Serce Matatiasza

Matatiasz chce być wierny Bogu. Nie chce poddać się bałwochwalczemu kultowi.

Najpierw jest kuszony niezwykłymi kłamstwami – że już wszyscy poszli za nowym kultem. Potem kuszony tym, że będzie przyjacielem króla. Straszony tym, że będzie już tylko sam, na jakimś zapyziałym końcu świata czcił Boga, podczas gdy cały świat jest już nowoczesny i czci nowe bożki.

Matatiasz PŁONIE DUCHEM. Widzi kogoś kto chce iśc za tym kultem – jedengo z pobratymców. Zabija go. Zabija też wysłannika królewskiego…

Tak na prawdę jest obraz serca człowieka walczącego z grzechem. Nie wchodzić w żadne układy z diabłem. Nie poddawać się kuszeniu. Być stanowczym i jednoznacznym. Nie odejdę ani na prawo ani na lewo. Szatan kusi strasząco a jak mu nie idzie to nęcąco. Próbuje na różne sposby dorowadzić nas do bałwochwastwa. Odejścia od Bożych przykazań i pójścia za innymi bożkami.

Duch porywa do modlitwy, porywa na górę, na pustynię. W świat KONTEMPLACJI.

Duch prywa do porzucenia codzienności, rzecy które nas przyciągają każdego dnia i wyciąga na PUSTYNIĘ.

Jeśli jak będę walczył duchowo. Jeśli będę się zagłebiał w kontemplację, to wielu ludzi pójdzie za mną. Będzie poszukiwąło tego samego Ducha. Rozpoczęcie od swego serca to początek EWANGELIZACJI:

(1 Mch 2,15-29)
Do miasta Modin przybyli królewscy wysłańcy, którzy zmuszali do odstępstwa przez uczestnictwo w składaniu ofiary. Wielu spomiędzy Izraelitów przyszło do nich. Gdy jednak zebrali się Matatiasz i jego synowie, wtedy królewscy wysłańcy zwrócili się do Matatiasza słowami: „Ty jesteś zwierzchnikiem, sławnym i wielkim w tym mieście, a powagę twoją umacniają synowie i krewni. Teraz więc ty pierwszy przystąp i wykonaj to, co poleca dekret królewski, tak jak to uczyniły już wszystkie narody, a nawet mieszkańcy Judy i ci, którzy pozostali w Jerozolimie. Za to ty i synowie twoi będziecie należeli do królewskich przyjaciół, ty i synowie twoi będziecie zaszczytnie obdarzeni srebrem, złotem i innymi darami”. Na to jednak Matatiasz odpowiedział donośnym głosem: „Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie. Niech nas Bóg broni od przekroczenia Prawa i jego nakazów. Królewskim rozkazom nie będziemy posłuszni i od naszego kultu nie odstąpimy ani na prawo, ani na lewo”. Zaledwie skończył mówić te słowa, pewien człowiek, Judejczyk, przystąpił do ołtarza w Modin, ażeby złożyć ofiarę zgodnie z królewskim dekretem. Gdy zobaczył to Matatiasz, zapłonął gorliwością i zadrżały mu nerki, i zawrzał gniewem, który był słuszny. Pobiegł więc i zabił go obok ołtarza. Zabił wtedy także królewskiego urzędnika, który zmuszał do składania ofiar, ołtarz zaś rozwalił. Zapałał gorliwością o Prawo i tak uczynił, jak Pinchas Zambriemu, synowi Salu. Wtedy też Matatiasz zaczął w mieście wołać donośnym głosem: „Niech idzie za mną każdy, kto płonie gorliwością o Prawo i obstaje za przymierzem”. Potem zaś on sam i jego synowie uciekli w góry, pozostawiając w mieście wszystko, co tylko posiadali. Wtedy wielu ludzi, którzy szukali tego, co sprawiedliwe i słuszne, udało się na pustynię i tam przebywali.

Czas człowieka jest krótki. I trzeba rozpoznać przyjście Pana. Nie rozdrabniać się. Nie przejść obok. Bóg przynosi pokój. Nie chce wstrząsać człowiekiem – jednak czasem musi. Czas życia to mrugnięcie okiem względem wieczności. Tu chodzi o całą wiecznosć człowieka. Dlatego Bóg wstrząsa czasem człowiekiem. Tak bardzo mu na nas zależy, że płacze, gdy człowiek ciągle tkwi w swoim błędzie.

(Łk 19,41-44)
Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporzdzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Odwaga matki

Skupienie matki na Bogu jako źródle życia. Na Bogu jako źródle dobra. Jako wyznaczniku tego co dobre i złe, nawet wobec utraty życia. Nawet wobec tortur.

Niezwykła jest ta postawa. WZÓR.

Bóg odda wam życie, dlatego, że nim teraz gardzicie dla Jego praw!

Nieprawdopodobne słowa Matki do dzieci zagrożonych śmiercią.

ANTIOCH daje najmłodszemu obietnice. Próbuje go przeciagnać na swoja stronę. BOI SIĘ! BOI SIĘ TAKIEGO POTĘŻNEGO ŚWIADECTWA!!!

Matka spogląda daleko poza horyzont życia. Chcę cię dziecko widzieć w NIEBIE razem z twoimi braćmi. Nie POPEŁNIAJ TERAZ GRZECHU. Nie ryzykuj nieba w imię swego życia.

 

(2 Mch 7,1.20-31)
Siedmiu braci zostało schwytanych razem z matką. Bito ich biczami i rzemieniami, gdyż król Antioch chciał ich zmusić, aby skosztowali wieprzowiny zakazanej przez Prawo. Przede wszystkim zaś godna podziwu i trwałej pamięci była matka. Przyglądała się ona w ciągu jednego dnia śmierci siedmiu synów i zniosła to mężnie. Nadzieję bowiem pokładała w Panu. Pełna szlachetnych myśli, zagrzewając swoje kobiece usposobienie męską odwagą, każdego z nich upominała w ojczystym języku. Mówiła do nich: „Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja wam dałam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie, dlatego że wy gardzicie nimi teraz dla Jego praw”. Antioch był przekonany, że nim gardzono, i dopatrywał się obelgi w tych słowach. Ponieważ zaś najmłodszy był jeszcze przy życiu, nie tylko dał mu ustną obietnicę, ale nawet pod przysięgą zapewnił go, że jeżeli odwróci się od ojczystych praw, uczyni go bogatym i szczęśliwym, a nawet zamianuje go przyjacielem i powierzy mu ważne zadania. Kiedy zaś młodzieniec nie zwracał na to żadnej uwagi, król przywołał matkę i namawiał ją, aby chłopcu udzieliła zbawiennej rady. Po długich namowach zgodziła się nakłonić syna. Kiedy jednak nachyliła się nad nim, wtedy wyśmiewając okrutnego tyrana, tak powiedziała w języku ojczystym: „Synu, zlituj się nade mną. W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat. Proszę cię, synu, spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób. Nie obawiaj się tego oprawcy, ale bądź godny braci swoich i przyjmij śmierć, abym w czasie zmiłowania odnalazła cię razem z braćmi”. Zaledwie ona skończyła mówić, młodzieniec powiedział: „Na co czekacie? Jestem posłuszny nie nakazowi króla, ale słucham nakazu Prawa, które przez Mojżesza było dane naszym ojcom. Ty zaś, przyczyno wszystkich nieszczęść Hebrajczyków, nie uciekniesz z rąk Bożych”.

Jezus pokazuje jakie można mieć nastawienie wobec Boga i jaki obraz Boga można nosić w sercu. W MIŁOSCI nie ma nic z przymusu. W Miłości nie ma nic z przynaglenia. Miłość pociąga do twórczego korzystania z talentów. Miłość porywa do pomnażania. Jeśli człowiek będzie stał w miejcu, nagromadzi dobra, zaliczy plan minimum i tak stanie przed Bogiem poddajac się wyłącznie jego SPRAWIEDLIWOŚCI – to przegra… Nie da się nabierać wystarczająco. Zatrzymać się. Dojść do poziomu, gdzie już więcej nic nie trzeba, gdzie zbawienie można zawinać w husteczkę i żyć sobie…

Królestwo BOGA to królestwo STWÓRCY. Tego, który ciągle jest dynamiczny, stwarzający, twórczy. To Królestwo w którym nie można stać w miejscu. Jeśli  tylko człowiek ciagle walczy, ciagle powstaje i posuwa się do przodu – choć o milimetr – to już jest pomnażanie darów powierzonych przez Boga.

(Łk 19,11-28)
Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: „Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Zarabiajcie nimi, aż wrócę”. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dal pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: „Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min”. Odpowiedział mu: „Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami”. Także drugi przyszedł i rzekł: „Panie, twoja mina przyniosła pięć min”. Temu też powiedział: „I ty miej władzę nad pięciu miastami”. Następny przyszedł i rzekł: „Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał”. Odpowiedział mu: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał”. Do obecnych zaś rzekł: „Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min”. Odpowiedzieli mu: „Panie, ma już dziesięć min”. Powiadam wam: „Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”. Po tych słowach ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy.

Jezus też mówi to wszytko w kontekście wydarzeń z Jeruzalem. Pokazuje, że trzeba je czytać w kontekście Królestwa Bozego. W kontekście Jego ponownego przyjścia. Jego powrotu an Ziemię. Nie można się zatrzymać tylko na tym co tu i teraz co bedzie widzialne. Na Jego śmierci – bo po tej śmierci przychodzi Zmartwychwstanie a potem Jego Paruzja!!!

34kg zlota!

Tyle waży mniej wiecej jeden Talent. Na dzis to prawie 9 milionów zlotych!

Zakopać.!?

Widzieć w dawcy kogogoś surowego i sprawoedliwego do bólu…

Nie pomnożyć?

Jak cenne dary daje nam Bóg! Ile jesteśmy warci w Jego oczach?

Zawsze też udziela nam ze swego.

Oto tu, oto tam…

(Łk 17,20-25)
Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: „Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: „Oto tu jest» albo: «tam». Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was”. Do uczniów zaś rzekł: „Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: „Oto tam” lub: „oto tu”. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie”.

Królestwo Boże jest pośród was…

Sam Jezus z którym rozmawiają to Król-Bóg. Rozmawiają z samym Królem Bożego Królestwa…!

To jest też królestwo wytyczone w sercach a nie na mapach. Obejmuje cały Wszechświat

Oddaç chwałę Bogu

(Łk 17,11-19)
Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”. Na ich widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”. Do niego zaś rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”.

Człowiek w drodze.

Najpierw wyprasza łaski u Boga. Potem idzie. Może nawet tam gdzie go Bóg posłał. Widzi owoce działania Boga. Jego dary… i nie dziękuje Stwórcy. Nie oddaje chwały Temu, z którego ręki to pochodzi…

Postawa że mi się należy, że zasłużyłem, że sam wypracowałem może prowadzić do ihnorancji Boga. A sąd będzie surowy.

(Mdr 6,1-11)
Słuchajcie, królowie, i zrozumiejcie, nauczcie się, sędziowie ziemskich rubieży. Nakłońcie ucha, wy, co nad wieloma panujecie i chlubicie się mnogością narodów, bo od Pana otrzymaliście władzę, od Najwyższego panowanie: On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi. Będąc bowiem sługami Jego królestwa, nie sądziliście uczciwie aniście prawa nie przestrzegali, ani poszli za wolą Boga, przeto groźnie i rychło natrze On na was, będzie bowiem sąd surowy nad panującymi. Najmniejszy znajdzie litościwe przebaczenie, ale mocnych czeka mocna kara. Władca wszechrzeczy nie ulęknie się osoby ani me będzie zważał na wielkość. On bowiem stworzył małego i wielkiego i jednakowo o wszystkich się troszczy, ale możnym grozi surowe badanie. Do was więc zwracam się, władcy, byście się nauczyli mądrości i nie upadli. Bo ci, co świętości święcie przestrzegają, dostąpią uświęcenia, a którzy się tego nauczyli, ci znajdą słowa obrony. Pożądajcie więc słów moich, pragnijcie, a znajdziecie naukę.

Trzeba jak Maryja, zachwycić się obdarowaniem i śpiewać Magnificat każdego dnia. Wielbiąc Go za wielkie Jego dzieła

Mądre upomnienie i miłosierdzie lekiem na zgorszenia

(Łk 17,1-6)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: „Żałuję tego”, przebacz mu”. Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”. Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna”.

Przymnóż nam wiary = to my jesteśmy ci najmniejsi…

 

Według zdolności

Każdy ze sług otrzymał talenty według swych zdolności i potencjału. Sluga ktory dostał 1 talent miał go tylko trochę pomnożyć. Choć zainwestować i oddać bankierom. Nawet tyle mu się nie chciało. Dostał wedlug zdolności. Nikt nie oczekiwal, że przyniesie drugie tyle. Wystarczyło trochę więcej…! Ale on wolał trwać w lenistwie i stagnacjo!

Źródła uzdrawiajacej wody

Gdy stanę przodem do krzyża Pana.

To zobaczę strugę wody i krwi wypływajaćych z prawej strony jego ciała – z przebitego serca.

Tam wzięły początek sakramenty Kościoła. Te wody, które wszędzie gdzie się poawią UZDRAWIAJĄ. Nawet mogą ożywić świat totalnej śmierci (przynieść życie w miejscu symbolu – w morzu martwym)

Świąynią jest więc serce. Świątynią każdego człowieka. I ta świątynia ma być na fundamenceie Jezusa. Ona nie może być targowiskiem ale ma być poświęceona OJCU!

(Ez 47,1-2.8-9.12)
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Anioł rzekł do mnie: „Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostaną przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ ich woda przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo”.

(1 Kor 3, 9b-11.16-17)
Bracia: Jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą. Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego niż ten – który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.

(J 2,13-22)
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”. Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”. On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zatem zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Uczta

Człowiek siedzi naprzeciw Jezusa przy stole! Siedzi w zasadzie na Eucharystii – na uczcie wraz z Jezusem. Zauważa, że ludzie ucztujacy przy stole Eucharystycznym to ludzie szczęśliwi. Że błogosławieni – szczęśliwi – będą Ci, którzy bedą ucztowali w Niebie.

Jezus opowiada w odpowiedzi przypowieść o zaproszonych na ucztę.

Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Sądząc po późniejszym zbieraniu gości i o trudnościach z wypełnieniem sali – uczta musiała być ogromna. Zapewne zgodnei z ówczesnymi zwyczajami wysłał najpierw zaproszenie wstępne powiadamiaja o przyszłej uczcie. Teraz już, gdy uczta jest gotowa – wszystko przygotowane, ciepłe, świeże – zaprasza już bezpośrednio. Wysyła posłańców by oznajmili – przyjdźcie, wszystko jest gotowe.

Wtedy WSZYSCY zaproszeni zaczęli się wymawiać!!! Każdy miał swoje powody by nie wejść na ucztę Pana. Jeden kupił pole i uważał jego obejrzenie i ocenę za ważniejszą od uczty Pana!

Drugi znów wypowiada się innym zakupeł – kupił woły. Rzeczy materialne odciągają ludzi od uczty. Posiadanie nadmiaru sprawia, że nie potrzebują nic więcej. Nie szukaja relacji, radości na uczcie Pana.

Kolejny wymawia się relacją z innymi ludźmi – zaślubinami z żoną. Przedziwny powód.

Gospodarz się rozgniewał.

Kazał zaprosić tych którzy NIE MAJĄ. Tych którzy NIEDOMAGAJĄ. I oni odpowiedzieli pozytywnie na zaproszenie. Docenili je. I mimo wszytko jeszcze zostało miejsce. Wtedy Pan kazał przymuszać do wejścia.

Bóg chce mieć wszystkich ludzi na swej uczcie. Pragnie nas wszytkich przyciągnąć. Zaprosić. Wpółbiesiadować z nami.

Bóg chce tej wielości ludzi wielości talentów. Każdy nawet ten który uważa że jest ułomny i nic nie wart, jest obdarowany przex Boga. Każdy ma niezwykłe dary, które są elementami Bożego Ciała. Wchodzą w Ciało Mistyczne Chrystusa w Kosciół.

Trzeba odkryć ten swój dar i wejść w niego. Przyjać zaproszenie na ucztę i posługiwać, współpracować z Panem. Zapraszać jako sługa Pana na ucztę w Niebie.

Niech pociąga to co pokorne…!

Szczęśliwi na uczcie Pana…

Chodzę, uczestniczę – dlaczego tak mi tego szczęścia ciągle brakuje…

A może chodzę trochę z przymusu. Możę nie uczetniczę w tej izcie ale mam głowę zaprząniętą polem, wołami, żoną…

Może zakupuję talenty i tylko jestem ciałem a nie duchem…

(Rz 12, 5-16a)
Bracia: Wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary: bądź dar proroctwa do stosowania zgodnie z wiarą; bądź to urząd diakona dla wykonywania czynności diakońskich; bądź urząd nauczyciela dla wypełniania czynności nauczycielskich; bądź dar upominania dla karcenia. Kto zajmuje się rozdawaniem, niech to czyni ze szczodrobliwością; kto jest przełożonym, niech działa z gorliwością; kto pełni uczynki miłosierdzia, niech to czyni ochoczo. Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie. Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu. Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie wytrwali. Zaradzajcie potrzebom świętych. Przestrzegajcie gościnności. Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach. Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to co pokorne.

(Łk 14, 15-24)
Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym”. Jezus mu odpowiedział: „Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”. Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadani wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”.

Weź Mamo i przjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszytkim. PRzynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

KRZYŻ – znak sprzeciwu

Chrzest krwi – KRZYŻ

Ogień DUCHA

Znak sprzeciwu

Niepokój niewierzących

Walka STAREGO POKOLENIA z NOWYM POKOLENIEM

Walka nierówna – trzech przeciko dwojgu…

Potężny rozłam zapowiadany przez Pana.

Ale jak mówi św. Paweł, kto wytrwa w POSŁUSZEŃSTWIE, w pozronej NIEWOLI MIŁOŚCI, ten wyjdzie z tej walki zwyciężko.

(Łk 12, 49-53)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadani wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”.

(Rz 6, 19-23)
Bracia: Ze względu na przyrodzoną waszą słabość posługuję się porównaniem wziętym z ludzkich stosunków: jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia. Kiedy bowiem byliście niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Jakiż jednak pożytek mieliście wówczas z tych czynów, których się teraz wstydzicie? Przecież końcem ich jest śmierć. Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego jest życie wieczne. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Przejdź do paska narzędzi