67. Przygotować serce na wichry

Wichry życia będa prychodziły. Krzyże będą – każdy niesie jeden na swoją miarę. Nie da się ich uniknąć. Ważne jest by się na ten czas przygotować. Drzewa powiększają swe pnie, przyrastają, by być silniejsze i odporniejsze. WYkorzytują czas słońca i spokoju, by potem w czsie burz i wichur oprzeć się silnym wiatrom. Te które są chore, osłabione połąmią się. Te, które nie zostały doleczone w czasie spokoju, w czasie burzy nie utrzymają się.

Bóg próbuje serce człowieka. Prowadzi człowieka w sytuacje graniczne, by powiedzieć mu coś o jego kondycji. Zbadać głębię wiary i zaufania, jakie człoiek ma do Boga. Te wszystkie próby są dla człowieka., by ten nie wpadł w pychę. By nie założył, że jest już na właściym miejscu i teraz wystarczy tylko odcinać kupony do końca życia. Całe ludzkie życie – po ostatnią minutę – to pielgrzymka na szczyt Kalwarii!

(Mk 4,35-41)
Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego : „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”

Brak wam wiary – to zarzut do każdego człowieka. Ciągle za mało nam wiary. Cięgle trzeba nam tą wiarę pogłębiać. Robi się to na kolanach, wpatrujac się w oblicze Pana. KOntemplujac Pana. Czuwać nad czystością duszy przez rachunek sumienia. Kontemplowac Boga, by uczyć się Jego serca i nasycać Jego obecnością. Taka postawa pozwala z czasem wejsć w nieustanną kontemplację Boga. W stan trwały zanurzenia się w Bogu.

Oto, Duszo wybrana, sposób jego [Drzewa Życia] uprawiania:
2. Dusza, w której to Drzewo jest posadzone, powinna, wzorem dobrego ogrodnika, nieustannie sadzonkę doglądać i nad nią czuwać. To Żywe Drzewo, które ma wydać owoc życia, potrzebuje pielęgnacji i wzrastania poprzez nieustanne czuwanie i kontemplację duszy. Tak właśnie dzieje się w duszy doskonałej, że o tym myśli nieustannie i to uważa za swoje główne zadanie. („Tajemnica Maryi”, pkt 72)

Nawet jak pobłądzimy, Bóg nie zostawia nas samych. Wysyła swoich proroków, by nas nastawili w odpowiednim kierunku życia. Pytanie czy nie zatwardzimy naszego serca tak mocno, że nie będziemy chcieli już słuchać! Że odrzucimy, albo co gorsza zabijemy proroka, bo jego głos będzie nas drażnił. Dawid posłuchał, Herod – wtrącił do więzienia, a potem zabił, by głos Boga przestał go w końcu „drażnić”.

Natan przyszedł z przypowieścią do Dawida. Bóg nieraz tak właśnie do nas przychodzi. Przez sytuacje podobne, przez jakieś opowiadanie o człowieku który przeszedł podobną drogę, przez świadectwa. Czasem fimy, czy słowa ludzi swiecki albo i ateistów. Aby nie przegapić tego głosu trzba wypracować w sobie postawę słuchania. I to właśnie teraz. gdy nie ma w moim życiu wielkiej wichury i burzy łamiącej drzewa. Nauczyć się kontemplować głos Boga. Wsłuchiwać się w świat by usłyszeć tą przypowieść, ten szept, głos…

(2 Sm 12,1-7a.10-17)
Pan posłał do Dawida proroka Natana. Ten przybył do niego i powiedział: „W pewnym mieście było dwóch ludzi, jeden był bogaczem, a drugi biedakiem. Bogacz miał owce i bydła wiele, biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył. On ją karmił i wyrosła przy nim wraz z jego dziećmi, jego chleb jadła i piła z jego kubka, spała u jego boku i była dla niego jak córka. Raz przyszedł gość do bogacza, lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła, czym mógłby posłużyć gościowi, który doń zawitał. Zabrał więc owieczkę owemu biednemu mężowi i przygotował ją człowiekowi, co przybył do niego”. Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: „Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się czynu bez miłosierdzia”. Natan oświadczył Dawidowi: „Ty jesteś tym człowiekiem. Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę. To mówi Pan: „Oto Ja wywiodę przeciwko tobie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu współzawodnikowi, który będzie obcował z twoimi żonami wobec tego słońca. Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca”. Dawid rzekł do Natana: „Zgrzeszyłem wobec Pana”. Natan odrzekł Dawidowi: „Pan odpuszcza ci też twój grzech, nie umrzesz. Lecz dlatego, że owym czynem pobudziłeś wrogów Pana do wielkiej zniewagi, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze”. Natan udał się potem do swego domu. Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza, tak iż ciężko zachorowało. Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli go podźwignąć z ziemi: bronił się jednak i w ogóle z nimi nie jadał.

Człowiekowi samemu z siebie trudno jest sie przedzierać przez świat ducha. Potrzeba przewodniczki, której nie jest w stanie zwieść zły duch. Tej, która zna doskonale jego pokusy, podstępy i metody. Tej która potrafi człowiek ustrzec – Maryi.

Dlatego najelpszą z dróg, ale też najbardziej atakowaną, wyrzucaną ze swiadomosći ludzi, chowaną pod korzec przez złego ducha – jest droga niewolnictwa Maryi. Bo właśnie wtedy człowiek chowa się pod Jej płaszcz – pod bezpieczny płaszcz Mamy!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

66. Ludzka przemyślność

Kombinowanie. Diabeł robi wiele gdy już złapie człowieka za kołnierz. Wciąga człowieka w spiralę coraz przmyślneijszych sposobów na usprwiedliwienie siebie i zamiecenie zła pod dywan. Zbagatelizowanie. Spryt i przebiegłość które pociąga za sobą kolejne złe czyny. Tym karmi zły duch swoje dzieci.

Taką właśnie postawę widać dziś u Dawida. Oszołomiony pięknem Betszeby sprowadza ją do pałacu. Tam dochodzi do zbliżena i poczyna się dziecko. Dawid chcąc ukryć tą zdradę stara się ze wszystkich sił doprowadzić do tego, by Uriasz – mąż Betszeby – współżył ze swoją żoną. Tak by zło nie wypłynęło na jaw. By wydawało się, że to dziecko Uriasza.

Problmem Dawida jest to że Uriasz jest mu wierny. Paradoksalnie tak jak Dawid był wierny Saulowi! Historia sie powtarza!!! Tragiczny jest fakt, że Saul koniec końców się nawrócił – pozwolił Dawidowi żyć. Pogodził się nawet z utratą włądzy i tym, że jego syn nie przejmie tronu. Dawid jednakże podstęp po podstępie przesuwa granicę. Jak nie po dobroci, przez poderunki, dobrą kolację, to przez alkohol, aż po zabójstwo.

Dawid postawił na swój spryt, na swoja przebiegłość i chiał oszukać Uriasza, ludzi wokół, ale też samego Boga! TEgo, do którego tak gorliwie i pokornie modlił się we wczorajszym fragmencie z księgi Samuela…

Jakże niebezpieczne jest wchodzenie w dyskusję z diabłem. Wydaje się, że człowiek ma rozwiązanie. Sprytne, przebiegłe, wręcz „doskonałe”. A efekty … śmierć niewinnego człowieka… !

