T3.26. Bóg oczekuje na powrót dziecka

(Łk 15, 1-3.11-32)
W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.

To o los drugiego z synów należy się tu martwić. Zazdrośc potrafi zatruwać serce latami. Potrafi doprowadzić do wielkich tragedii – co pokazuje historia Józefa i jego braci z wczorajszej perykopy, czy historia Kaina i Abla. To co zazdrośni o relację Syna z Ojcem potrafią się posunąc do najgorszego…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twoje dłonie chcę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T3.25. Zabijmy umiłowanego Syna, dziedzica

Rdz 37, 3-4. 12-13a. 17b-28
Izrael miłował Józefa bardziej niż wszystkich innych swych synów, jako urodzonego w podeszłych jego latach. Sprawił mu też długą szatę z rękawami. Bracia Józefa, widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim rozmawiać. Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: „Czyż twoi bracia nie pasą trzody w Sychem? Chcę cię posłać do nich”. Józef udał się więc za swymi braćmi i znalazł ich w Dotain. Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich przybliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: „Oto tam nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów!” Gdy to usłyszał Ruben, postanowił ocalić go z ich rąk; rzekł więc: „Nie zabijajmy go!” I mówił Ruben do nich: „Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzućcie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki” – po to, by wybawić go z ich rąk, a potem zwrócić go ojcu. Gdy Józef przybył do swych braci, oni zdarli z niego odzienie – długą szatę z rękawami, którą miał na sobie. I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta była pusta, bez wody.Kiedy potem zasiedli do posiłku, podniósłszy oczy, ujrzeli z dala idących z Gileadu kupców izmaelskich, których wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i olejki pachnące; ciągnęli oni, wioząc to do Egiptu. Wtedy Juda rzekł do swych braci: „Cóż nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? Chodźcie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie podnośmy ręki na niego, wszak jest on naszym bratem!” I usłuchali go bracia. I gdy kupcy madianiccy mijali ich, bracia, wyciągnąwszy śpiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia sztuk srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu.

(Mt 21, 33-43. 45-46)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: „Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?” Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”. Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.

Nienawiść, chciwość, poczucie krzywdy i nierówności potrafia skazić serce. Skazić w taki sposób, że to serce kamienieje. Człowiek sięga po to, co nie nalezy do niego. Gdy jeszcze sięga po rzeczy materilane to nie jest tak źle. Gdy sięga po prawo Boga do zakończenia życia człowieka to jest już bardzo źle. A gdy tym człowiekiem jest brat… to przerażające…

Zdolności ludzkiego serca są nieprawdopodobne – zarówno w górę jak i w dół. Zarówno ku dobremu jak i ku złemu.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu prze Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T3.24 Moc niepozornego

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje przepaść jaka dzieli życie bogacza i żebraka. Jeden prowadzi wystawne i medialne życie. Jest w nim pewnie wiele pychy i patrzenia na swoje potrzeby. Drugi leży u bramy pałacu, mało znany, pogardzany. Jego przyjecielami są psy liżące wrzody…

Później po śmierci obu rozgrywa się rozmowa, której konkluzja jest taka, by patrzeć na to co nam zostawił Bóg. NAWET ZMARTWYCHWSTANIE nie przemówi do tych, którzy nie chcą słuchać. Widzimy to po dziś dzień. Jezus ZMARTWYCHWSTAŁ – Chrześcijanie są tego świadkami – a i tak ludzie nadal żyją tak jak w opowieści Jezusa. W zasadzie rozwarstwienie społeczne jeszcze bardziej się pogłębia…

(Łk 16, 19-31)
Jezus powiedział do faryzeuszów: „Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”.

Niesamowite są słowa Jezusa – gdy pomyśli się, że wypowiada je Ten, który rzeczywiscie jako pierwszy POWSTANIE Z MARTWYCH…

Nawet gdyby ktoś powstał z martwych – nie uwierzą!

Bóg zostawił znaki w których można Go odkryć, ale są to znaki zakryte za zasłoną POKORY, UBÓSTWA, POSŁUSZEŃSTWA JEGO SŁOWU. Dopiero gdy człowiek wyrwie się z bogactwa, aptrzenia na koniec sweog nosa, dopiero gdy szczerze zacznie POSZUKIWAĆ – wówczas Bóg odsłoni przed człowiekiem głębię swych znaków.

Jednym z największych który jest powszechnie dostępny dla wszytkich – to EUCHARYSTIA. Niepozorna – jak Łazarz u bram pałacu. Marna jeśli chodzi o warstwę artystyczną. Ciągle te same zdania. Skromna w znakach. Ale za tą zasłoną dokonuje sie PRZEPOTĘŻNE MISTERIUM. Tu POWSTAJE Z MARTWYCH UMARŁY!!! I ludzie nadal nie wierzą… koscioły pustoszeją…

W Eucharystii jest to ziarenko, z którego potem rośnie wielkie drzewo wiary. Wszytko jednak zaczyna się w decyzji ludzkiego serca, by SZUKAĆ BOGA. By wejsc na drogę współpracy z Duchem Świętym. Powierz Panu swą drogę On sam będzie działał.

Jezus pokazywał nieraz że poczatek Królestwa Bożego jest jak najmniejsze z zirenek. Nikłe. Pogardzane. Pełne paradoksu – jak ten żebrak leżący pod murami pałącu – może nieatrakcyjne, nie przebojowe… Takie zywkłe i proste… Wszystkie znaki na zewnątrz mogą być przeciwko ufności.

Co więcej początek Królestwa Bożego ma miejsce w GROBIE. Może wyglądać jak rozpad i totalny rozkład. Ale stąd wyjdzie ZMARTWYCHWSTANIE. Zwycięztwo w Królestwie Niebieskim może mieć postać KLĘSKI. Jak Śmierć Pana na krzyżu! Nasienie wpada w ziemię i OBUMIERA. Ale jeśli nie obumrze nie pojawi się drzewo. Nasionko rośnie – maleńkie listki. Wszystko delikatnie – powoli – systematycznie. Bóg takzę poddał swego Syna procesowi wzrostu i rozwoju. Powierzył Jego życie, ubranie, nakarmienie Maryi i Józefowi…! Wszytko zaczyna się niepozornie. Niby uboga, zwykła rodzina w Nazarecie…

POKORA, UBÓSTWO, PODDANIE SIĘ WOLI BOGA! – to jest klucz do wejścia poza zasłonę tej „ZWYKŁOŚCI” i odkrycia przeogromnych skarbów bożych łask.

Eucharystia jest mało atrakcyjna – więc niesie w sobie ogromną moc. Wymaga WYTRWAŁOŚCI w jej odkrywaniu! WYTRWAĆ! WYTRWAĆ! Do tego wzywa Eucharystia. Nie można się dać zniechecić początkom.

Umiera Bogacz i Łazarz… Koniec…?

Nie to dopiero prawdziwy początek wiecznosci. Ten który wydawał się triumfować przegrał – NA WIEKI. Ten który wydawał się być przegranym – wygrał – NA WIECZNOŚĆ…

Początki bywają mylące. Niepozorne. Byle jakie. W Bogu jest bardzo wiele PARADOKSÓW! A jeśli ich nie ma to takie elementy religii powinny być poddane ostrożności!!! Tam, gdzie nie trzeba wysiłku wiary – coś może być nie tak!!!

Bóg który dopuszcza OBUMIERANIE i ŚMIERĆ jako elementy ROZWOJU!!! Zadziwiajacy Bóg.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znas wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

 

 

T3.23. Kolesiostwo …

(Mt 20, 17-28)
Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: „Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: „Czego pragniesz?” Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?” Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”.

Jezus w Wieczerniku tak dobitnie pokazuje co to oznacza. Jak ważna jest postawa służby. Jak wielkim jest wyzwaniem. I jak bardzo prowadzi właśnie do KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO. DO tego by wraz z Chrystusem Wniebowziętym w naszej ludzkiej naturze zasiąść na tronie w Niebie.

Trzeba WYPIĆ KIELICH. Trzeba postępować ZA Panem. Człowiek nie jest Bogiem, tak jak Jezus nim jest. Gdy człowiek zaczyna się równać z Bogiem, stara się zasiąść obok Boga na tronie to z czasem pojawi się pokusa z RAju, jedna, druga trzecia i człowiek w swoim seru PODSIĄDZIE Boga. Będzie chciał się Boga pozbyć i sam królować… Odrzuci Kielich Pana. Odrzuci postępowanie Jego drogą… stoczy się w grzech i upadek i śmierć. Pan tego nie chce. Dlatego tak przestrzega.

Człowiek który próbuje zastąpić Boga, PODSIĄŚĆ BOGA, zaczyna z czasem z Bogiem walczyć. Knuć podstępy – myśląc że ma na tyle inteligencji i prezchytrzy Boga. Wchodzi w kłamstwo szatana i zaczyna mu wierzyć. Stawia siebie na równi z Wszechwiedzącym, Wszechmogącym stwórcą…

(Jr 18, 18-20)
Niegodziwi rzekli: „Chodźcie, uknujemy zamach na Jeremiasza! Bo przecież nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Chodźcie, uderzmy go językiem, nie zważajmy wcale na jego słowa!” Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników! Czy złem za dobro się płaci? A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew.

Ucz mnie Mamo pokory i służby. Tak jak wzywał do tego Twój Syn.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzja tym wszytkim. PRzynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T3.22. Niepokorne przewrotne serca

Jezus dziś mówi bardzo gorzkie słowa dotyczące uczonych w Piśmie. Obnaża ich sposób myślenia i postepowania. Nakłądają ogromne ciężary przktyk i przepisów an ludzi, a sami znajdują tysiące uzasadnień, by te same praktyki nie aplikowały się do nich.

Pokazuje też ich intencję – liczą na bycie celebrytami ówczesnego świata. Podziwiani przez ludzi. Sami się też starają o ten podziw i o to być widocznymi. Pojawiaja się tam, gdzie jest „prasa”. Siadają na „konferencjach” ówczesnego swiata. Chodzą na odpowiednie bankiety. Utrzymują znajomosci które mogą ich wywindować ku górze.

W swej pysze dbają o to by ich odpowiednio nazywano, pozdrawiano. By byli rozpoznawalni – mili dobry „instagram” 2000 lat temu. Prowadzą swoje kanały na „Youtube” pouzcając ludzi co jest właściwe a co nie i ucząc jak żyć. Niewiele różnią się od wpsółczesnych celebrytów zarówno tych poza Kościołem jak i niestety tych wewnątrz Kościoła. Wielu jest kapłanów i ludzi kościoła którzy wypowiadają się publicznie. Dbają o to by mieć wielu „followersów” – a jednak tak niewiele mówią o BOGU! Wypowiadają się na sprawy codzienne, polityczne, ale tak rzadko DUCHOWE!

(Mt 23, 1-12)
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Jako lekarstwo Jezus zaleca zazywać jak najczęściej gorzką pigułkę pokory. Pokora to rpzedziwne lekarstwo. Zawsze działą – nie da się nim wysycić organizmu. I nie da się pokory przedawkować. Pokora, posłuszęństwo Bogu i ubóstwo na głębinach ducha. To droga przez krzyż, która nigdy się nie kończy i nigdy nie da się jej przedawkować. Człowiek im więcej przechodzi tej drogi tym bardziej odkrywa jak wiele jeszcze przed nim zostało do szczytu Golgoty.

Pokus przeciwko pokorze nie wystrzegli się uczniowie i to nawet w Wieczerniku. Poddawali się namiętnościom i brakowi kontroli. Pouczali Pana, że się myli, że oni nigdy Go nie zdradzą. Zapierali się że są mocarzami ducha. Walczyli o to kto z nich jest najważniejszym i największym z Apostołów. Judasz wpadł w namiętność posiadania pieniędzy, zaczął kraść. Bycie przy Panu sprawiało, że przez jego ręce przechodizły fortuny. Ale ciągle był głodny! Ciągle bardziej głodny i nienasycony. Nawet słowa Pana, nawet karcenie w Betanii, wołanie do Niego – „Przyjacielu”. Traktowanie z taką delikatnością. Nic nie pomogło. Poszedł sprzedać Pana za kasę. Jezus mówi mu wprost – Judaszu TAK TO TY mnie zdradzisz. Ja wiem! Nie rób tego…! Jezus JEST PRZY NIM. DOTYKA JEGO DŁONI W MISIE. PODAJE MU CHLEB W WIECZERNIKU. MYJE NOGI JUDASZOWI! Pan jest przy Judaszu, ale Judasz nie jest już przy Panu swym sercem… Zatwardziałość serca prowadzi w straszliwym kierunku zatracenia i obojętności…

Jezus został sprzedany za cenę NIEWOLNIKA. 30 srebrników – to cena niewolnika! Nawet w tym Jezus podążył za Słowem zapowiedzi ze Starego Testamentu. Była to też swoista drwina i ironia Uczonych w Piśmie i Faryzeuszów o których tak surowo się wypowiadał w dzisiejszej perykopie Ewangelii. W przestrzeni duchowej oni tylko dopełnili aktu obmycia nóg z Wieczernika. Pan chciał być wart tyle co niewolnik i ostatni sługa. W światyni piekło się śmieje z Jezusa jako Niewolnika. W WIeczerniku – Jezus pokazuje drogę do świętosci poprzez NIEWOLĘ! Bycie Niewolnikiem stanowi niezwykle podniosłą drogę. Akt obmycia nóg stoi w centrum wydarzeń Wieczernika.

MIŁOSĆ i NINAWIŚĆ – ten sam znak – a jak przedziwnie różne interpretacje i spojrzenia.

Widać też w wieczerniku swoistą samotnosć Pana. To, że uczniowie Go nie rozumieję. Nie potrafią wejśc w ten klimat w pełni. Zanurzyć się w tą rzeczywistosć do tego stopnia jak Pan.

W Wieczerniku Pan cierpi też w swym sercu. Wie, że Judasz Go zdradzi, wie, że Piotr Go zdradzi, inni uciekną gdzieś. Jest zakłopotany. Dotknięty tym, że przyjaciele Go opuszczą i odwrócą się od Niego. Jezus ogłasza najważniejsze przesłania a Apostołowie się kłócą i dochodzą kto jest najważniejszy…. Pan jest udręczony i zniecierpliwiony. Mówi wręcz do Judasza – co masz czynić – czyń co prędzej!

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi sytarczą.

 

T3.21 Pan zdradzony przez przyjaciół

Dwóch zdrajców. Judasz i Piotr. Obu Pan miał tak blisko siebie. Judasza nawet nigdy nie skarcił – poza Betanii. Nie dał mu reprymendy. Pan ciągle pragnął by Judasz nie zdradził. Piotr zapierał się że nie zdradzi… a mimo to…

Zdrada przez najbliższych i przyjaciół potwornie boli. Miłość nie jest kochana…

Szatan będzie atakował najsilniej i najdotkliwiej tych którzy siedzą blisko stołu Pana. Tych którzy są blisko Eucharystii. Ludzi trwających w Wieczerniku.

Piotr zapiera sie że nigdy nie zdradzi Pana. Nie wierzy Jezusowi, który przepowiada jego upadek.

Szatan uderza w tych, którzy zostawiają jakiś element, jakąś furtkę, którzy nie przylgnęli do Pana całym swym sercem. Wykorzysta każdy brak czujności. Rozproszenie. Oderwanie od Pana. Będzie też bazował na pewności siebie przesłaniającej pewność Pana. Jak człowiek jest pewny siebie zamiast polegać w pełni na Panu. Szatan lubi też przyjść gdy dla człowieka bojaźń ludzką jest większa od bojaźni Boga. I to tak jaksrawie widać na przykładzie zdrady Piotra. Wchodzi też chętnie w czas gdy brakuje modlitwy – trwania przy Panu. Jak i gdy c,łowiek nie traktuje na serio Słowa Boga. Tak jak Piotr zaprzeczał Słowu Jezusa – negował Jego proroctwo.  W Judaszu objawily się też nieokiełznane pożądliwości-  nie przepracowane – zostawione sobie. Jego ogromną chciwość..

Nawet Słowo samego Jezusa już nie pomaga Judaszowi… Pan dał mu udział we wszystkim aż do końca. Do końca próbował Go ratować…

Weź Mamo I przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć I rozum. Weż wszystko to co mam.i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszystko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce chce to oddać. Ty Mamo wszystkim tym zarządzaj według woli Boga. Przynieś mi tylko Miłość I Łaskę a one w zupełnosci mi wystarczą.

 

T3.20. Objawienie Pana

Jezus pokazuje Apostołom kim jest. Robi to w bardzo spektakularny sposób umacniajać ich wiare przed męką przemieniajac się wobec nich na Górze Tabor. Robi to też w bardz delikatny i intymny sposób pokazując drogę służbyw Wieczerniku. Zapoiada też swojego zdrajcę… Odsłania swoje serce gotowe na ciosy ze strony najbliższych.

(Mt 17, 1-9)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: „Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie”.

Piotr jest na górze Tabor, a jednak zdradza potem Pana. Judasza tu nie ma. Jednakże jemu Góra Tabor pewnie nie pomogłaby w procesie nawrócenia. Obie zdrady Jezus ujawnił. Obie zapowiedział.

MIŁOŚĆ SIĘ NIE obwarozuje. MIŁOŚĆ się nie okrywa puklerzami. MIŁOŚĆ SIĘ ODSŁANIA. Miłość nie jest kochana.

Bóg zna nasze serca. Zna nasze POWOŁĄNIE. Zna nasze imię. Ona nas pociąga ku rzeczom neizwykłym – na szczyt Taboru… To od nas zalezy czy się nawrócimy i pójdziemy z Nim na ten szczyt. Wołani przez Niego:

(2 Tm 1, 8b-10)
Najdroższy: Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami. Ukazana zaś została ona teraz przez pojawienie się naszego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który zniweczył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię.

Bóg ciągle woła człowieka. Woła prze wiarę – woła WYJDŻ! Ciągle dalej i dalej. Tak jak Abrahama. Wyjdź z wej ziemi, wyjdź z twego dotychczasowego życia aż w końcu każe mu wyjśc z jego ojcowskiego serca. A nawet ze swej wiary. Ma zostać tylk BÓG.

(Rdz 12, 1-4a)
Pan Bóg rzekł do Abrama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy tobie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i Ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi”. Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał.

Panie, pomóż mi usłyszeć głos Twego wołania. Głos powołania, które kierujesz do mnie. Ale przede wszytkim pomóż mi za nim pójść. Pragnę być niewolnikiem Maryi.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko MIŁOŚĆ i ŁASKĘ a one w zupełnosci mi wystarczą.

T3.19. Jak mnie umiłował Ojciec

(J 15, 9-17)
Jezus powiedział do swoich uczniów:” Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

Dziś w święto Kazimierz Królewicza kościół prowadzi nas do Wieczernika do mowy pożegnalnej Chrystusa. Jezus wstrząsa uczniami minuta po minucie. Najpierw zjada z nimi wieczerzę, potem umywa nogi. Mówi, że karmi ich swoim Ciałem i poi swoją Krwią. Ujawnia zdrajcę, który potem wychodzi. Następnie Jezus zaczyna swoją mowę pożegnalną. Trudną mowę. Wiele z jej aspektów dopiero się wydarzy. Uczniowie słuchają kodują każde Słowo i każyd oddech Pana, każde zawieszenie głosu. Ale tak na prawdę wymowę tych słów Kościół bedzie kontemplował przez tysiaclecia i ciagle w pełni ich nie pojmie…

Jezus zszokował Apostołów swoim gestem obmycia nóg. POKAZAŁ im na czym polega Miłość – że nie są to tylko zapewnienia słowa i deklaracje, ale jest to konkretny czyn. Miłość wyraża się w KRZYŻU – w POKORZE, UBÓSTWIE i ZALEŻNOŚCI. Jezus dał przykład do naśladowania – czyńcie tak jak Ja wam uczyniłem – woła do naśladowania. Postawa SŁUŻBY i UBÓSTWA – to jest to czym Kosćiół magnetyzował i przyciągał przez wieki. To o ludziach, którzy zorzumieli ten znak mówili w poczatkach kościoła: „Patrzcie jak oni się kochają”. Przez lata ta właśnie postawa przyciągałą rzesze ludzi do Kościoła. Dziś ludzi charakteryzuje egoizm i obojętność – zaprzeczenie służby… Czy disiejszy człowiek krzyczałby za Piotrem: „PANIE! NIE BĘDZIESZ MI NÓG UMYWAŁ!” czy może z wysokości krzesła poinstruowałby Pana  – o jeszcze tu – między palcami coś zostało!!!

Czy dziś człowiek rozumie co znaczy zę Wszechpotężny Bóg klęka przed swoim stworzeniem – pyłem i prochem – by mu służyć jak ostatni ze słóug!

Pan nie karci Piotra za jego oburzenie. Wręcz przeciwnie. wchodzi w dialog z zaskoczonym Apostołem. „Tego co ja czynię ty teraz nie rozumiesz, ale kiedyś to zrozumiesz”. Człowiek który w pokorze nie uzna Jezusa za Pana nie zaskoczy się tym jak Pan mu służy, jak Bóg każdego dnia człowieka obsypuje darami – taki człowiek nie zrozumie – ANI DZIŚ, ani tym bardziej KIEDYŚ… Droga zatwardziałego serca prowadzi nad przepaść wiecznego egoizmu – do wrót Piekieł!

Znak Pana mówi też – MIMO, ŻE NIE ROZUMIESZ, CZYŃ NA WZÓR PANA! MIMO, ŻE KOMPLETNIE NIE POJMUJESZ – IDŹ ZA TYM. PATRZ KTO CIĘ INSTRUUJE!

Gdyby Pan nas nie UMYŁ nie milibyśmy udziału z Nim. Bez ofiary Pana nie byłoby Zbawienia. BEz obmycia w JEgo KRWI! Dlatego każda Eucharystia zaczyna się od aktu żalu. Obmywania serca. Przy wejściu do kościoła jest naczynie w wodą świeconą, które ma przywracać nas myślami do Wieczernika… Pan nas chce obmyć, byśmy MIELI Z NIM UDZIAŁ. Mogli przyjąć Jego Ciało i Jego Krew. A potem iśc i naśladować JEGO GEST.

Pan, który nas ulepił obmywa nas, przywraca nam czystość po stworzeniu… Jego dłonie nas ulepiły – jego dłonie znają każdy element naszego ciała – Jego głonie mogą wodą umyć każde zabrudzenie – przywrócić pierwotne kształty zdeformowane grzechem. Tylko On to potrafi zrobić…

Potem przychodzą Słowa z dzisiejszej ewangelii… Pan nas poucza:

Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.

Jezus chce byśmy naśladowali Jego postawę sługi. Ale gdy tylko wchodzimy na tą drogę On nas czyni przyjaciółmi – od razu nas podnosi do wielkiej godności. Nawet nas nie chce nazwac Sługami. Daje nam udział w swej Misjii. Oświeca nasze serce…

Chce byśmy weszli w POKORĘ. A jeśli nasze serce wykąpie się w pokorze – wykąpie się i oczyści w służbie – staje się otwarte na SŁOWO PANA. Na Słowo które daje mądrośc i oswieca. Tylko spróbujesz wejsć na drogę madrości a ona od razu cię znajduje i wypełnia – jak to dziś pokazuje prorok…

(Syr 51, 13-20)
Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią i aż do końca szukać jej będę. Z powodu jej kwiatów, jakby dojrzewającego winogrona, serce me się w niej rozradowało, noga moja wstąpiła na prostą drogę, od młodości mojej idę jej śladami. Nakłoniłem tylko trochę ucha mego, a już ją otrzymałem i znalazłem dla siebie rozległą wiedzę. Postąpiłem w niej, a Temu, który dał mi mądrość, chcę oddać cześć. Postanowiłem bowiem wprowadzić ją w czyn, zapłonąłem gorliwością o dobro i nie doznałem wstydu. Dusza moja walczyła o nią i z całą starannością usiłowałem zachować Prawo. Ręce wyciągałem w górę, a błędy przeciwko niej opłakiwałem. Skierowałem ku niej moją duszę i znalazłem ją dzięki czystości. Z nią od początku zyskałem rozum, dlatego nie będę opuszczony.

Poszukiwanie Pana z pokorą, naśladowanie Pana z pokorą … to jest właściwy kierunek i droga życia.

Służebnica Pana – ona której Słowa ciągle powtarzamy w Kościele – oto Ja SŁUŻEBNICA TWOJA, niech mi się stanie według Słowa Twego. Ona potrafi nas uczyć oddania swojej woli Bogu… Jej Niewilnicy są niewolnikami Boga – SŁUGAMI BOGA…

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wolę moją, pamięc i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i Bogu prze Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

T3.18. Nawrócenie

(Ez 18, 21-28)
Tak mówi Pan Bóg: „Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegłby wszystkich moich ustaw i postępował według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – mówi Pan Bóg – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu policzony, ale umrze on z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze”.

Jezus daje przykład jak postepować. Obmywa uczniom nogi. Przeciwdziała PYSZE – źródłu zła. Uobecnia to co oznacza MIŁOŚĆ i co oznacza PRAWO i PRAWDA. Odpowiada na postawy związane z grzechem.

Bóg klęka przed człowiekiem i umywa mu nogi. Gest wstrząsajacy dla uczniów – widać to po ich reakcji…

Ale Jezus nie chce okrągłych i pięknych słów. Nie chce mówienia o dobru – ragnie by Dobro czyniono. By wprowadzano dobro w czyn! By serce i cialo były w harmoni. By myśli, słowa i czyny współgraływ  człowieku i wyrażały całą istotą to do czego człowiek został stworzony – czyli MIŁOŚĆ.

(Mt 5, 20-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moją, wole moją pamięc i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga wszywstko to otrzymałem i Bogu przez Twe ręce pragnę to oddać. Ty Mamo, kóra znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełnosci mi wystarczą.

T3.17. Obraz Ojca

Jezus w Wieczerniku przekazywał uczniom obraz Ojca. Ojca który się troszczy, który pragnie szczęścia swoich dzieci. Boga który nie jest wyniosły, niedostępny, a wręcz praciwnie ejst bliski czuły, dotyka człowieka, służy, obmywa nogi…

Bóg pragnie byśmy z Nim wchodzili w relację. Zażyłą, głęboką. Jak dziecko z Tatą – czasem wręcz upartą. Ale autentyczną pelna żaru a nie oziębłą i obojętną.

(Mt 7, 7-12)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków”.

Niezwykła jest modlitwa Estery. Pełna zaufania do Boga. Nawet Go do końca nie zna a jednak gorąco prosi o pomoc i ocalenie:

(Est 4, 17k. l-m. r-u)
Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, mówiąc: „Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, niemającą poza Tobą wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w mojej ręce. Słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim ojczystym, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela spośród wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich ich przodków na wieczyste dziedzictwo i uczyniłeś im wszystko, co zapowiedziałeś. Wspomnij, Panie, daj się rozpoznać w chwili naszego udręczenia i dodaj mi odwagi, Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Włóż stosowną mowę w moje usta przed obliczem lwa i zwróć jego serce ku nienawiści do wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy są z nim jednej myśli. Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i niemającą nikogo poza Tobą, Panie, który wiesz wszystko”.

Weź Mamo i przyjmij całą wolność moja wolę moja, pamięć i rozum. Weź wszytko to co mam i posiadam. Z ręki Boga przez Twoje dłonie wszytko to otrzymałem i BOgu przez twe ręce pragne to oddać. Ty Mamo, która znasz wolę Ojca rozporządzaj tym wszytkim. Przynieś mi tylko Miłość i Łaskę a one w zupełności mi wystarczą.

Przejdź do paska narzędzi