Dziś fragment z księgi proroka Micheasza. Przedziwny fragment. Zaczyna się od przepiękne obrazu. Cały wszechświat, góry, pagórki, posady ziemi. Wszystko potrafi usłyszeć Boga. Całe stworzenie potrafi Boga usłyszeć z Nim współdziałać… Całe – tylko nie człowiek.

Bóg wiedzie spór z przekornym i nieposłusznym człowiekiem i „oskarża” go… Oskarża w przedziwny sposób. Językiem Miłości…

Bóg oskarża słowami – Co ja Ci uczyniłem? Co Ja zrobiłem że ciągle nie chcesz mnie słuchać?

Bóg, władca Wszechświata, Stwórca całego kosmosu pyta pyłek – człowieka – „CZYM JA CI SIĘ UPRZYKRZYŁEM, ŻE MNIE CIĄGLE NIE CHCESZ POSŁUCHAĆ?” Bóg do człowieka mówi – czym ci się uprzykrzyłem!

I idzie dalej w swych „oskarżeniach” językiem miłości…

Wywiodłem Cię z niewoli, pokonałem twoich wrogów, dałem ci przewodników, Przyniosłem wolność, pomyślność i dostatek. Człowiek myśli że wystarczy Bogu dać ochłapy. Jego własne stworzenia, zapłacić za Jego „usługi” odpowiednią ilości ofiar (darów, które i tak do Niego należą) i będziemy kwita….!

Jest jeden dar, którym można isę odpłacić. Jeden Dar, który Bóg dał człowiekowi we władanie – WOLNA WOLA. Czyli SERCE… To jest prawdziwa zapłata… Człowiek jednakże tego nie rozumie. Nie rozumie, że oddając swe serce Bogu, zyska nieskończenie więcej. Że to żadna cena! Bóg jednak będzie musiał posłać swego Syna, żeby człowiek sobie to uświadomił…

Miłość Boga wobec człowieka jest szalona!

(Mi 6,1-4.6-8)
Słuchajcie, tego, co Pan powiedział: Stań, prowadź spór wobec gór, niech słuchają pagórki twego głosu! Słuchajcie, góry sporu Pańskiego, nakłońcie uszu, posady ziemi! Oto Pan ma spór ze swym ludem i oskarżać będzie Izraela. Ludu mój, cóżem ci uczynił? Czym ci się uprzykrzyłem? Odpowiedz Mi! Otom cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli wybawiłem ciebie i posłałem przed obliczem twoim Mojżesza, Aarona i Miriam. Ludu mój, wspomnij, proszę, co zamierzał Balak, król Moabu, a co mu odpowiedział Balaam, syn Beora? Co było od Szittim do Gilgal – żebyś poznał zbawcze dzieła Pańskie. Z czym stanę przed Panem, i pokłonię się Bogu wysokiemu? Czy stanę przed Nim z ofiarą całopalną, z cielętami rocznymi? Czy Pan się zadowoli tysiącami baranów, miriadami potoków oliwy? Czy trzeba, bym wydał pierworodnego mego za mój występek, owoc łona mego za grzech mojej duszy? Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czegoż żąda Pan od ciebie, jeśli nie pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim?

Człowiek nawet wobec Jego Syna nie pojmuje. Ciągle chce PRZECHYTRZYĆ Boga. Pokazać, że już dał wszystko i spłacił swój dług…! Myśli, że Boga przechytrzy. Dlatego WYSTAWIA BOGA NA PRÓBĘ i żąda od Boga znaków, cudów, szczególnych dowodów Miłości!!! Dowodów, które sam człowiek sobie definiuje.

(Mt 12,38-42)
Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.

Jezus mówi o znaku, który dostaną. Znaku TRZECH DNI nocy. Trzech dni śmierci Syna. SYNA BOGA samego.

Tu jest coś więcej niż znaki z przeszłości. Więcej niż Jonasz czy królowa Saby, którzy byli zapowiedzią przyjśćia Jezusa….

A mimo wszystko człowiek nie wysłuchuje tych „oskarżeń” zakochanego w nim Boga… Ciągle uważa że wie lepiel. Że potrafi sobie poradzić sam bez Boga. Że wystarczy Bogu rzucić ochłapy, zapłącić. Byle tylko nie tym co najcenniejsze – złotem serca, diamentami swej wolnej woli. Bo człowiek chce sam sobie decydować. Chce SIEBIE POSADZIĆ W MIEJSCU BOGA… Nie potrafi zrozumieć, że Syn Boga, stął się człowiekiem. Przebywał 3 dni w łonie ziemi. Zmartwychwstał razem z LUDZKIM CIAŁEM. Wstąpił do Nieba z LUDZKIM CIAŁEM i zasiadł na Tronie Władcy Wszechświata z LUDZKIM CIAŁEM. Że to właśnie w Bogu, w posłuszeństwie Bogu, człowiek dostępuje godności królewskiej, usynowienia. Zasiada na tronie Boga – zanurzony w Synu…

Człowiek ciągle wierzy w to kłamstwo z Edenu… Ciągle po tylu tysiacach lat… TO kłamstwo, ze sam sobie poradzi – że może sobie poradzić bez Boga. Że jest jak Bóg – możę stanowić o tym co jest dobre a co złe…

Tylko Ona do końca oddałą swoja wolę Bogu. Tylko Ona nigdy nawet na cień nie odstąpiła od Woli Boga. I tylko Ona potrafi człowieka nauczyć takiej drogi.

Weź Mamo i rpzyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamieć i rozum. Weź wszystko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu prze Twe ręce przagnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszystkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.