Słuchanie i czyn

Trzy osoby, trzy postawy:

Jonasz – posłuchał, ale miał inne zdanie niż Bóg i poszedł za nim. Próbował uciec przed Słowem i poleceniem Boga.

Marta – zamiast słuchać działała i zatraciła się w skrajności ciąglego działania

Maria – słucha i słucha ale nie działa. Zatraciła się i zatrzymała tylko na samym słuchaniu.

Potrzba nam odnaleźć dobry balans między ŚŁUCHANIEM i DZIAŁANIEM.

(Jon 3, 1-10)
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: „Wstań, idź do wielkiego miasta Niniwy i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam”. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak Pan powiedział. Niniwa była miastem bardzo rozległym, na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona». I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i od największego do najmniejszego oblekli się w wory. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie, co następuje: „Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech ludzie i zwierzęta obloką się w wory i niech żarliwie wołają do Boga. Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy?” Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

(Łk 10, 38-42)
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: „Panie, czy ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Pytaj szczerze Pana

To pytanie uczonego w Prawie powinno żyć w każdym Chrześcijaninie – rezonować na każdej modlitwie:

„PANIE, CO MAM CZYNIĆ, BY OSIĄGNAĆ ŻYCIE WIECZNE?”

Pownno ono być pytaniem z głębi serca, szczerym. Nie pytaniem wystawiajacym Boga na próbę. Bo w szczerej modlitwie nie można Boga kusić!

Uczony w prawie ma jakąś wizję odpowiedzi. Jezus każe mu sięgnąć tam, gdzie żyje, sięgnąć w to doświadczenie Boga w którym stale żye… Jesteś uczonym w Piśmie Świętym – to co ci mówi Pismo Święte, co tam odnajdujesz jako drogę Zbawienia?

Człowiek odpowiada szybko i bardzo celnie.

„BĘDZIESZ MIŁOWAŁ!” Najpierw Boga – tak mocno jak tylko potrafisz – całym sobą.

„BĘDZIESZ MIŁOWAŁ” Swojego bliźniego.

Jezus daje mu potwierdzenie. Dobrze robisz. Podążaj za tym Słowem! POTWIERDZAM!

Ciekawe, co napisał Ewangelista dalej – uczony w Prawie „CHCĄC SIĘ USPRAWIEDLIWIĆ” zapytał….

Chce się usprawiedliwić z braku MIŁOŚCI. Chce się usprawiedliwić z drugiej części tego przykazania Miłości. Pyta o to, kto jest jego bliźnim.

Wówczas Jezus opowiada mu historię o miłosiernym samarytaninie.

Mówi o Żydzie. O człowieku który schodzi w dół. Schodzi od miasta świętego do miasta w dole do Jerycha. Oddala się od świętości od Boga. Tam go dopada doświadczenie. Cierpienie. Dopadają go zbójcy. Jedynym ratunkiem, jedynym powrotem jest BLIŹNI. jest MIŁOŚĆ BLIŹNIEGO.

Najpierws praechodzi Kapłan. Człowiek który powinien być wzorem Miłości. Który siedzi z nosem w Słowie Bożym i jest rękami, nogami, oczami i usatami Boga w społeczeństwie… Przechodzi obok z obojętnością.

Idzie też lewita. Człowiek czysty. Dbający ogromnie o swą czystosć. Służący Bogu. Mija człowieka w potrzebie.

Przechodzi w końcu Samarytanin. Według Żydów – źle interpretuje Słowo Boga. Żydzi żyją z Samarytanami w konflikcie religijnym. Wzajemnie się nienawidzą. Ten pochyla się na pobitym, zagubionym, doświadczonym człowiekiem. Pomaga mu. Ratuje życie. Wzrusza się głęboko. Okazuje temu człowiekowi MIŁOŚĆ. Robi wiele więcej niż by od niego cozekiwano. Zawozi go o gospody. Płąci za jego rekonwalescencję. Ni zostawia samemu sobie. Obiecuje powrót i uregulowanie płatności za leczenie.

