Zdarzyła się kiedyś taka przedziwna sytuacja, że zrezygnowany, smutny Papież siedział razem z sześcioma biskupami w swoim domu. Smutek i zaduma wziął się stąd, że wszyscy oni stracili kogoś niezwykle bliskiego. Przez kilka dni siedzieli i żyli przeszłością – wspominali ostatnie lata spędzone z utraconą osobą.
Tego dnia – jak to miewają mężczyźni – kompletnie już zamilknęli. Siedzieli bez słowa przy stole. Za oknem zapadał już wieczór.
W końcu w pewnej chwili Papież wstał od stołu. Oczy biskupów z wolna zwróciły się w Jego stronę.
A ten mówi – „Co tak będę siedział. Idę coś złowić”.
Biskupi nie mogli odpowiedzieć nic innego jak: „To i my idziemy z Tobą”.
Wsiedli do łodzi. Przypominały im się stare lata, kiedy wszystko było proste. Zarzucali sieć to z jednej strony łodzi, to z drugiej strony. Próbowali bliżej i dalej od brzegu. I nic. Nawet jednej ryby! Ta sytuacja wzmagała jeszcze bardziej ich frustrację. Papież z taką zawziętością chciał coś złowić. Krzątał się. Przerzucał sieci. Wyrywał je z pośpiechem z wody. Nad ranem był już cały spocony, zdjął więc koszulę i pracował półnagi. Jednak do samego świtu spotykała ich porażka za porażką.
Zaczęło świtać. Gdy byli jakieś 100 metrów od brzegu ktoś stojący na plaży zaczął do nich wołać: „Dzieci! Nie macie nic do jedzenia.”. Oni ze zrezygnowaniem odkrzyknęli „Nie!”. Ale osoba stojąca na brzegu zawołała jeszcze raz: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a złowicie!”. Co mieli do stracenia. Zarzucili.
Zdziwienie było ogromne, bo sieć stałą się tak ciężka i pełna ryb, że nie można jej było wyciągnąć z wody.
Potem Jezus ponownie ukazał się uczniom nad jeziorem Tyberiadzkim. Ukazał się zaś w następujący sposób. Przebywali tam wspólnie Szymon Piotr, Tomasz zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza i jeszcze dwóch innych Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: „Idę coś złowić”. Rzekli mu: „I my popłyniemy z Tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, lecz tej nocy nic nie złowili. Gdy nastał poranek, Jezus stanął na brzegu jeziora, lecz uczniowie nie poznali, ze t jest Jezus. Jezus zapytał ich: „Dzieci! Nie macie nic do jedzenia?”. Odpowiedzieli mu: „Nie”. On zaś polecił im: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi a złowicie”. Zarzucili więc, ale nie mogli jej już wyciągnąć z powodu mnóstwa ryb. Wtedy uczeń, którego Jezus miłował powiedział do Piotra: „To jest Pan”. Skoro tylko Szymon Piotr usłyszał, że to Pan, nałożył ubranie bo był rozebrany, i rzucił się do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łodzią, ciągnąć sieć wypełnioną rybami, ponieważ nie byli daleko od lądu, tylko około dwustu łokci.
(J 21,1-8)
Skąd Jan wiedział, że to Jezus? Pewnie jeszcze dzień wcześniej wracał myślami do początku. Do chwili w której to wszystko się zaczęło:
Pewnego razu stał nad jeziorem Genezaret, a tłum cisnął się wokół Niego, aby słuchać słowa Bożego. Zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu. Rybacy wyszli z nich i płukali sieci. Wtedy wsiadł do jednej z łodzi, która należała do Szymona. Poprosił go, aby nieco odpłynął od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy skończył zwrócił się do Szymona: „Wypłyń na głębię. Zarzućcie wasze sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, trudziliśmy się przez całą noc i nic nie złowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Gdy to zrobili, złowili tak wiele ryb, że rwały im się sieci….
(Łk 5,1-6)
MEDITATIO
Co zrobić gdy liturgia spowszednieje? Co zrobić gdy troski codzienności zbytnio nas przygniatają? Co zrobić gdy w sercu gości smutek?
Wrócić do początku. Wrócić w to miejsce, gdzie spotkałem Jezusa. Podjąć działanie, a On będzie stał na brzegu. Daleko. Trudny do dostrzeżenia i będzie wołał: „Dziecko!”. A potem…
A potem to już On zacznie działać w swoim stylu. O wszystko się zatroszczy:
Gdy wysiedli na brzeg zobaczyli rozniecone ognisko, położoną na nim rybę oraz chleb. Jezus poprosił ich: „Przynieście klika ryb, które teraz złowiliście”. Poszedł więc Szymon Piotr i wyciągnął na ląd sieć wyplenioną stu pięćdziesięciu trzema wielkimi rybami. A chociaż ryb było tak dużo, sieć się nie rozerwała. Jezus zaś im powiedział: „Chodźcie coś zjeść”. Żaden z uczniów nie odważył się zapytać Go: „Kim jesteś?”, ponieważ wiedzieli że to Pan. A JEzus podszedł, wziął chleb i podał im; podobnie uczynił z rybą.
(J 21,9-13)
