Wiedza unosi pychą

Pycha człowieka zaczyna się gdy człowiek zaczyna sądzić że jest mądrzejszy od Boga.

Prawdziwym spoiwem budowania jest MIŁOŚĆ. To na niej się na prawdę buduje i tworzy solidne budowle.

Pycha prowadzi z czasem do zgorszenia słabszych i sprowadzenia ich na złe drogi…

Bracia: „Wiedza” unosi pychą, miłość zaś buduje. Gdyby ktoś mniemał, że coś „wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. Zatem jeśli chodzi o spożywanie pokarmów, które już były złożone bożkom na ofiarę, wiemy dobrze, że nie ma na świecie ani żadnych bożków, ani żadnego boga, prócz Boga jedynego. A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie – jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów – dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. Lecz nie wszystkim dana jest „wiedza”. Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka, i w ten sposób kala się ich słabe sumienie. Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego „wiedzą”, jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czy to nie skłoni również kogoś o słabszym sumieniu do spożywania z ofiar składanych bożkom? I tak to właśnie „wiedza” twoja sprowadza zgubę na słabego brata, za którego umarł Chrystus. W ten sposób, grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi. Jeżeli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata. (1 Kor 8, 1b-7. 10-13)

Antywartości źródłem szczęścia

Tagi

, , , , , , , , , ,

Szczęśliwi są ci, którzy są:

  • ubodzy,
  • głodujący,
  • wylewający łzy,
  • znienawidzeni,
  • odrzuceni,
  • zelżeni,

Zaś biada:

  • bogaczom,
  • sytym,
  • wesołkowatym,
  • tym, którzy są chwaleni i ubóstwiani

Jezus wymiania błogosławieństwa. Pokazuje że cierpienie W JEGO IMIĘ, DLA JEGO imienia jest drogą do szczęścia. Zaś chwała podszyta pychą i bałwochwalstwem jest drogą ku potępieniu.

Bóg jest niezwykły – wynosi antywartości do rangi drogi ku Zbawieniu.

Tylko Bóg potrafi przemienić elementy cierpienia w drogę szczęśćia.

Tylko MIŁOŚĆ to potrafi – ona sama w sobie jest najwiekszą z wartości i nie potrzebuje upiększającej otoczki, nie potrzbuje dodatkowej reklamy. Miłość broni się sama i sama siebie wyjaśnia.

Jezus wypowiada to patrząc w oczy swoich uczniów. Podniósł na nich oczy. Na tych którzy są uciemiężeni, ktzórzy może przepłakali noc, który są wyśmiewani przez rodzinę bo łażą za jakimś tam Jezusem, tych którzy od dawna nie mili nic w ustach. Wszyscy inni są daleko stąd. Tych o których Jezus mówi „biada” tutaj nie ma. Oni nie spotkają wzroku Jezusa. Zajęli się sobą i swoimi sprawami.

Weź Panie i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją, wolę, rozum i wolność. Wszystko to co ma i posiadam – z twojej ręki to pochodzi – Tobie to oddaję jako wyraz mojej miłości. Ty Panie tym rozporządzaj według Twego uznania. Daj tylko Milość i Łaskę a to mi wystarczy.

 

Bóg współdziała

Niezwykle ciekawy jest dobór czytania na dzisiejszy dzien. Narodzenie Maryi i słowa wypowiadane przez św. Pawła:

Bracia: Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też obdarzył chwałą. (Rz 8, 28-30)

Zarówno Maryja, Paweł jak i święty Józef czy też sam Jezus doświadczają współdziałania Boga. Ale z drugiej strony ich życie naznaczone jest ogromem cierpień i przeciwności. Przechodzą przez niesamowity trud, cierpienia, upokorzenia. Doświadczają wygnania, niezrozumienia, izolacji. Na czym polega to współdziałanie Boga. Ten ogrom łask Boga..?

Paweł dopełnia zdanie rozszerzajac perspektywę poza ziemskie życie.

Mówi, żę Bóg współdziała dla dobra człowieka ale to współdziałanie trzeba widzieć w perspektywie wieczności oraz w perspektywie powołania. A Bóg spogląda na życie człowieka na ziemi jako na ziarenko czasu w stosunku do wieczności, gdzie chce nas mieć przy sobie. Czas na ziemi służy temu, by jak największa liczba ludzi została pociagnięta i wybrała w swej wolności wieczność z Ojcem Niebieskim. Tych cierpień dziś nie można stawiać na równi z chwałą do której człowiek jest powołany przez Boga.

Powołał nas byśmy się stali na WZÓR OBRAZU JEGO SYNA. Zarówno w chwale wjazdu do Jeruzalem jak i w drodze na Golgotę. W drodze, gdzie Jezus w Jeruzalem nie pociagał raczej nikogo za sobą. W drodze, gdzie prawie nic nie mówił. Był skrępowany więzami i gwoźdźmi a jednak zrobił najwięcej. Dokonał wszystkiego do czego był powołany. Zbawił ludzkość.

Nieraz cierpienie wydaje się być bezcelowe, bezowocne, bezsensowne. Przepełnione izolacją, samotnością, trudem. Ale to jest cierpienie na wzór obrazu Jezusa. Nabierze sensu jeśli złączy się je z cierpieniem Jezusa. Wóczas może się okazać że właśnie w tej pozornej niemocy dokonują się największe cuda ludzkiego życia. W samej głębi krzyża.

Takie działanie Boga widać w życiu Maryi, św. Pawła, Józefa czy przede wszystkim Jezusa. Bóg działa najbardziej niezwykle w tym co najmnejsze, na uboczu, przepełnione cierpieniem, tym co w ludzkich oczach wydaje się bezwartościowe i bez sensu.

Jakie znaczenie dla świata miało narodzenie się dziewczynki w ubogiej rodzinie na obrzeżach Jerozolimy w domu Joachima i Anny?

Kogo interesowało to wydarzenie poza najbliższymi mieszkańcami i rodziną?

A dzić – te narodziny wspomina i świętuje ponad miliard ludzi!!!

Bóg dokonuje cudów!

Napomnienie to wyraz miłości

Tagi

, , , , ,

Zarówno Stary, jak i Nowy Testament pokazują różne aspekty upomnienia. Stary Testament pokazuje że w upomnieniu jest zawarte staranie się o Zbawienie drugiego człowieka i swoje. Pokazuje że chrześcijanin jest zobowiązany upomnieć grzeszącego który nie zdaje sobie sprawy ze zła które czyni.

Nowy Testament dopełnia obrazu upomnienia. Mówi że to wyraz prawdziwej Miłości.

Jezus zaś daje konkretną instrukcję jak uppminać z miłością. Dyskretnie. W cztery oczy a potem z coraz większym zaangażowaniem. Walka jest o to by związać człowieka z Chrystusem na ziemi a razwiązać jego łączność z obozem złego. Głoszenie Ewangeli. Upominanie swoim życiem. Stanowienie znaku sprzeciwu. Pokazywanie że można żyć Ewangelią. To wszystko obowiązki wynikające ze Chrztu i elementy życia prawdziwego chrześcijanina.

Jezus wskazuje na jeszcze jeden aspekt. Modlitwa za ludzi którzy przeciw nam zgrzeszyli. Modlitwa wspólna – wspólnotowa. Modlitwa która ma moc i jest wysłuchowana przez Ojca.

Pańska jest ziemia i to co ją napełnia

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Wszystko nalezy do Boga. On jednak daje nam WOLNOŚĆ wybierania. Sam ogrnicza siebie by nas niezwykle obdarować. By być w pełnej harmonii i być po prostu szczęśliwym z Bogiem i samym sobą potrzeba ciągłego uzgadniania własnych wyborów z wolą Boga.

Ćwiczenia Ignacjńskie prowadzą do tego właśnie szczytu by wyznać wobec Boga:

Weź Panie i przyjmij całą WOLNOŚĆ moją, PAMIĘĆ, ROZUM, WOLĘ, wszystko co MAM i POSIADAM. Z TWOJEJ RĘKI TO POCHODZI. Ja chcę Tobie to oddać jako wyraz mojej miłości. Weź to Panie i tym rozporządzaj według Twego uznania. Daj mi tylko MIŁOŚĆ i ŁASKĘ a to mi wystarczy.

O tym właśnie mówi dziś Święty Paweł:

Bracia: Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: „On udaremnia zamysły przebiegłych” lub także: „Wie Pan, że próżne są zamysły mędrców”. Niech się przeto nie chełpi nikt z powodu ludzi! Wszystko bowiem jest wasze: czy to Paweł, czy Apollos, czy Kefas; czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe, wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga. (1 Kor 3, 18-23)

Wszystko jest nasze. WSZYSTKO! ale W BOGU!!!

Inaczej będzie nam się wydawało, że mamy cały świat a po przekroczeniu granicy życia i śmierci zobaczymy, że to tylko plewy i śmieci. Że zużyliśmy energię życia na gonitwę za czymś co nie pomoże nam w żąden sposób w wiecznosci.

WSZYSTKO JEST NASZE – Bo wszczepieni w Boga możemy śpiewać:

Pańska jest ziemia i co ją napełnia

Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia,
świat cały i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził
i utwierdził ponad rzekami.

Kto wstąpi na górę Pana,
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca,
którego dusza nie lgnęła do marności.

On otrzyma błogosławieństwo od Pana
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają,
którzy szukają oblicza Boga Jakuba.
(Ps 24 (23), 1b-2. 3-4b. 5-6)

Mając tą świadomość że wszczepieni w Boga, oddając Mu swą wolę staję się współposiadaczem Ziemi. Współstwarzam ten świat razem z Bogiem. Osadzam go na morzach i ponad rzekami oddając Bogu swe talenty w zarząd. Że wstępuję an górę przymierza, na tron pracujać nad nieskalanym sercem. Tajemnica tkwi w poszukiwaniu Boga i odpowiadaniu na Jego wołanie. W podjeciu decyzji WOLNEJ WOLI – by za nim pość:

Pewnego razu – gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!” A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. A Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim. (Łk 5, 1-11)

Nic nie ułowiłem. Mam doswiadczenie. Polegam na moim wyuczonym instynkcie rybaka. Ale oddaję Tobie Panie moją wolę i decyzję. Mówisz zeby wypłynąć teraz – za dnia, kiedy nie ma szans na połów. Tak rozporządzsz – to tak robię. I otrzymuję Łaskę cudownego owocu – niesamowitego połowu.

I uczę się pokory – uczę się padać do stóp JEZUSOWI.

Oddajać wolę i wchodząc w pokorę Jezus wzywa mnie do posłuszeństwa – do pójścia za NIM. I daje obietnicę niezwykłych łask – połowu ludzkich serc – bogactwa duchowego.

Zostawili wszystko. (Weź Panie wszystko co mam i posiadam i rozporządzaj tym według Twego uznania)

Piotr i Andrzej zakońćzyli właśnie naukę IV tygodnia ćwiczeń. Podjęli krok naprzód. Ale to nie koniec. Teraz zaczynaja kolejny cykl u boku mistrza. Znów od Fundamentu – tym razem jednakże na płaszczyźnie jeszcze głębszej.

Coraz głębiej i głębiej – aż na końcu życia będą oddawali swe życie w zarząd Boga. Oddają chwałę Bogu przez śmierć na krzyżach. Całkowicie oddajac wolność decyzji (z rękami przybitymi do drzewa), działań (stajać przed niesprawiedliwymi sądami w rękach żołnierzy). Oddajac wolę Bogu (wiedząc, że idą na ostatnią misję swego życia). Oddajac Mu swe życie w ofierze (głoszą do końca. Naśladuja do samego końca).

 

Weź Panie i przyjmi całą wolnosć moją, wolę moją, rozum, pamięć, uczucia i emocje, weź moje relacje talenty, pracę, weź wszystko to co mam i posiadam. Z twojej ręki to pochodzi i Tobie to oddaję jako wyraz mojej Miłości. Ty tym rozporządzaj według Twego uznania. Daj mi tylko Miłosć i Łaskę a to mi wystarczy.

Wstawiać się za innymi

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Dzisiejsze Słowo pełne jest ludzi wstawiajacych się za innymi u Boga.

Ewangeli obfituje w takie zachowania.

Teściowa Piotra jest chora i co się dzieje:

I prosili Go za nią.

Jezus na ich prośbę przyszedł i zudrowił ją.

A potem zaczyna się całą procesja wstawiennicza:

O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego.

Ludzie i intencje uzdrowienia cierpiacych są zanoszone do Jeusa. Przynoszone do Niego. A Jezus znów na modlitwę wstawienniczą odpowiada zdrojem łask:

On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: „Ty jesteś Syn Boży!” Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem.

Całe to działanie odbywa się w nocy. Od zmroku aż po poranek. W ciemnosci nocy. W jakis pośredni sposó ta pielgrzymka wstawienników idących w nocy po Bożą pomoc koresponduje z ludem Boga idącym przez pustynię z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Tam właśnie w nocy w czasie tej pielgrzymki dokonują się cuda. Pewnie był czas krótkiego snu. Bo Tłumy się rozeszły do domów.

O poranku, ten który jest Słońcem Łask udaje się przed oblicze Ojca. Na pustynię. W samotność. Teraz On się wstawia za nami. Modli się. Rozmawia z Ojcem. Tam też otrzymuje od Ojca polecenie by iść dalej. Tak przynajmneij wydaje się wynikać z perykopy. Tak jak Józef. Wstaje i idzie tam, gdzie go Ojciec posyła.

Tłumy znajdują Go i próbują Go zatrzymać u siebie. Wychodzi głosić dalej – spełnia swe powołanie i posłannictwo które umocnił na modlitwie.

„Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo po to zostałem posłany”

Niezwykła jest waga tych właśnie pobytów na pustyni w samotności, w rozmowie z Ojcem. W Dialogu ze Stworzycielem i tym, który powołuje i posyła.

Po opuszczeniu synagogi Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała uzdrowiona i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: „Ty jesteś Syn Boży!” Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: „Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo po to zostałem posłany”. I głosił słowo w synagogach Judei. (Łk 4, 38-44)

Siły na pustyni czerpie się w głębi ducha ucząc się odcinać od tego co cielesne w jęciu św Pawłą. Od codzienności, od szumu, od rzeczy, które rozpraszają i zagłuszają głos Boga. Na pustyni poszukuje się jedności i scalenia z Ojcem. Wypalaja się podziały.

Apostołowie to tak samo pośrednicy tylkow  drugą stronę. Wstawiennicy zanoszą cierpienie ludzi do Boga. Apostołowie zanoszą Słowo Boga do ludzi. To Słudzy – a w centrum każdej z tych dróg stoi Bóg.

Nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Mleko wam dawałem, a nie pokarm stały, bo byliście słabi; zresztą i nadal nie jesteście mocni. Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? Skoro jeden mówi: „Ja jestem Pawła”, a drugi: „Ja jestem Apollosa”, to czyż nie postępujecie tylko po ludzku? Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg. Ten, który sieje, i ten, który podlewa, stanowią jedno; każdy według własnego trudu otrzyma należną mu zapłatę. My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga, wy zaś – uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą. (1 Kor 3, 1-9)

Panie ucz mnie wychodzić na pustynię. Przechodzić tą drogę by wyjśc z niej zwycięzko. Uzdrowionym, scalonym, oczyszczonym.

Jezu cichy is serca pokornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego.

Cóż to za Słowo

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Jezus naucza w synagodze. W dzień swiąteczny. Przy tłumie ludzi.

Jego SŁOWO było pełne mocy. W SŁOWIE Jezusa słychać było natchnienie i działanie DUCHA ŚWIĘTEGO.

To Słowo wprowadza niepokój w serce owładnięte złym duchem. Słowo Miłości, słowo Stwarające świat, Słowo ożywcze jest w ciągłym konflikcie z tym czego pragnie duch śmierci, potępienia, zniszczenia.

Człowiek wypowiada swoje słowo – pełne przerażenia. Krzyczy. Przeraźliwie krzyczy:

„Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga”.

Składa też tym samym świadectwo o Jezusie. Ujawnia jego tożsamość.

I znów pojawia się Słowo JEzusa – stanowcze – rozkazujące – surowe – sprawcze

„Milcz i wyjdź z niego!” 

Słowo które natychmiast się wypełnia – staje się:

Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody.

SŁOWO PRAWDY I MIŁOŚCI.

Przyszedłeś nas zgubić? – tak woła przerażony opętany. Wypowiada słowa podszyte kłamstwem. Jak w Raju. Czyżby Bóg coś ukrywał. Czyżby nie był Miłoscią? Czy bóg możę przynieść na człowieka zgubę? Jezus słyszy pokusę z Raju, słyszy tą wąpliwosć którą zły duch próbuje zasiać wśród zadziwionych zasłuchanych w Słowo słuchaczy. Stanowczo mówi MILCZ!

I EWangelista jakby na potwierdzenie, że Jezus jest MIŁOSCIĄ i PRAWDĄ dodaje swoisty komentarz:

 wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody

Bez szkody. Bez zguby. Bez zniszczenia. Wątpliwosci które próbował budzić zły duch są bezpodstawne.

Trzeba mi dziś stanąć wraz ze zgromadzonymi w synagodze i zadać sobie pytanie:

„Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą”.

Zadziwić się i głosić to Słowo:

I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.

Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: „Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego!” Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie, i mówili między sobą: „Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą”. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy. (Łk 4, 31-37)

Trzeba mi zaurzyć się w Ducha, od którego pochodzi to Słowo. Wejsć w głębię Ducha, który przepełniał Jezusa w Kafarnaum:

Bracia: Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż my nie otrzymaliśmy ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania dobra, jakim Bóg nas obdarzył. A głosimy to nie za pomocą wyszukanych słów ludzkiej mądrości, lecz korzystamy z pouczeń Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego pojąć, bo tylko duchem można to zrozumieć. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony. Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? My właśnie znamy zamysł Chrystusowy. (1 Kor 2, 10b-16)

Jezu cichy i serca okornego, uczyń serce moje na wzór serca Twego. Przemień je. Napełnij swą obecnością. Pomóż się zanurzyć w Słowie.

Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść

Tagi

, , , , , , , , ,

Bóg który wiedzie – prowadzi człowieka. Ujarzmia jego zapędy i kieruje na właściwe tory myślowe. Który pokazuje prawdę a potem, gdy człowiek ją błędnie interpretuje to cierpliwie prowadzi do włąściwego spojrzenia. Nieraz proces ten jest niesamowicie bolesny. Pali wnętrze. Dotyka twardym Słowem. Trwanie przy prawdzie to trwanie w samej głębi krzyża. W samym środku tajemnicy cierpienia i krzyża. Dzisiejsze czytania wraz z Ewangelią niesamowicie ze sobą współgrają, rezonują, przenikają się. Tworzą swoistą całość.

Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: „Gwałt i ruina!» Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem. (Jr 20, 7-9)

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania”. (Mt 16, 21-27)

Bóg krok po kroku wprowadza człowieka w tajemnicę Krzyża. Przez doświadczenie krzyża i cierpienia tak jak Jeremiasz:

Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: „Gwałt i ruina!» Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem.

Prowadzi też przez objawienie. Tak jak Jezus uczynił to wobec Apostołów:

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie.

To jest doświadczenie i słowa które budzą w człowieku wewnętrzny sprzeciw. Które są nie do objęcia ludzkim rozumme. To jest szaleńcza Miłość Boga do człowieka. Miłość która chce każdego ocalić od śmierci wiecznej. Który ustami proroków woła o nawrócenie. Miłość która sama oddaje swoje życie za nas na drzewie krzyża. To naturalne że człowiek nie potrafi tego pojać. Że to doświadczenie i słowa palą wnętrze człowieka. Trudno nie zrozumieć reakcji Jeremiasza:

I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię!

A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”.

Jeremiasz i Piotr wchodzą w głębię tego, co święty Jan od Krzyża nazywa nocą oczyszczenia. Wchodzą w świat Miłości która jest nie do objecia ludzkimi zmysłami. W przestrzeń, gdzie pomagają zmysły wiary, zaufania, pokory, posłuszeństwa, miłości. Tutaj węch, wzrok, smak, słuch, dotyk doprowadzą powoli na manowce. Bóg nas zna i nie chce nam pozowlić pobłądzić. Dlatego koryguje – podpowiada w jakiej rzeczywistości trzeba szukać odpowiedzi. Boży Duch zaczyna proces oczyszczenia. Zabiera serce człowieka w płonący ogień Miłości. Palący ale słodki. Jednocześnie sprawiajacy ból i opór ale też dajacy pokój i swoistą słodycz ducha:

Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.

To jest kierunek – zacząć myśleć po Bożemu a nie po ludzku:

Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe. (Rz 12, 1-2)

Do tego właśnie wzywa Jezus – do trwania – cierpliwego i wytrwałego trwania na drodze krzyża – bez uciekania.

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania”. 

Taka jest ekonomia Zbawienia – by zyskać trzeba oczyścić wszystko. By z samorodka mieś sztabkę złota trzeba ją oczyścić z brudu roztapiajać w ogniu. By oczyścić nici z brudu, by mieć śnieżno-białą tkaninę trzeba ją zanurzyć w żrącym i palacym kwasie – w ługu.

Zyskać Niebo – nie cały świat – TAKIE JEST MOJE POWOŁANIE:

Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania. (Ef 1, 17-18) ALLELUJA

Ciebie Panie pragnę. Przeniknij moje serce i oczyszczaj. Oczyszczaj tak jak to będzie najlepsze dla mnie:

Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza

Boże, mój Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą
jak zeschła ziemia łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera. (Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9)

Poprowadź mnie Panie! Oczyść. Nie daj mie zejśc z mojej drogi krzyża.

Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem

Tagi

, , , , , , , , , ,

Bóg kieruje do proroka Jeremiasza swoje Słowo – słowo polecenia:

PRZEPASZ SWOJE BIODRA – przygotuj się do drogi -tak najnormlaniej, prosto. Przepasz biodra a nie osiodłaj osła, przygotuj wóz, zbierz służbę.

WSTAŃ – zmień swoją strefę komfortu i relaksu w pielgrzymią drogę. WSTAŃ teraz – już. Nie zostawiaj tego na później. Wstań!

MÓW WSZYSTKO, CO CI ROZKAŻĘ – głość Słowo Boga. Całe Słowo – bez upiększania, bez pomijania. Słowo, które jest jak miecz obosieczny.

NIE LĘKAJ SIĘ ICH! – To chyba najtrudniejsze. O ile wszystkie poprzednie zadania wiążą się z ze mną samym tu wchodzę na drogę spotkania a nieraz i konfliktu z drugim człowiekiem. Jeśli mam powiedzieć wszystkie SŁOWA BOGA, a słowo Boga jest jak miecz obosieczny – potrafi budzić ogormny sprzeciw, to mogę się spodziewać sprzeciwu. Zwłaszcza JEremiasz mógł to odczuwać – miał głosić nie najciekawszą i najbardziej pobłażliwą i spokojną nuakę. Wręcz przeciwnie – miał głosić Słowo które na pewno wzbudzi sprzeciw. Bóg mówi – NIE LĘKAJ SIĘ ICH. I dodaje jescze, BYM CIĘ CZASEM NIE NAPEŁNIŁ LĘKIEM PRZED NIMI. Jeśli Bóg mnie napełni lękime, to zacznę całe życie uciekać, chować się. Całę moje życie będzie tragiczną ucieczką przed tymi, którym mam głosić.

NIE LĘKAJ SIĘ – Bóg dodaje, ze swego sługę uczyni twierdzą warnowną i to DZISIAJ!

NIE LĘKAJ SIĘ – Bóg obiecuje, że uczyni swego sługę kolumną ze stali – DZISIAJ!

NIE LĘKAJ SIĘ – Bóg uczyni swego sługę niezdobytym murem ze spiżu – DZIŚ!

Potęga Boga jest z głosicielem – potęga przeciw całej ziemi.

Bo jeśli Bóg jest z głosicielem – to głoszący SŁOWO jest nie do pokonania. Nawet utrata życia ziemskiego prowadzi go do zwyciężtwa. Do zdobycia życia wiecznego.

Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać.” (Jr 1, 17-19)

Taką właśnie osobowośći niezłomnego proroka taką walkę z królami tego świata pokazuje Ewangelia. Jan Chrzcicel nie bał się – nie dał się napełnić lękiem! Głosił Słowo! Zapłacił za to życiem. I nie przegrał. Za parę lat Jezus stanie przed Herodem – Herodem w którym ciągle będzie rezonowało Słowo Jana i ciągle będzie się w nim miotał. Będzie nawet uważał że Jezus to zmartwychwstały Jan. To Herod czuł lęk przed Janem! Król Judy. Jednym rozkazem ściął mu głowę. Ale Herod wiedział, że JAN WYPOWIADA SŁOWO POCHODZĄCE OD BOGA. Nie chciał się z nim jednakże zgodzić. walczył ze Słowem wewnętrznie. A szatan działajać na serce Herodiady doprowadził do tego, że zabił tego, który mu to Słowo przekazywał.

Odcieto głowę – głowę która przekazywała Słowo. Herodiada chciała zrobić wszystko by Jan był uciszony. By przecięto jego stuny głosowe, by już nie wydał żadnego dźwięku, żadnego Słowa. Przedziwna jest tajemnica zatwardziałosci ludzkiego serca.

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mię, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie. (Mk 6, 17-29)

Panie ucz mnie być odważnym głosicielem Twego Słowa. Być Świadkiem Twego Słowa.