Jezus następnie pyta znów o definicję bliźniego…

Uczony w prawie odpowiada – że BLIŹNIEGO definiuje się przez MIŁOSEIRDZIE! Przez uczynki MIŁOSIERDZIA.

Teraz już nie ma się jak usprawiedliwiać – Jezus go posyła – idź i ty czyń podobnie!

Kązdy z nas powinien ciągle pytać Boga – co mam czynić by osiągnąć Zbawienie… Słuchać odpowiedzi. Rozwiewać wątpliwosci. SŁUCHAĆ ODPOWIEDZI… Czasem będzie to odpowiedź, którą nie do końca chcielibyśmy usłyszeć…!

Żydiz definiowali Bliźniego jako tego kto jest blisko, kto mi wyświadczył dobro. Oko za oko, ząb za ząb. Kto mi okazał miłosierdzie temu i ja okażę. Ostatnim o którym mogliby pomyśleć BLIŹNI był którykolwiek SAMARYTANIN… Uczony w Prawie nie takiej odpowiedzi się spodziewał…

(Łk 10, 25-37)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Jezus mu odpowiedział: „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?” On rzekł: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Jezus rzekł do niego: „Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył”. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: „A kto jest moim bliźnim?” Jezus, nawiązując do tego, rzekł: „Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź i ty czyń podobnie!”

W pierwszym czytaniu poznajemy historię Jonasza. Jonasza, który ucieka przed SŁOWEM Boga. Przed swoim powołaniem. Bóg go woła a on idzie – oddala się od Boga. Spotykaja go przeciwności. Bóg woła go z powrotem. Jonasz zdaje sobie sprawę z jakiego powodu przychodzą na niego przeciwności. Wie, że ucieka przed Panem. Mówi to otwarcie. Kupuje bilet by uciec jak najdalej od miejsca do którego posyła go Pan. Nie konfrontuje się z tym wołaniem ale ucieka. Spotykają go nieszczęścia i spotykaja też ludzi wokół. Jak już nie może uciec fizycznie to się ukrywa, ucieka w letarg snu, w letarg bliski śmierci. To też nie pomaga. Nie da się uciec przed Bogiem. Bo Jonasz wierzy w Boga. Wie że Bóg stowrzył Niebo i Ziemię.

Żeglarze pytają go o to jak mają uciszyć burzę. Jak mają uciszyć wzburzone fale. Co mają uczynić. Jonasz prosi by go wzięli i wrzucili w morze. Oni to w końcu czynią. Choć wcześniej starają się jeszcze ratować łódź…

Jonasz wpada w morze by przeżyć nowe narodzenie. Odwrócił się od Boga. Teraz połknęła go na 3 dni i 3 noce wielka ryba. Ciemność w otchłani morza. Połknęła, by wypluć nad brzegiem morza. By mógł się na nowo narodzić.

Jonasz swoim świadectwem życia już wpłynął na życie żeglarzy.

Jonasz nie pytał Boga co ma cynić. A możę raczej pytał, bo wiedział. BO uzyskał odpowiedź. Ale ta odpowiedź mu się nie spodobała. On sam chciał pójść inną drogą.