(2 Sm 11,1-4a.5-10a.13-17.27c)
Na początku roku, gdy królowie zwykli udawać się na wojny, Dawid wyprawił Joaba i swoje sługi wraz z całym Izraelem. Spustoszyli oni ziemię Ammonitów i oblegali Rabba. Dawid natomiast pozostał w Jerozolimie. Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: „To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty”. Wysłał więc Dawid posłańców, by ją sprowadzili. Kobieta ta poczęła, posłała więc, by dać znać Dawidowi: „Jestem brzemienna”. Wtedy Dawid wyprawił posłańca do Joaba: „Przyślij do mnie Uriasza Chetytę”. Joab posłał więc Uriasza do Dawida. Kiedy się Uriasz stawił u niego, Dawid wypytywał się o powodzenie Joaba, ludu i walki. Następnie rzekł Dawid Uriaszowi: „Wstąp do swojego domu i umyj sobie nogi”. Uriasz opuścił pałac królewski, a za nim niesiono dar ze stołu króla. Uriasz położył się jednak u bramy pałacu królewskiego wraz ze wszystkimi sługami swojego pana, a nie poszedł do własnego domu. Przekazano wiadomość Dawidowi: „Uriasz nie wstąpił do swego domu”. Dawid zaprosił go, aby jadł i pił w jego obecności, aż go upoił. Wieczorem poszedł Uriasz, położył się na swym posłaniu między sługami swojego pana, a do domu swojego nie wstąpił. Następnego ranka napisał Dawid list do Joaba i posłał go za pośrednictwem Uriasza. W liście napisał: „Postawcie Uriasza tam, gdzie walka będzie najbardziej zażarta, potem odstąpicie go, aby został ugodzony i zginął”. Joab obejrzawszy miasto, postawił Uriasza w miejscu, o którym wiedział, że walczyli tam dzielni żołnierze nieprzyjacielscy. Ludzie z miasta wypadli i natarli na Joaba. Byli zabici wśród ludu i sług Dawida; zginął też Uriasz Chetyta. Postępek, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu.

Kombinowanie zabija tą maleńką roślinkę ŻYCIA, która rośnie w naszej duszy. Zamiast podlewać je wodą modlitwy, wlwamy w jej korzenie kwas przewrotności. Zamiast dostarczyć jej Słońca adoracji oblicza Boga, chowmay ją w ciemne zakamaki naszego sprytu i przebiegłości chcąc ukryć zło. Zamiast świeżego powiewu wiatru który sprawia że chore listki odrwają się i spadają na ziemie, my osłaniamy to drzewo od Bożej wichury i pielęgnujemy z pietyzmem te powykręcane chorobą grzechu gałęzie i liście pozwlajac na to by choroba rozprzestrzeniała się po Drzewie Życia…

(Mk 4,26-34)
Jezus mówił do tłumów: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”. Mówił jeszcze: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu”. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją zrozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

To drzewo życia rośnie. Ciągle rośnie. Wymaga jednak pielęgnacji. Albo my sami będziemy to robili nieudolnie i bez doświadczenia, popełniając mnóstwo błędów, które nieraz mogą tą roślinkę uśmiercić. Albo pozowlimy na to profesjonalistom od uprawy duchowych Drzew Życia. Ojcu Niebieskiemu – najlepszemu z ogrodników. Czułym dłoniom Maryi, która delikatnie usuwa schorowane fragmenty – tak delikatnie by nie uszkodzić nawet milimetra tego co zdrowe i dobre. Im więcej człowiek zaufa, tym piękniejsze, bujniejsze wyrośnie to drzewo. Będzie obficie owocowało i przyciągało innych…

Oto, Duszo wybrana, sposób jego [Drzewa Życia] uprawiania:
1. To Drzewo, posadzone w wiernym sercu, chce rosnąć na wolnym powietrzu, bez żadnego ludzkiego oparcia; to Drzewo, Drzewo Boskie, chce pozostawać zawsze bez żadnego stworzenia, które mogłoby mu przeszkadzać we wznoszeniu się ku swemu początkowi, którym jest Bóg. Nie należy się zatem opierać na ludzkiej przemyślności czy własnych talentach, na zaufaniu i autorytecie, jakim zwykli cieszyć się ludzie: trzeba uciekać się do Maryi i polegać wyłącznie na Jej pomocy. („Tajemnica Maryi” pkt 71)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Zręki Boga, przez Twe matczyne dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu, przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

65. Modlitwa dziękczynna pokornego serca

Dzisiejsze pierwsze czytanie opisuje niezwykłą modlitwę Dawida. Jego pokorne serce przepełnione jest wdziecznością do Boga. Jest zachwycony obfitością darów i łask, którymi Bóg go obdarza. Zauważa jak to wszystko otrzymał od Boga…

(2 Sm 7,18-19.24-29)
Poszedł więc król Dawid i usiadłszy przed Panem mówił: „Kimże ja jestem, Panie mój, Boże, i czym jest mój ród, że doprowadziłeś mię aż dotąd? Ale i to jeszcze wydało się Tobie za mało, Panie mój, Boże, lecz dałeś zapowiedź o domu sługi swego na daleką przyszłość. I to ma być prawo człowieka, Panie mój, Boże? Ustaliłeś dla siebie swój lud izraelski, aby był dla Ciebie ludem na wieki, a Ty, o Panie, stałeś się dła niego Bogiem. Teraz więc, o Panie Boże, niech trwa na wieki słowo, któreś wyrzekł o słudze swoim i jego domu, i czyń, jak powiedziałeś, ażeby na wieki wielbione było imię Twe słowami: „Pan Zastępów jest Bogiem Izraela”. A dom Twego sługi, Dawida, niech będzie trwały przed Tobą. Tyś bowiem, o Panie Zastępów, Boże Izraela, objawił słudze swemu, mówiąc: „Zbuduję ci dom». Dlatego to sługa Twój ośmiela się zwrócić do Ciebie z tą modlitwą. Teraz, o Panie mój, Boże, Tyś Bogiem, Twoje słowa są prawdą. Ty przekazujesz wspaniałą obietnicę słudze swemu. Bądź teraz łaskaw pobłogosławić dom sługi swego, aby na wieki trwał przed Tobą. Wszak to Ty jesteś, mój Panie Boże, który to powiedział, a dzięki Twemu błogosławieństwu dom sługi Twojego będzie błogosławiony na wieki”.

Przepiękny wzór postawy modlitewnej przed Bogiem. Przepełniony pokorą ale też pełęn dziększynienia. Dawid zdaje się odkryć niesamowity skarb. Perłę zakopaną na pou. Boga obdarowujacego go nadobficie ogromem swych darów i łask. On najmniejszy z braci. On którego brakowało gdy Samule przyszedł namaścić przyszłego króla. Uciekał przed Saulem, który kilka razy wydał na niego wyrok śmierci… Wyśmiewany przez Goliata. Teraz król izraela. Bóg prowadzi serca pokorne niezwykłymi drogami.

Czyś zrozumiała Duszo wybrana, dzięki działaniu Ducha Świętego, co tobie wyjaśniłem? Dziękuj za to Bogu! Jest to tajemnica prawie nie znana światu. Jeżeli znalazłaś skarb ukryty na polu Maryi, drogocenna perłę z Ewangelii, trzeba ci sprzedać wszystko, ażeby ją zdobyć; trzeba, byś samą siebie złożyła w ręce Maryi w ofierze i szczęśliwie w Niej znikła, by w Niej odnaleźć samego Boga. Kiedy Duch Święty zasadził w twojej duszy prawdziwe Drzewo Życia, jakim jest nabożeństwo, które ci objaśniłem, trzeba, byś dołożyła wszelkich starań, żeby je uprawiać, aby w swoim czasie przyniosło ci owoc. To nabożeństwo jest ziarnem gorczycznym, o którym mówi się w Ewangelii: będąc, jak się wydaje, najmniejszym ze wszystkich ziaren, przecież staje się wielką rośliną i wznosi swój pęd tak wysoko, iż ptaki niebieskie, to znaczy wybrani, gnieżdżą się w nim i odpoczywają w jego cieniu podczas słonecznego skwaru i ukrywają się tam przed dzikimi zwierzętami. („Tajemnica Maryi” pkt 70)

Jezus poucza by stawać w świetle. By go nie chować. Nie da się ukryć zła – ona prędzej czy później wypłynie. Dlatego z pokorą trzeba strzec własnego serca przed złem. Pacować nad swoim rozwojem duchowym. Trzeba stawać w oczyszczających strumieniach światła Bożego Słowa. Pilnować tego, czym karmię mój umysł i ducha. To nie pokarm cielesny potrafi skazić ducha, to pokarm umysłu, treści na które człowiek się otwiera potrafią stanowić prawdziwe zagrożenie dla świętości:

(Mk 4,21-25)
Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to powierzyć. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

64. Żyzna ziemia serca

Dziś przypowieść o ziarnie. Ziarno przynosi plon tylko jeśli wpadnie w ziemię żyzną. Gdy człowiek pielęgnuje i zabiega o to by to Słowo rosło w jego wnętrzu. Można wpaść w ziemię żyzną i być zagłuszonym przez ciernie i chwasty ułudy tego życia. Można wyniszczyć te zalażki Słowa gdy tylko spadnie na glebę serca…

Bóg daje każdemu z nas wolność…

Pytanie jak użyźnić glebe serca. Jak ją oczyścić z chwastów i toksyn, jak przewietrzyć, spulchnić, rozdrobnić, nawilżyć. Jak ją pozbawić chwastów. Pozbawienie chwastów to droga nawrócenia, pokuty, droga pozbywania się tego co skostniałe, twarde, toksyczne – grzechu. Spulchnianie tej ziemi, rozdrabnianie grud to droga pracy wewnętrznej, słuchania. Nawilżanie zaś może tylko uczynić Ogrodnik na nasza prośbę. Ogrodnik, którym jest Duch Święty. Nawiżanie Łaskami którymi owocuje modlitwa. Grudy pychy rozdrabnia się wykrywając je. Idąc drogą pokory. Zasmo uświadamianie sobie pysznych postaw i przeciwdziałanie im sprowadza człowieka na droge pokory.

(Mk 4,1-20)
Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: „Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo gleba nie była głęboka. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli razem z Dwunastoma, o przypowieści. On im odrzekł: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana tajemnica”. I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci posiani na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością; lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”.

Dziś na LinkedIn przeczytałem że ludzie XXI wieku tak dużo poświęcają czasu by zmieniać innych. Tak wiele jest wideo-streamów. Mało kto jednak zaczyna od zmieniania siebie samego. A to tutaj trzeba zacząć. Wyjąć belkę ze swego oka, by móc wreszcie z delikatnością i doświadczeniem własnego bólu wyjąć tą maleńką drzazgę z oka bliźniego. Nigdy na odwrót.

Jezus ciągle wraca do tej prawdy – zacznij od siebie. A z czasem Duch Święty przyjdzie i będziesz z nim współdziałał.

W oczyszczonym i przygotowanym sercu zamieszka Maryja rodząc z nim Jezusa. W tej lichej pokiereszowanej stajence naszego serca, gdzieś na obrzeżach świata może się dokonać cud narodzin BOGA!

Właśnie taką modlitwę proponuje św. Ludwik:

O, Duchu Święty! Udziel mi wszystkich łask oraz zasadź, zraszaj i uprawiaj w mojej duszy umiłowaną Maryję, Drzewo prawdziwego Życia, aby ono rosło, kwitło i przynosiło obfity owoc życia. Duchu Święty! Daj mi wielkie nabożeństwo i obdarz mnie wielką miłością do Twojej Najświętszej Oblubienicy; daj bym – zawsze żył w oparciu o Jej matczyne łono – i nieustannie uciekał się do Jej miłosierdzia, tak, abyś to w Niej kształtował we mnie Jezusa Chrystusa, wielkiego i potężnego, aż do pełni Jego doskonałego wieku. Amen! („Tajemnica Maryi” pkt 67.)

Charyzmaty – ich rozpalanie – otwarcie się na Boga – świadczenie naszym życiem – zależy od nas! Zaczyna się od decyzji człowieka. Nie nalezy zaczynać od nawracania całego świata, ale od swego wnętrza. Spojrzeć na swoje wnętrze, bo na nie mamy bezpośredni wpływ.

Potrzeba TRZEŹWEGO DUCHOWEGO MYŚLENIA!!!

(2 Tm 1, 1-8 )
Paweł, z woli Boga apostoł Chrystusa Jezusa, posłany dla głoszenia życia obiecanego w Chrystusie Jezusie, do Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana. Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem, gdy zachowuję nieprzerwaną pamięć o tobie w moich modlitwach. W nocy i we dnie pragnę cię zobaczyć, pomny na twoje łzy, by napełniła mnie radość na wspomnienie wiary bez obłudy, jaka jest w tobie; ona to zamieszkała pierwej w twej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że mieszka i w tobie. Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga.

Najlepsza pomocą w tej drodze jest Mama. Jej można zawierzyć i powierzyć się w tej drodze.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weż wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Bogu przez Twe matczyne dłonie pragnę to wszystko oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca, rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

63. Wylewające się obficie ŁASKI

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia obraz rozesłania Apostołów. Jezus wskazuje na owoce działania Ducha Świętego. Na obfitość darów, której doświadczają osoby, które uwierzą.

Bardzo ostre i jasne i bezkompromisowe zarazem ejst stwierdzenie Jezusa o zbawienu. Zależy do wiary i chrztu.

  1. Kto UWIERZY i OCHRZCI się ten będzie zbawiony,
  2. kto NIE UWIERZY nie będzie zbawiony
  3. Kto UWIERZY a nie ochrzci się będzie zapewne musiał przejsc przez sąd SPRAWIEDLIWOŚCI.

Chrzes i sakrament pokuty zanurzaja człowieka w ocean miłosierdzia. Do sakramentu pokuty wmagay jest Chrzest – taka kolejność sakramentów. Sam chrzest czy sama spowiedź, bez WIARY to droga ku upadkowi. Jezus nie powiedział, żę ten, który nie uwierzy i zarazem nie ochrzci się!!! Mówi tylko o wierze. Możesz się ochrzcić i roztrwonić wiarę, stracić wiarę – wówczas sam chrzest nie pomaga.

Liczy się stan ducha w momencie śmierci. Człowiek nie ochrzczony może uwierzyć w ostatniej chwili życia i po dobrym życiu dostąpić zbawienia….

Głosić Ewangelię – to jest podstawowe powołanie człowieka…

(Mk 16, 15-18)
Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.

Wiara to łaska, trzeba ją pielęgnować. Trwać w strumieniu łask od Boga. Być wdzięcznym. Najlepszym zabezpieczeniem, Skarbniczką łask – jest Maryja. Ona potrafi wspomóc człowieka w jego drodze, by nie pobłądził i prawdziwie żył WIARĄ i CHRZTEM. Zanurzał się w miłosierdziu Boga.

Wiara to łaska – więc inicjuję ją Bóg. Jest z Jego daru. Można ją wyprosić, wymodlić – za pośrednictwem Matki. Bóg może udzielić tej łąski intensywnie i bardzo namacalnie. Ale może też ją rozwijać latami w chrześcijańskiej rodzinie. Od chrztu w wieku niemowlęcym przez dorosłość az po kres życia… Bóg nas kocha i On wie najlepiej jak tej łaski udzielić.

Dz 22, 3-16)
Paweł powiedział do ludu: „Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary. W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” Odpowiedziałem: „Kto jesteś, Panie”. Rzekł do mnie: „Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz”. Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: „Co mam czynić, Panie?” A Pan powiedział do mnie: „Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić”. Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: „Szawle, bracie, przejrzyj!” W tejże chwili spojrzałem na niego.On zaś powiedział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!”

Niezwykła jest modlitwa, którą niewonikom Maryi proponuje św. Ludwik:

Jezu mój kochany, pozwól, że do Ciebie zwrócę się, by okazać Ci wdzięczność za łaskę, którą mi wyświadczyłeś, oddając mnie Twojej świętej Matce przez to nabożeństwo niewoli, aby była moją Orędowniczką przed Twym Majestatem i Wspomożycielką w mej wielkiej nędzy. Niestety! Panie, jestem tak nędzny, że bez tej dobrej Matki byłbym zgubiony. Tak, Maryja jest mi wobec Ciebie niezbędna wszędzie: potrzebna, by uśmierzyć Twój słuszny gniew, gdyż tak bardzo cały czas Ciebie obrażałem; potrzebna, by powstrzymać wieczne kary Twojej sprawiedliwości, na jakie zasługuję; potrzebna, by na Ciebie patrzeć, mówić do Ciebie, modlić się do Ciebie, do Ciebie się zbliżać i podobać się Tobie; potrzebna, by ocalić moją duszę i dusze innych; jednym słowem, niezbędna, żebym zawsze spełniał Twoją świętą wolę i we wszystkim przyczyniał się do jeszcze większej Twojej chwały.
Ach! Czemu ja nie mogę głosić po całym świecie miłosierdzia, jakie Ty dla mnie miałeś! Czemuż cały świat nie wie o tym, że bez Maryi już byłbym zgubiony! Czemuż nie mogę odpłacić godnymi aktami dziękczynienia za tak wielkie dobrodziejstwo! Maryja prawdziwie jest we mnie, haec facta est mihi. Ach, jakiż to skarb! Co za pociecha! I ja, po tym wszystkim, nie miałbym być cały dla Niej?! Cóż by to była za niewdzięczność, najdroższy mój Zbawicielu?! Raczej odbierz mi życie, niż by miało mi się przydarzyć podobne nieszczęście: bo wolę raczej umrzeć aniżeli żyć nie należąc całkowicie do Maryi.
Po tysiąckroć uznałem Ją za całe moje dobro, jak święty Jan Ewangelista u stóp Krzyża, i tyleż razy Jej oddałem siebie; jeżeli jednak jeszcze dotąd nie zrobiłem tego zgodnie z Twoimi pragnieniami, mój najdroższy Jezu, czynię to teraz tak, jak Ty pragniesz, żebym to uczynił; jeśli widzisz w mojej duszy i ciele cokolwiek, co nie należy do tej Dostojnej Królowej, proszę Cię, wyrwij to i odrzuć ode mnie daleko, bo kto nie należy do Niej, niegodny jest Ciebie. („Tajemnica Maryi” pkt 66.)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to pochodzi i Jemu przez Twe ręce pragnę to oddać jako wyraz mojej miłości i pokory. Weź wszystko Mamo. Pragnę być Twoim niewolnikiem. Bez zastrzeżeń. Bez wyłączeń. Totalnie. Totus Tuus. Ty, Mamo która znasz wolę Ojca wobec mnie zarządzja tym wszystkim. Rozporządzja jak zechcesz. Przynieś mi tylko – o Wszechpośredniczko łask – Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

62. Duchowe pomieszanie z poplątaniem

Dziś w Ewangelii widzimy uczonych w Piśmie którzy już całkowicie się zaplątali. Próbują jakoś zdewaluować to co robi Jezus. Próbują to zrobić na siłę – bez dogłębnego i przede wszystkim SZCZEREGO I POKORNEGO zbadania działań i słów Jezusa. Mają tezę, którą chcą udowodnić i sięgają po najcięższe działa które mają.

Oskarżają Syna Bożego, że przez Belzebuba czyni te wszystkie znaki. Jezus – według nich – porzez złęgo ducha, czyni to całe dobro i tak podnosi serca ludzi…

Ich serca są tak zaślepione i zatwardziałe, że zaczynają wszystko mieszać. Wprowadzją duchowe poplątanie z pomiezaniem w serca słuchaczy…

Jezus jednak bardzo prostym obrazem wszystko to obala. W prosty sposób wskazuje im właściwą scieżkę rozumowania. Daje mi wolność wyboru. Nie mówi wprost kim ejst, ale z Jego obrazu wynika to wprost…

(Mk 3,22-30)
Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”. Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”. Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”.

Jezus ma moc związać pętami mocarza. Bóg jest większy od Belzebuba. Tu nie ma starcia dwóch równorzędnych królestw. Królestwo złego ducha JUŻ PRZEGRAŁO. Istnieje obok i pręży muskuły – tworzy wielkie „reklamy” i „bilboardy” a tymczasem jego istnienie zależy od tchnienia warg Boga. Jedno słowo Boga i całe piekło znika. Diabeł wierzy w Boga – wierzy dużo bardziej niż my. On jest pewien istnienia Boga. Jako istota duchowa doświadcza tego istnienia całym sobą. Jednak Szatan nie wierzy BOGU! Plan Boga na Wcielenie, Pan Boga na wejscie w ludzką naturę i odkupienie człowieka. Tej słabej pół materialnej / pół duchowej istoty to dla Szatana za dużo. Zbunotwał się. Nie wierzy już Bogu… Wybrał życie w kontrze do Boga. W Zatwardziałości serca… I DO ZATWARDZIAŁOŚCI SERCA pragnie doprowadzić każdego człowieka. Do takiej zatwardziałości jaką prezentują Uczeni w Piśmie dziś w Ewangelii. DO ZABETONOWANEGO SERCA – którego rpzejawem są grzechy przeciw Duchowi Świętemu. Jak człowiek zaczyna wchodzić na ta drogę to skazuje się na wieczne odłączenie od Boga. Bez Ducha Świętego nie ma powrotu do Kościołą. A jak człowiek zaczyna bluźnić przeciw Duchowi, wówczas nie przyjdzie do tego Ducha po nawrócenie. Szatan bedzie podtrzymywał ten stan człowieka na wieczność…

Dlatego potrzeba nam tak bardzo czystego spojrzenia. Potrzeba nam JEzusa który ma peta wiążące szatana.

Stąd też zrodziła się praktyka noszenia pęt wiążących nas z Bogiem. Poświęconych łańcuszków. Pokazuję, że jestmem ZWIĄZAY ŚCIŚLE Z JEZUSEM i nie mam zaiamru das się o-pętać złemu, za-pętlić, związać z grzechem…

Piątą praktyką jest noszenie poświęconego łańcuszka51 na szyi, na ręku, na nodze lub pasie. W prawdzie można się obejść bez tej praktyki, nie naruszając wcale samej istoty nabożeństwa. Byłoby jednak rzeczą szkodliwą gardzić nią czy ją potępiać, a rzeczą niebezpieczną – lekceważyć.
Powody przemawiające za tym, by nosić taki zewnętrzny znak:
a) aby zabezpieczyć się od zgubnych pęt grzechu pierworodnego i grzechów osobistych, którymi byliśmy związani;
b) aby oddać cześć pętom i więzom miłości, którymi Pan nasz zechciał być związany, ażeby nas uczynić prawdziwie wolnymi;
c) ponieważ więzy te są więzami miłości: traham eos in vinculis caritatis52, dlatego mają nam przypominać, że powinniśmy działać nie inaczej, jak tylko powodowani miłością;
d) abyśmy sobie przypominali naszą jako niewolników zależność od Jezusa i Maryi.
Wielu wybitnych ludzi, którzy stali się niewolnikami Jezusa i Maryi, mając w wielkim poszanowaniu te łańcuszki, żałowało, że nie można im było wlec ich u stóp publicznie, niby niewolnicy tureccy.
O, łańcuchy – cenniejsze i zaszczytniejsze niż naszyjniki ze złota i drogich kamieni wszystkich cesarzy – bo łączą nas one z Jezusem Chrystusem i Jego Najświętszą Matką i są tej łączności szczególnymi znakami i symbolami…
Należy tu zaznaczyć, że łańcuszki te, jeśli nie są ze srebra, powinny być ze względów praktycznych uczynione przynajmniej z żelaza. Za życia ich nigdy nie porzucajmy, by mogły nam towarzyszyć aż do dnia Sądu. Cóż za radość, cóż za chwała i triumf dla wiernego niewolnika Maryi w dzień Sądu, kiedy to na głos trąby z ziemi powstaną jego kości, związane wciąż jeszcze skute owym łańcuchem niewoli, który nie uległ zniszczeniu! Sama myśl o tym może żywo zachęcić pobożnego niewolnika, by go nigdy nie zdejmował, jakkolwiek by mógł on być niewygodny dla ludzkiej natury. („Tajemnica Maryi”, pkt 65)

Tak by JEzus królował nad naszym całym życiem. Tak jak Jego pra-przodek Dawid królował nad Izraelem. Byśmy mieli z Jezuem trwałe przymierze i trzymali się go kurczowo – bo to jest droga do zwyciężania!

(2 Sm 5,1-7.10)
Wszystkie pokolenia izraelskie zeszły się u Dawida w Hebronie i oświadczyły mu: „Oto myśmy kości twoje i ciało. Już dawno, gdy Saul był królem nad nami, tyś wyprawiał się i powracał na czele Izraela. I Pan rzekł do ciebie: „Ty będziesz pasł mój lud, Izraela, i ty będziesz wodzem dla Izraela”. Cała starszyzna Izraela przybyła do króla do Hebronu. I zawarł król Dawid przymierze z nimi wobec Pana w Hebronie. Namaścili więc Dawida na króla nad Izraelem. Dawid miał lat trzydzieści, gdy rozpoczął rządy, a panował lat czterdzieści. Judą rządził w Hebronie lat siedem i sześć miesięcy, w Jerozolimie zaś nad całym Izraelem i Judą panował lat trzydzieści trzy. Razem ze swoimi ludźmi król wyruszył do Jerozolimy przeciw Jebuzytom, zamieszkującym tę krainę. Rzekli oni do Dawida: „Nie wejdziesz tutaj, lecz odepchną cię ślepi i kulawi”. Oznaczało to: „Dawid tu nie wejdzie”. Dawid jednak zdobył twierdzę Syjon, to jest Miasto Dawidowe. Dawid stawał się coraz potężniejszy, bo Pan Bóg Zastępów był z nim.

Bo Pan, Bóg Zastępów BYŁ Z NIM!!!

Bóg chce być blisko nas. Zamieszkać w naszym sercu. Wystarczy do tego serca wpuścić Maryję, która jest światem i rajem Boga. Ona już poprowadzi we właściwym keirunku.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe matczyne dłonie wszystko to otrzymałem. Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

61. Zabezpieczenie powołania

W pierwszym czytaniu prychodzi posłąniec z obozu Saula i Jonatana. Przychodzi do obozu Dawida, by przynieść smutna wieść o śmierci Saula i jego syna Jonatana. Mimo, że Saul tyle razy próbował zabić Dawida, to jednak po reakcji przyszłego króla widać smutek, gorycz i żal po śmierci obecnego króla izraela. Ogromny smutek wypełnia serce dawida po śmierci Jonatana, który był mu bardzo bliski. Łączyła ich niezwykła przyjaźń – żyli jak bracia – przepełnieni braterską miłością. Byli sobie jak rodzina. Dawid zaczyna czas pokuty – modlitwy i postu – nawołuje też do tego cały anród izraelski. Wie, że w tej sytuacji tylko tyle pozostało – modlitwa i post.

W owym czasie:
Po zwycięstwie nad Amalekitami wrócił Dawid i zatrzymał się przez dwa dni w Siklag. Trzeciego dnia przybył jakiś człowiek z obozu, z otoczenia Saula. Odzienie miał podarte, a głowę posypaną ziemią. Podszedłszy do Dawida, padł na ziemię i oddał mu pokłon. Dawid zapytał go: «Skąd przybywasz?» Odpowiedział mu: «Ocalałem z izraelskiego obozu». Rzekł do niego Dawid: «Opowiedz mi, proszę, co się tam stało?» Opowiedział więc, że ludzie uciekli z pola walki, wielu z ludzi zginęło, i że ponieśli śmierć również Saul i jego syn, Jonatan.
Dawid, schwyciwszy swe szaty, rozdarł je. Tak też uczynili wszyscy mężowie, którzy z nim byli. Potem lamentowali i płakali, i pościli aż do wieczora z tego powodu, że padł od miecza Saul, a także syn jego, Jonatan, i z powodu ludu Pańskiego i domu Izraela. I powiedział Dawid:
«O Izraelu, twa chwała na wyżynach twoich leży pobita. Jakże padli bohaterowie? Saul i Jonatan, kochani i pełni uroku, za życia i w śmierci nie są rozdzieleni. Byli oni bystrzejsi od orłów, dzielniejsi od lwów. O, płaczcie nad Saulem, córki izraelskie: On was ubierał w prześliczne szkarłaty, złotymi ozdobami upiększał stroje. Jakże zginąć mogli waleczni, wśród boju Jonatan przebity śmiertelnie? Żal mi ciebie, mój bracie, Jonatanie. Tak bardzo byłeś mi drogi! Więcej ceniłem twą miłość niżeli miłość kobiet. Jakże padli bohaterowie? Jakże przepadły wojenne oręża?» (2 Sm 1, 1-4. 11-12. 19. 23-27)

Tylko modlitwa daje siłę. Siłę do przezwyciężenia żalu po śmierci przyjaciół. Ale też tylko modlitwa nie pozwala się podłamać i załamać, gdy przychodzą do Ciebie nabliźsi i cię atakują. Uważają cię za wariata. Próbują powstrzymać od czynienia dzieł Boga! OD wypełnianai powołania. Bo według ich LUDZKIEGO OSĄDU – to co robisz nie ma sensu – jest kompletnym wariactwem i prowadzi donikąd.

Dzisiejsza trzy-zdaniowa Ewangelia pokazuje taka właśnie sytuację. Bliscy przychodzą do Jezusa by Go zawrócić z drogi któą obrał. Nie pasuje bowiem do typowych nazarejskich mężczyzn. Zaczyna według nich „przesadzać” i za bardzo się naraża. Może usłyszeli o Uczonych w Piśmie i Faryzeuszach, którzy planują na Niego zamch… To co robi Jezus wymyka się ich ludzkim standardom. ALE TO JEST POWOŁANIE I DROGA BOŻA!!!!

Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». (Mk 3, 20-21)

Jak zatem wytrwać na drodze duchowej. Nie dać się zawrócić, zniechęcić tym życzliwym, którzy proponują drogę inną niż głos Boga który rezonuje w sercu. Skąd wziać siły…

Odpowiedzią jest modlitwa i post. Modlitwa pozwala oczyścić intencje i ukierunkować serce. Post daje siłę do pokonywania pokus i przeciwstawiania się słowom, radom, które pociagają człowieka w kierunku przeciwnym nim powołanie Boga.

Na drodze Niewolnictwa Maryi, św Ludwik także proponuje regularną, prostą modlitwę. Doskonale wie, że bez modlitwy, samą siłą deklaracji człowiek nie wytrwa w swoim postanowieniu zbyt długo. Tu nie chodzi o obciążenie człowieka nakazem, który ma być pod karą grzechu. Tu nie chodzi o faryzejskie podejscie do wypełniania zalecenia co do joty. Chodzi o świadomosć człowieka, że bez modlitwy po prostu z czasem mój zapał zgaśnie. Bez regularnej modlitwy nie wytrzymam i poddam się z czasem pokusom… Ta praktyka powinna płynąć z serca jako forma zabezpieczenia samej deklaracji niewolnika Maryi.

Czwartą praktyką zewnętrzną jest codzienne odmawianie, bez zobowiązania pod grzechem w przypadku zaniedbania, Koronki do Najświętszej Maryi Panny, składającej się z trzech Ojcze nasz i dwunastu Zdrowaś Maryjo, a także częste odmawianie Magnificat, jedynej pieśni Maryi, jaką posiadamy – by dziękować Bogu za wszystkie Jego dobrodziejstwa i upraszać nowe. Nie należy zapominać by po Komunii św. odmówić ów maryjny kantyk jako akt dziękczynienia. Według Gersona, to właśnie czyniła sama Najświętsza Dziewica. („Tajemnica Maryi” pkt 64)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca roporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

60. Bóg, który wybiera

Ewangelia pokazuje dziś JEzusa, który wychodzi z inicjatywą by wybierać Apostołów. To On wybiera imiona, to On ich powołuje – łącznie ze zdrajcą. W pełni swiadom kogo bierze do tego grona.

(Mk 3,13-19)
Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy: Synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

Wszystko dokonuje się na górze. Dokonuje się swoiste przymierze. Przywołuje na szczyt TYCH, KTÓRYCH SAM CHCIAŁ. I ustanawia swych najbliższych towarzyszy – zalążek Kościoła. Wybraniu Bożemu towarzysza specjalne – dedykowane do tego powołania – łaski. U Boga nie ma przypadku. On wybiera ich konkretnie – PO IMIENIU. W imieniu bowiem zawarte jest powołanie. Gdy trzeba doprecyzowuje to imię – Piotrowi dodaje przydomek KEFAS, Janowi i Jakubowi – BOANEGRES.

Ciekawe w kontekście Bożego Pomazańca jest także pierwsze czytanie opowiadjace historię Dawida i Saula. Saul mimo swych przyrzeczeń jednak zaczyna sam poszukiwać Dawida, by go zabić. Wchodzi do jaskini. Tam w mroku jaskini Dawid odcina cześć jego płaszcza. Towarzysze Dawida namawiają go do zabicia Saula i objęcia tronu. Dawid wyjawia później swój niesamowity szacunek wobec Saula – który został wybrany przez Boga – jest Bożym Pomazańcem.

(1 Sm 24,3-21)
Saul zabrał trzy tysiące wyborowych mężczyzn z całego Izraela i wyruszył na poszukiwanie Dawida i jego ludzi po wschodniej strome Skał Dzikich Kóz. I przybył Saul do pewnych zagród owczych przy drodze. Była tam jaskinia, do której wszedł Saul. Dawid zaś znajdował się wraz ze swymi ludźmi w głębi jaskini. Ludzie Dawida rzekli do niego: „Właśnie to jest dzień, o którym powiedział ci Pan: „Oto Ja wydaję w twe ręce wroga, abyś z nim uczynił, co ci się podoba”. Dawid powstał i odciął pokryjomu połę płaszcza Saula. Potem jednak zadrżało serce Dawida z powodu odcięcia poły należącej do Saula. Odezwał się też do swych ludzi: „Niech mię broni Pan przed dokonaniem takiego czynu przeciw mojemu władcy i pomazańcowi Pana, bym miał podnieść rękę na niego, bo jest pomazańcem Pana”. Tak Dawid skarcił swych ludzi i nie pozwolił im rzucić się na Saula. Tymczasem Saul wstał, wyszedł z jaskini i udał się w drogę. Powstał też i Dawid i wyszedłszy z jaskini zawołał za Saulem: „Panie mój, królu!” Saul obejrzał się, a Dawid rzucił się twarzą ku ziemi oddając mu pokłon. Dawid odezwał się do Saula: „Dlaczego dajesz posłuch ludzkim plotkom, głoszącym, że Dawid szuka twej zguby? Dzisiaj na własne oczy mogłeś zobaczyć, że Pan wydał cię w jaskini w moje ręce. Namawiano mnie, abym cię zabił, a jednak oszczędziłem cię, mówiąc: Nie podniosę ręki na mego władcę, bo jest pomazańcem Pana. Zresztą zobacz, mój ojcze, połę twego płaszcza, którą mam w ręku. Przeto że uciąłem połę twego płaszcza, a ciebie nie zabiłem, wiedz i przekonaj się, że we mnie nie ma żadnej złości ani zdrady, ani też nie popełniłem przeciw tobie przestępstwa. A ty czyhasz na życie moje i chcesz mi je odebrać. Niechaj Pan dokona sądu między mną i tobą, niechaj Pan na tobie się pomści za mnie, ale moja ręka nie zwróci się przeciw tobie. Według tego, jak głosi starożytne przysłowie: «Od złych zło pochodzi”, ręka moja nie zwróci się przeciw tobie. Za kim to wyruszył król izraelski? Za kim ty gonisz? Za zdechłym psem, za jedną pchłą? Pan więc niech będzie rozjemcą, niech rozsądzi między mną i tobą, niech wejrzy i poprowadzi moją sprawę, niech obroni mnie przed tobą”. Kiedy Dawid przestał mówić do Saula, Saul zawołał: „Czy to twój głos, synu mój, Dawidzie?” I Saul zaczął głośno płakać. Mówił do Dawida: „Tyś sprawiedliwszy ode mnie, gdyż świadczyłeś mi dobro, podczas gdy ja wyrządzałem ci krzywdę. Dziś dałeś mi dowód, że mi dobro świadczyłeś, kiedy bowiem Pan wydał mię w twoje ręce, ty mnie nie zabiłeś. Przecież jeżeli kto spotka swego wroga, czy pozwoli na to, by spokojnie dalej szedł drogą? Niech cię Pan nagrodzi szczęściem za to, coś mi dziś uczynił. Teraz już wiem, że na pewno będziesz królem i że w twojej ręce utrwali się królowanie nad Izraelem”.

Największe wybranie w historii dokonało się w osobie Maryi. Ona została wybrana przez Boga na Rodzicielkę Jego Syna. On została wybrana do bycia Światem i Rajem Boga. Niepokalanie Poczęta i sama stała się NIEPOKALANYM POCZĘCIEM gdy w Zwiastowaniu okpowiedziała TAK na wezwanie Boga. Dlatego też Jej niewolnicy w szczególny sposób powinni obchodzić dzień Zwiastowania. Dzień w którym Bóg w swej pokorze poddał sie człowieczeństwu, by nas odkupić.

Trzecia praktyka każdego roku to obchodzenie ze szczególną pobożnością święta Zwiastowania, które jest głównym świętem owego nabożeństwa i które zostało ustanowione po to, abyśmy czcili i naśladowali zależność, jakiej z miłości ku nam poddało się tego dnia Słowo Przedwieczne. („Tajemnica Maryi”, pkt 63)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe ręce pszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

59. Wdzięczność

Dzisiejsze pierwsze czytanie skupia się na postawie Saula i jego Syna. Saul wygrał wojnę z filistynami dzięi Dawidowi. Był mu ogromnie wdzieczny na polu bitewnym. Musiał pewnie wiele razy wracać do tego wydarzenia i wznosić toasty za Dawida w zwycięzkim obozie izraelitów. Syn Saula był zapewne świadkiem tych wydarzeń, bo potem, pod koneic czytania przywołuje je w rozmowie z ojcem.

Saul czuje się zwycięzcą, czuje się panem, królem. Wojska wracaja do Jeruzalem. I tu zaczyna się problem. Na ulice wychodzą przeszczęśliwe kobiety, by tańczyć i śpiewać pieśni opisujące zwycięztwo. Pieśni mówią o Saulu jako zwycięzcy tysięcy filistynów. Ale zaraz dodają Dawida, jako zwycięzcę dziesiątek tysiecy. Te słowa wprowadzają Saula w gniew! Do tego stopnia że planuje zabić Dawida!

Niesamowite jest to Słowo, gdy zestawi się je z wizytą Magów na dworze Heroda, jego gniewem i checią zamordowania nowonarodzonego Jezusa. Podobne motywację – wręcz kalka. JEdyna różnica jest taka, że potomek Dawida – Jezus – jest niemowlęciem.

Wdzięczność Saula nie płynęła z serca. Okazał się być elementem całej układanki, która ma prowadzić do umocnienia i utrzymania władzy. A tymczasem przy wjeździe do Jeruzalem sam Saul – może wspominajac proroctwa Samuela – zaczyna rozważać, czy DAWID NIE ZAJMIE JEGO TRONU! Tronu, który on zaplanował dla swoich dzieci.

Saul przekonuje swego syna Jonatana i sługi, by zabili Dawida!!!

I znów jakby kalak rozmowy Anioła z Mędrcami i Józefem. Król chce zabić chłopca, uciekajcie, idźcie inną drogą. Tym razem Jonatan ostrzega Dawida, a sam wstawia się za swym przyjacielem u ojca.

JONATAM MÓWI ŻYCZLIWIE o DAWIDZIE. WSTAWIA SIĘ. ODWOŁUJE SIĘ DO WDZIĘCZNOŚCI. Do SPRAWIEDLIWOŚCI. Wykazuje ojcu PRZEWROTNOŚC jego działania. Koniec, końców przekonuje Saula do zmiany decyzji.

(1 Sm 18, 6-9; 19, 1-7)
Gdy Dawid wracał po zabiciu Filistyna, kobiety ze wszystkich miast wyszły ze śpiewem i tańcami naprzeciw króla Saula, przy wtórze bębnów, okrzyków i cymbałów. I zaśpiewały kobiety wśród grania i tańców: „Pobił Saul tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy”. A Saul bardzo się rozgniewał, bo nie podobały mu się te słowa. Mówił: „Dawidowi przyznały dziesiątki tysięcy, a mnie tylko tysiące. Brak mu jedynie królowania”. I od tego dnia Saul patrzył na Dawida zazdrosnym okiem. Saul namawiał syna swego, Jonatana, i wszystkie sługi swoje, by zabili Dawida. Jonatan jednak bardzo upodobał sobie Dawida. Uprzedził więc Jonatan Dawida, mówiąc: „Ojciec mój, Saul, pragnie cię zabić. Od rana miej się na baczności; udaj się do jakiejś kryjówki i pozostań w ukryciu. Tymczasem ja pójdę, by stanąć przy mym ojcu na polu, gdzie ty się będziesz znajdował. Ja sam porozmawiam o tobie z ojcem. Zobaczę, co będzie, i o tym cię zawiadomię”. Jonatan mówił życzliwie o Dawidzie ze swym ojcem, Saulem; powiedział mu: „Niechaj nie zgrzeszy król przeciw swojemu słudze, Dawidowi! Nie zawinił on przeciw tobie, a czyny jego są dla ciebie bardzo pożyteczne. On przecież swoje życie narażał, on zabił Filistyna, dzięki niemu Pan dał całemu Izraelowi wielkie zwycięstwo. Patrzyłeś na to i cieszyłeś się. Dlaczego więc masz zamiar zgrzeszyć przeciw niewinnej krwi, bez przyczyny zabijając Dawida?” Posłuchał Saul Jonatana i złożył przysięgę: „Na życie Pana, nie będzie zabity!” Zawołał Jonatan Dawida i powtórzył mu całą rozmowę. Potem zaprowadził Dawida do Saula i Dawid został u niego jak poprzednio.

Wdzięczność jest ogromnie ważna. Potrafi zmieniać ludzkie serca. Naprawiać to co się popsuło.

Doświadczenie Bożych darów, wdzięcznośći radość w swoisty sposó magnetyzuje. W Ewangelii można popatrzeć na Jezusa, który jest otoczony przez łumy. Tak ściśle i tak mocno i tak ciasno, że przygotowuje sobie drogę ucieczki – łódkę w pogotowiu. Jezus uzdrowił wielu, uwolnił dziseiątki ludzi. Ci ludzie pełni wdzięcznosci i radosći opowiadają swoja historię. Głosza Ewangelię w swoich miejscowosciach, wioskach. To pociąga kolejne osoby do pójścia na spotkanie z Jezusem. Sami uzdrowieni też zapewne chodzą za Jezusem.

Wdzięczność ewangelizuje!

(Mk 3, 7-12)
Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

Co można dać Bogu, co można ofiarować Maryi jako wyraz wdzięcznosci. Wszystko co mamy to nasza wolnosć i wola. Św. Ludwik poleca by skłądać Maryi daninę – pokutę, post, jałmużne. Coś co będzie wyrazem naszego poddaństwa, zależności i wdzięczności. Działanie, które wypłynie z przepełnionego wdzięcznoscią i radoscią serca niewolnika Maryi.

Drugą praktyką jest składanie Najświętszej Dziewicy każdego roku, tego samego dnia, jakiejś małej daniny. Będzie to znak naszego poddaństwa i zależności: taki zawsze był wyraz hołdu niewolników względem ich panów. Danina ta jest pewne umartwienie, jałmużna, pielgrzymka lub modlitwy. Błogosławiony Maryn, według relacji jego brata, św. Piotra Damiana, każdego roku i tego samego dnia, poddawał się publicznie chłoście przed ołtarzem Najświętszej Dziewicy. Nie żąda się, ani nie doradza podobnej gorliwości, jednakże – jeśli nie dajemy Maryi wiele – to składajmy przynajmniej naszą ofiarę sercem pokornym i prawdziwie wdzięcznym. („Tajemnica Maryi” pkt 62)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Pragnę być twoim niewolnikiem. Wszystko to co mam i posiadam pochodzi z ręki Boga przez Twe dłonie. Bogu, przez Twe ręce pragne to wszystko oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie rozporzadzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

58. Zawierzenie Bogu

Dziś w pierwszym czytaniu można się zanurzyć w ciekawe wydarzenie. Dawid pokonuje Goliata. Nikt w niego nie wierzy. Po pierwsze sam Saul z powątpiewaniem patrzy na swego rudego wojownika a niskim wzroście, który poszedł z procą na wyćwiczonego „komandosa”. Potem gdy Dawid staje naprzeciw Goliata zaczyna się cała seria prześmiewczych komentarzy. Zarówno tych pochodzących od giermka Goliata, jak i samego żołnierza. Oczami wyobraźni można zobaczyć Filistynów, którzy szepczą jeden drugiemu do ucha prześmiewcze komentarze dotyczące samego Dawida, jak i Izraela, który wystawił takeigo wojownika przeciw Goliatowi.

Urezkajace jest zawierzenie Dawida wobec Boga. Dawid zdaje się być metodyczny i spokojny. Nie wybrał jednego kamienia z rzeki, ale wybrał pięć. Zna swoje umiejetności i nie przecenia ich. Pokonywał niedźwiedzie i wilki – jest realistą – wie, że przeciwnik może uskoczyć w bok, że ułamki sekund w obsłudze procy mogą skierować kamień w niewłaściwą stronę. Zawierza sibie i całą sytuację Bogu. Przygotowuje się na tyle na ile potrafi. Bierze ze sobą laskę pasterską i idzie.

W jego słowach słychać pewność Boga. Namaszczenie przez Samuela otworzyło Dawida na szczególne łaski od Boga. Dawid jest świadom bożego towarzyszenia i pomocy.

(1 Sm 17, 32-33. 37. 40-51)
Dawid rzekł do Saula: „Niech niczyje serce się nie trapi! Twój sługa pójdzie stoczyć walkę z tym Filistynem”. Saul odpowiedział Dawidowi: „To niemożliwe, byś stawił czoło temu Filistynowi i walczył z nim. Ty jesteś jeszcze chłopcem, a on wojownikiem od młodości”. Powiedział Dawid: „Pan, który wyrwał mnie z łap lwów i niedźwiedzi, wybawi mnie również z ręki tego Filistyna”. Rzekł więc Saul do Dawida: „Idź, niech Pan będzie z tobą!” Wziął w rękę swój kij, wybrał sobie pięć gładkich kamieni ze strumienia, włożył je do torby pasterskiej, którą miał, i do kieszeni, a z procą w ręce skierował się ku Filistynowi. Filistyn przybliżał się coraz bardziej do Dawida, a giermek jego szedł przed nim. Gdy Filistyn popatrzył i przyjrzał się Dawidowi, wzgardził nim dlatego, że był młodzieńcem, i to rudym, o pięknej powierzchowności. I rzekł Filistyn do Dawida: „Czyż jestem psem, że przychodzisz do mnie z kijem?” Złorzeczył Filistyn Dawidowi, przyzywając na pomoc swoich bogów. Filistyn zawołał do Dawida: „Przybliż się tylko do mnie, a ciało twoje oddam ptakom podniebnym i dzikim zwierzętom”. Dawid odrzekł Filistynowi: „Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś. Dziś właśnie wyda cię Pan w moje ręce, pokonam cię i utnę ci głowę. Dziś oddam trupy wojsk filistyńskich na żer ptactwu podniebnemu i dzikim zwierzętom: niech się przekona cały świat, że Bóg jest w Izraelu. Niech wiedzą wszyscy zebrani, że nie mieczem ani dzidą Pan ocala. Ponieważ jest to wojna Pana, On więc wyda was w nasze ręce”. I oto, gdy wstał Filistyn, szedł, zbliżając się coraz bardziej ku Dawidowi, Dawid również pobiegł szybko na pole walki naprzeciw Filistynowi. Potem sięgnął Dawid do torby pasterskiej i wyjąwszy z niej kamień, wyrzucił go z procy, trafiając Filistyna w czoło, tak że kamień utkwił w czole, i Filistyn upadł twarzą na ziemię. Tak to Dawid odniósł zwycięstwo nad Filistynem procą i kamieniem; trafił Filistyna i zabił go, nie mając w ręku miecza. Dawid podbiegł i stanął nad Filistynem, chwycił jego miecz i dobywszy z pochwy, dobił go; odrąbał mu głowę. Gdy spostrzegli Filistyni, że ich wojownik zginął, rzucili się do ucieczki.

Wygrywa i pokonuje Goliata.

W Ewangelii idziemy z Jezusem w uroczysty dzień do Synagogi. Dziś poszlibyśmy w dzień swiąteczny do kościoła. Zazwyczaj idzie się tam, by Boga wychwalać, lepiej poznawać, budować z Nim więź. W tym celu do swiatyni idzie Jezus, idą uczestnicy nabożeństwa, idzie człowiek z uschniętą ręką.

Jest jednak grupka która pryszła tam z innych pobódek. Absurdalnych. Uczeni w Piśmie – ludzie którzy niemal na pamieć znają Biblię. Przychodzą do synagogi, bo wiedzą, że jest tam człowiek niepełnosprawny, którego Jezus może uzdrowić. Zakładają że Jezus go uzdrowi!!! Ale zamiast zbadać w Biblii, zamiast zadać sobie pytanie – jak to jest możliwe, że Jezus uzdrawia – oni przychodzą by go śledzić i oskarżyć, że dokonuje tego w dzień świąteczny! Zatwardziałość serca, która trzyma umysł na uwięzi. Która nie pozwala trzeźwo spojrzeć na rzeczywistość. To sa ludzie którzy dostali niezwykłe dary od Boga. Mądrość, inteligencję, wiedzę, umiejetnosć czytania, logicznego myślenia. Przekreślają to w imię podstępu. Ukierunkowują te dary w stronę zła.

Jezus próbuje przemienić ich serca. Zadaje pytanei WPROST! Już chyba jaśniej nei dało się pobudzić tych ludzi do myślenia. Oni jednak od razu po uzdrowieniu idą naradzać się – jak zabić Jezusa (Boga-Człowieka). Jak zabić Tego, który w zasadzie definiuje ich zawód ich sens istnien.

W świątyni człowiek jest powołany do otwarcia swego serca na Boga. Do zawierzenia się Jemu przez ręce Maryi. Tylko tak może uchronić swe serce od groźby zatwardziałości. Oddać się troskliwej Mamie i trwać w tym zawierzeniu.

Prócz praktyki wewnętrznej tego nabożeństwa, o jakiej mówiliśmy, są jeszcze praktyki zewnętrzne, których nie należy pomijać, ani zaniedbywać.
Pierwszą praktyką zewnętrzną jest ofiarowanie siebie w jakiś uroczysty dzień Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi, której stajemy się niewolnikami; przyjęcie w tej intencji Komunii św. oraz spędzenie tego dnia na modlitwie. Ów akt poświęcenia się będziemy odnawiać przynajmniej raz do roku, najlepiej tego samego dnia. („Tajemnica Maryi” pkt 60-61)

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga, przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem. Bogu, przez Twe ręce chcę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi