Uniżony jak dziecko

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Paradoksy… Tam gdzie pojawiają się paradoksy może zakiełkować w wiara. Tam, gdzie nie ma sprzeczności, tam, gdzie coś jest wprost widoczne – jak na dłoni – tam nie potrzeba wiary. Dopiero tam, gdzie trzeba spojrzeć poza horyzont – tam jest wiara. Wielcy kościoła mówili nawet, że tam, gdzie nie ma paradoksu w świecie duchowym, tam trzeba być wysoce podejrzliwym.

Przychodzą uczniowie i pytają o to, jak stać się największym w Królestwie Niebieskim. Jak zrobić karierę w Niebie. No i odpowiedź jest postawieniem do góry nogami ich myślenia. W świecie widzialnym to oczywiste – bogactwo, wiedza, kontakty, spryt… W Królestwie Jezusa uniżenie, którego wzorem jest dziecko. Dziecko, które w pełni ufa Ojcu. I to nie jest prosta droga. Trzeba się ODMIENIĆ! Nawrócić. Zmienić tory myślenia. Zaprzeczyć drodze, która jest taka „naturalna” w świecie i pójść w coś totalnie odwrotnego.

Jezus też pokazuje, że przyjęcie dziecka uczy prawdziwej drogi do Nieba. Kto przyjmuje taką małą, bezbronną, pokorną i wsłuchaną w rodziców osobę, ten przyjmuje SAMEGO JEZUSA. Dlatego zły duch tak mocno uderza w małżeństwa, w rodzicielstwo, w płodność. Wprowadza w myślenie o „POSIADANIU”. O tym, że się należy! No i doprowadza do gardzenia życiem tym maleństw, które zamrożone czekają na umieszczenie w macicy. Jak towar w zamrażarce w sklepie. Jak się skończy opłata, to się utylizuje…?

A ANIOŁOWIE tych małych ludzi wpatrują się w oblicze Boga w Niebie! To nieprawdopodobni orędownicy. Mają dostęp do samego Boga przez swoją pokorę i uniżenie.

(Mt 18,1-5.10)
W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim? On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.

Aniołowie. Potężne istoty duchowe. Słudzy Boga i nasi opiekunowie. Bóg posyła Aniołów PRZED nami! Osoby z rozwiniętą duchowością Aniołów często stosują praktykę wysyłania ANIOŁA przed sobą. Modląc się posyłają swego Anioła do Anioła osoby, z którą mają się spotkać, przeprowadzić trudne spotkanie, czy rozmowę. Chcą by Aniołowie najpierw się „dogadali” w przestrzeni ducha. Potem gdy dochodzi do spotkania miedzy ludźmi w świecie materialnym już wszystko jest „dogadane”. Spotkania przebiegają spokojnie, sprawy jakoś się rozwiązują…

Anioł ma IMIĘ BOGA w sobie. IMIĘ to ogromnie ważna cecha człowieka. Nadaje mu tożsamość. Mówi o cechach i posłannictwie człowieka. Bóg nieraz NADAWAŁ imię na kartach Biblii. Nawet samemu Jezusowie nadał imię. Nadał je Janowi. I jak ważne to było. Skoro właśnie w momencie nadawania imienia Zachariasz odzyskał głos, żeby wykrzyknąć. Właśnie JAN będzie mu na imię. Aniołowie noszą w sobie NIESAMOWITĘ IMIĘ – IMIĘ BOGA – MIŁOŚĆ. Posłannictwo MIŁOŚCI.

Anioł to przewodnik i obrońca. Prowadzi i chroni człowieka.

(Wj 23,20-23)
Tak mówi Pan: Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeśli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie. Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygładzę.

Dziś w pierwszą Sobotę miesiąc warto zwrócić się do Królowej Aniołów. Ona usłyszała imię Boga – imię które miała nadać Synowi. Także nosiła to IMIĘ w sobie. Słowo stało się ciałem. A Ona nosiła to Ciało przez wiele miesięcy w swoim łonie. Królowa Nieba, Panie Aniołów, Różdżka i Brama. Ona przyjęła dziecko – najbardziej niezwykłe z dzieci na Ziemi. Józef adoptował Jezusa – przyjął Go jako Syna. I każdy kto przyjmuje dziecko, przyjmuje Jezusa. Wchodzi w doświadczenie Maryi i Józefa. W to ich PRZUJECIE DZIECKA. Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że oni oboje byli jak dzieci. Bóg mówi, oni idą i wykonują. Bez kombinowania, szukania swojego zysku. Normalnie. Bóg mówi w nocy we śnie – Józef nawet nie ma jak dyskutować. Rano wstaje, bierze, idzie, robi… Wykonuje polecenia Boga, jak dziecko swojego Ojca. W życiu świętej rodziny jest też wielu Aniołów. Począwszy od Gabriela, przez chóry anielskie nad Betlejem a skończywszy na wiadomościach, które Aniołowie przynoszą im. Przez Sny, przez natchnienia, przez inne osoby.

Warto usiąść w domu w Nazarecie, zobaczyć te dyskretne Anioły goszczące w tym domu, zobaczyć to przyjmowanie dziecka, wychowanie dziecka, zobaczyć też dziecięctwo Maryi i Józefa, którzy bez oporów podążają za Ojcem Niebieskim…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moja, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszystko to co mam  i posiadam. Wszystko to pochodzi z ręki Boga. Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej Miłości i uniżenia. Ty Mamo, która znasz wole Ojca, rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Źle się modlicie

Rozmowa z Jezusem to modlitwa…

Ile razy katolicy – zwłaszcza ci w Polsce – potrafią prosić Boga o zło dla swego sąsiada, oprawcy, kogoś komu się lepiej wiedzie. Kogogoś kto mnie nie posłuchał i nadepnął mi na odcisk. Takie właśnie myślenie i podejscie nie omijało Apostołów. Samarytanie – jak to mieli w zwyczaju – nie przyjmowali pielgrzymów do Jeruzalem. Żydzi i Samarytanie byli wielkimi przeciwnikami i zwalczali się wzajemnie. Wyssana z mlekiem matki neinawiść połączona z porażką uczniów w miasteczku samarytańskim od razu powiodła ich do słodkiej zemsty… Niechże spadnie na nich w końcu deszcz ognia i siarki.

Jednakżę taka modlitwa, taka prośba skierowana do Jezusa spotyka się z badzo ostrą reakcją Pana. Zgromił ich. Zemsta to nie droga ku nawróceniu brata…

(Łk 9,51-56)
Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?” Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.

Pokorne przebacznei bratu – tego tu potrzeba…!

Weź Mamo i przyjmij całą wolnosć moją, wolę moją pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam – z ręki Boga to wsystko pochodzi – i Jemu to rpagnę oddać przez Twe matczyne dłonie. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca wobec mnie – rozporządzaj tym wszystkim według Bozej woli. Przynieś mi tylko miłość i łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Powołanie Pana jest ponad czasem, przestrzenią i ludzką wolą

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Boģ uzdalnia człowieka a potem woła do podjęcia drogi, na której człowiek w najlepszy sposób zrealizuje te uzdolnienia oraz siebie samego. Gdy człowiek wybierze pójście inna drogą Bóg to szanuje ale nie rezygnuje. Szuka nowych dróg realizacji – pragnie by człowiek odnalazł siebie i był szczęśliwy. By dojrzał duchowo do Nieba w trakcie swego życia. Taką właśnie sytuację pokazuje O czytanie:

(Lb 11, 25-29)
Pan zstąpił w obłoku i mówił z Mojżeszem. Wziął z ducha, który był w nim, i przekazał go owym siedemdziesięciu starszym. A gdy spoczął na nich duch, wpadli w uniesienie prorockie. Nie powtórzyło się to jednak. Dwóch mężów pozostało w obozie. Jeden nazywał się Eldad, a drugi Medad. Na nich też zstąpił duch, bo należeli do wezwanych, tylko nie przyszli do namiotu. Wpadli więc w obozie w uniesienie prorockie. Przybiegł młodzieniec i doniósł Mojżeszowi: „Eldad i Medad wpadli w obozie w uniesienie prorockie”. Jozue, syn Nuna, który od młodości swojej był w służbie Mojżesza, zabrał głos i rzekł: „Mojżeszu, panie mój, zabroń im!” Ale Mojżesz odparł: „Czyż zazdrosny jesteś o mnie? Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha!”

Najczęstszą przyczyną błądzenia jest bogactwo. To ppczucie, że ja sobie poradzę. Że to co mam pozwoli mi na szczęśliwe żucie, w którym to ja decyduję o wszystkim. Iłida bogactwa i samostanowienia. Pycha i Chciwość ktore prowadzą do bałwochwalstwa. Przekonanie że moje możliwości i moja wola jest na równi z Bogiem. Że Go nie potrzebuję, bo sam sobie doskonale radzę ze wszystkim.

(Jk 5, 1-6)
A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardze wiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby.Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy z pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk żniwiarzy doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. Potępiliście i zabiliście sprawiedliwego. Nie stawiał wam oporu.

Życie ludzkie jest krótkie. Nokt nie wie kidy je zakończy. Dlatego Jezus w bardzo obrazowy sposob wzywa do walki o swoje serce już dziś – teraz. Wzywa do radykalizmu. Odkrywasz w czasie rachunku sumienia, ze szatan ma w twoim życiu jakąś furteczkę, jakiś zaczep, jakąś szczelinę przez którą się wślizguje. Zablokuj, zabetonuj, usuń, wyrzuć z życia. W wojnie sztadaru Chrustusa i sztandaru Lucycera nie ma szarej strefy. Nie można kolaborować z jedną i z drugą stroną. Tu jest albo, albo! Jak chrześcijanin wybiera Chrystusa to powinien być w tym wyborze wierny, stały i radykalnie odrzucać to co przeszkadza tej deodze.

(Mk 9, 38-43. 45. 47-48)
Apostoł Jan rzekł do Jezusa: „Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami”. Lecz Jezus odrzekł: „Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie”.

Radykalnie i bezsprzecznie – wszystko dla Boga.

 

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, lamięć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszystko to pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twe matczyne dłonie. Ty Mamo tym rozporzadzaj według woli, postanowienia i powołania Boga. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Wyniszczające żądze i zła modlitwa

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dzisiejsze Słowo dotyka problemu pożądliwości serca człowieka. Przewrotności ludzkiego serca. Stawiania SIEBIE NA TRONIE i traktowanie Boga jak posłańca – sługusa do spełniania moich zachcianek! To jest PYCHA.

Najpierw niezwykłe czytanie z Księgo Mądrości. Zróbmy zasadzkę, na tego, który jest dla nas NIEWYGODNY. To jest człowiek sprawiedliwy i możliwe, że jest posłańcem Boga. No to co. My Go przetestujemy. Nieprawdopodobne wyrachowanie przemawia przez te Słowa. Wyrachowanie ludzi stawiających siebie na miejscu Boga. Oni stawiają się na miejscu Boga i podejmują wprost – Z PEŁNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ – decyzje należące do Boga. Planują ZABÓJSTWO W IMIĘ BOGA – zbadajmy co będzie przy Jego zgonie!!! Żadnej refleksji, zbadania SWOJEGO postępowania. Powód jest prosty – ON JEST NAM NIEWYGODNY! Do takiego stanu ducha nie dochodzi się z dnia na dzień. Takie myśli i takie plany dojrzewają przez trwanie w grzechu latami. Budowanie na pysze kroczek po kroczku…

(Mdr 2, 12. 17-20)
Bezbożni mówili: „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. Zobaczmy, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zgonie. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z rąk przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony”.

Przyczynami dojścia do takiego stanu serca jest pielęgnowanie pewnych postaw. KAŻDY MOŻE DO TAKIEJ POSTAWY DOJŚĆ. Każdy człowiek zatem powinien pracować nad swoją duchowością budując na darach z góry – na mądrości i pokorze.

Święty Jakub bardzo prosto i przejrzyście pokazuje jakie są przyczyny i efekty poszczególnych postaw, zachowań i schematów myślenia:

(Jk 3, 16 – 4, 3)
Najmilsi: Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej – skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój. Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

Przerażające są postawy opisane na końcu tego Słowa. Jak bardzo musi się zapętlić ktoś, kto wciąga Boga w swoje zło i żądze. Kto wchodzi w fanatyzm i modli się, by spełniły się jego żądze wierząc przy tym, że Bóg będzie mu w tym sprzyjał. Taki człowiek stracił zdolność rozróżniania dobra i zła. Zgubił gdzieś granice i błąka się po pograniczu królestwa światła i ciemności. Wydaje mu się że istnieje PAS przygraniczny. Szara strefa, gdzie można pogodzić zło i dobro. Gdzie można dać Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Ale granica jest twarda, jednoznaczna i czysta. ALBO, ALBO. Albo dobro albo zło.

Św Jakub pokazuje drugą przyczynę zbłądzenia. Drugą drogę zejścia na manowce. BRAK MODLITWY. Modlitwa w pokorze leczy. Spowiedź Święta to jedna z najbardziej niezwykłych modlitw – zanurzona w Miłosierdziu Boga. Eucharystia – niesamowity szczyt modlitwy. Prowadzący w pierwszych minutach przez uzdrowienie serca w akcie pokutnym. Rachunek sumienia. W żądnej z tych modlitw nie ma morderczych żądz. Jest raczej pokorne stanięcie przed Panem i uznanie swej słabości i małości. SŁUCHANIE Słowa Bożego, a nie zagadywanie Boga swoimi planami na spełnienie żądz – to też modlitwa otwarta na Boga. Wreszcie uklęknięcie przed Panem i wylanie swego serca, tego co mnie boli. Cierpienia które doświadczam. Wypraszanie daru świętości dla tych, którzy mnie otaczają. To jest droga DOBREJ MODLITWY.

Jak zbadać, czy moja droga jest prawdziwa, czy moje decyzje są właściwe. Jezus w dzisiejszej Ewangelii jakby wyprzedzając kłótnie Apostołów mówi o KRZYŻU. W krzyżu jest cała pełnia POKORY, UBÓSTWA I POSŁUSZEŃSTWA BOGU. Przeciw tym trzem zły duch nie ma mocy. Nie potrafi przemóc dróg nacechowanych pokorą, ubóstwem i posłuszeństwem, bo brakuje mu tu zaczepu, gdzie mógłby się zamocować do ludzkiego życia i zacząć je powoli infekować złem.

Dzisiejsza Ewangelia właśnie od tego się zaczyna.Jezus mówi o Krzyżu. O dotknięciu Jego życia Krzyżem. Głosi im prawdę o krzyżu. Zna ich myśli – wie o czym gadali w drodze. O co się posprzeczali. Ich żądze zgłuszyły SŁOWO PANA. Nie modlili się zatem właściwie. Skupili się na żądzach – pokłócili się o władzę – jakby obsadzenie stanowisk w jakikolwiek sposób zależało od nich. I to ne pierwszy i nie ostatni taki raz. ZŁA MODLITWA – w innej perykopie matka Jakuba i Jana przychodzi do Jezusa i wyraża swoją modlitwę pełną żądzy władzy. By jeden i drugi zasiedli po prawej i lewej stronie tronu Jezusa. Słowo skierowane do Jezusa – prośba – to przecież modlitwa.

Jezus w odpowiedzi im wskazuje na dziecko. Bogate jedynie bogactwem swych rodziców. Posłuszne swoim rodzicom. Nie mające wiele do gadania w świecie dorosłych. Poszukujące tylko troski i miłości. Dziecko żyje w tajemnicy Krzyża. W UBÓSTWIE, POSŁUSZEŃSTWIE i POKORZE. I o to Jezusowi chodzi w relacji człowieka z Bogiem. O to dziecięctwo. O to stawanie się jak dziecko. Bez wyrachowania, walk o władzę.

(Mk 9, 30-37)
Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie”. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: „O czym to rozprawialiście w drodze?” Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: „Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”. Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: „Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał”.

Być pokornym, ostatnim sługą wszystkich. Ubogim, który uznaje że wszystko pochodzi od Boga. Zdać się w pełni na wolę Boga. Tego się nie da wypracować samemu. To łaska Boga, która pochodzi z góry. Najlepszą pośredniczką łask jest Maryja – on potrafi się DOBRZE MODLIĆ i potrafi wyprosić takie dary. Dary w których nie ma żądz:

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, weź moją wolę, pamięć i rozum. Weź wszystko cokolwiek mam i posiadam. Uznaję że to wszystko pochodzi z ręki Boga i jest Jego darem. Przez Twe Matczyne ręce pragnę oddać to wszystko Ojcu Niebieskiemu, jako ofiarę Jemu przyjemną. Ty Mamo przemień to co mam i posiadam w taką właśnie ofiarę dla Boga. By tak się stało rozporządzaj Mamo tym wszystkim według woli Ojca, którą znasz. Zarządzaj wszystkim co mam i posiadam i tym kim jestem. Wydoskonalaj mnie Mamo drogą pokory, ubóstwa i posłuszeństwa. Przynieś mi tylko MIŁOŚĆ i ŁASKĘ a one w zupełności mi wystarczą.

Amen.

Bóg wybiera najlepszy czas

Bóg jest ponad czasem i przestrzenią. Bóg jest Wszechmocny i Wszechmogący, przenika wszystko we Wszechświecie. A jednak wybiera konkretny CZAS, konkretną CHWILĘ. Wybiera też konkretne MIEJSCE. Daje łaskę chwili i miejsca. Działa w czasie i działa w ludzkiej przestrzeni świata widzialnego i namacalnego. Dla każdego z nas wybierze czas i moment odejścia z tego świata. Konkretną chwilę i konkretne miejsce – bez przypadków! Kościół prowadzi dziś właśnie w takie rozmyślania, stawiając przed oczy Stanisława Kostkę. Wybrał się do Rzymu by wstąpić do Jezuitów. Święty. Nie zdążył wiele zdziałać jako ksiądz. Bóg zabrał go z tego świata jako młodego chłopaka. To Bóg wybiera i czas i miejsce…

Sędziwością u ludzi jest MĄDROŚĆ. To jest wyznacznik swoistego „Strarszeństwa”. Nie siwe włosy na głowie i skrzywiona wiekiem postawa. Bóg zabiera człowieka w najlepszym momencie życia. Najlepszy Ojciec pragnie gorąco, by człowiek dostąpił Zbawienia. Może nieraz – znając serce człowieka – zabiera odpowiednio wcześnie, by człowiek nie pobłądził na drogach życia.

(Mdr 4,7-15)
Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność.

Jak często nieraz pojąć, że młodzi ludzie mogą mieć coś więcej do powiedzenia. Że to nie tylko zepsuta młodzież. To ludzie o wielkiej wrażliwości, niezwykłej kreatywności, nie mający serca skalanego kombinatorstwem i wyrachowaniem dorosłych. Ludzie potrafiący pójść całym sobą za ideałami – pragnąc miłości, piękna i dobra. Mimo wszystko rzadko świat chce się wsłuchać w to co oni mają do powiedzenia. Zwłaszcza Kościół ma nieraz z tym duży problem. Wszystko ma być po staremu, według tradycji…

Papieże i wielu niezwykłych ludzi Kościoła słucha tego głosu. Przychodzi do młodych by im towarzyszyć i pozwala im się wypowiedzieć. Nie krytykują, nie ganią, nie zabierają entuzjazmu. Poszukują… poszukują tam Jezusa.

Poszukują na wzór Maryi i Józefa. Poszukują tego kilkunastoletniego młodego człowieka który potrafił zadziwić mędrców. Wielkich teologów, uczonych w Piśmie Świętym. Tego młodego człowieka który chłonie klimat Słowa Bożego całym sercem i przekłada go na słowa płynące z serca. Jego nie interesują akademickie dysputy – on chce Słowa które pociąga ludzi ku czynieniu Miłości. Mówi jak ten który ma władzę a nie jak naukowcy. On Jest SŁOWEM WCIELONYM. Każdy element Jego życia wypływa z zapowiedzi Starego Testamentu:

(Łk 2,41-52)
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócili do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

To słowo mówi też w jakiś delikatny sposób o duchowej rutynie. Co roku tak samo. Co roku chodzili do Jeruzalem. Mieli ustalony schemat. Szli tam, każdy w odpowiedniej grupie – potem wracali. W tym wszystkim, z czasem Jezus gdzieś się „ZGUBIŁ”. Zostały rytuały związane z rutyną powtarzanych czynności. Maryja i Józef zorientowali się, że coś jest nie tak – że nie ma Jezusa. Bóg rozpalił ich serca do czerwoności. Maryja może wspomniała na słowa ze Świątyni Jerozolimskiej sprzed 12 lat – że miech przeniknie Jej serca. Może pomyślała – to teraz – dokonało się. Józef – odpowiadający za chłopca, chroniący Go – ZGUBIŁ GO! Bóg potrafi ludzi niesamowicie otrząsnąć ze swoistego powtarzalnego rytmu. Czasem przez wstrząsające zdarzenia i napełniając serce niepokojem pobudza do poszukiwań JEZUSA. Na tym polega Dar Bożej Bojaźni. Jeden z darów Ducha Świętego. Boję się, bym przypadkiem Boga nie utracił. Bym nie poszedł ze świętego miasta, gdy On tam został.