(Jon 1, 1 – 2, 1. 11)
Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: «Wstań, idź do Niniwy – wielkiego miasta – i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana. Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i nastała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie. Przerazili się więc żeglarze i każdy wołał do swego bóstwa; wyrzucili do morza ładunek, który był na okręcie, by uczynić go lżejszym. Jonasz zaś zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął. Przystąpił więc do niego dowódca żeglarzy i rzekł mu: „Dlaczego ty śpisz? Wstań, wołaj do twego Boga, może przypomni sobie Bóg o nas i nie zginiemy”. Mówili też żeglarze jeden do drugiego: „Chodźcie, rzućmy losy, a dowiemy się, z czyjego to powodu nieszczęście spadło na nas”. I rzucili losy, a los padł na Jonasza. Rzekli więc do niego: „Powiedz nam, z jakiego powodu ta klęska przyszła na nas? Jaki jest twój zawód? Skąd pochodzisz? Jaki jest twój kraj? Z jakiego jesteś narodu?” A on im odpowiedział: „Jestem Hebrajczykiem i czczę Pana, Boga nieba, który stworzył morze i ląd”. Wtedy wielki strach zdjął mężów i rzekli do niego: „Co ty uczyniłeś?” – albowiem wiedzieli mężowie, że on ucieka przed Panem, bo im to powiedział. I zapytali go: „Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas?” Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły. Odpowiedział im: „Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza przeciw wam powstała”. Ludzie ci, wiosłując, usiłowali zawrócić ku lądowi, ale nie mogli, bo morze coraz silniej się burzyło przeciw nim. Wołali więc do Pana i mówili: „O Panie, prosimy, nie dozwól nam zginąć z powodu życia tego człowieka i nie obciążaj nas odpowiedzialnością za krew niewinną, albowiem Ty jesteś Panem i jak Ci się podoba, tak czynisz”. I wzięli Jonasza, i wrzucili go w morze, a ono przestało się srożyć. Ogarnęła wtedy tych ludzi bojaźń przed Panem. Złożyli Panu ofiarę i uczynili śluby. Pan zesłał wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. Pan nakazał rybie i wyrzuciła Jonasza na ląd.

Weź Mamo i przyjmij całą WOLNOŚĆ moją, WOLĘ moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Dziedzictwo

Dziedzictwo – otrzymuje się je po rodzicach. Ojciec wysyła swe sługi po owoce swej inwestycji. Oddał rolnikom winnicę w dzierżawę a nie na własność. To Gospodarz się natrudził nad stworzeniem tej winnicy. Wykopał tłocznię, opotczył murem. Wszystko przygotował. Zainicjował.

Oddał tą winnicę w dzierżawę. Nie na własność.

Przychdzi czas zbiorów. Musiały być obfite i dzierżawcy zostali ogarnięci chciwością.

Gospodarz wysyłą swe sługi i spotyka się ze strajkiem, a w zasadzie z kradzieżą jego dóbr. Rolnicy biją, kamienują i zabijają posłańcwó. Odnoszą się do nich z ogromną brutalnością.

Gospodarz wysyła więc więcej sług. Więcej niż za pierwszym razem. Ale determinacja i zawziętość rolników nie ustaje. Znów rozprawiają się z posłańcami w krwawy i brutalny sposób.

Gospodarz w końcu posyła Syna. Dziedzica. Przyszłego właściciela. Rolnicy zabijają go sądząc że w ten sposó posiadą jego dziedzictwo… Ale jak Gospodarz ma im je oddać po tak krwawym i brutalnym działaniu. Zamordowaniu jego dziecka. Wykrzywione i absurdalne myślenie ludzi siły.

Jezus pyta rozmówców – ARCYKAPŁANÓW I STARSZYCH – o to co się stanie z takimi rolnikami. Odpowiadaja zgodnie z prawdą – czeka ich śmierć. A dzieidzictwo trafi w inne ręce. W takie które uszanują i zrozumieją wartość tego daru i powierzonych dóbr.

Ten kamień – ten Syn, którego oni zamordowali – staje się podstawą budowli – kamieniem spajacym, narożnym, utrzymującym stabilność murów.

Jezus pokazuje arcykapłanom i strarszym, że ich postepowanie nie różni się od postępowania opisanych wcześniej rolników.

(Mt 21, 33-43)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?” Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”. Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”.

Owocowanie. Dawanie plonów. Przynoszenie plonu. To treść rezonujaca w całym dzisiejszym Słowie. Pięknie opisuje to pieśń o winnicy z księgi Izajasza. I znów ostatnie zdanie pokazuje porównanie Izraela do winnicy. Do winniy która była z troską tworzona przez Boga. Której fundemnty i podstawy z ogromną troską utworzył Bóg. A mimo to wydaje cierpkie jagody, zamiast słodkich winogron – wina – symbolu miłości.

Cierpkie winogrona rozlewu krwi i groza! Nic wspólnego z Miłością.

(Iz 5, 1-7)
Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni, i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody. „Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono, rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz”. Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy.

Praca w winnicy Pana to powierzenie spraw Panu. Zawieszenie nadziei na Panu. Wejscie w tą tajemnicę, żę to On wszytko ukształtował, stworzył, zbudował. Że z Jego ręki wszystko to pochodzi. Czynienie dobra – wypełnianie przykazań, których się nauczyliśmy.

(Flp 4, 6-9)
O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Na koniec, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to bierzcie pod rozwagę. Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe dłonie pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przynieś łaskę podążania za darami i łąskami Boga. Przynieś dara podejmowania Jego wołania w życiu i podążania za nim. Oddał wszelką rpzewrotność serca i chciwość.

Matka

Bóg dał Maryi ten niezwykły dar -powołanie do bycia Matką. Matką Syna Bożego, potem Matką rodzacego się Kościoła i w końcu Matką każdego z nas. Bóg dał jej ogromną łaskę. A Ona – Niepokalana – zawsze otwarta na Boga – przyjęła ten dar.

(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swojej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

Maryja nie jest przypadkowa. Ale też nie da się odpowiedzieć dlaczego spośrod wszystkich kobiet na ziemi właśnie ją wybrał i stworzył Bóg w tak szczególny sposób. Nie skażona żadnym gr,echem. Jako swój Raj. Niepokalaną. Ona nogdy nie zgrzeszyła i nie mając grzechu pierworodnego nigdy nie wyszła z Raju. Nigdy go nie opuściła. Jest Nową Ewą. Bo odwróciła upadek i niewiernośc Ewy.

Maryja tak jak.Ewa stała się Matką wszystkich żyjących. Ewa tylko biologicznie. Maryja o wiele głebiej – na płaszczyźnie dycha i wiaty. Ciągle jest Matką. Ciągle troszczy się o swe dzieci i rodzi do ŚWIETOŚCI.

(Dz 1, 12-14)
Gdy Jezus został wzięty do nieba, Apostołowie wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam, weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, brat Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i Jego braćmi.

Ona nie poszła głosić i Ewangelizować. Trwa na modlitwie i kontemplacji. Czeka na Apostołów. Mogłaby głosić – jest Gwiazdą Ewangelizacji. Jednakże rola którą dał Jej Bóg, to.bycie Matką.

Ona odpowiedziała na wołanie Anioła.Poszła w ciemność w totalną niewiadomą. Zaufała Bogu do końca.

Trwali razem, we wspólnocie na jednomyślnej modlitwie. A tam gdzie dwóch co najmniej trwa razem na jednomyślnej modlitwie tam Jezus jest blisko… Dziś widzimy że w tej modlitwie jestbtez Matka.

Weź Mamo.i przyjmij całą wolność moja wole moja pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam.i posiadam. Z reki Boga przez Twe dlonie to.otrzymałem.i Bogu przez Twe ręce pragne to.oddać. Ty Mamo rozporzadzaj tym.wszystkim. Przynies mi tylko Miłosć i Łaske a one w zupełnosci mi wystarczą

 

Łaska Boga utracona, nie wraca – dana jest na konkretny czas i miejsce

Biada.

Jezus wypowiada się ostro o Korozain i Betsaidzie. Słychać w Jego słowach zawód i zdenerwowanie. Na te miasta wylał się ocean łask Boga. Dokonały się wielkie cuda… ale one pozostały skalistą ziemią na której niewiele wykiełkowało.

Wszyscy żydzi znają histori Sodomy i Gomory. Znają historię Tyru i Sydonu. Wiedzą że to synonimy rozpusty, wielkiego upadku… Jezus porównuje Korozain i Betsaidę do tamtych miast. Mówi wręcz, że gdyby w Tyrze i Sydomie działy się podobne cuda, gdyby tam wylałą się tak obficie łąska to już dawno by się nawróciły!

