupienie matki na Bogu jako źródle życia. Na Bogu jako źródle dobra. Jako wyznaczniku tego co dobre i złe, nawet wobec utraty życia. Nawet wobec tortur.

Niezwykła jest ta postawa. WZÓR.

Bóg odda wam życie, dlatego, że nim teraz gardzicie dla Jego praw!

Nieprawdopodobne słowa Matki do dzieci zagrożonych śmiercią.

ANTIOCH daje najmłodszemu obietnice. Próbuje go przeciagnać na swoja stronę. BOI SIĘ! BOI SIĘ TAKIEGO POTĘŻNEGO ŚWIADECTWA!!!

Matka spogląda daleko poza horyzont życia. Chcę cię dziecko widzieć w NIEBIE razem z twoimi braćmi. Nie POPEŁNIAJ TERAZ GRZECHU. Nie ryzykuj nieba w imię swego życia.

 

(2 Mch 7,1.20-31)
Siedmiu braci zostało schwytanych razem z matką. Bito ich biczami i rzemieniami, gdyż król Antioch chciał ich zmusić, aby skosztowali wieprzowiny zakazanej przez Prawo. Przede wszystkim zaś godna podziwu i trwałej pamięci była matka. Przyglądała się ona w ciągu jednego dnia śmierci siedmiu synów i zniosła to mężnie. Nadzieję bowiem pokładała w Panu. Pełna szlachetnych myśli, zagrzewając swoje kobiece usposobienie męską odwagą, każdego z nich upominała w ojczystym języku. Mówiła do nich: „Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja wam dałam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie, dlatego że wy gardzicie nimi teraz dla Jego praw”. Antioch był przekonany, że nim gardzono, i dopatrywał się obelgi w tych słowach. Ponieważ zaś najmłodszy był jeszcze przy życiu, nie tylko dał mu ustną obietnicę, ale nawet pod przysięgą zapewnił go, że jeżeli odwróci się od ojczystych praw, uczyni go bogatym i szczęśliwym, a nawet zamianuje go przyjacielem i powierzy mu ważne zadania. Kiedy zaś młodzieniec nie zwracał na to żadnej uwagi, król przywołał matkę i namawiał ją, aby chłopcu udzieliła zbawiennej rady. Po długich namowach zgodziła się nakłonić syna. Kiedy jednak nachyliła się nad nim, wtedy wyśmiewając okrutnego tyrana, tak powiedziała w języku ojczystym: „Synu, zlituj się nade mną. W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat. Proszę cię, synu, spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób. Nie obawiaj się tego oprawcy, ale bądź godny braci swoich i przyjmij śmierć, abym w czasie zmiłowania odnalazła cię razem z braćmi”. Zaledwie ona skończyła mówić, młodzieniec powiedział: „Na co czekacie? Jestem posłuszny nie nakazowi króla, ale słucham nakazu Prawa, które przez Mojżesza było dane naszym ojcom. Ty zaś, przyczyno wszystkich nieszczęść Hebrajczyków, nie uciekniesz z rąk Bożych”.

Jezus pokazuje jakie można mieć nastawienie wobec Boga i jaki obraz Boga można nosić w sercu. W MIŁOSCI nie ma nic z przymusu. W Miłości nie ma nic z przynaglenia. Miłość pociąga do twórczego korzystania z talentów. Miłość porywa do pomnażania. Jeśli człowiek będzie stał w miejcu, nagromadzi dobra, zaliczy plan minimum i tak stanie przed Bogiem poddajac się wyłącznie jego SPRAWIEDLIWOŚCI – to przegra… Nie da się nabierać wystarczająco. Zatrzymać się. Dojść do poziomu, gdzie już więcej nic nie trzeba, gdzie zbawienie można zawinać w husteczkę i żyć sobie…

Królestwo BOGA to królestwo STWÓRCY. Tego, który ciągle jest dynamiczny, stwarzający, twórczy. To Królestwo w którym nie można stać w miejscu. Jeśli  tylko człowiek ciagle walczy, ciagle powstaje i posuwa się do przodu – choć o milimetr – to już jest pomnażanie darów powierzonych przez Boga.

(Łk 19,11-28)
Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: „Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Zarabiajcie nimi, aż wrócę”. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dal pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: „Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min”. Odpowiedział mu: „Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami”. Także drugi przyszedł i rzekł: „Panie, twoja mina przyniosła pięć min”. Temu też powiedział: „I ty miej władzę nad pięciu miastami”. Następny przyszedł i rzekł: „Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał”. Odpowiedział mu: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał”. Do obecnych zaś rzekł: „Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min”. Odpowiedzieli mu: „Panie, ma już dziesięć min”. Powiadam wam: „Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”. Po tych słowach ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy.

Jezus też mówi to wszytko w kontekście wydarzeń z Jeruzalem. Pokazuje, że trzeba je czytać w kontekście Królestwa Bozego. W kontekście Jego ponownego przyjścia. Jego powrotu an Ziemię. Nie można się zatrzymać tylko na tym co tu i teraz co bedzie widzialne. Na Jego śmierci – bo po tej śmierci przychodzi Zmartwychwstanie a potem Jego Paruzja!!!