Dialog który prowadza po odnalezieniu jest przedziwny. Dotyczy właśnie tego poszukiwania. Maryja zarzuca Jezusowi, że im się zgubił. Ale to nie tak. ON JEST W ŚWIĄTYNI. Cały czas jest tam. W domu Ojca. To oni poszli zapominając Go z sobą zabrać. Maryja i Józef JESZCZE NIE DOJRZELI DO ODPOWIEDZI JEZUSA. Nie zrozumieli. Ale ten proces poszukiwania był im ogromnie potrzebny na drodze wiary. Dwunastolatek w tamtej kulturze zyskiwał dorosłość. Jezus wraz z Ojcem Niebieskim przeszedł właśnie w dorosłość…

To doświadczenie głęboko zapadło w sercu Maryi. Chowała je głęboko w sercu. Wracała do Słów Syna i próbowała je zrozumieć.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam, z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać przez Twe matczyne dłonie. Ty Mamo, która znasz wolę Boga, rozporządzaj tym wszystkim i przygotuj to na ofiarę doskonałą dla Ojca Niebieskiego. Pośredniczko łask – przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Samodyscyplina duchowa

Tak łatwo w świecie ducha stracić samodyscyplinę. „Wymagać od siebie choćby inni nie wymagali”. Dzisiejszy swiat wygód tak bardzo utrudnia rytm spotkań z Bogiem sam an sam w dialogu Miłości. Tego prostego spotkania na rozmowę…

Niezwykłe jest że problem ten jest tak stary jak Chrześcijaństwo. Już Swięty Paweł go zauważa:

(1 Tm 4,12-16)
Najmilszy: Niechaj nikt nie lekceważy twego młodego wieku, lecz wzorem bądź dla wiernych w mowie, w obejściu, w miłości, w wierze, w czystości. Do czasu, aż przyjdę, przykładaj się do czytania, zachęcania, nauki. Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i przez włożenie rąk kolegium prezbiterów. W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich. Uważaj na siebie i na naukę, trwaj w nich. To bowiem czyniąc i siebie samego zbawisz, i tych, którzy cię słuchają.

W tych słowach jest też inna niezwykła przestroga, a może raczej wezwanie – wezwanie do pokornego wsłuchania w świat. Nam Chrześcijaninom, którzy osiagneli już pewien „poziom”wary trudno jest wsłuchać sie w głos tych, co do któryc wydaje nam się, zę są dużo niżej. Wsłuchać się w głos ludzi młodych, ludzi z marginesu, ludzi którzy uważają się za ateistów! Ludzi innej wiary!

Trzeba się ĆWICZYĆ i ROZWIJAĆ w swym charyzmacie i w słuchaniu. Umieć usłyszeć głos tam, gdzie inni nie chcą go usłyszeć.

Jezus właśnie tam ma skierowana swoja uwagę – włąśnie w tamtą strone spogląda…

(Łk 7,36-50)
Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowego olejku i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła oblewać Jego nogi łzami i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”. Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, muszę ci coś powiedzieć”. On rzekł: „Powiedz, Nauczycielu”. „Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?” Szymon odpowiedział: „Sądzę, że ten, któremu więcej darował”. On mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Do niej zaś rzekł: „Twoje grzechy są odpuszczone”. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: „Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?”On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”.

Niesamowicie tą postawę Jezusa, to zasłuchanie w odrzucone i zmarginalizowane obszary świata prezentuje papież Franciszek. Właśnie tam spogląda… Właśnie tam zwraca swój słuch i tych ludzi wysłuchuje…

Weź Mamo i przyjmij całą wolość moja, wolę moją, pamieć i rozum. Weź to wszystko co mam i posiadam. Z Ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to rapgnę oddać, jako wyraz mojej miłosci. Ty Mamo, ktra znasz wolę Ojca rozporzadzja tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

 

Palma męczeństwa, bez śmierci..

Przedziwny tekst. Jezus za czasu swego życia doczesnego modlił się o wybawienie od śmierci. Znał przebieg swej Paschy. Mówił nieraz otwarcie o swej męce i śmierci. Ale także o Zmartwychwstaniu. Jak mówią teksty Triduum – On jest w pełni człowiekiem i w pełni Bogiem. Ma w sobie dwie natury które przedziwnie się w Nim łączą ALE nie mieszają. Jego ludzka natura, ze świadomością śmierci i męki, którą przejdzie, musiała wejść ba niezwykły poziom WIARY. Zaufać Bogu, że przejdę przez śmierć i Zmartwychwstanę. Jako pierwszy z ludzi. Dziś przed każdym człowiekiem jest ta sama perspektywa. Jezus przetarł szlak i pokazał że to prawda.

Jednak zanim się to dla Niego urzeczywistniło wiele się modlił,umacniając swą wiarę w to, że będzie wysłuchany. I został wysłuchany. Przez swą uległość – posłuszeństwo woli Ojca do końca

(Hbr 5, 7-9)
Chrystus podczas swojego życia doczesnego z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.

Pewnie nieraz wołał do Ojca słowami Psalmu 31:

(Ps 31, 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20) REFREN: Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim

Panie, do Ciebie się uciekam:
niech nigdy nie doznam zawodu,
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.
Nakłoń ku mnie Twe ucho,
pośpiesz, aby mnie ocalić.

Bądź dla mnie skałą schronienia,
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.

Wydobądź z sieci zastawionej na mnie,
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego:
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.

Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
i mówię: „Ty jesteś moim Bogiem”.
W Twoim ręku są moje losy,
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.

Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie,
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie
na oczach ludzi.

W przestrzeni posłuszeństwa i cierpienia nie da się też zapombieć o Niej o Maryi. 100% człowiek, a jednak jej krzyż był pistawiony na golgocie serca. Jej Syn; Bóg- Człowiek; Cierpiał zaś tak mocno po ludzku – na prawdziwym krzyżu. Paradoks… Cierpienie Matku można przeżyć towarzysząc Jej pod krzyżem. Jednocząc się z Jej bólem. Niezwykle trafne są dziś słowa Aklamacji:

Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo, która bez śmierci wysłużyłaś palmę męczeństwa pod krzyżem Chrystusa.

Trzeba wejść w klimat Golgoty i chłonąć go jak gąbka. Cierpienie BEZGRZESZNYCH – Jezusa i Maryi – zadane przez grzeszników.

(J 19, 25-27)
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Nie zostaje nic innego jak wołanie:

Mamo, weź i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź Mamo wszystko cokolwiek mam i posiadam. To wszystko pochodzi z ręki  Boga. Ty, Mamo, rozporządzaj tym według woli Boga. Przygotuj wszystko co mam jako dar doskonały na ołtarz Boga w Niebie. Przynieś mi tylko Milość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą

Życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością

Pokój wokół. Zgoda bez gniewów i sporów i kłótni. Modlitwa ojców rodzin i mężczyzn – modlitwa pełna pokory. Każdy z nas tęskni za takim życiem, taką codziennością, takim światem. Zatrzymaniem, zanurzeniem w ciszy, odpoczynkiem. Rytmem codzienności ktory byłby spokojnym kroczeniem a nie pendem i sprintem, w ktorym zaczyna brakować oddechu. Każdy chciałby widzieć rzadzacych zgodnych, szanujących swą osmienność, potrafiących prowadzić dzialog ku większemu dobru….

Ta tęsknota towarzyszy ludziom od ppczatku Koscioła:

(1 Tm 2,1-8)
Zalecam przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władzę, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie. Ze względu na nie ja zostałem ustanowiony głosicielem i apostołem, mówię prawdę, nie kłamię, nauczycielem pogan we wierze i prawdzie. Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu.

Aby taki świat zaistniał potrzeba OTWARTOŚCI na tych, ktorzy mają inny światopogląd. Potrzeba ŚWIADECTWA życia. Potrzeba pokory i modlitwy. Tam zrodzi się wiara. Co ciekawe wiara poza Kościołem potrafi być większa i głebsza niż ta w Kościele. Tu bywa czesto najtwardszy orzech do zgryzoenia przez Chrześcijan. Pokora. Uznanie że nie ma się monopolu na ksztaltowanie Koscioła. Czasem ktoś zupełnie z zewnątrz widzi lepiej i wyraźniej.

(Łk 7,1-10)
Gdy Jezus dokończył wszystkich swoich mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: „Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę”. Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: „Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź”, a idzie; drugiemu: „Chodź”, a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to”, a robi”. Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: „Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”. A gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją pamięć i rozum, weź to wszystko co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać. Ty Mamo tym wszystkim rozporządzaj. Przynieś tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Wiara poparta uczynkami ze wzrokiem wpatrzonym w CEL

Człowiek jest na tym świecie po to, by Pana Boga swego chwalić i tą drogą zbawić siebie…

Uwielbienie Boga za niezwykłe Jego działanie w moim życiu. Doskonale to rozumiał Paweł Apostoł. Widział dzieła Boga w swoim życiu. Niesamowite działanie Boga. Zachwycające. Doskonale rozumial że źródła tych wszystkich wydarzeń są właśnie w Bogu. To on Niego to wszystko pochodzi. W Bogu ma swe źródło.

(1 Tm 1,1-2.12-14)
Paweł, apostoł Chrystusa Jezusa według nakazu Boga, Zbawiciela naszego, i Chrystusa Jezusa, naszej nadziei, do Tymoteusza, swego prawowitego dziecka w wierze. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana. Dzięki składam Temu, który mnie przyoblekł mocą, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi mnie, ongiś bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomości, w niewierze. A nad miarę obfitą okazała się łaska naszego Pana wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie.

Pan jest moim dziedzictwem. To On mnie ukształtował. On mnie zapragnął przed wiekami. On jest też celem mojego życia. On jest moim przeznaczeniem. Od Niego wyszedłem i Jego ramiona podążam. Nawet jeśli ta droga nie jest prosta. Jeśli potrzeba o Nim zaświadczyć.

(Iz 50, 5-9a)
Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do mnie! Oto Pan Bóg mnie wspomaga. Któż mnie potępi?

Jakie to wszystko ma znaczenie jeżeli juz dziś widzę CEL. Czym jest kilka lat cierpień tu na ziemi wobec wiecznej radości w Niebie. Trzeba mi żyć z pieśnią psalmisty na ustach:

(Ps 116A (114), 1b-2. 3-4. 5-6. 8-9)
REFREN: W krainie życia będę widział Boga

Miłuję Pana, albowiem usłyszał
głos mego błagania,
bo skłonił ku mnie swe ucho
w dniu, w którym wołałem.

Oplotły mnie więzy śmierci,
dosięgły mnie pęta Otchłani,
ogarnął mnie strach i udręka.
Ale wezwałem imienia Pana:
„Panie, ratuj moje życie!”

Pan jest łaskawy i sprawiedliwy,
Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi prostego serca:
byłem w niedoli, a On mnie wybawił.

Uchronił bowiem moją duszę od śmierci,
oczy od łez, nogi od upadku.
Będę chodził w obecności Pana
w krainie żyjących.

Życie i oczekiwanie na śmierć i Niebo nie może być wegetacją. Wychwalanie Boga wymaga dwóch filarów: wiary i płynących z niej uczynków. Konkretnych efektów – implementacji wiary w życiu. Znów Bóg nie wymaga od człowieka cudów. Chce miłości w czynie – tam gdzie jestem i z takimi środkami jakie mam.

(Jk 2, 14-18)
Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: „Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!” – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków.

Wyznacznikiem. Tym co rozstrzyga i pozwala zbadać autentyczność czynów jest KRZYŻ. Czy te działania przepełnia pokora, posłuszeństwo i ubóstwo.

(Ga 6, 14)
Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.

Dopiero tak ukształtowane serce poznaje Kim On jest! Potrafi zaakceptować prawdę o Krzyżu. Umie też przyjąć pouczenie.

Piotr miał porywczą naturę. Ale miał w sobie pokorę, ubóstwo i posłuszeństwo. Pan go skarcił. Piotr zaś to przyjął. Skorygował swe podejście. Potem przeszedł czas Paschy Pana, by poprowadzić Kościół jako pierwszy papież. Bóg go wydoskonalił, bo Piotr przylgnął do Pana.  Błądził, ale Pan go korygował.

(Mk 8, 27-35)
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” Oni Mu odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. On ich zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjasz”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź to wszytko, co mam i posiadam. Z ręki Boga to wszystko pochodzi i Jemu to pragnę oddać jako wyraz mojej miłości. Ty Mamo, ktora znasz woleojca rozporzàdzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę, a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi