OREMUS
Przyjdź Duchu Święty i pomóż zrozumieć cel i sens świątyni. Poprowadź do Słowa, które rzuci światło i pomóż to Słowo wprowadzić w życie.
LECTIO
Jest 29 sierpnia 520 r. p.n.e. Bóg wzywa lud izraelski, aby odbudował świątynię – jego ziemski dom. Dlaczego musi się o to upominać? (księga Aggeusza).
Kontekst
Mija już 16 może 18 lat odkąd izraelici wrócili z niewoli babilońskiej. Dostali pozwolenie, by odbudować świątynię. Mało tego! Wrócili z zamiarem odbudowy świątyni. Bóg przez cały ten czas cierpliwie czekał, aż jego lud się urządzi. Ludzie odbiją się „od dna” po powrocie z niewoli.
Przez te kilkanaście lat zdążyli pobudować domy. Wykończyć je w całkiem niezłym – jak na tamte czasy i możliwości – standardzie.
A Dom Boga – nadal stoi w gruzach!
Bóg ustami proroka Aggeusza podaje symptomy tego stanu rzeczy:
„Teraz więc – tak mówi Pan Zastępów: Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie! Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje [odkładając] do dziurawego mieszka!” (Ag 1,5-6)
(Rozważania audio o księdze Aggeusza)
Obraz – Słowo, które się wypełnia
Mija 2527 lat. Jest 14 sierpnia 2007 roku. Grupa oazowiczów uczestniczy we Mszy Św. sprawowanej w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Wilnie. Świątyni, która w czasach komunizmu została zamieniona na magazyn. Do dziś widać na ścianach ślady kolejnych kondygnacji. Na fragmentach tynku można odnaleźć resztki kilkusetletnich polichromii.
- Ołtarz Główny (fot. Marek Jabłeka)
- Ołtarz boczny (fot. Marek Jabłeka))
- Nawa glówna (fot. Marek Jabłeka)
Świątynia powstaje z gruzów. Z pozbieranych w kościele cegieł zbudowano ołtarz w kształcie litery „M”zawieszono nad nim krzyż świętego Damiana. W bocznych nawach zbudowano ołtarze. Na gołych ścianach zawieszono ikony.
A jakie pozostało wspomnienie po czasach gdy świątynia była w gruzach:
– czy nie sialiśmy wiele, ale większość musieliśmy oddać dla wschodniego okupanta,
– czy szukając pokarmu nie zastawaliśmy w sklepach pustych półek,
– czy nie pojono nas wiele napojem, który miał otępić umysły, a nie ugasić pragnienie,
– czy nie wyrabialiśmy 300% normy dostając pieniądze, za które niewiele dało się kupić.
Dlaczego Bogu tak zależy?
Dlaczego Bóg, którego należy czcić w duchu i prawdzie, który jest wszędzie, tak bardzo zwraca uwagę na świątynię – na materialny budynek?
MEDITATIO
Jest luty 2015 roku. Kraków. Moją świątynią i miejscem porannej modlitwy nierzadko jest autobus. Pełny ludzi. Głośny. Między Ojcze Nasz, a Zdrowaś Maryjo otwierają się drzwi, muszę wysiąść, żeby część pasażerów mogła wyjść. Na kolejnym przystanku wsiada pasażer, który staje tuż przy mnie i prowadzi pełną przekleństw pustą rozmowę telefoniczną… Tak wygląda moja świątynia. Materialne miejsce moich spotkań z Bogiem.
Czy Bóg wysłałby Aggeusza do zarządu MPK z prośbą o wprowadzenie ułatwień dla pasażerów, który się modlą? Może jakieś osobne wejście? Siedzenia oddzielone dźwiękochłonną ścianką?
Właściwsze są inne pytanie – Czy wybrane przeze mnie miejsce zasługuje na miano świątyni? Miejsca spotkania z Bogiem? Miejsce, w którym jestem w stanie usłyszeć subtelny szept Boga?
„I znów życie duchowe zaczyna się od porządku na biurku. Otwarte Pismo uczy, że nie w pogoni za światem, ale w stałości miejsca leży poczucie szczęścia i odnalezienie siebie.
[…] Modlić się w hałasie, modlić się wśród hałasu i hałas włączać w modlitwę. Jedyną odpowiedzią na hałas jest cisza. Pismo [Święte] domaga się ciszy. Tę ciszę wprowadza sama Księga – nie da się jej inaczej czytać.”
(M. Cielecki, „Na biurku Pismo”, Gość Niedzielny, nr 6, 8 luty 2015)
Wnioski
Moja świątynia też leży w gruzach! Z tęsknotą wspominam czas jej świetności. Kiedy siadałem z Bogiem sam na sam, w ciszy mojej małej domowej świątyni. W domu przy biurku ze świecą i Słowem.
Wtedy było jakoś inaczej:
– mój głód i pragnienia duchowe potrafiły zaspokoić drobne rzeczy, uśmiechy ludzi, słowa, promienie słońca,
– siałem niewiele, a plon był obfity – pomoc w pracy przychodziła z niespodziewanej strony,
– nie marnowałem czasu na działania, które później były bezużyteczne…
Jak temu zaradzić?
CONTEMPLATIO
Usiąść w ciszy i odosobnieniu…
otworzyć księgę Aggeusza…
zanurzyć się w Słowie…
i słuchać odpowiedzi…