Komu więcej dano, od tego będzie się wiecej wymagało!!!

Tamtym miastom będzie lżej na sądzie.

Obrywa się także Kafarnaum. Pycha mieszkańców i samozadowolenie sprawia, iż jego mieszkańcy uważają się za światobliwych. Uważają że ich miasto będzie wyniesione do Nieba! Jezus mówi, że zejdą aż do Otchłani. Bardzo surowe i ostre słowa…

Boża łaska przychodzi w konkretnym czasie i miejscu. Dana jest na konkretny czas i miejsce i już więcej się nie powtarza. Człowiek albo na nią odpowiada i ją wykorzystuje, albo też przepada bezpowrotnie!

Jezus kończy przedziwnym sformułowaniem. Kto was słucha, Mnie słucha. A kto wami gardzi Mną gardzi. A kto Mną gardzi, gardzi Tym, który mnie posłał.

Mówi to o apostołach, o tych którzy byli pośrednikami łaski – pośrednikami Słowa przez Ewangelizację. Nie zostali wysłuchani w Korozain, w Betsaidzie czy w Kafarnauum.

Czy przyjdą tam jeszcze raz…? Może już nigdy. Strząsnęli proch z nóg i poszli do kolejnych miasteczek…

(Łk 10,13-16)
Jezus powiedział: „Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc we włosiennicy i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”.

Jezus chce wstrząsnać symieniami. Chce by mieszkańcy tych miast zrozumieli, że potrzeba im nawrócenia. Postawy jaką opisuje prorok Baruch:

(Ba 1,15-22)
Panu, Bogu naszemu, należy się sprawiedliwość, nam zaś zawstydzenie oblicza, jak to jest obecnie, oraz każdemu człowiekowi ziemi judzkiej: mieszkającym w Jerozolimie, królom, zwierzchnikom, kapłanom, prorokom i przodkom naszym, ponieważ zgrzeszyliśmy przed Panem, nie wierzyliśmy Jemu, nie byliśmy posłuszni głosowi Pana, Boga naszego, by pójść za Jego przykazaniami, które nam dał. Od czasu, kiedy Pan wyprowadził przodków naszych z ziemi egipskiej, aż do dnia dzisiejszego byliśmy niewierni wobec Pana, Boga naszego, byliśmy niedbali w posłuszeństwie na głos Jego. Przylgnęły przeto do nas nieszczęścia i przekleństwa, jakimi zagroził przez Mojżesza, sługę swego, w dniu, w którym wyprowadził przodków naszych z Egiptu, aby nam dać ziemię opływającą w mleko i miód, jak to jest i obecnie. Nie byliśmy posłuszni głosowi Pana, Boga naszego, przekazanemu we wszystkich mowach proroków posłanych do nas. Każdy chodził według zamysłów swego złego serca, służyliśmy bowiem obcym bogom i czyniliśmy zło przed oczami Pana, Boga naszego.

Problemem jest posłuszeństwo głosowi Pana.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to pochodzi. Bogu przez twe ręce chcę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wsytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Naucz mnie wykorzystywać łaski i dary, które daje mi każdego dnia wielkoduszny Bóg.

Robotnicy posłani do roboty

Jezus rozsyła swoich robotników na żniwo. Posyła 72 osoby po dwóch. Czyli 36 par ludzi. W zasadzie niedużo – patrząc na fakt że szły za nim tysiące ludzi. Posyła ich tam, gdzie SAM zamierza przyjść. Ciekawe. Bóg chce z nami współpracować. W końcu chodzi o to by ON TAM PRZYSZEDŁ. Całe zadanie Ewangelizacji to przygotowanie GRUNTU POD PRZYJŚCIE JEZUSA. Chodzi o grunt ludzkiego serca.

To Jezus ich wybiera i to Jezus ich posyła. Prosi wszystkich innych o MODLITWĘ. o Modlitwę by On zechciał rozesłać więcej. Nie działa ad hoc. Nie daje nic za darmo, tak, żeby człowiek się nie musiał o nic starać. Uzależnia rozesłanie swych robotników od modlitwy.

Jezus nie ukrywa że to misja która może być zabójcza. Posyła ich jak owce między wilki. Na pewną śmierć. Na setki problemów i przeciwności.

Ponadto mają iść bez wyposażenia. Bez żadnego zabezpieczenia. Kompletnie zdani na Pana. Bo to On doprowadza ich we właściwe miejsce i On działą w sercu słuchaczy. Mają być skupieni na celu. Mają się nie rozpraszać i nie zbaczać z tej drogi.

Wchodzą do domu i znów działanie Boga. Powiedzcie POKÓJ TEMU DOMOWI. I wówczas działa Duch Święty. Zna ich serca. Gdy są to ludzie godni pokoju – przychodzi z pokojem. Gdy zaś nie – nie przychodzi!

Jezus też wzywa do JAKOŚCI ewangelizacji a nie do ILOŚCI. Jak gdzieć wam przyjmą tam pozostańcie. Nasyćcie ich swoją obecnością. Pokażcie jak się kochają wzajwmniw Chrześcijanie.

Jezus też każe im nie przekraczać wolności człwieka. Jak ktoś nie chce słuchać Ewangelii, nie musi. Jak nie chcą powiedzcie im o tym i strząśnijcie proch z nóg.

(Łk 10,1-12)
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi». Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: „Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże”. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą. Amen

Krucjatowe dążenia Jakuba j Jana

(Łk 9,51-56)
Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?” Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.

Jakże postawa Jakuba i Jana podobne są do wojujących mieczem za wiarę. Mieczem twardego i nieokiełznanego słownictwa. Wyklinania tych którzy są z innego obozu politycznego, innego programu telewizyjnego. Dopiec. Uderzyć. Zelżyć.

Żeby tak ogień z nieba spadł i jch wytracił…

Ale czy Bóg tego chce?

Czy Pan chce takiego wojowania w Jego sprawie i w Jego imię?

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twe dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporzadzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosci mi wystarczą.

Różne typy grzeszników…

Jezus mówi do konkretnej grupy. Do arcykapłanów i starszych ludu. OPowiada im przypowieść o ludziach przejawiających grzeszne postawy…

Pewien człowiek ma winnice i prosi dwóch synów o pomoc:

  • Jeden od razu bez zastanowienia odpowiada TAK. Żeby tylko zadowolić Ojca, żeby nie wejść z nim w żaden konflikt. Żeby na zewnątrz wszystko wyglądało w porządku. JEDNAK NIE IDZIE PRACOWAĆ.
    Ciakwe jest też to jakiej odpowiedzi udzielił. Nie mówi idę tato, idę Ojcze. Odpowiada „Idę Panie!”. Ta odpowiedź mówi wiele o relacji jaką ma do Ojca. Mówi wiele o tym jak czuje się w tym domu!
  • Drugi mówi od razu to co myśli – prawdę. Choć gorzką i odrzucającą pomoc. Mówi, że nie pójdzie. Ale mimo wszytko jest to człowiek żyjący w prawdzie. Odpowiedział po prostu „NIE CHCĘ”. Zyje w prawdzie, więc stawia w prawdzie swoje decyzje. Z czasem ta prawda dociera do niego i praychodzi z powrotem i wypełnia prośbę Ojca.

Jezus pyta słuchajacych – który z nich wypełnił wolę Ojca. Słuchacze, ADRESACI – arcykapłani i uczeni w piśmie – odpowiadają prawidłowo. Ten drugi wypełnił wolę Ojca…

Wówczas Jezus wyjaśnia im głebiej tą przypowieść. Mówi, że ludzie którzy się pogubili w życiu, którzy mówili Bogu NIE CHCĘ – wchodzą szybciej do Królestwa Niebieskiego niż oni.

Bo ci ludzie nie grali pobożnych i oddanych Bogu. Bóg posłał do ludzi Jana Chrzciciela – którego starszyzna odrzuciła. Nawet póżniej się nie opamiętali.

(Mt 21, 28-32)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?” Mówią Mu: „Ten drugi”. Wtedy Jezus rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć”.

Przewrotność. To jest najbardziej zdradliwa z postaw duchowych. Granie – świadome granie an dwa fronty. Dawanie Bogu świeczki a diabłowi ogarka.

Bóg pragnie by człowiek był albo zimny albo gorący. Tego kto jest letni, chce zywmiotować ze swoich ust.

Przewrotnosć wiąże się też z wytrwałoscią. Kto wytrwa o końca, kto nie będzie raz po stronie Boga raz odwrócony od Boga, ten dotrwa do końca.

Przewrotność i wytrwałość – te dwie cechy determinują dotrwanie do dnia sądu. Człowiek stały i wytrwały. Nie lawirujacy i trzepoczący się między dobrem i złem będzie sukcesywnie podążał ku Zbawieniu. Niezależnie od tego jak późno się nawróci. Nawrócenie to droga od NOWA. Nie ma tu punktów w dzienniczku Zbawienia. Już mam tyle, że więcej nie musze się starać. Liczy się moment śmierci i wola… Stan w jakim stanę przed Panem. A nigdy nie wiem czy to nie bedzie za 10 minut!

(Ez 18, 25-28)
Tak mówi Pan Bóg: „Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze”.

Drogą do wytrwałośći jest WSPÓLNOTA, dążenie razem ze wsparciem duchowym, modlitwenym i czysto ludzkim. Potrzeba nam wspólnoty i ludzi wokół. Włąściwe współistnienie we wspólnocie uczy pokory i miłości. Jest przeciwko choremu współzawodnictwu. Zwalczaniu się nawzajem.

(Flp 2, 1-11)
Bracia: Jeśli jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakieś uczestnictwo w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie – dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich. To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca.

Bóg się uniżył by być blisko każdego. Nie pyszni się, nie wywyższa. On się uniża. I do takiej postawy wzywa każdego z nas.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posaidam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce wszystko to pragnę oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. PRzynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przynieś Łaskę wytrwałości, wietności, stąłości w dobrym. Daj mi dar stawania w rpawdzie wobec wezwań Pana. Nawracania się w pokorze bym mógł dostąpić największej z łąsk u kresu życia – łaski Zbawienia!

Pan będzie chronił

(Za 2,5-9.14-15a)
Podniósłszy oczy patrzyłem. I oto zobaczyłem człowieka ze sznurem mierniczym w ręku. Zapytałem go: „Dokąd idziesz? A on rzekł: „Chcę przemierzyć Jerozolimę, aby poznać jej długość i szerokość”. I wystąpił anioł, który do mnie mówił, a przed nim stanął inny anioł, któremu on nakazał: „Śpiesz i powiedz temu młodzieńcowi: „Jerozolima pozostanie bez murów, gdyż tak wiele ludzi i zwierząt w niej będzie”. „Ja będę dokoła niej murem ognistym, mówi Pan, a chwała moja zamieszka pośród niej”. „Ciesz się i raduj, Córo Syjonu, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie, mówi Pan. Wówczas liczne narody przyznają się do Pana i będą ludem Jego, i zamieszkają pośród ciebie”.

CZŁOWIEK pragnie przemierzyć Jerozolimę. Opisać ją. Obwarowac murami. U zynić twierdzą. Militarnie niezdobywalną fortecą…

Tylko że Jerozolima oznacza duchowe miasto Boga. Utracony raj. Miejsce gdzie maja zamieszkać zbawieni. Czlowiek wlasnymi siłami jej nie obroni. Bo.ataki nie będą milotarne – atakowane będą serca ludzi.

Jerozolima będzie bezkresna. Miliardy ludzi. Ludzkie myślenie jest zbyt ciasne. Zbyt ograniczone. Bóg chce tam zmieścić wszystkich ludzi.

To Bóg ustali granice Jeruzalem. On ustala kto bedzie w niej mieszkał. Kto wejdzie w mury Jeruzalem. Mury ogniste, nke do pokonania.

Najbardziej niezwykłym faktem będzie to, ze Nowe Jeruzalem – Raj – będzie zamieszkany przez Boga. On zamieszka w posrodku Jeruzalem. On przyciagnie ludy i narody do zamieszkania w Raju!

Człowiek tego nie pojmuje, a nieraz boi sie zapytać, bo jbawia się odpowiedzi, którą może uzyskać.

W Ewangelii Jezus mówi o swym cierpieniu o dniach swej Paschy… uczniowie  nic z tego nie rozumieją. Maja swoje wyobrażenie Jego królowania i Królestwa które ma On zaprowadzić na ziemi. Myślą o krolestwie milotarnym, silnym, potężnym… zapowiedż schwytania, śmierci Jezusa, zdrady. Zapowiedź przegranej kompletnie nje miesci sie w ich modelu Raju na ziemi, ktory miałby zbudować Jezus.

(Łk 9,43b-45)
Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”. Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie.

Boją sie Go zapytać. Moze boją sie jeszcze bardziej odpwoeidzi, ktorej  nie chcieliby od Niego uslyszeć.

Drogi Boga są dalekie od dróg czlowieka.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wole moja pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Pragnę byc Twoim niewolnikeim. Z ręki Boga pochofzi wszystko co mam i Bogu przez Twe dlonie pragne to oddać. Ty Mamo, ktora znasz wole Ojca rozporzadzaj tym wszystkim. Przynies mi tylko Miłosc i Łaske a one w zupełności mi wystarczą.

Przynies łaske poszukiwania woli Boga. Konfrontowania moich wyobrażeń z planami i Boga. Akceptowania Jego rozwiązań.

Nic nie bierzcie – Ja wam daję MOC i WŁADZĘ

Ciekawe.

Jezus PIERWSZY przywołuje.

Jezus wychodzi z inicjatywą posłania.

Jezus NAJPIERW – pierwszy – obdarowuje.

DAŁ IM MOC i WŁADZĘ! Obdarował łaskami.

WŁADZE są niesamowite – władzę nad złymi duchami i włądzę leczenia wszelkich chrób.

Następnie ich posyła, by głosili. Przygotowuje ich, obdarowuje DUCHOWO w potrzebny ekwipunek. I to na tym DUCHOWYM ekwipunku mają polegać.

Mają zrezygnować z ekwipunku fizycznego – z polegania na sobie.

Nie brać torby, laski, dodatkowych ubrań. Nie brać chleba czy pieniędzy. Ubóstwo, pokora i posłuszeństwo Bożemu poleceniu. Mają iść w mocy KRZYŻA.

Zaprasza ich też do JAKOŚCI GŁOSZENIA a nie do ILOŚCI. Jak gdzieś wejdziecie zostańcie ile trzeba. Nie chodzi o marketing wiary, o wyniki liczbowe. Chodzi o serca ludzi. Jeśli nie przyjmą – USZANUJCIE ICH WOLNOŚĆ. Dajcie im znak, że źle zrobili. Symbol. Ale nie bądźcie natarczywi.

Poszli więc i głosili, uzdrawiając wszędzie.

(Łk 9,1-6)
Jezus zawołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: „Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim”. Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.

Idą w krzyżu naśladując Pana w Jego ubóstwie – mają iść tylko z łaską Pana. Ale także w Jego odrzuceniu. Jeśli was nie chcą – strzaśnijcie proch i odejdźcie. Uszanujcie ludzką wolną wolę.

Weź Mamo i przyjmij cała wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z reki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez tWe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi